Mateusz KRAWCZYK: Głód jako broń polityczna

Głód jako broń polityczna

Photo of Mateusz M. KRAWCZYK

Mateusz M. KRAWCZYK

Sekretarz redakcji "Wszystko Co Najważniejsze", doktorant w dyscyplinie nauk o polityce i administracji. Absolwent Akademii Młodych Dyplomatów EAD. Stypendysta Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. Wolontariusz programu MSZ "Wolontariat Polska Pomoc 2019".

Ryc. Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Połączenie głodu i konfliktu zbrojnego dociera do nas z otchłani XX wieku. Znów rośnie liczba ofiar walki politycznej, w której wykorzystuje się brak żywności – pisze Mateusz KRAWCZYK.

Był rok 1984. Świat żył zimną wojną, intelektualiści spierali się o stopień, w którym powieść Orwella odzwierciedla (lub nie) ich rzeczywistość, Ronald Reagan został ponownie wybrany na prezydenta USA, a Steve Jobs zaprezentował pierwszego Macintosha. Wszyscy byli oczarowani nowym, nie w pełni pojętym światem, który się właśnie rodził.

Jednak to dotyczyło Zachodu. Inne regiony świata jeszcze w latach 80. odczuwały horror XX wieku. Tylko z powodu głodu w minionym stuleciu zmarło ponad 70 milionów ludzi. Alex de Wall, dyrektor wykonawczy World Peace Foundation i jeden z czołowych ekspertów zajmujących się głodem wykorzystywanym w walce politycznej, w książce Masowy głód. Historia i przyszłość głodu (ang. Mass Starvation: The History and Future of Famine – red.) wskazuje, że do lat 80. plaga głodu wywoływana czy wspierana przez siły polityczne zabijała dziesięć milionów ludzi co dekadę. Jak podkreśla de Wall, głód wywoływany czy motywowany politycznie doprowadzał do największej liczby zgonów spośród wszystkich rodzajów głodu.

Przykładów nie trzeba szukać daleko. Hołodomor, wielki głód na terenie wchodzącej wtedy w skład ZSRR Ukrainy doprowadził w latach 30. XX wieku do śmierci od 3 do 10 milionów osób (do tej pory nie udało się oszacować dokładnie skali tej zbrodni, która przez dziesięciolecia była po prostu przemilczana). Głód – celowo wywołany przez Kreml, który wykorzystał go jako narzędzie terroru wobec Ukraińców – przekształcił się wówczas w ludobójstwo. Pisał o tym wielokrotnie Rafał Lemkin, twórca tego pojęcia.

To samo zjawisko występowało podczas I wojny światowej na Bliskim Wschodzie (choćby zagłodzenie miliona Ormian) czy podczas wojny domowej w Rosji. Na tym samym fundamencie zbudowany był nazistowski „plan głodowy” wobec Związku Radzieckiego, głód podczas chińskiej wojny domowej, a także spowodowany przez Japończyków podczas II wojny światowej. „Wielki skok naprzód” Mao Zedonga w latach 1958–62 doprowadził do śmierci co najmniej 25 milionów Chińczyków. W Etiopii w latach 1983–1985 z powodu wojny domowej doszło do jednego z największych kryzysów humanitarnych XX wieku. Według ONZ niedobory żywności doprowadziły wtedy do ​​około miliona zgonów.

Na początku XXI wieku masowa śmierć głodowa prawie znikła. Dziś jednak – w trzeciej dekadzie tego stulecia – odradza się zagrożenie śmiercią głodową, które napędzane jest wojną, wrogością wobec zasad humanitarnych i niestabilną gospodarką światową. Liczba osób dotkniętych głodem rośnie. Stephen O’Brien, szef Biura Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej, powiedział Radzie Bezpieczeństwa jeszcze w marcu 2017 r.: „Już na początku roku mamy do czynienia z największym kryzysem humanitarnym od czasu utworzenia Organizacji Narodów Zjednoczonych”. Wskazywał wówczas na głód wynikający z niestabilności politycznej, wojen domowych, konfliktów i przemocy w północno-wschodniej Nigerii, Somalii, Sudanie Południowym i w Jemenie.

To był moment, gdy doszliśmy do punktu krytycznego. Po raz pierwszy od siedmiu dekad liczba osób głodujących zaczęła rosnąć. Od zakończenia II wojny światowej statystyki pokazujące skalę braku żywności na świecie regularnie szły w dół. Ale ten spadek wyhamował i od kilku lat statystyki ciągle rosną. Pandemia koronawirusa to tempo przyspieszyła.

Teraz ofiarą tej jednej z najbardziej okrutnych broni w historii ludzkości pada region Tigraj w Etiopii, gdzie głód ponownie stał się narzędziem wojny. Konflikt w Etiopii wybuchł w listopadzie 2020 r. Wówczas premier Abiy Ahmed i sąsiednia Erytrea nakazały swoim siłom wojskowym wkroczyć do regionu Tigraj, aby wzmocnić kontrolę rządu w Addis Abeba nad tym terytorium. Walki wybuchły między Tigrajskim Ludowym Frontem Wyzwolenia (TPLF) – wówczas partią rządzącą w regionie – a rządem federalnym, kierowanym przez Ahmeda, laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Abiy z przekonaniem opowiadał się za rozpoczętą kampanią wojskową przeciwko TPLF. Głosił, że operacja potrwa zaledwie kilka tygodni. Tymczasem wprowadziła ona chaos w regionie. Oddziały etiopskie i erytrejskie, które wsparły Abiya w kampanii przeciwko TPLF, zostały oskarżone o czystki etniczne, masakry i inne okrucieństwa, a w Tigraju zapanował głód. W tym samym regionie, który został dotknięty dramatem braku żywności w latach 80.

W reportażu In Tigray, food is often a weapon of war as famine looms (W Tigraju żywność jest bronią w wojnie, gdy zaczyna doskwierać głód – red.) reporterzy Associated Press (AP) dowodzą, że problem nie polega tylko na tym, że ludzie głodują. Chodzi o to, że wielu z nich jest celowo głodzonych. Na obszarach wiejskich rolnicy, pracownicy pomocy medycznej i lokalni urzędnicy potwierdzili, że żołnierze etiopscy i erytrejscy blokują pomoc żywnościową, a nawet ją kradną. Zespół AP obserwował konwoje z żywnością i pomocą medyczną zawracane przez etiopskich urzędników wojskowych. Żołnierze są oskarżani o uniemożliwianie rolnikom zbiorów, kradzież nasion, zabijanie zwierząt gospodarskich i grabież sprzętu rolniczego. Rząd Etiopii zdecydowanie zaprzecza, że ​​głód jest przez niego wykorzystywany jako broń.

Przyznając Pokojową Nagrodę Nobla w 2020 r. Światowemu Programowi Żywności ONZ (WFP), komitet noblowski stwierdził, że chce „zwrócić oczy świata na miliony ludzi, którzy cierpią z powodu głodu lub stoją w obliczu takiego zagrożenia”. Jednym z powodów przyznania nagrody były „wysiłki WFP na rzecz zapobiegania wykorzystywaniu głodu jako broni w wojnie i konfliktach”.

Etiopia nie jest jedynym przykładem państwa, w którym w ciągu ostatnich lat wykorzystano głód jako narzędzie walki politycznej; metodę, którą uważa się za nieludzką i pozostającą w niebycie XX wieku. W Syrii oblężenia takich miast jak Aleppo czy Homs spowodowały wymknięcie się spod kontroli bezpieczeństwa żywnościowego i niedożywienia ich mieszkańców. W Jemenie 80 proc. ludności potrzebuje pomocy humanitarnej i ochrony. Do najczęstszych sposobów wykorzystania głodu w walce politycznej zaliczamy stosowanie taktyki „spalonej ziemi”, blokowanie pomocy żywnościowej lub udzielanie jej jedynie niektórym stronom konfliktu. Na świecie wciąż możemy zlokalizować regiony, które doświadczają zjawiska głodu na skutek niestabilnej sytuacji politycznej, i to przez długie dziesięciolecia.

Poza wspomnianymi Jemenem czy Syrią taka sytuacja ma miejsce także w Somalii, Sudanie, Sudanie Południowym czy Demokratycznej Republice Konga. Połączenie głodu i konfliktu zbrojnego dociera do nas z otchłani XX wieku i staje się coraz częściej cechą wieku XXI.

.W 1984 roku, kiedy reporter BBC Michael Buerk przedstawił światu historię z miejsca „biblijnego głodu” w Etiopii, ludzkość zaangażowała się w pomoc. Wówczas kryzys oznaczał zmianę nie tylko w sposobie zbierania funduszy przeznaczanych na pomoc w sytuacjach klęsk żywiołowych, ale opracowano również nowe metody współpracy i oceny zmiennych środowiskowych i społecznych, które prowadzą do braku bezpieczeństwa żywnościowego. 37 lat później ponad 350 tys. ludzi w Tigraju jest ponownie dotkniętych „katastrofalnym głodem”: największym w 5-stopniowej skali IPC. Kolejne 1,7 miliona znajduje się w fazie czwartej („nagły wypadek humanitarny”). Być może reportaż The Associated Press odegra podobną rolę do pracy dziennikarza BBC sprzed 37 lat. Zweryfikują to nadchodzące miesiące.

Mateusz Krawczyk

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 29 czerwca 2021
ABDALLAH / Reuters / Forum