Emir SADER: Kret rewolucji.
Jak neoliberalizm osłabił Amerykę Łacińską

TSF Jazz Radio

Kret rewolucji.
Jak neoliberalizm osłabił Amerykę Łacińską

Emir SADER

Socjolog i politolog brazylijski pochodzenia libańskiego. Profesor nauk politycznych Uniwersytetu Sao Paulo, były sekretarz wykonawczy Latynoamerykańskiej Rady Nauk Społecznych (CLASCO), działacz Partii Pracowników (PT). Napisał m.in. Estado e Política em Marx (1983), O anjo torto esquerda (e direita) no Brasil (1995), 10 anos de governos pós-neoliberais no Brasil – Lula e Dilma (2013).

.Dlaczego Ameryka Łacińska stała się laboratorium polityk neoliberalnych, i dlaczego niedługo potem stała się słabym ogniwem w światowym łańcuchu neoliberalnym?

Poczynając od lat 30., kontynent doświadczył 50 lat nieprzerwanego rozwoju gospodarczego. Ta długa fala ekspansji zaczęła się wraz z przyjęciem różnorodnych rozwiązań, stanowiących odpowiedź na krach z 1929 r. Oznaczały one koniec hegemonii liberalnej, panującej w znacznej części Ameryki Łacińskiej przez całe XIX stulecie, oraz zmierzch modelu opartego o eksport dóbr, dominującego od czasów kolonialnych. Nie było jednego głównego produktu eksportowego – mogło być nim złoto, srebro czy cukier – lecz zawsze funkcjonował ten sam mechanizm: gospodarki oparte często o produkcję jednego jedynego dobra ulegały znacznemu uzależnieniu od jednego jedynego rynku eksportowego. Model ten załamał się wraz z krachem z 1929 r. i skurczeniem się tych rynków zagranicznych, w szczególności w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych, co przetarło drogę dla nowego modelu, oznaczającego zerwanie z zależnością od eksportu surowców i produktów rolnych (primary exports).

W niektórych krajach realizowano projekty industrializacji oparte o substytucję importu – szczególnie intensywnie w Meksyku, Argentynie i Brazylii, a w mniejszym stopniu także w Kolumbii, Peru i Chile. Procesy te wpisywały się w nacjonalistyczne projekty polityczne i ideologiczne, które umocniły klasę robotniczą, związki zawodowe i partie polityczne, jak też ideologie i tożsamości narodowe w ogóle.

Wytworzyło to potencjał, który, gdy dobiegł końca długi cykl wzrostu, objawił się niespodziewanie jako radykalna siła w konfliktach o prawa pracownicze, i to w czasie, gdy przykład Kuby dowodził istnienia alternatyw, wykraczających poza kapitalizm i dominację imperialną Stanów Zjednoczonych. Odpowiedź na te walki stanowiła era puczów wojskowych, poczynając od Brazylii i Boliwii w 1964 r., poprzez Argentynę w 1966 i 1976 r., aż po Urugwaj i Chile w 1973 r.

.Procesy ustanawiania dyktatury wojskowej i zaprowadzania modeli neoliberalnych postępowały jednocześnie, współgrały ze sobą i pozostawały w ścisłym związku, co oznaczało skrajny regres układu sił między klasami społecznymi. Niemożliwe byłoby przeprowadzenie całościowej wyprzedaży aktywów publicznych i zasobów narodowych, co w najdrastyczniejszy sposób uczyniono w Chile, Urugwaju i Argentynie, gdyby wcześniej nie pozbawiono ludzi wszelkich możliwości obrony ich interesów. W tych trzech krajach istniały najbardziej rozwinięte na świecie systemy bezpieczeństwa socjalnego, a państwo pozostawało zdolne do regulacji i stymulowania rynku wewnętrznego, wspomagania rozwoju gospodarczego, zagwarantowania praw społecznych i zapewnienia dostępu do usług publicznych. Potrzeba było najsroższych represji, jakich kiedykolwiek zaznały, by przetrzeć drogę dla polityk neoliberalnych, oznaczających prywatyzację funkcji państwowych – w przypadku Argentyny mowa jest o przekazaniu dosłownie wszystkich zasobów publicznych w ręce kapitału prywatnego – i obalenie wywalczonych z trudem praw społecznych. Krótko mówiąc, poddano całkowitemu demontażowi trzy z najbardziej oświeconych państw na kontynencie.

Do lat 90. neoliberalizm rozprzestrzenił się w Ameryce Łacińskiej jak w żadnej innej części świata. Program ten jako pierwsza zaprowadzała skrajna prawica w Chile Pinocheta. Znalazł on kolejnych prawicowych adeptów, takich jak Fujimori w Peru, lecz również zdołał przejąć siły, związane historycznie z nacjonalizmem, czyli PRI w Meksyku i Narodowy Ruch Rewolucyjny w Boliwii – partię, która kierowała rewolucją nacjonalistyczną w 1952 r. pod przewodem Víctora Paz Estenssoro. Następnie neoliberalizm zdołał pochłonąć socjaldemokrację, zyskując lojalność ze strony Chilijskiej Partii Socjalistycznej, wenezuelskiej Acción Democratica i Brazylijskiej Partii Socjaldemokratycznej. Stał się systemem hegemonicznym na niemalże całym terytorium Ameryki Łacińskiej i spenetrował prawie całe spektrum polityczne.

Model neoliberalny nie zdołał jednak skonsolidować sił społecznych, niezbędnych dla jego stabilizacji, co skutkowało szybkim nadejściem kryzysów, które doprowadziły do wyhamowania jego postępów. Deregulacja, mająca usunąć wszelkie przeszkody dla wolnego przepływu kapitału, doprowadziła – co dopiero dziś wiemy aż nazbyt dobrze – do skierowania ogromnych zasobów nie w produkcję, lecz w finanse, gdzie kapitał mógł liczyć na wyższe profity, przy większej płynności i niemal zawsze bez płacenia podatków. Wraz z gwałtownym otwarciem gospodarek doprowadziło to nie tylko do intensywnej koncentracji kapitału, utraty przez robotników praw do formalnego zatrudnienia i wzrastającego bezrobocia, lecz również do dezindustrializacji dużej części kontynentu[1].

W rezultacie, odkąd tylko minął początkowy pozytywny wpływ stabilizacji walutowej, owe rządy neoliberalne nie potrafiły już utrzymać wokół siebie solidnego bloku popierających je klas. Doprowadziły one do skrajnego rozdrobnienia klas średnich, przekonując niektóre ich najbardziej uprzywilejowane segmenty do poparcia procesu modernizacji gospodarki, lecz wpędzając pozostałych w coraz większą nędzę; jednocześnie zdołały częściowo zneutralizować reakcję mas, wykorzystując bezrobocie i nieformalne zatrudnienie w celu wytworzenia wśród nich podziałów. Model neoliberalny oznaczał zatem dość szybkie przejście od euforii do zawodu, oraz do izolacji rządów, które za nim się opowiadały.

.Trzy największe gospodarki latynoamerykańskie stały się teatrem najbardziej dramatycznego kryzysu. W Meksyku w 1994 r., w Brazylii w 1999 r. i w Argentynie w 2002 r. program załamał się, a obietnice pozostały niespełnione. Opanowano szalejącą hiperinflację, lecz dokonano tego potwornym kosztem. Oznaczało to paraliż rozwoju gospodarczego na co najmniej całe dziesięciolecie, większą niż kiedykolwiek koncentrację bogactwa, niebotyczny deficyt finansów publicznych i odarcie całej masy ludności z jej praw, szczególnie w dziedzinie zatrudnienia i stosunków pracy. Nade wszystko zaś nastąpił wykładniczy wzrost długu narodowego, a gospodarki w regionie stały się skrajnie narażone, pozbawione narzędzi obrony i wystawione na ataki spekulantów, o czym boleśnie przekonał się na własnej skórze każdy z tych trzech krajów.

Neoliberalizm święcił jednak swe największe triumfy nie na arenie gospodarczej, z którą wiązała się większość jego obietnic, lecz na arenie społecznej i ideologicznej. Kombinacja polityk elastycznego rynku pracy (tzn. rynku pracy „prekarnej”, gdzie zniknęło prawo do formalnego zatrudnienia) oraz bezrobocia wynikającego z cięć wydatków publicznych i masowych zwolnień w sektorze prywatnym poważnie osłabiła pozycję przetargową związków zawodowych i robotników; siła robocza znalazła się w sytuacji rozbicia i atomizacji, a kwestia zatrudnienia i warunków pracy zniknęła z debaty publicznej. Większość Latynoamerykanów nie jest już zdolna się zorganizować ani upomnieć się o sprawiedliwość i nie posiada tożsamości publicznej. Faktycznie trudno uznać ich za obywateli, gdyż nie posiadają realnych praw i pozostają ofiarami najgorszych form superwyzysku. Są tzw. wykluczonymi, nie w tym sensie, że pozostają poza obrębem istniejących procesów społecznych, lecz dlatego, że nie mają prawa do wynagrodzenia, czyli nie zostali uznani przez rynek pracy: odebrano im ich podstawowe prawa społeczne.

Oprócz tego utrudniającego opór rozbicia społecznego, w społeczeństwach latynoamerykańskich nastąpiły radykalne zmiany ideologiczne. Następstwem klęski obozu socjalistycznego na arenie międzynarodowej okazał się projekt ideologiczny, który doprowadził do zamiany wielu kluczowych punktów odniesienia: państwa przez przedsiębiorstwo prywatne i rynek, obywatela przez konsumenta, regulacji gospodarki przez wolny handel, przestrzeni publicznej przez centrum handlowe, robotnika przez jednostkę, ideologii przez marketing, słowa przez obraz, tekstu pisanego przez media wizualne i książki przez wideo, mobilizacji ulicznych przez kampanie polityczne w telewizji, praw przez konkurencję, powieści przez operę mydlaną i gazet przez telewizyjne serwisy informacyjne. Innymi słowy patrzyliśmy, jak umacniają się wartości ideologiczne, które już od pewnego czasu zyskiwały na znaczeniu, a swój najwyższy wyraz znalazły w otoczeniu ideologicznym triumfującego neoliberalizmu.

.Gdy ubóstwiono ten zespół wartości, odrzucono zarazem inny system wartości, zjawisk i punktów odniesienia: partii, polityki, rozwiązań zbiorowych, planowania państwowego, praw, teorii, ideologii, wartości, rozumu, wrażliwości społecznej, ruchów społecznych i organizacji, sfery publicznej i interesu państwa.

Temu wszystkiemu towarzyszyły kampanie na rzecz „jedynej wiary” i „konsensu waszyngtońskiego”, mające za cel ukształtowanie takiego krajobrazu intelektualnego, który będzie bezwarunkowo sprzyjał kapitalizmowi w jego fazie neoliberalnej. Wraz ze wspomnianym już rozbiciem społecznym stało się to jednym z filarów porządku neoliberalnego, i w dużej mierze pozwala wyjaśnić, dlaczego aż do dziś pozostał on w Ameryce Łacińskiej hegemoniczny, choć jego osiągnięcia gospodarcze okazały się krótkotrwałe, a wiele uosabiających go rządów poniosło klęskę, tak jak rząd Alberto Fujimoriego w Peru, Fernando Henrique Cardoso w Brazylii, Carlosa Menema w Argentynie, Carlosa Andrésa Péreza w Wenezueli, Gonzalo Sáncheza de Lozady w Boliwii, ostatnie rządy PRI w Meksyku, i wreszcie rządy dwóch tradycyjnych partii w Urugwaju i Partii Colorado w Paragwaju. Kret_CTo samo można powiedzieć o klęsce, jaką ponieśli ci, którzy usiłowali kontynuować zaprowadzanie tego modelu nawet wówczas, gdy jasne już było jego fiasko, tak jak Fernando de la Rúa w Argentynie, Lucio Gutiérrez w Ekwadorze itd. W całym regionie obalonych zostało z górą dziesięć rządów, tym razem nie w wyniku puczów wojskowych, lecz w wyniku utraty przez nie legitymacji.

Emir Sader
Fragment najnowszej książki “Kret rewolucji. Drogi lewicy latynoamerykańskiej”, wyd. Biblioteka Le Monde Diplomatique/Książka i Prasa. POLECAMY [LINK]

[1]  Nie dość tego. W wielu miejscach na świecie, także w Polsce po restauracji kapitalizmu w 1989 r., zaprowadzanie modelu neoliberalnego oznaczało rozmyślne działanie w kierunku dezindustrializacji oraz jednoczesnego demontażu produkcji rolnej, co nie mogło nie doprowadzić do dramatycznej destabilizacji życia szerokich segmentów ludności. [Przyp. tłum.]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam