Michael HYATT: "Jak wybić się w świecie pełnym zgiełku?"

TSF Jazz Radio

Jak wybić się w świecie pełnym zgiełku?

Michael HYATT

Jeden z najbardziej wpływowych twórców nowych mediów w Stanach Zjednoczonych. Jego blog niezmiennie zajmuje jedno z trzech pierwszych miejsc w rankingu źródeł poświęconych zagadnieniom produktywności, przywództwa, wydawnictw i marketingu w mediach społecznościowych.

Ponad cztery wieki temu William Szekspir napisał: „Świat jest teatrem”, a dziś jego słowa są prawdziwsze niż kiedykolwiek wcześniej. Jeśli masz coś do powiedzenia — czy to za pośrednictwem bloga, wystąpienia, książki, piosenki, scenariusza, kazania lub sztuki scenicznej — jesteś na scenie. Jeśli masz coś do sprzedania — niezależnie od tego, czy rozmawiasz z klientem twarzą w twarz, czy stoisz przed wielkim tłumem, czy może sprzedajesz w internecie — także znajdujesz się na scenie.

.Jednak ta scena nigdy nie była bardziej zatłoczona. Przebywanie na niej nie ma większego znaczenia, jeśli to nie na Tobie koncentruje się światło reflektorów lub jeśli widownia jest pusta.

Jak przyciągnąć publiczność, włączyć najjaśniejsze reflektory i pielęgnować relacje oparte na pasji i lojalności, dzięki którym Twoja publiczność będzie z Tobą do ostatniego wiersza, ostatniej sceny czy ostatniego aktu? Nie chodzi tu o dopieszczanie własnego ego lub pozostanie w centrum zainteresowania. Chodzi o to, aby przekazywać coś wartościowego i znajdywać najskuteczniejsze sposoby przekazywania tych wartości, tak aby mogli z niej skorzystać także inni ludzie.

Jeśli jesteś początkującym (lub już z sukcesami) pisarzem, artystą, muzykiem, mówcą, sprzedawcą, kandydatem na urząd publiczny — kimkolwiek, kto ma coś do powiedzenia lub do sprzedania — chciałbym pomóc Ci dostać się na scenę i zostać zauważonym po to, aby sukces wykraczający poza marzenia z Twoich najśmielszych fantazji stał się Twoim udziałem.

Prawdopodobnie nigdy wcześniej o mnie nie słyszałeś, chyba że jesteś w jakiś sposób związany ze światem wydawniczym lub obserwujesz mojego bloga. Nie jestem wszak celebrytą, nie prowadzę własnego talk show w telewizji kablowej, nie nagrałem piosenki, która trafiła na pierwsze miejsce na listach przebojów, ani nie startuję w wyścigu o jakikolwiek urząd. (Dzięki Bogu…).

Jednak mimo wszystko ja mam już coś, czego Ty potrzebujesz — coś, czego mocno pragniesz, jeśli liczysz na osiągnięcie sukcesu w swojej dziedzinie. Tym czymś jest platforma.

.W najprostszym rozumieniu tego słowa platforma jest podestem, na którym musisz stanąć, aby być słyszanym. To Twoja scena. Jednak w przeciwieństwie do sceny teatralnej w dzisiejszych czasach platformy nie buduje się z drewna lub betonu ani nie stawia na trawiastym wzgórzu. Dzisiaj platformy buduje się z ludzi. Kontaktów. Relacji. Fanów.

Twoja platforma jest środkiem, dzięki któremu możesz dotrzeć do Twoich aktualnych lub potencjalnych fanów. Wśród narzędzi wykorzystywanych do budowy platformy może znajdować się strona internetowa firmy, blog, profile w serwisach takich jak Twitter i Facebook, kanał wideo w trybie online lub podkast. Równie dobrze środek ten może zawierać prezentacje występów, nagrania z koncertów muzycznych lub rozrywkowych. Być może w tej samej kategorii znajdują się także informacje na temat Twoich występów w tradycyjnych mediach — w prasie codziennej lub periodykach albo w audycjach radiowych. Najprawdopodobniej będzie to kombinacja wszystkich tych elementów.

Tak jak to bywało w minionych czasach, także i dziś sukces zależy nie tyle od tego, co wiesz lub co masz, ale od tego, kogo znasz. I to właśnie te znajomości są jądrem Twojej platformy. Może dysponujesz już tym — lub uważasz, że dysponujesz — co można nazwać tym istotnym czymś. Musisz jednak sprawić, aby Twój głos wybił się ponad zgiełk tysięcy innych głosów. Musisz także być w stanie zaprezentować komuś Twoje genialne coś. Ja pomogę Ci znaleźć te znajomości, wykorzystując równanie na sukces.

.Możesz się zastanawiać, dlaczego miałbyś czytać to, co mam do powiedzenia. Oto dlaczego. Na moim blogu pojawia się miesięcznie ponad czterysta tysięcy internautów. Ponadto mam ponad pięćdziesiąt tysięcy subskrybentów codziennych wpisów na blogu. Tak naprawdę ta książka opiera się w dużej części na wielu spośród moich artykułów na temat sieci społecznościowych. Tak wielu ludzi proponowało mi, abym zebrał wszystkie przemyślenia na ten temat w jednym miejscu, że w końcu napisałem książkę (uzupełniając wpisy pewnymi istotnymi dodatkami). Mam także ponad sto tysięcy obserwatorów na Twitterze i piętnaście tysięcy fanów na Facebooku.

Takie wyniki udało mi się osiągnąć w ciągu ostatnich sześciu lat.

Jako osoba, której udało się zbudować relacje z wieloma osobami, mogę Cię zapewnić, że konstrukcja platformy nie polega już na dobijaniu się do różnych „kluczników”, wydawaniu tysięcy dolarów na konsultantów lub opanowaniu różnych skomplikowanych technologii. Być może coś takiego było potrzebne pięć lat temu. Ale nie dzisiaj. 

Technologie mediów społecznościowych wszystko zmieniły. Teraz, po raz pierwszy w historii, osoby nie będące celebrytami — zwykli ludzie, tacy jak ja czy Ty — mogą zostać zauważeni i wiele ugrać w tym świecie wypełniającym się coraz głośniejszym zgiełkiem.

Kilka dni temu otrzymałem e-mail od początkującej autorki, która próbowała znaleźć swoje miejsce wśród milionów konkurujących ze sobą pisarzy. Świat wydawnictw książkowych jest jednym z tych, w których panuje największy zgiełk. Autorka listu jest doskonałym przykładem kogoś, kto wierzy, że jej dzieło (to coś) powinno być wystarczającym elementem zapewniającym osiągnięcie sukcesu. Jej przesłanie było typowe — jako przewodniczący zarządu wydawnictwa Thomas Nelson Publishers co tydzień dostaję wiele tego rodzaju listów. Kobieta pisała: “Dwaj szanowani agenci literaccy stwierdzili, że bardzo spodobała im się moja książka i oferta, dlatego są gotowi do reprezentowania mnie, ale dopiero wtedy, gdy uda mi się zgromadzić rzeszę fanów i obserwatorów na serwisach społecznościowych liczoną w tysiącach. Ten warunek wprawia mnie w konsternację. Czy dobra książka już nie wystarczy? Czy pisarze są obecnie skazani na spędzanie większości swojego czasu pracy na działaniach mających przyciągnąć subskrybentów bloga?”

Odpowiedź na pierwsze pytanie brzmi: nie. Dobry produkt nie jest już jedynym wyznacznikiem. Jest podstawą, ale nie wystarczy do osiągnięcia sukcesu. Odpowiedź na drugie pytanie jest z kolei twierdząca. Tak. Trzeba podjąć aktywne działania zmierzające do uzyskania jak największej wartości zmiennej kto w równaniu na sukces. Aby odnieść sukces w dzisiejszym środowisku biznesowym, potrzebujesz dwóch komponentów: atrakcyjnego produktu oraz solidnej platformy.

Obecnie nie wystarczy już stworzyć atrakcyjny produkt, zmajstrować jakiś przekonujący komunikat, skomponować piękny kawałek, napisać cudowną powieść lub walczyć w imię jakiejś istotnej sprawy. Ta prawda jest obecnie bardziej prawdziwa niż kiedykolwiek wcześniej. Dlaczego? Z dwóch powodów:

  • Nigdy wcześniej nie trzeba było walczyć z większą konkurencją. Czy robiłeś ostatnio jakieś zakupy w sieci? Ja niedawno szukałem telewizora z płaskim ekranem w serwisie Amazon i po podaniu w wyszukiwarce odpowiedniej frazy otrzymałem 19 069 wyników! To śmieszne, ale tak właśnie wygląda obecnie rzeczywistość, z jaką masz do czynienia, jeśli starasz się przekazać informacje o czymś, co próbujesz sprzedać.
  • Ludzie są obecnie bardziej rozpraszani niż kiedykolwiek wcześniej. Nie chodzi już tylko o to, że dostępnych jest więcej produktów. Wzrosła także liczba mediów przekazu. Mamy do wyboru więcej filmów. Więcej kanałów telewizyjnych. Więcej aplikacji, stacji radiowych, podkastów i gier wideo. Więcej serwisów informacyjnych, blogów, no i jest jeszcze — jakżeby inaczej — Facebook i Twitter. Innymi słowy: uwaga ludzi jest zasobem ograniczonym i wszystkie inne media walczące o Twojego przyszłego klienta są Twoją konkurencją.

Takie doświadczenie może być zniechęcające — tak jak demobilizująca była jego świadomość dla początkującej autorki, która zwróciła się do mnie. Tyle że ja widzę w tym szansę. Nigdy wcześniej nie było tak wielu sposobów dotarcia do ludzi! Wystarczy tylko podjąć właściwe działania. I tak w naturalny sposób przechodzimy do zagadnienia budowy platformy.

.Istnieją co najmniej trzy korzyści związane z umiejętnym konstruowaniem i starannym pielęgnowaniem Twojej platformy:

  • Platforma zapewnia dostrzegalność. Słowo platforma jest metaforą sceny, o której wspominałem wcześniej. Jest pomostem, na którym znajdujesz się ponad tłumem. Dzięki temu wszyscy mogą Cię zobaczyć. Taki pomost liczy się zwłaszcza teraz, gdy zewsząd otacza nas zgiełk świata, w którym coraz więcej osób i organizacji walczy o naszą uwagę.
  • Platforma zapewnia wzmocnienie sygnału. Dzięki niej Twój głos wybije się ponad ryk tłumu. Hałas. Przed pojawieniem się nowoczesnych systemów nagłośnienia kaznodzieje i politycy wspinali się na jakieś wysoko położone miejsce, aby ich głos docierał do wszystkich zgromadzonych. Nowoczesne systemy dźwiękowe wykorzystują naturalną akustykę i sprawiają, że głos dociera do dziesiątków tysięcy ludzi. Dzisiaj nowoczesne media — a zwłaszcza media społecznościowe — stanowią okazję, aby jeszcze bardziej zwiększyć zasięg Twojego „głosu”.
  • Platforma gwarantuje budowanie relacji międzyludzkich. Platformy mediów tradycyjnych dają szansę na swoistą intymność — ale tylko jednostronną. „Znasz” gospodarza talk show, artystę na scenie lub prelegenta na konferencji. Natomiast media społecznościowe przeniosły to doświadczenie na zupełnie nowy poziom. Sprawiły, że możliwa jest intymność obustronna — dwustronne zaangażowanie. W efekcie możesz mieć lepszy niż kiedykolwiek wcześniej kontakt ze swoimi fanami, klientami i sympatykami.

.Pisałem kiedyś na moim blogu o tym, jak osoby nastawione na sukces — autorzy, prezenterzy, muzycy itp. — różnią się od tych, którym nie powodzi się zbyt dobrze. Za wyróżniającą się priorytetową cechę takich ludzi uznałem wówczas myślenie w kategoriach wielkiej skali. Kilku moich czytelników przyznało się do tego, że myślenie w kategoriach wielkości przychodzi im z trudem.

Nie mam problemu ze zrozumieniem, dlaczego tak się dzieje. Gdy jesteśmy dziećmi, nasi rodzice i nauczyciele mówią nam, że możemy osiągnąć wszystko, co tylko sobie zamarzymy, i stać się, kimkolwiek chcemy. Gdy dojrzewamy, ci sami ludzie mówią nam, że musimy myśleć bardziej realistycznie.

Dość szybko te wszystkie głosy łączą się i kształtują w nas wewnętrzny hamulec. Gdy tylko w naszej głowie pojawia się wielka idea, zaczynamy się od niej odżegnywać: Daj spokój. Zejdź na ziemię. To nigdy nie nastąpi. Musisz być większym realistą. I tak to właśnie wygląda. Niesłusznie uznajemy te stwierdzenia za słowa mądrości.

Sam miałem podobne nastawienie — zanim nie wpadła mi w ręce książka Dawida Schwartza zatytułowana Magia myślenia na wielką skalę. Ta książka pojawiła się na rynku w roku 1959. Ja przeczytałem ją po raz pierwszy pod koniec lat 80. Na zawsze zmieniła ona moje podejście do życia i pracy.

Dzięki niej zrozumiałem, że myślenie w wielkiej skali nie jest darem, ale umiejętnością — czyli czymś, co można w sobie rozwijać. Wszystko zaczyna się od zrozumienia procesu, a następnym etapem jest konsekwencja i praktyka. Jeśli zamierzasz zbudować efektywną platformę, też będziesz potrzebować tej umiejętności.

.Oto siedem kroków potrzebnych do myślenia w wielkiej skali:

  1. Wyobraź sobie, jak wielkie masz możliwości. Pozwól sobie na marzenia. Pamiętam, że podczas pracy nad pierwszą książką wykonywałem wizualizację swoich marzeń. Wyobraziłem sobie, jak to jest być autorem bestsellerów. Myślałem, jak przyjemnie mi będzie widzieć moją książkę na liście bestsellerów „New York Timesa”.
  2. Zapisz swoje marzenie. To akt, który przemienia marzenie w konkretny cel. Gdy zapisujesz coś na papierze, dzieją się wspaniałe rzeczy. Nie do końca rozumiem, jak to działa, ale już nieraz przekonałem się o tym na własnej skórze. Ten fenomen został wyjaśniony w bardzo ciekawej książce Henriette Anne Klauser pod tytułem Write It Down, Make It Happen. Autorka przywołała w niej przykład Lou Holtza.

.W 1966 roku młody Lou Holtz zastanawiał się któregoś wieczora nad tym, co chciałby osiągnąć w życiu. Zapisane na kartce papieru cele na pierwszy rzut oka wydawały się niemożliwe do zrealizowania. Mężczyzna nie miał wówczas grosza przy duszy, był bezrobotny, a jego żona właśnie spodziewała się trzeciego dziecka. Klauser pisze:

„Na jego liście znalazły się takie cele, jak: kolacja w Białym Domu, goszczenie w The Tonight Show, spotkanie z papieżem, uzyskanie pozycji głównego trenera w zespole Notre Dame, zdobycie mistrzostwa kraju, otrzymanie nagrody trenera roku, lądowanie na lotniskowcu, zrobienie dziury w samolocie, skok ze spadochronem…

Jeśli zajrzysz na stronę internetową trenera Lou Holtza, obok pozycji z tej listy znajdziesz liczne zdjęcia — Holtz z papieżem, z prezydentem Reaganem w Białym Domu, Holtz dowcipkujący z Johnnym Carsonem. Ponadto na tej samej stronie znajdziesz opis wrażeń towarzyszących skokowi z samolotu i zrobieniu w nim nie jednej, ale dwóch dziur.”

Do tej pory Holtz zrealizował 102 ze swoich 107 celów.

  1. Zrozum, jaka jest stawka. To uzasadnienie dla podejmowanych przez Ciebie wysiłków. Niestety, ten kluczowy krok często bywa pomijany. Zanim znajdziesz swoją drogę, musisz zrozumieć, dlaczego masz po niej kroczyć. Dlaczego ten cel jest dla Ciebie tak ważny? Co będzie możliwe dzięki temu osiągnięciu? Co jest stawką i co stracisz, jeśli Ci się nie powiedzie? Z czego trzeba będzie zrezygnować, aby móc go osiągnąć? Twój argument przemawiający za podjęciem działań stanowi intelektualne i emocjonalne źródło siły, dzięki której będziesz mógł iść naprzód, gdy droga stanie się trudna. (A tak będzie).
  2. Zdefiniuj kroki pośrednie. Zamiast po prostu zastanawiać się, jak dojść do miejsca, w którym chciałbym się znaleźć (czyli zamiast definiować strategię), ja wolę pytać, co musiałoby się stać, aby moje marzenia mogły się zrealizować. Na przykład gdy wyznaczyłem cel, jakim było napisanie bestsellera, uświadomiłem sobie, że będę musiał po prostu stworzyć świetną książkę, stać się jej głównym promotorem, wykorzystać reklamę w mediach itd. Zacząłem od marzenia, a potem — poruszając się wstecz — zdefiniowałem kolejne kroki.
  3. Zastanów się, co możesz zrobić, aby wpłynąć na wynik końcowy. W tym miejscu następuje przejście od wielkiego obrazu do codziennych działań. Wielu ludzi utyka na tym etapie. Nie widzą oni wszystkich kroków, które poprowadzą ich do celu. Zamiast więc zająć się jakimkolwiek działaniem, które by ich przybliżyło do celu, nie robią nic. Nigdy nie zobaczysz całej drogi. Ważne jest, aby robić kolejny właściwy krok. Co możesz zrobić dziś, aby pokonać jeden kolejny odcinek na drodze prowadzącej ku Twoim marzeniom?
  4. Określ, kiedy ma nastąpić realizacja marzeń. Ktoś kiedyś powiedział, że cel jest po prostu marzeniem ze zdefiniowanym terminem realizacji. Taki termin jest jednym ze sposobów uczynienia marzenia czymś bardziej konkretnym — a właśnie o to chodzi w myśleniu o wielkiej skali. Określenie terminu pozwala stworzyć wrażenie pilności, które będzie motywować Cię do działania. Zmuś się, aby do każdego swojego celu przypisać terminy, najlepiej w formie pytania: „Do kiedy…?”. (Jeśli masz z tym problem, zadaj sobie pytanie: Co najgorszego może się stać, jeśli mi się to nie uda?).
  5. Codziennie zaglądaj do listy swoich celów. Gdy pracowałem nad swoją pierwszą książką, codziennie wracałem myślami do postawionych celów. Medytowałem. Zastanawiałem się, co muszę zrobić dzisiaj, aby mogły się spełnić. Dzięki temu mogłem skoncentrować się na rzeczach najważniejszych, zwłaszcza wtedy gdy marzenie wydawało się niemożliwe do spełnienia — gdy wydawca odstąpił od umowy, gdy pewien publicysta powiedział mi, że nikt nie jest zainteresowany moją książką, a potem gdy wyczerpał się nakład, ponieważ książka trafiła na listę bestsellerów. (Nawiasem mówiąc, to wszystko naprawdę miało miejsce).

TWEPLA_Okladka.inddNie słuchaj tego szyderczego głosiku, który każe Ci być większym realistą. Zignoruj go. Możesz albo przyjąć rzeczywistość taką, jaka jest, albo kształtować ją zgodnie ze swoimi wyobrażeniami. To jest klucz do realizacji marzeń oraz myślenia w kategoriach wielkiej skali.

Michael Hyatt
Fragment książki “Twoja e-platforma. Jak się wybić w świecie pełnym zgiełku”, wyd.Helion/OnePress. POLECAMY wersję print i EBOOK: [LINK].

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam