Co dzieje się w Polsce?

George FRIEDMAN

Założyciel i szef wpływowego ośrodka analitycznego Stratfor. Politolog, absolwent City College of New York, doktorat uzyskał na Cornell University. Jeden z najwybitniejszych ekspertów zajmujących się geopolityką i współczesną doktryną wojenną.

Warszawa niechętnie oddaje z trudem zdobytą suwerenność w ręce Unii Europejskiej. Polski rząd to dziś fundamentalne wyzwanie stojące przed Unią Europejską, która przez lata promowała ideologię, gdzie narodowe różnice zanikają i poddane zostają ideologii unijnej – pisze George FRIEDMAN

.Tekst ten piszę w hotelu w Warszawie, który otoczony jest pomnikami poświęconymi pamięci Fryderyka Chopina, wielkiego polskiego kompozytora i — w oczach wielu Polaków — mistrza samokontroli i determinacji. To szczególnie dobry czas, by być tutaj — czas, w którym Polska znalazła się w pułapce walki z Unią Europejską, prowadzonej o pytanie dotyczące natury podobnej do Chopinowskiej determinacji — dwa stulecia po przyjściu na świat wielkiego kompozytora.

Polska wybrała rząd, który zobowiązał się przed wyborami do zmiany kierunku, w jakim poruszał się kraj.

Nowy rząd sprzeciwiał się polityce instytucjonalnej prowadzonej przez poprzedników plasujących się po centrolewicowej stronie sfery politycznej. Zwolennicy ówcześnie rządzących znaleźli dla siebie miejsce w wielu instytucjach, takich jak sądy czy rozgłośnia radia publicznego — co dla wielu rządów jest normalną praktyką. Nowy rząd natomiast znalazł się w sytuacji, w której zmuszony był mierzyć się z wrogim środowiskiem mediów zarządzanych przez państwo — dlatego po wygranej postanowił zmienić prawo, według zasady którego media państwowe funkcjonują, podobnie jak sądownictwo.

Przy próbie przeprowadzenia zmian personalnych w wymienionych instytucjach opozycja oskarżyła rząd o łamanie konstytucji i przekroczenie uprawnień, a także represjonowanie krytyków. Rząd odpowiedział, że opozycja wcześniej próbowała pozbawić go możliwości objęcia władzy pomimo demokratycznie uzyskanego mandatu do rządzenia i jasno formułowanego podczas kampanii programu.

Polityka, jak zwykle

To wszystko można skwitować jedynie stwierdzeniem „polityka, jak zwykle”. Żeby podać przykłady podobnych sytuacji, nie trzeba daleko szukać: Stany Zjednoczone XX wieku i historia prezydenta Roosevelta, który stanął przed Sądem Najwyższym pełnym konserwatystów i próbował rozszerzyć jego podwoje, zapełniając je własnymi poplecznikami. Przegrał. W Wielkiej Brytanii, dziesięciolecia po zakończeniu II wojny światowej, państwowy nadawca BBC z monopolem na przekaz i obsadą umocowaną politycznie w Partii Pracy oskarżony został przez rząd konserwatystów o wrogość, próba wymiany personelu zaś nazwana została zamiarem wprowadzenia cenzury.

To kłótnie endemiczne wręcz dla demokracji rządzonych przez biurokratyczną władzę. Nastroje społeczne ulegają zmianie, ale biurokratyczna ideologia nie zmienia się wcale. Walka trwa. Konkurujące ze sobą frakcje wskazują każdorazowo na śmiertelne konsekwencje tej walki, ale jedynym stosowalnym rozwiązaniem pozostaje brak rozwiązania, którego — podobnie jak konsensusu — bardzo często nie można odnaleźć.

Co sprawia, że polska sytuacja jest odmienna? Zagrożenie ze strony biurokracji unijnej, a także wprost wyrażana wrogość ze strony Niemiec, którym nie podoba się polityka nowego rządu. To między innymi powtarzające się groźby zawieszenia Polski w niektórych jej prawach członkowskich, a także rozprzestrzenianie się negatywnego przekazu na temat polskiego rządu na poziomie instytucji unijnych.

Rdzeniem demokracji liberalnej jest prawo do determinacji na poziomie narodowym. Determinacja ta, według teoretyków, zawiera w sobie coś w rodzaju demokratycznego procesu, koncepcji istnienia wielu struktur o charakterze instytucjonalnym, które u źródła mają proces wyborczy.

Nie ma wątpliwości, że polski rząd, będący obecnie u władzy, został wybrany demokratycznie i zgodnie z prawem, a więc w jakimś sensie reprezentuje taką właśnie determinację ludzi. Argumentem opozycji, wyrażanym bardzo często implicite, jest twierdzenie, że mandat ten narusza prawo stanowione przez polską konstytucję.

Zboczenie z drogi

Zważywszy na fakt, że polski rząd jawi się tu jako rezultat ludzkiej determinacji, i zwróciwszy uwagę, że działania, jakie podejmuje, nie są wcale bez precedensu w historii liberalnej demokracji, dziwi, że Unia Europejska, a zwłaszcza Niemcy zachowują się tak agresywnie, gdy wszczynają alarm dotyczący tego, co dzieje się w Polsce.

Jest tak z wielu powodów.

Unia Europejska ma u swojego rdzenia pewną ideologię, której częścią jest wiara w wolny handel. Inną jest świeckość i wiara w istnienie słusznego i obowiązującego porządku społecznego, który pragnie zastąpić wszelkie różnice na poziomie narodowym i który jest nietolerancyjny w stosunku do nietolerancji. Oznacza to, że doktryna państwowa musi nie tylko przyzwalać na różnice w tym, co rozumiemy jako życie prywatne obywateli, ale też zapewniać im opiekę prawną wewnątrz obowiązującego systemu. Połączenie wiary w wolny handel i tego specyficznie pojmowanego szacunku do prywatności sprawia, że niektóre rodzaje liberalnej demokracji z unijnego punktu widzenia stają się nieakceptowalne. Narodowa ekskluzywność, erozja sekularyzmu dzięki religii i niechęć do zamiany wolności negatywnych w pozytywne są a priori odrzucane.

Błąd, który polski rząd popełnia zdaniem Unii, nie polega na działaniu w stosunku do mediów czy sądu. To przede wszystkim fakt, że zdecydował się on na zboczenie z drogi prowadzącej ku całkowitej akceptacji unijnej ideologii.

Polski rząd sprzeciwił się imigracji muzułmańskiej, argumentując, że zmieni to narodowy charakter kraju. Innymi słowy, Polska jako wartość wskazała narodowe cechy ekskluzywne, rozwijając je do poziomu nieakceptowanego przez Unię.

Pozostaje również pytanie związane z sekularyzmem. Polska to kraj katolicki, nie tylko w sensie praktykowania religii, ale również związków, jakie polska historia ma z katolicyzmem. Rozkład komunizmu zapoczątkowany w Polsce w dużej mierze zawdzięczamy polskiemu Kościołowi, który chronił ruch oporu przed służbami komunistycznymi, ale i przed niemiecką okupacją podczas wcześniej zakończonej wojny.

Kiedy katolicyzm był widziany jako ruch antytotalitarny, Europa celebrowała go. Gdy odkryto natomiast, że Kościół to nie jedynie organizacja pozarządowa, która zajmuje się obroną praw człowieka, lecz prawdziwa instytucja religijna, głęboko zakorzeniona w życiu politycznym i społecznym — stosunek Europejczyków do Kościoła ochłodził się.

Zyski z członkostwa

Polski rząd to dziś fundamentalne wyzwanie stojące przed Unią Europejską, która przez lata promowała ideologię, gdzie narodowe różnice zanikają i poddane zostają ideologii unijnej. Od 2008 roku opór wobec priorytetyzowania europeizmu zaczął się zwiększać. Stało się to czynnikiem motywacyjnym m.in. dla brexitu. Polska, podobnie jak inne kraje wschodnioeuropejskie, była od zawsze szczególnie niechętna porzucaniu swojej narodowej tożsamości. W Polsce szczególną rolę odgrywa religijność, wyrażana publicznie i niechętna przejściu wyłącznie do sfery prywatnej oraz zaakceptowaniu unijnych poglądów na tolerancję.

Po 2008 roku ideologia unijna stała się o wiele bardziej problematyczna wraz z zanikiem zysków płynących z członkostwa w strukturach. Unia chciała w obliczu tego zaniku bronić swoich zasad, polski rząd natomiast rzucił tej ideologii wyzwanie. Jeśli europeizm wciąż będzie słabł przy jednoczesnym wzroście idei narodowych, a Europie nie uda się powrócić do prosperity sprzed krachu w 2008 roku, moralne reguły trzymające Unię w całości rozsypią się.

Jest pewien powód, dla którego w Europie Wschodniej prym w restauracji narodowości wiodą Polska i Węgry. Polska w ciągu ostatnich wieków suwerenność miała jedynie przez jakieś 20 lat, wcześniej tracąc ją na rzecz Rosji i Niemiec. Gubiąc ją ponownie w relacji z Unią Europejską, której obietnice gospodarcze pozostają obecnie pod znakiem zapytania jako czynnik mogący kształtować polskie relacje wewnętrzne, Polska wiele może stracić. Europa Wschodnia o swoją suwerenność walczyła długo i nie jest to coś, co warto utracić, klęcząc przed wielkim mocarstwem z byle powodu.

Dla Unii Europejskiej Polska i Węgry to śmiertelne wyzwania. To państwa, które zdefiniowały europejskość w specyficzny sposób, wykorzystując do tego własną tożsamość narodową. Rozprzestrzenianie się samej idei tożsamości narodowych w Unii sprawia, że ta mniej znaczy w kwestii relacji ekonomicznych, na bazie których powstawała, a zadawane zaczynają być pytania o to, co tak naprawdę daje swoim państwom członkowskim.

Unia działa, orientując się na ocenianie swoich członków. Jeśli wirus polski (i brytyjski) zaczną rozprzestrzeniać się na szerszą skalę, możemy zacząć myśleć, że to członkowie zaczną wreszcie oceniać Unię.

George Friedman
Tekst początkowo opublikowany na https://geopoliticalfutures.com, wersja polska na Wszystko Co Najważniejsze za zgodą Autora. Tłumaczenie Gosia Fraser.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z
Przejdź do paska narzędzi