Eryk MISTEWICZ: Postawmy na intuicję - także w nowych mediach

TSF Jazz Radio

Postawmy na intuicję - także w nowych mediach

Eryk MISTEWICZ

Prezes Instytutu Nowych Mediów. Autor strategii marketingowych. Doradza pracując z firmami, instytucjami, osobami publicznymi w Polsce i we Francji, wspiera i uruchamia nowe projekty, pisze książki. Laureat Polskiego Pulitzera. www.erykmistewicz.pl

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Nie jesteśmy premierami ani prezydentami, nie dysponujemy wsparciem, zapleczem, które nas ostrzeże i ochroni – fotografujemy się wyłącznie z osobami, które znamy.

Nie jesteśmy na „Ty” z osobami, których nie znamy. Nie zwracamy się w ten sposób do nieznanych nam osób i nie przyzwalamy na takie zwracanie się do nas przez osoby nam nieznane.

Postawmy na intuicję – także w nowych mediach ona nas nie zawiedzie – pisze Eryk MISTEWICZ

Odmawiam, gdy ktoś chce zrobić ze mną zdjęcie. Nie jestem celebrytą, nie jestem aktorem ani piosenkarzem, moje wystąpienia publiczne służą zawsze jakiemuś celowi. Jeśli ktoś chce mieć autograf, dedykację w mojej książce – oczywiście nie ma problemu. Ale zdjęcie? Nie, przepraszam, ale nie.

Ambasador nie jest „mniejszym prezydentem”, reprezentantem Polski równym prezydentowi czy premierowi. Jest ledwie urzędnikiem, równym prezesowi UKE, URE czy NIK. Prezes NIK, zanim pozwoli sobie zrobić zdjęcie z przedsiębiorcą, upewnia się, czy zdjęcie to nie będzie w przyszłości wykorzystane przeciw niemu i przeciw instytucji, którą kieruje. A ponieważ nie można tego wykluczyć, asystent prezesa NIK w sposób kulturalny odrzuci prośbę przedsiębiorcy. Zresztą, po co komu zdjęcie z prezesem NIK?

Nie rozumiem presji na robienie selfie – z wyjątkiem wyjątkowych, kampanijnych zdjęć z prezydentem czy premierem. Ale i wówczas istotne jest, że to zdjęcie z kampanii, w tłumie ludzi czy w autobusie kampanijnym, ze sprawdzonymi wszakże uczestnikami. Nawet bowiem dla prezydenta i premiera kompromitujące może być zdjęcie z osobami, które wejdą w konflikt z prawem. A to nie sposób przecież przewidzieć – i wykluczyć.

Wyjątkiem: zdjęcia na własnych warunkach. Takie proponuje ambasador RP w Londynie, Arkady Rzegocki, czego doświadcza każdy z jego ważniejszych dla relacji polsko-brytyjskich gości. Są to zarówno ministrowie, jak i artyści, działacze społeczni, brytyjska arystokracja, polscy naukowcy. Każdorazowo serwis prasowy ambasady – na własnych zasadach – publikuje zdjęcie z rozmowy w sieci społecznościowej placówki. Głęboko przemyślane, profesjonalne działanie.

Nowe media zbyt często wymuszają bezmyślność, reaktywność, zbiorowe zachowania sprzeczne z intuicją. Dlatego – zawsze gdy mamy wątpliwości – stawiajmy na intuicję, ona nie zawodzi.

Wszyscy ze wszystkimi robią sobie selfie i mówią do siebie per „Ty”, bo tak należy? Nie, nie należy.

Zaufajmy intuicji, nie autoryzujmy naszym przejściem na „Ty” osób, których nie znamy. W starym świecie takie zwracanie się do drugiej osoby oznacza dla wszystkich, którzy są tego świadkami, że osoby się znają, mają do siebie zaufanie, na swój sposób autoryzują tę osobę do kolejnych kontaktów, aż po uwiarygodnienie działań tych osób wobec osób trzecich – to swoisty kredyt zaufania.

Nie przechodzę na „Ty” – z wyjątkiem wąskiego kręgu przyjaciół i dobrych znajomych.

Nie zgadzam się na to, by fotografowały się ze mną osoby, których nie znam.

Jednocześnie śmigam w nowych mediach. Ale na swoich zasadach.

Eryk Mistewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam