Wszystko Co Najważniejsze

Piękno Sztuki (2) "Zaloty myśliwca", Julian Fałat

    Historyk, pasjonatka sztuki, patriotka. Doktor nauk humanistycznych.
    wszystkie teksty autora

    1890 r.

    .Jeden z najwybitniejszych polskich akwarelistów, Julian Fałat, maluje przepiękny obraz. Ubraną w ludowy strój, urodziwą dziewczynę przytula wpatrzony w nią mężczyzna. Mimo różnicy wieku, jaką można zauważyć u pary, znać uczucie łączące obojga. Utalentowany artysta wiadomym tylko sobie sposobem oddał na ich twarzach ten rodzaj emocji, który łączy jedynie bliskie sobie osoby. Żar w oczach mężczyzny i figlarne spojrzenie urodziwej dzieweczki jest tak pełne uczucia, że w pewnym momencie uważny widz ma wrażenie, że zakłóca intymny moment tych dwojga.

    Fałat nadaje dziełu tytuł „Zaloty myśliwca”. Przed II wojną światową można je oglądać w Muzeum Narodowym w Krakowie.

    1939 r.

    .W grudniu 1939 r. sielanka pary uwiecznionej na akwareli zostaje przerwana. Do Krakowa przybywa Austriak, doktor praw, Otto von Wächter, mianowany przez władze Trzeciej Rzeszy gubernatorem dystryktu krakowskiego. Odtąd to on, nie Hans Frank, będzie miał bezpośredni dostęp do dzieł sztuki zgromadzonych w Krakowie. Zarówno świeżo mianowany gubernator, jak i jego małżonka Charlotte świetnie znają się na malarstwie. Przystojny SS-Gruppenführer obejmuje w posiadanie pałac Potockich „Pod Baranami” jako swoją administracyjną siedzibę, z kolei piękna, młoda małżonka „zadba” o jej wyposażenie. Wächterowa umie rozpoznać rękę mistrza — w otoczeniu Sonderdienstu zabiera z Muzeum Narodowego „Zaloty myśliwca” Fałata. Czyni to pod urzędowym pretekstem, iż oto dzieło sztuki ozdobi ściany pałacu — siedzibę gubernatora dystryktu. Poza obrazem Fałata Wächterowie rekwirują wiele innych obiektów o wielkiej wartości materialnej i artystycznej, chluby krakowskich zbiorów.

    Z notatki, jaką zostawia w 1949 r. wybitny historyk sztuki, dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie, Feliks Kopera, wynika, że „Zaloty myśliwca” nie gościły w pałacu Potockich zbyt długo. „Perła polskiego muzealnictwa”, jak opisał obraz Kopera, miała trafić do „jakiegoś Niemca” — tyle wynika z emocjonalnego opisu dyrektora.

    Akwarela znika, a wraz z nią tropy do innych cennych dzieł, wywiezionych przez Wächterów podczas II wojny światowej. Niechlubną działalność austriackiej rodziny na terenie okupowanego Krakowa powoli pokrywa patyna czasu.

    2015 r.

    .Po mniej więcej 70 latach od tamtych wydarzeń na własną rękę odnajduję w Austrii syna Ottona von Wächtera, Horsta. Muszą minąć kolejne dwa lata, by uwierzył, że rodzice rabowali dzieła sztuki z terenów okupowanej Polski. „Przecież mama te obrazy kupowała, tak mówiła” — przeciera wilgotne oczy.

    Gdy w Krakowie szalał hitlerowski terror, Horst miał kilka lat. Nie ma pojęcia, dokąd zabrano akwarelę Fałata. W przepastnych piwnicach swego domu odnajduje trzy inne obrazy, o których wie, że pochodziły z Krakowa. Na odwrocie jednego z nich widnieje napis odręcznym pismem Charlotte Wächter: „Zabrane z pałacu Potockich, z Krakowa”.

    Luty, 2017 r.

    .Trzy nieznane dzieła sztuki, zabrane przez Wächterów, wracają tam, skąd zostały skradzione. Syn Wächterów, Horst, przekazuje je na ręce wojewody małopolskiego, Józefa Pilcha.

    Po wielu latach od zakończenia II wojny światowej po „Zalotach myśliwca” nie ma żadnego śladu.

    W katalogu dzieł utraconych na stronach MKiDN przy czarno-białym zdjęciu, w rubryce: „odzyskane”, widnieje słowo: „nie”.

    Na dzień przed Wielkanocą skreślam do Horsta świąteczne życzenia. Po chwili zastanowienia dodaję dopisek: „Prawda jest cierpliwa”.

    Magdalena Ogórek

    Magdalena Ogórek książka o zrabowanych działech sztuki przez Niemców

    Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
    Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.
    15 kwietnia 2017
    • Robert Zaremba

      Pani Magdaleno, 3mam mocno kciuki, żeby nie zabrakło Pani cierpliwości. Wierzę, że niedługo będę mógł przeczytać relację z powrotu „fałata” do domu.