Marcin BALICKI: Osiągnąć kompetencje przyszłości Marcin BALICKI: Osiągnąć kompetencje przyszłości

Osiągnąć kompetencje przyszłości

Photo of Marcin BALICKI

Marcin BALICKI

Prezes Zarządu Millennium Leasing. Wiceprzewodniczący Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu, współtworzący działającą w jego ramach Grupę d/s digitalizacji. Coach, twórca forum dyskusyjnego „Filozofia przy sobocie (Polska)" na LinkedIn, poświęconego między innymi zarządzaniu i rozwojowi osobistemu.

zobacz inne teksty Autora

Nie można uciec od kryteriów oceniania nauki i naukowców pod kątem ich przydatności i wartości dla społeczeństwa. Można natomiast spróbować wykorzystać zdobycze nauki, żeby ta, „sprzedając” swoją rolę w kształceniu, umiała mówić językiem korzyści współczesnego świata – pisze Marcin BALICKI

Pandemia przyśpieszyła zmiany. Coraz częściej technika i technologia zastępują pracę ludzką już nie tylko w obszarze prac fizycznych, ale również w obszarach, które do tej pory zarezerwowane były dla białych kołnierzyków. Wystarczy wspomnieć o programowaniu w technologiach chmurowych, projektowaniu, obliczeniach i analizach czy robotyzacji procesów produkcyjnych i biurowych. Presja na efektywność, wzmocniona przez oczekiwaną neutralność klimatyczną, czyni procesy automatyzacji nieubłaganymi.

W tak zmieniających się warunkach warto przyjrzeć się roli szkolnictwa wyższego w budowaniu kompetencji, które będą liczyć się na współczesnym rynku pracy. W dyskusjach o znaczeniu wykształcenia wyższego ścierają się poglądy pragmatyków, postulujących nakierowanie ich programów na wąsko rozumiane, narzędziowe potrzeby biznesu, z romantykami, którzy w wykształceniu wyższym widzą drogę do ogólnego rozwoju, zakładając, że późniejsza droga zawodowa i przydatność tak rozumianego charakteru studiów ukształtuje się w jakiś sposób sama. Te dwie na pozór sprzeczne ze sobą wizje edukacji uniwersyteckiej może pogodzić zrozumienie, jakiego rodzaju kompetencje, oprócz tych ściśle zawodowych, które zawsze pozostaną niezbędną podstawą, potrzebne są w dzisiejszym świecie. Dodatkowo umasowienie szkolnictwa wyższego może doprowadzić do dylematu – jak w takich warunkach zachować choćby w ograniczonym zakresie elitarność studiów?

W mojej ocenie – granica między masowym a elitarnym charakterem wykształcenia wyższego przebiegać będzie w miejscu, które oddziela kształcenie zawodowe od dostarczania czegoś, co biznes i nauka próbują zdefiniować jako kompetencje XXI wieku.

Warto zauważyć, że wąsko rozumiane kompetencje zawodowe czy techniczne, choćby języki programowania, odkrycia neuronauki czy badania biologiczne i medyczne, dezaktualizują się dziś znacznie szybciej niż w przeszłości. Wśród wysiłków zmierzających do zdefiniowania kompetencji przyszłości jedną z najbardziej przemawiających do mnie prób są badania Uniwersytetu w Phoenix, które wskazują na następujące obszary:

  • Sense – making: zdolność do odkrywania, ale i nadawania głębszego sensu temu, co chcemy wyrazić.
  • Social intelligence: inteligencja społeczna, czyli zdolność do komunikowania się w prosty i bezpośredni sposób, a także wchodzenia w relacje międzyludzkie.
  • Novel & adaptive thinking: myślenie adaptacyjne, biegłość w rozwiązywaniu problemów, wymyślaniu rozwiązań i odpowiedzi wykraczających poza schemat.
  • Cross-cultural competency: kompetencje międzykulturowe, czyli zdolność do funkcjonowania w zróżnicowanym środowisku kulturowym.
  • Computational thinking: zdolność przetwarzania dużej ilości informacji i rozumowania opartego na danych (zwłaszcza wyciągania wniosków z analizy tzw. big data).
  • New-media literacy: umiejętność korzystania z nowych mediów, zdolność do krytycznej oceny i opracowania treści publikowanych w nowych mediach oraz wykorzystania ich w skutecznej komunikacji.
  • Transdisciplinarity: interdyscyplinarność rozumiana jako umiejętność czytania i rozumienia pojęć w wielu dyscyplinach.
  • Design mindset: myślenie projektowe czy zdolność do prezentowania i rozwijania sposobów pracy dla osiągnięcia pożądanych wyników.
  • Cognitive load management: zdolność do zmaksymalizowania funkcjonowania poznawczego i przyswajania wielu bodźców przy użyciu różnych narzędzi i technik.
  • Virtual collaboration: zdolność do współpracy wirtualnej w sposób wydajny, zaangażowany i wykazujący obecność w pracy wirtualnego zespołu.

Czy pragmatycznie rozumiane szkolnictwo zawodowe zapewnia właściwą diagnozę tych kompetencji i ich rozwój na etapie kształcenia uniwersyteckiego? Wydaje się, że nie albo przynajmniej – w bardzo ograniczonym zakresie.

Intuicyjnie postawiłbym tezę, że czynnikiem decydującym o przekroczeniu tej granicy będą nauki humanistyczne. Zdolność do odkrywania i nadawania sensu, inteligencja społeczna, kompetencje międzykulturowe, a nade wszystko krytyczne myślenie – są wręcz wyłączną domeną nauk humanistycznych, bez których mówienie o tych czynnikach staje się pustym postulatem, nieznajdującym żadnej pragmatycznej, nomen omen, recepty na ich dostarczanie.

Co z tego wynika dla nauk humanistycznych? Nawet jeśli bliska może być nam idea długoterminowego kształcenia i praktykowania u boku mistrza, to żyjemy w świecie, w którym nie da się uciec od ewaluacji, konieczności pomiaru efektów podejmowanych działań. Systemy punktowe, zliczanie cytowań w pismach naukowych, ważone ich rangą, testy egzaminacyjne zamiast pytań otwartych – to wszystko zmieniało się na naszych oczach, rodząc patologie i kontrowersje, ale jednocześnie stanowiąc próbę zobiektywizowania kryteriów, według których oceniamy, jako społeczeństwo, naukowców czy studentów. Można przeciwko temu protestować, ale być może nie trzeba.

W świecie kultury mierzalności, nawet w naukach humanistycznych, warto spróbować odwołać się do nauki i przy okazji porzucić wielkie słowa na rzecz pragmatyzmu. To może być trudne, ale jestem przekonany, że umiejętne wykorzystanie dorobku naukowego kognitywistyki pozwoli znaleźć odpowiedzi na pytania – jak mierzyć, a następnie jak kształcić pożądane umiejętności. Oznacza to wyzwanie dla humanistyki, żeby „sprzedając” w debacie publicznej i w świecie nauki swoją rolę w kształceniu, umiała mówić językiem korzyści współczesnego świata.

Jakkolwiek obrazoburczo to brzmi, być może jesteśmy w stanie naukowo wykazać, które kompetencje silniej rozwija czytanie poezji, a które – prozy. Być może potrafimy naukowo udowodnić, że filozofia może przestać aspirować do znajdowania ostatecznych odpowiedzi, których od wieków znaleźć nie potrafi, a w to miejsce stać się fascynującym miejscem sporu o rzeczywistość, kształcącym przede wszystkim w równoważnym analizowaniu dwóch przeciwstawnych hipotez i znajdowaniu ich syntezy, trafniej niż one same opisującej analizowane zjawisko.

A co z tego wynika dla nas samych w wymiarze indywidualnym? Model edukacji nie zwalnia nas z obowiązku myślenia o niej na własną odpowiedzialność. Uczenie się nowych rzeczy i oduczanie starych staje się tym ważniejsze, im szybciej zmieniają się świat wokół nas i związane z tym wyzwania.

Czy ma rację Olga Tokarczuk, mówiąca:

„Świat jest tkaniną, którą przędziemy codziennie na wielkich krosnach informacji, dyskusji, filmów, książek, plotek, anegdot. Dziś zasięg pracy tych krosien jest ogromny – za sprawą Internetu prawie każdy może brać udział w tym procesie, odpowiedzialnie i nieodpowiedzialnie, z miłością i nienawiścią, ku dobru i ku złu, dla życia i dla śmierci. Kiedy zmienia się ta opowieść – zmienia się świat. W tym sensie świat jest stworzony ze słów”?

Czy rację ma Charles Duhigg, mówiąc:

„Małe zwycięstwa są dokładnie tym, czym się wydają, i są częścią procesu, w którym kluczowe nawyki prowadzą do daleko idących zmian. Ogromna liczba badań wykazała, że małe zwycięstwa mają olbrzymią moc i wywierają wpływ zupełnie nieproporcjonalny do osiągnięć idących z nimi w parze. »Małe zwycięstwa są ciągłym stosowaniem małych przewag«, napisał jeden z profesorów z Cornell University w 1984 roku. »Kiedy udało się osiągnąć małe zwycięstwo, uruchamiamy siły sprzyjające osiągnięciu kolejnego«. Małe zwycięstwa napędzają zmiany, przekształcając małe przewagi we wzorce, przekonując ludzi, iż większe osiągnięcia są w ich zasięgu”?

Wreszcie – czy rację ma Arystoteles, mówiąc:

„Jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy.
Doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem”?

.Jeśli przyjąć, że tak, wówczas recepta w wymiarze indywidualnym, odpowiedź na wyzwania kompetencyjne XXI wieku, wydaje się być na wyciągnięcie ręki.

Marcin Balicki

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 grudnia 2020

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam