Architekt blokady Cieśniny Ormuz nie żyje

Dowódca marynarki wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, architekt blokady Cieśniny Ormuz, Alireza Tangsiri został zabity w ataku w mieście Bandar Abbas w południowym Iranie – poinformował portal Times of Israel, powołując się na izraelskiego urzędnika.
„Alireza Angsiri był odpowiedzialny za ataki na tankowce i statki handlowe”
.Według tego źródła Tangsiri był odpowiedzialny za zablokowanie cieśniny Ormuz.
Po południu armia izraelska powiadomiła, że w ataku poza Tangsirim zginął również szef wywiadu marynarki wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, Behnam Rezei oraz inni dowódcy marynarki. Wojsko nie podało jednak innych nazwisk.
Alireza Tangsiri pełnił funkcję dowódcy marynarki wojennej Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przez ostatnie osiem lat. Wojsko twierdzi, że „przez lata Tangsiri był odpowiedzialny za ataki na tankowce i statki handlowe oraz osobiście zagrażał wolności żeglugi i handlu w cieśninie Ormuz oraz międzynarodowej strefie morskiej”.
USA i Izrael od 28 lutego prowadzą naloty na Iran, który w odpowiedzi uderza w Izrael i arabskie państwa Zatoki Perskiej, atakując znajdujące się tam amerykańskie bazy oraz obiekty cywilne. Naloty dotknęły też infrastrukturę wydobywczą po obu stronach, a Iran praktycznie zablokował kluczową dla eksportu ropy i gazu cieśninę Ormuz. Doprowadziło to do wzrostu cen surowców na świecie.
Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej razem z Armią Islamskiej Republiki Iranu tworzą siły zbrojne Iranu. Zgodnie z irańską konstytucją, Armia odpowiada za obronę granic i ład wewnętrzny Iranu, a Korpus – za obronę rewolucji islamskiej i jej dorobku.
Kto mrugnie pierwszy?
.To miała być szybka operacja; precyzyjna, ograniczona i przeprowadzona z chirurgiczną precyzją. W strategicznej logice Tel Awiwu i Waszyngtonu uderzenie w Iran miało bowiem sparaliżować kluczowe elementy aparatu państwowego i wojskowego tego kraju, takie jak systemy obrony powietrznej, centra dowodzenia, infrastrukturę rakietową, a jego celem nie była klasyczna wojna, lecz dekapitacja reżimu ajatollahów i doprowadzenie do politycznego wstrząsu wewnętrznego. Po dwóch tygodniach wiemy już jednak, że tak się nie stało – pisze Michał KŁOSOWSKI
Coraz wyraźniej widać, że rzeczywistość wygląda inaczej. Zamiast krótkiej operacji specjalnej (sic!) pojawia się konflikt przypominający wojnę na wyczerpanie: walkę o zasoby, odporność społeczną, międzynarodową opinię publiczną i czas. Bo Iran się broni. Izrael i Stany Zjednoczone uderzają zaś coraz mocniej. A każda kolejna fala nalotów podnosi stawkę.
Zperspektywy wojskowej pierwsza faza operacji przyniosła realne rezultaty. Amerykański strateg republikański Adolfo Franco, były doradca senatora Johna McCaina, twierdzi nawet, że Stany Zjednoczone osiągnęły już znaczące cele militarne. Jego zdaniem amerykańskie uderzenia zniszczyły lub poważnie osłabiły irańską obronę powietrzną oraz lotnictwo, a także uderzyły w infrastrukturę produkcji i odpalania rakiet balistycznych oraz dronów. Zdolności Iranu w tym zakresie miały więc zostać znacząco ograniczone.
Jednocześnie jednak – jak podkreśla – droga wyjścia z konfliktu wciąż jest bardzo odległa. Donald Trump od początku mówił, że operacja może potrwać co najmniej cztery do pięciu tygodni; w chwili powstawania tego tekstu bylibyśmy więc w połowie tego okresu. I choć działania militarne mogą przebiegać szybciej, niż planowano, nie oznacza to szybkiego końca wojny. „Nikt nie mówił, że to potrwa 12 godzin” – zauważa Franco. To zdanie dobrze oddaje charakter momentu, w którym się znaleźliśmy: przewaga militarna nie oznacza politycznego rozwiązania.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/michal-klosowski-kto-mrugnie-pierwszy/
PAP/MB




