Łódź. Miasto z historią, duszą i doświadczeniami, jakich nie ma żadne inne miasto

Michał BONI

Poseł do Parlamentu Europejskiego. Były minister pracy i polityki socjalnej, sekretarz stanu odpowiedzialny m.in. za politykę rynku pracy, szef zespołu doradców strategicznych Prezesa Rady Ministrów, minister administracji i cyfryzacji.

Ryc.: Fabien Clairefond

zobacz inne teksty autora

Łódź przeszła jedną z najboleśniejszych i najgłębszych transformacji. Ale może dlatego tak odskoczyła do przodu. To dobre miejsce na Expo. Ma historię, ma duszę, ale ma też już dzisiaj — twarde znaczenie gospodarcze – pisze Michał BONI

Pierwszy obraz, to Łódź z filmu Andrzeja Wajdy „Ziemia obiecana”. Miasto rosnącego kapitalizmu. Pełne biedy i bogactwa. Pełne szlacheckich i chłopskich tradycji dawnej Polski i polskości. Ale też pełne siły widocznej w nowej warstwie społecznej — tych, którzy tworzą twarde reguły rodzącego się rynku. Różni ludzie, różne narodowości, różne religie, różne temperamenty. Polak, Niemiec, Żyd — Olbrychski, Seweryn, Pszoniak.

Kto wie, czy to nie pierwsze polskie miasto z mocno widoczną istotą swojej drapieżnej miejskości — tak wyraziście przedstawione i utrwalone w wyobraźni zbiorowej.

Drugie, co widzę jakby we wspomnieniach, ale raczej jest to pamięć nabyta — z lektur, pamiętników, z historii — to Łódź lat 1945 i 1946. Zniszczona Warszawa nie mogła jeszcze pełnić funkcji stołecznych. Po Lublinie zastępowały ją trochę Kraków, ale przede wszystkim Łódź, szczególnie w sferze kultury. Tu odbywały się najważniejsze premiery teatralne i w jednym przedstawieniu, w „Elektrze” Giraudoux, nawiązującym symbolicznie do dramatu Powstania Warszawskiego, grali obok siebie: Aleksander Zelwerowicz, Jacek Woszczerowicz, Jan Kreczmar, Jan Świderski, Andrzej Łapicki, Czesław Wołłejko, Zofia Mrozowska, Halina Kossobudzka, Zofia Małynicz, Barbara Rachwalska, Antonina Górecka. Tu zaczęły wychodzić tygodniki: ostro marksistowska „Kuźnica” z tekstami Żółkiewskiego, ale i Hertza i Kotta. Tu zaczęto budować na nowo polską kinematografię i powstała łódzka szkoła filmowa. Tu trwała pamięć getta, innego niż warszawskie, z innymi bolesnymi doświadczeniami ratowania ludzi i dramatu Zagłady. Oddał to doświadczenie pomnik autorstwa Czesława Bieleckiego, stworzony kilkanaście lat temu.

Kolejny obraz — klatki z kronik filmowych. Strajk łódzkich włókniarek — wizyta Edwarda Gierka. Niby-szacunek dla pracy, niby-zobowiązania — a po przeciwnej stronie: zmęczone twarze zmęczonych kobiet, dzielnych, odważnych Polek. Powstało trochę filmów — już nie tak propagandowych, jak kroniki filmowe z Gierkiem z początku lat 70. W tych dokumentach — twarda prawda łódzkiej rzeczywistości, polskiego miasta kapitalizmu z czasów socjalistycznego oszustwa.

Początek lat 90. Debaty o kształcie transformacji — o gospodarce rynkowej i polskim kapitalizmie w nowych warunkach, warunkach niepodległości. Upadający przemysł lekki, kulejące inne gałęzie przemysłu i gospodarki. Kobiety wracają do domu albo po paru latach do malutkich zakładzików włókienniczych i odzieżowych rozsianych na obrzeżach Łodzi. Mężczyźni — bezrobotni. Miasto się starzeje, ale pomału przybywa studentów. Odradzają się szkoły wyższe. Ekonomiści z Łodzi, z Markiem Belką na czele, mocno rozwijają polską gospodarkę. Prawo pracy zmienia profesor Michał Seweryński, późniejszy rektor i senator.

W gabinecie ministra pracy razem z łódzkim pełnomocnikiem ds. rozwoju i restrukturyzacji regionu (pierwszy taki pomysł w kraju) Bogusławem Grabowskim rozmawiam o szansach województwa łódzkiego. Pewnie dopiero po latach wyłoniły się realne czynniki rozwoju, o których wtedy, w 1991, i później, w 1993 roku, mogliśmy tylko pomarzyć.

.Łódź przeszła jedną z najboleśniejszych i najgłębszych transformacji. Ale może dlatego tak odskoczyła do przodu.

Pojawiły się nowe inicjatywy, nowe rodzaje usług — finansowych, logistycznych, handlowych. Stare i zniszczone miasto zaczęło odzyskiwać swój wigor. Remontowano ulice, w postindustrialnych przestrzeniach zaczęły powstawać galerie handlowe, ale i centra rozwojowe: huby nowych form gospodarki. Odnawiano zabytki XIX-wiecznej, kapitalistycznej Łodzi, łącznie ze słynnym Pałacem Poznańskich. Środki z Unii Europejskiej, dobrze zaprogramowane, zaczęły uruchamiać inwestycje procentujące nowymi inwestycjami. Powoli zaczęła zmieniać się infrastruktura miejska. I miasto zaczęło rozumieć wartość swojej niekoniecznie łatwej tradycji. Nawet popularny serial kryminalny z fantastycznym psem Alexem, zdobywający widownię, pokazywał Łódź w akcji.

To dobre miejsce na Expo. Ma historię, ma duszę, ale ma też już dzisiaj — twarde znaczenie gospodarcze.

Michał Boni
9 marca 2017

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy.

Chcę otrzymywać powiadomienia o najnowszych tekstach.

Autorzy wszyscy autorzy

A B C D E F G H I J K L M N O P R S T U W Y Z
Przejdź do paska narzędzi