Dariusz PŁOCHOCKI: RUSEXIT. Ani kroku wstecz?

TSF Jazz Radio

RUSEXIT. Ani kroku wstecz?

Dariusz P. PŁOCHOCKI

Zajmuje się tematyką historii Związku Radzieckiego i Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, procesami twórczymi "historii wynalezionej" na obszarze postradzieckimi. Absolwent nauk politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

zobacz inne teksty autora

Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej podczas posiedzenia w białoruskim Mińsku podjął decyzję o zerwaniu jedności eucharystycznej z Patriarchatem Konstantynopolskim. O przyczynach i konsekwencjach pisze Dariusz P. PŁOCHOCKI

Jeszcze kilka lat temu wszystko wyglądało inaczej. Na metropolitę Kijowa po śmierci Włodzimierza Sabodana został wybrany Onufry (konsekrowany jeszcze w latach 90. przez późniejszego samozwańczego patriarchę Kijowa Filareta), Konstantynopol zajęty był przygotowaniami do Soboru Wszechprawosławnego, Kijów apelował po raz 124. o nadanie mu autokefalii, jednocześnie mówiąc o wielkim planie zjednoczeniowym z trzecią, funkcjonującą na terenie Ukrainy, Ukraińską Cerkwią Autokefaliczną, co do dziś nie doszło do skutku. Patriarcha Cyryl miał swoje sukcesy: wizyty w Chinach, Francji, Polsce, Wielkiej Brytanii, spotkania z papieżem na kubańskiej ziemi, wezwania do dialogu i miłości, a także szerzenia idei „ruskiego miru”. Oczywiście, źle wyglądało to z pozycji tego, co działo się wówczas na Ukrainie – walka o Ławrę Peczerską, ingerowanie w wybór nowego metropolity Kijowa, niejasny status wiernych na Krymie.

Stary dowcip rosyjski mówi o odkryciu promieni Roentgena przez rosyjskiego XVII-wiecznego duchownego, co udokumentować miał kronikarz, zapisując słowa, które ów duchowny miał wypowiedzieć w rozmowie z żoną: „Widzę cię na wylot, stara wiedźmo”.

Pytanie, czy ktoś wtedy był w stanie prześwietlić to, co naprawdę działo się z rosyjską Cerkwią, co kryło się pod pasmem sukcesów i deklarowanej fałszywej jedności w mediach.

Kilka lat temu z ust ludzi związanych z Cerkwią można było usłyszeć, że patriarcha jest zmęczony, że jego pozycja tak naprawdę słabnie. Rzucenie bezpośredniego wyzwania Konstantynopolowi, jakim miał być bojkot Soboru na Krecie, miało tak naprawdę odwrócić uwagę od problemów wewnętrznych. Także dziś Cyryl I często stoi jakby z boku, ustami Cerkwi zawsze jest metropolita Hilarion.

Patriarcha Bartłomiej przychylnym okiem spojrzał na zabiegi prezydenta Poroszenki, oficjalnie wiernego Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej (należącej do Patriarchatu Moskiewskiego), mającej na celu uzyskanie autokefalii (niezależności) dla Cerkwi na Ukrainie. Patriarcha zapowiedział unieważnienie listu synodalnego z XVII wieku – który poprzez oikonomię dawał Patriarchatowi Moskiewskiemu prawo do bezpośredniego mianowania metropolity kijowskiego – a także mianował dwóch egzarchów arcybiskupa Pamfilii Daniela ze Stanów Zjednoczonych i Hilariona, biskupa Edmonton w Kanadzie, w ramach przygotowań do nadania Ukrainie autokefalii, co zostało uznane za wkroczenie na terytorium kanoniczne Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

Sierpniowe spotkanie w Konstantynopolu patriarchy Cyryla i Bartłomieja skończyło się brakiem jakiegokolwiek porozumienia. Nieoficjalnie mówiło się o olbrzymiej krytyce działalności metropolity Hilariona, wpływającego na poszczególne Cerkwie, oraz polityki prowadzonej przez hierarchów RCP i podkopywania pozycji patriarchatu ekumenicznego, chociaż oficjalnie była to rozmowa braterska, „braterska w tym znaczeniu, że nie było kłótni ani skandalu”, ale i na oświadczenie o niej musieliśmy czekać dłuższy czas.

11 października 2018r. sprawa mocno przyspieszyła. Obradujący Synod Patriarchatu Konstantynopolskiego uznał za bezprawne włączenie w XVII wieku Kijowa pod zwierzchnictwo Moskwy, a także zdjął anatemy cerkiewne z duchownych Cerkwi nieuznawanych przez Moskwę, w szczególności z patriarchy Konstantynopola Filareta i zwierzchnika niekanonicznego Ukraińskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego Makarego. 

Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej podczas posiedzenia w białoruskim Mińsku podjął decyzję o zerwaniu jedności eucharystycznej z Patriarchatem Konstantynopolskim. Wydarzenie było poprzedzone dzień wcześniej spotkaniem patriarchy Moskwy z prezydentem Białorusi, podczas którego oprócz wymiany uprzejmości i prezentów pochylono się także nad problemem ukraińskim. Łukaszenka mówił, że źle się dzieje, gdy wierni i Cerkwie stają się zakładnikami stosunków międzynarodowych, i dał wyraz swojemu ubolewaniu z powodu pogłębiania rozłamu. Media rosyjskie jednak podkreślają, że sama decyzja Synodu w Mińsku nie była wyciągnięciem ręki na zgodę i próbą mimo wszystko jakiegoś konstruktywnego wyjścia z całej sytuacji. Pojawia się pytanie, dlaczego nie poczekano do prób mediacji Antiochii i Aleksandrii. Żadna Cerkiew lokalna nie stoi wyżej od drugiej, więc jakiekolwiek działanie na terenie kanonicznym, należącym do danej Cerkwi, jest uważane za niedopuszczalne. W prasie pojawiły się zarzuty wobec Bartłomieja o uprawianie „papizmu” i chęć umocnienia pozycji Konstantynopola, zrywającego przez to wszelkie wzajemne relacje wewnątrz prawosławia.

Jakie są bezpośrednie skutki braku jedności eucharystycznej? Patriarcha ekumeniczny, jak powiedział metropolita Hilarion, stał się niegodny sprawowania swojej funkcji.

Wierni Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej nie mogą więc brać udziału w liturgiach sprawowanych w świątyniach należących do Patriarchatu Konstantynopolskiego, niemożliwe jest wspólne sprawowanie liturgii przez kapłanów należących do obu Cerkwi. Może to być szczególnie dotkliwe dla pielgrzymujących na Świętą Górę Athos, gdzie będą mogli uczestniczyć wyłącznie w modlitwie przy relikwiach świętych. Pojawiają się głosy mówiące o sprowadzeniu ich części do Rosji. Problemem będą także relacje z tymi hierarchami, którzy jawnie poprą Konstantynopol. Nie wyklucza się choćby zawieszenia odprawiania nabożeństw przy Grobie Pańskim w razie wsparcia Bartłomieja przez Patriarchat Jerozolimski i dopuszczenia do nabożeństw „filaretowców”, jak określa ich Cerkiew rosyjska. Trochę upiornie zabrzmiały także ostatnie słowa metropolity Hilariona na konferencji prasowej, że ma nadzieję, iż prezydent Ukrainy dotrzyma słowa i nie będzie prześladował ukraińskich wiernych.

Rosja będzie szukała teraz sojuszników w swojej walce z patriarchą Bartłomiejem. Słychać już głos choćby patriarchy Serbii Ireneusza, wzywającego do rozliczenia bezprawnych działań Konstantynopola i wytłumaczenia ich katastrofalnych następstw. Do zwołania kolejnego Soboru Wszechprawosławnego bądź posiedzenia Synaksy wzywa patriarcha Antiochii Jan X. Metropolita ziem czeskich Rościsław przesyła list do patriarchy Cyryla, w którym pisze o uznaniu przez cały świat prawosławny metropolity Onufrego jako jedynej władzy kanonicznej na terenie Ukrainy. Metropolita Hilarion podczas konferencji prasowej zwrócił się do lokalnych Cerkwi o „właściwą ocenę” tych działań.

Moskwa ostrzega, że o ile dziś Konstantynopol miesza się w sprawy wewnętrzne na Ukrainie, jutro może to samo robić z Gruzją czy Bułgarią. Szczególnie mocno podkreślana jest obawa o struktury Cerkwi w Mołdawii. Według części rosyjskich mediów decyzja była jednak podjęta za szybko i nerwowo. Zachód podobnie krytykuje działania patriarchy ekumenicznego – nie ma zgody na Synaksę (zgromadzenie głów wszystkich Cerkwi lokalnych). Oczywiście pojawiają się także głosy, że nie należy słuchać „tureckiego żołdaka” w kwestiach świętej rosyjskiej wiary.

Swoje próbuje szybko ugrać Ukraina, ogłaszając, że Synod w Mińsku mógł być nielegalny z powodu przynależności Mińska w XVII wieku do patriarchatu w Kijowie, ponadto nie ukrywa radości z odseparowania się Rosjan od jedności z patriarchatem ekumenicznym. Pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno temu patriarcha Filaret miał wysyłać list to rosyjskich biskupów z wezwaniem do dialogu, uznania autokefalii i prośbą o „łaskę”, którą obie strony różnie interpretowały. Zdaje się, że część hierarchów dzisiejszego patriarchatu w Kijowie widzi już siebie w roli „władców” autokefalii, zapowiadając, że wiodącym językiem liturgii będzie ukraiński, choć rosyjski będzie dopuszczany do kazań. Patriarchatowi Konstantynopolskiemu ma zostać przekazana bezpośrednio, na mocy rozporządzenia prezydenta, cerkiew św. Andrzeja w Kijowie jako symbol. Nie mówi się nic o roli, jaką mieliby odgrywać duchowni dziś podlegający Patriarchatowi Moskiewskiemu, stąd obawa wielu, że mamy do czynienia nie z szumnie zapowiadanym zjednoczeniem, lecz inkorporacją.

Dziś można mieć nadzieję, że któraś ze stron się cofnie, jednak sprawa autokefalii jest już właściwie przesądzona. Oby nie doprowadziła do długiej i trwałej schizmy w Kościele wschodnim.

Zrywanie jedności eucharystycznej wbrew pozorom nie jest rzadką metodą ostrego protestu Cerkwi lokalnych. Przypomnieć można choćby podobne decyzje Moskwy wobec Greków z powodu Estonii w 1996 r., gdy chodziło o przywrócenie dawnej jurysdykcji Patriarchatu Ekumenicznego nad częścią prawosławnych w Estonii, czy ekskomunikę abp. Chrystodulosa przez Konstantynopol w 2004 r. Za każdym razem jest to jednak bardzo smutne i bolesne wydarzenie, pokazujące tarcia o charakterze czysto politycznym i ambicjonalnym w łonie Cerkwi. 

Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny zapewne niedługo zwoła własny Sobór biskupów, na którym podejmie decyzję o dalszych krokach. Metropolita Sawa do tej pory stał na stanowisku, że decyzja tego typu może być podjęta wyłącznie po konsultacji z wszystkimi lokalnymi Cerkwiami.

Dariusz P. Płochocki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam