Magdalena SŁABA: "Tolkien i Wielka Wojna (2): Nieprzeliczone łzy"

TSF Jazz Radio

Tolkien i Wielka Wojna (2)

Magdalena SŁABA

Prawniczka, Warszawianka, fanka wycieczek, zapamiętała miłośniczka Tolkiena, muzyki dawnej i kina europejskiego.

zobacz inne teksty autora

.Część druga książki Johna Gartha, zatytułowana Nieprzeliczone Łzy, zaczyna się 5 czerwca, w chwili, gdy widzimy Tolkiena wchodzącego na pokład parowca Asturias w Folkestone, a kończy się w niedzielę 29 października 1916 roku, gdy JRRT zostaje umieszczony w szpitalnym łóżku w Le Touquet. Jest to też, co właściwie w przypadku Tolkiena już nie dziwi, historia rozpięta pomiędzy wierszem The Lonely Isle, który w istocie jest opisem przeprawy morskiej z Anglii do Francji (O lonely, sparking isle, farewell!), a The Grey Bridge of Tavrobel, 6-strofową balladą o powrocie do domu.

Tolkien idzie na front sam, bez towarzystwa przyjaciół czy choćby znajomych, tylko ze słowami Smitha, zawartymi w jednym z jego najbardziej poruszających listów: Modlę się za Ciebie w każdym czasie i w każdym miejscu i obyś przetrwał, obyśmy przetrwali ciężką próbę tych wydarzeń bez utraty naszych sił i determinacji. Oby wyniknęło z tego coś dobrego. Tymczasem ufaj Bogu i utrzymuj proch suchy i bądź pewien, że dla trzech innych ludzi jesteś czymś więcej, niż oni sami dla siebie.

Wszystko, co następuje w drugiej części książki, to fascynująco – przerażający opis udziału Tolkiena (i członków TCBS) w bitwie nad Sommą. Groza wojny przepleciona jest wizją przepływających między Smithem, Wisemanem i Tolkienem listów.

.Zajmują się w nich dalszym losem towarzystwa i Czwórki, która jest już Trójką. Ku rozpaczy wszystkich, w pierwszym dniu bitwy nad Sommą ginie Robert Quilter Gilson (23 lata) – jego ukochany dowódca otrzymuje, jak się okazało, śmiertelną ranę, Gilson bierze więc jego gwizdek i prowadzi swych ludzi do ataku. Obok niego dochodzi do wybuchu… Andrew Wright, oficer z batalionu Gilsona, napisze do jego rodziny: Tylko ten jest odważny, kto mierzy się ze wszystkim z pełną świadomością swojego tchórzostwa. Gilson został pochowany na cmentarzu w Bécourt.

Jeśli komuś tytuł części drugiej interesującej nas książki przywodzi na myśl Bitwę Nieprzeliczonych Łez (Nirnaeth Arnoediad) z Silmarillionu, to tak właśnie ma być (choć może nie w takim sensie, jak pojmuje to John Garth). Gdy się zastanowić, Silmarillion, WP, a nawet Hobbit, są w końcu opowieściami o wojnie, a przynajmniej bitwie. A właściwie o wojnach, które się kończą, ale potem powtarzają. Replikują. Przemoc się replikuje. Mity się replikują. I tak kręci się świat.

John Garth mistrzowsko, z autentycznym zacięciem wojennego reportera, odtwarza każdy niemal dzień pobytu Tolkiena na froncie – na początku książki znajdujemy dodatkowo, a jakże!, mapę okolic miejscowości Albert nad Sommą oraz kalendarium wydarzeń.

1 lipca 1916 roku o godzinie 7.30 zaczyna się bitwa nad Sommą. 6 lipca w porze lunchu cztery brygady batalionu Tolkiena wyruszają do walki, ale on zostaje w obozie w Bouzincourt razem z całym biurem łącznościowym 25 Dywizji. W dniach 14-16 lipca JRRT bierze udział w ataku na Ovilliers – armia brytyjska ma wielkie problemy z łącznością, rozkazy z dowództwa docierają do atakujących oddziałów z 8-godzinnym opóźnieniem. O zmierzchu 14 lipca Tolkien wchodzi wraz ze swym oddziałem do La Boiselle. 17 lipca Tolkien znowu jest w Bouzincourt, po około 50 godzinach w walce. I tu zastaje go pozostawiona przez Smitha wiadomość o śmierci Gilsona… 21 lipca, w piątek, Tolkien zostaje oficerem łącznościowym całego Batalionu. Dni od 24 do 30 lipca spędza w Auchonvilliers (zwanym przez Anglików Ocean-Villas) na kopaniu okopów pod ciężkim ostrzałem. W dniach 16-23 sierpnia JRRT bierze udział w kursie dla oficerów łączności w Acheux.

W wymienionych do tego czasu między Smithem, Wisemanem a Tolkienem listach wyraźnie rysuje się spór, czy śmierć Gilsona zakończyła TCBS. Tolkien napisał w jednym z tych listów, że czuje, że TCBS się skończyło. Smith, jak się zdaje, niedokładnie wczytał się w dalsze słowa: Lecz nie jestem zupełnie pewien, czy to jest uczucie, na którym można polegać, uczucie, które zniknie, jak magia, kiedy znowu będziemy razem. TCBS było wszystkim, o czym marzyliśmy – jego zadanie zostanie w końcu zrealizowane, przez trzech, dwóch albo jednego, który przetrwa. Z tym teraz wiążę moje nadzieje (tłumaczenie moje), gdyż na uwagę Tolkiena o końcu TCBS odpisał: …bardzo czekam na spotkanie z Tobą. Nie jestem całkiem pewien, czy powinienem chwycić Cię za rękę, czy za gardło. Smith w tym sporze stał po stronie Wisemana, trwali razem w swoistym uporze w nadziei mimo, jak wydawało, jej braku. Wiseman z kolei pisał do przyjaciół znaczące słowa: …w tamtych dniach staliśmy na głowach, ale nikt nie może wiecznie stać na głowie. Ale wierzę, że ciągle mamy tę przewagę nad innymi ludźmi, że kiedy chcemy, możemy stanąć na głowie. (…) całkowicie zaprzeczam, że on [Rob] nigdy nie rozumiał TCBS tak dobrze, jak Ty [Smith], ja czy JR. On je rozumiał lepiej, bo on rozumiał lepiej JR. (…) Mam zamiar osiągnąć wielkość, i, jeśli Pan zechce, znaczenie [public notability] w moim kraju; … w każdej wielkości, jaką osiągnę, Ty [Smith] i JR będziecie obecni, bo nie wierzę, że poradzę sobie bez Was (tłumaczenie i objaśnienia moje).

Czas od końca sierpnia do końca września Tolkien spędza niemal nieustannie w okopach. Jednym z jego zadań jako łącznościowca jest przekazywanie korespondencji oraz odpowiadanie na listy od rodzin zabitych żołnierzy. Niektóre listy od rodzin zachował…

.Tolkien ma wielki szacunek dla szeregowych żołnierzy, ludzi z klas robotniczych, ubogich, którzy wykazują się wielką odwagą i we właściwy sposób rozumieją swe obowiązki. JRRT przyzna potem, że postać Sama Gamgee ma jakiś rys tych szeregowych i ordynansów (batmen), których poświęcenie tak doceniał na polach Flandrii i których uznawał za lepszych od siebie. Wielokrotnie bywało, że gdy znajdowano na polu bitwy ciało dowódcy, choćby młodszego oficera, obok niego był jego ordynans, który zginął wraz z nim… Z korespondencją żołnierską związana jest cenzura, aby jak najmniej wiadomości rzeczywistych działaniach frontowych wydostało się na zewnątrz. Tolkien był tego świadomy jeszcze przed wyruszeniem do Francji, więc jako łącznościowiec z prawdziwego zdarzenia wymyślił… tajny system porozumiewania się ze swą żoną. Opracował kod kropkowy, który pozwalał Edith zaznaczać jego aktualną pozycję na mapie Flandrii wiszącej na ścianie ich mieszkania w Great Haywood.

W dniach 21-22 października 11th Lancashire Fusiliers biorą udział w ataku na linię okopów zwaną Regina Trench. Atak był przesunięty z 18-19 października z powodu bardzo obfitych opadów deszczu. Teraz właśnie trwa nad Sommą walka o te kilka akrów błota – i o zabicie jak największej ilości Niemców… 21 października, w sobotę, o 12.20, Tolkien melduje dowództwu, że jego batalion w Hessian Trench otrzymał pierwszych niemieckich jeńców. O 13.12 Tolkien wysyła wiadomość o zdobyciu Regina Trench. Jeden z jego gońców otrzyma potem medal za odwagę. Skąd to wszystko wiadomo? Otóż w brytyjskich archiwach istnieją, wśród zapisów przebiegu indywidualnej służby wojskowej, te odnoszące się tak do Tolkiena, jak też Wisemana, Gilsona i Smitha (dla Tolkiena: service record WO 339/34423). Poza tym są jeszcze źródła w postaci dzienników wojennych, zawierających m. in. rozkazy, a także źródła wywiadowcze, raporty z frontu itp.

.27 października 1916 roku Tolkien, być może po kilku dniach ukrywania swego stanu, raportuje chorobę w Beauval. 25 października opuszcza batalion, a od 29 października do 1 listopada przebywa w szpitalu w Le Touquet. Tym, co właściwie ratuje mu życie, jest bakteria Rickettsia quintana, przenoszona przez wszy żyjące m. in. w żołnierskich mundurach, które były prawdziwą plagą okopów i przed którymi nie było ucieczki. Bakteria ta wywołuje gorączkę okopową, trench fever, chorobę objawiająca się utratą sił i równowagi, wysoką temperaturą, dużym bólem głowy oraz stawów i pleców, która w powikłaniach może prowadzić nawet do ataku serca.

8 listopada 1916 roku wraca do Anglii na Asturias.

Magdalena Słaba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam