Jolanta KRYSOWATA: "Polska właśnie. Wińsko (5) Wstyd to kraść..."

Jolanta KRYSOWATA: "Polska właśnie. Wińsko (5) Wstyd to kraść..."

Photo of Jolanta KRYSOWATA

Jolanta KRYSOWATA

Jedna z najbardziej nagradzanych polskich reportażystek. Autorka audycji i filmów dokumentalnych. Laureatka Prix Europa, Nagrody Głównej SDP (dwukrotnie), Grand Press, Grand Prix KRRiTV, Europejskiej Nagrody Filmowej i in. Związana z Polskim Radiem, TVP i TV Polsat. Obecnie, po wygranych wyborach, wójt gminy Wińsko na Dolnym Śląsku.

zobacz inne teksty Autorki

Długo się waham czy o tym pisać. A jeśli zrobię z mojej gminy pośmiewisko? Sama nie wiedziałam, choć stąd pochodzę, że jest aż tak. W końcu nie było mnie tu od matury czyli od bardzo dawna. Kilka lat temu, gdy wzięłam się za remont domu po dziadkach, zaczęłam tu przyjeżdżać regularnie. Lokalna gazeta powiatowa zaproponowała mi pisanie felietonu, równie lokalnego. Zaczęłam uczestniczyć w życiu środowiska, jak to dziennikarz, w jego ciemnej stronie. I tak, prawda, którą widać, została wzbogacona o prawdę, która się w oczy nie rzuca. O rzeczy, których nie omawia się głośno, bo to wstyd.

Skończyłam remont. W domu po dziadkach jest osiem pokoi i cztery łazienki. Stworzyłam gospodarstwo agroturystyczne. Zostałam wójtem, gospodarstwo zawiesiłam. Łazienki zostały.

Stąd moje wahanie dziś, gdy nie jestem już dziennikarzem, czy wójt powinien pisać o swojej gminie coś tak wstydliwego? Doszłam jednak do wniosku, że tak. Jak mówiła moja babcia, wstyd to kraść…

antypocz

Otóż wciąż jeszcze mamy w naszych wioskach komunalne budynki bez zwykłych szamb. To oznacza, że ich mieszkańcy, a nasi lokatorzy, nie mają toalet, łazienek ani odprowadzenia dla wody używanej w kuchni np. do mycia naczyń. Miski i wychodki. Taki obraz w XXI wieku, to niewątpliwie wstyd. Nadrabiamy więc zaległości bez zbędnej (a nawet niezbędnej) zwłoki. Nasze skromne środki remontowe wydatkujemy najpierw na budowę szamb i odprowadzeń ścieków bytowych z lokali, w których mieszkają ludzie. Podobnie jak na naprawy kominów. Obiekty użyteczności publicznej (na wsi zwykle oznacza to świetlice) muszą poczekać.

Remontujemy kolejne mieszkania. Nasze stare i nasze nowe. Skąd się biorą nowe mieszkania do remontu? Już wyjaśniam. Z Agencji Nieruchomości Rolnych. Dają lokale wraz z mieszkańcami i pieniądze na remonty. Do tego pustostany, opuszczone przed laty i zdemolowane przez czas i obyczaje. Na nie już specjalnej dotacji nie ma, ale remontujemy je i tak. Nadleśnictwo Wołów, kolejny dobrodziej. Mam nadzieję, że nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. Jeden ich domek w bliźniaku jest już nasz i  już został zasiedlony naszymi.

Wszystko to razem wymaga czasowych przeprowadzek, a co za tym idzie, lokali zastępczych, rotacyjnych, magazynu na meble itp. Bez tego ekipy nie mogą prowadzić prac.

Nasz Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej należałoby przemianować na Zakład Interwencji Kryzysowej. Są wszędzie, robią wszystko, ratują w każdej sytuacji. Dobrze, że się przez lata nie dali zlikwidować.
agro erykOpuszczona przez strażaków remiza, w której mieści się magazyn rzeczy niepotrzebnych i lokal wyborczy dla najmniejszego okręgu w gminie, nadaje się do takich celów w sam raz. Zwłaszcza, że sama wymaga remontu, a na to, jak wspominałam, nas nie stać. Lokal wyborczy można przenieść do inne wsi w tym samym okręgu (bez kosztów, nie licząc tablicy) i spokój.

Ale spokoju nie ma. Przeniesienie lokalu to zamach. Tak to krąży pod sklepem.

Niech ten upał w końcu minie, gorączka opadnie. Będzie dobrze. Wierzę. W końcu jestem wierząca.

Jolanta Krysowata

 

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 5 lipca 2015
Fot. Kamila Żółkiewicz