Patryk PLESKOT: Polska pomostem ratunkowym dla Żydów ze wschodu

Polska pomostem ratunkowym dla Żydów ze wschodu

Photo of Patryk PLESKOT

Patryk PLESKOT

Historyk, profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego. Autor: Sądy bezprawia. Wokół pokazowych procesów politycznych organizowanych w Warszawie (1944-1989); Księża z Katynia; Góry i teczki: opowieść człowieka umiarkowanego. Biografia mówiona Andrzeja Paczkowskiego; i in.

Polska po rozpadzie ZSRR pomogła w wyjeździe do Izraela tysięcy Żydów z terenów dawnego Związku Radzieckiego. Teraz historia się powtarza – pisze Patryk PLESKOT

.Rozpoczęta 24 lutego 2022 r. rosyjska agresja zbrojna na Ukrainę wywołała olbrzymią falę uchodźców wojennych, którzy trafili głównie do Polski. Wśród nich znalazły się tysiące osób żydowskiego pochodzenia. Polskie i izraelskie władze nawiązały ścisłą współpracę w organizowaniu trasy przerzutowej z Warszawy do Tel Awiwu. Niewątpliwie pierwszoplanową rolę w całej operacji odgrywają służby specjalne – być może w przyszłości poznamy więcej szczegółów. Jedno jest pewne: Polska postanowiła pomóc Żydom ze wschodu w drodze do wolności.

Nie pierwszy raz. Ta pomoc przypomina wydarzenia, które rozegrały się 30 lat temu. Wiosna 1990 r. była bardzo gorącym okresem dla polskich służb specjalnych i MSW. Wynikało to nie tylko z narodzin III RP, prowadzących do przemian politycznych i wywołujących niepewność co do przyszłości pracowników resortu, wciąż kierowanego przez komunistycznego gen. Czesława Kiszczaka. W tym czasie zdecydowanie wzrosło również zagrożenie terrorystyczne, szczególnie związane z funkcjonowaniem polskich placówek dyplomatycznych na świecie.

Wiele z sygnałów i ostrzeżeń – mniej lub bardziej wiarygodnych – przed zamachami terrorystycznymi zawierała dokumentacja sprawy rozpracowania obiektowego o kryptonimie „Interwał”, prowadzona przez wywiadowczy Departament I MSW. Sprawa dotyczyła działalności terrorystycznej wymierzonej w polskie placówki dyplomatyczne w USA oraz obywateli polskich przebywających służbowo w tym kraju. Szerszy geograficznie charakter miała sprawa rozpracowania obiektowego „Interakcja”, dotycząca „działań służb specjalnych krajów kapitalistycznych oraz ugrupowań terrorystycznych wykorzystywanych przez te służby przeciwko placówkom PRL”. W szyfrogramach i depeszach informowano zresztą nie tylko o (potencjalnych) atakach na polskie placówki, ale też o wszystkich innych incydentach o możliwym podłożu terrorystycznym.

Dlaczego akurat na wiosnę 1990 r. owo zagrożenie atakami terrorystycznymi miało wzrosnąć? Otóż 27 lutego 1990 r. doszło do oficjalnego wznowienia stosunków między III RP a państwem Izrael (zerwanych w 1967 r. przez Władysława Gomułkę). Decyzja ta wywołała falę krytyki w państwach arabskich. Jeszcze większe oburzenie spowodowała późniejsza o miesiąc deklaracja premiera Tadeusza Mazowieckiego, który podczas wizyty w USA, na spotkaniu z przedstawicielami społeczności żydowskiej, obiecał, że Polska pomoże w tranzycie co najmniej kilkudziesięciu tysięcy mieszkających w ZSRS Żydów, którzy pragnęli wyemigrować do Izraela w związku z niepewną sytuacją w targanym konfliktami wewnętrznymi, chylącym się ku upadkowi imperium sowieckim. Deklarację przyjęto owacją na stojąco.

Kreml nie utrzymywał wtedy oficjalnych stosunków z Tel Awiwem i nie chciał się zgodzić na to, by to Izrael bezpośrednio organizował akcję. Stąd zaistniała konieczność pośrednictwa krajów trzecich. Jak wyjaśniał Jerzy Dziewulski, który odegrał znaczącą rolę w akcji przerzutowej: „Żydzi na gwałt poszukiwali możliwości przerzutu swoich obywateli z terenu byłego Związku Radzieckiego do Izraela. Odmówili im Węgrzy i Rumuni, bojąc się odwetu ze strony arabskich organizacji terrorystycznych. W końcu zwrócono się z prośbą o pomoc do nas”. Historyk Tomasz Kozłowski określa z kolei decyzję Mazowieckiego jako zamknięcie „niechlubnego antysemickiego rozdziału polityki PRL”.

Deklaracja spowodowała jednocześnie gwałtowną reakcję radykalnych organizacji islamskich, dla których wzrost skali osadnictwa żydowskiego w regionie był nie do przyjęcia. Zwiększyła ponadto zagrożenie dla polskich przedstawicielstw dyplomatycznych.

Cztery dni po oświadczeniu premiera Bogdan Serkis, przedstawiciel handlowy firmy Animex w Bejrucie, został ciężko postrzelony przez członków nieznanej wcześniej grupy o nazwie „Organizacja Akcji Rewolucyjnej, Front Oporu Arabskiego, Grupa Imienia Sulejmana Halabiego”. Grupa ta ogłosiła, że zamach był ostrzeżeniem skierowanym pod adresem Polski przed realizacją akcji tranzytu Żydów do Izraela przez polskie samoloty. W zamachu lekkie obrażenia odniosła również żona Serkisa. Atak postawił w stan podwyższonej gotowości wszystkie polskie placówki dyplomatyczne. Premier Mazowiecki zalecił im „zachowanie daleko idących środków ostrożności w toku realizacji przedsięwzięcia” przerzutu emigrantów żydowskich, a zarazem „maksymalne ograniczenie informacji w prasie oraz R[adiu] i TV na ten temat”.

Jednocześnie czyniono przygotowania do wprowadzenia obietnic Mazowieckiego w życie. 29 marca 1990 r. doszło do spotkania reprezentantów MSZ, MSW, Urzędu Rady Ministrów, Ministerstwa Transportu i Gospodarki Morskiej oraz Polskich Linii Lotniczych LOT. Ustalono, że koszty przerzutu powinien ponieść Izrael. Zgodzono się, że najważniejszym zadaniem operacji – prócz transportu ludzi – musi być zapewnienie bezpieczeństwa zaangażowanym w nią obywatelom polskim. Następnego dnia przekazano te ustalenia izraelskiemu ambasadorowi Mordechajowi Palzurowi. Ten przystał na polskie warunki. W ramach przygotowań do akcji oraz neutralizowania zagrożeń terrorystycznych na początku kwietnia 1990 r. powstał Zespół Koordynacji Działań Antyterrorystycznych. Kierował nim szef Służby Wywiadu i Kontrwywiadu gen. Zbigniew Sarewicz.

Organizowanie delikatnej misji wymagało podjęcia bezprecedensowej współpracy między MSW a wywiadem Izraela – Mosadem (Instytutem Wywiadu i Badań Specjalnych). Nawiązując współpracę, Polacy chcieli zabezpieczyć tranzyt Żydów, a jednocześnie zwiększyć bezpieczeństwo placówek dyplomatycznych RP przed atakami terrorystycznymi. Również stronie izraelskiej zależało na minimalizacji zagrożeń związanych z akcją przerzutową.

W tym kontekście na początku maja 1990 r. odbyła się tajna narada przedstawicieli Mosadu z funkcjonariuszami polskiego MSW (strona polska z premedytacją nie precyzowała, jakie jednostki ci funkcjonariusze reprezentowali). Do spotkania doszło w podwarszawskim obiekcie „Magdalenka II” należącym do MSW. Zachowana notatka z posiedzenia pokazuje, że delegaci obu służb nie darzyli się pełnym zaufaniem. Polakom zależało przede wszystkim na otrzymaniu pomocy od izraelskich partnerów, w tym wsparcia materialnego. Mosad zajmował wymijające stanowisko i nie dążył do zacieśniania współpracy wywiadowczej, nie chcąc pełnić funkcji sponsora polskich służb. Jednak to właśnie delegacja izraelska wystąpiła z inicjatywą ustanowienia bezpośredniego kanału łączności między Mosadem a MSW.

Nie znamy tak naprawdę w pełni skali kontaktów między polskimi i izraelskimi służbami w tym okresie. Trudno więc precyzyjnie ocenić, jak ważne znaczenie miało majowe spotkanie w „Magdalence”. Wiemy na przykład, że Jerzy Dziewulski jeździł do Izraela na szkolenia. Nie ulega jednak wątpliwości, że majowa narada (a także podobne spotkania, o których nie wiemy) przyczyniła się do skutecznego zrealizowania operacji przerzutowej, która w dokumentach polskich otrzymała kryptonim „Most”. Jest również pewne, że trzecim partnerem w rozmowach służb specjalnych była amerykańska CIA.

Pierwsze loty zorganizowano w czerwcu 1990 r. Pierwotnie planowano nawet 17 lotów tygodniowo, z czego część miał obsługiwać czarterowo LOT, a część – izraelskie linie El A. Szacowano, że przez rok będzie można przetransportować nawet 100 tys. osób. Szczytowy moment emigracji Żydów tranzytem przez Polskę nastąpił latem 1990 r. – pomimo przeobrażeń, którym właśnie wtedy uległy MSW i polskie służby specjalne (rozwiązano Służbę Bezpieczeństwa, a gen. Kiszczaka zastąpił związany z „Solidarnością” Krzysztof Kozłowski). W pierwszych miesiącach realizowania operacji „Most” do Izraela trafiło może nawet ok. 18 tys. osób.

.W kolejnych kwartałach rozmiary tranzytu malały. Od kwietnia 1991 r. akcję realizowano raczej sporadycznie. Ostatnie loty organizowano jeszcze w 1992 r. Nie wiemy dokładnie, ile ostatecznie Żydów opuściło ZSRS dzięki pomocy Polski. Z warszawskiego „Okęcia” mogło wylecieć 40 tys. osób. Na szczęście ani razu nie doszło do żadnego zamachu terrorystycznego. Oby wywołana obecną agresją na Ukrainę kolejna akcja ewakuacji Żydów z terenów dawnego Związku Radzieckiego do Izraela przebiegła równie pomyślnie.

Patryk Pleskot

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 marca 2022