Agresja na drodze wpisana w geny?

Agresja na drodze nie jest wyłącznie kwestią złych emocji czy braku kultury. To zjawisko głęboko osadzone w mechanizmach psychologicznych, motywacyjnych i biologicznych – wynika z najnowszych badań Instytutu Transportu Samochodowego.
Najsilniejszym motorem napędowym agresji okazał się mechanizm dążenia do celu i nagrody
.Eksperci ITS zwrócili uwagę, że wnioski z najnowszego cyklu badawczego (2024-2025) jednoznacznie definiują agresję drogową jako wielowymiarową. Ich zdaniem nie jest to suma przypadkowych incydentów, lecz manifestacja tzw. agresji dyspozycyjnej, czyli trwałej skłonności do reagowania gniewem i impulsywnością. Kierowcy o takim profilu – pisze ITS – mogą wykazywać tendencję do interpretowania neutralnych zachowań innych uczestników ruchu jako celowo wrogich.
– Agresja drogowa nie jest prostą reakcją na bodziec. To efekt współdziałania cech osobowości, mechanizmów motywacyjnych oraz sposobu interpretowania sytuacji drogowych jako prowokacyjnych – wyjaśniła psycholog transportu i psychotraumatolog z ITS, autorka badań Ewa Odachowska-Rogalska.
Instytut podkreślił, że najsilniejszym motorem napędowym agresji okazał się mechanizm dążenia do celu i nagrody.
„Dla osób o wysokim poziomie impulsywności ryzykowne manewry, nadmierna prędkość czy dominacja w ruchu stają się subiektywnie «nagradzające» i dostarczają silnych bodźców emocjonalnych. W takich przypadkach profilaktyka oparta wyłącznie na straszeniu mandatami może przynieść odwrotny skutek – zwiększać napięcie u kierowców bez realnej zmiany ich nawyków” – czytamy.
Analizy Instytutu to kontynuacja długofalowych prac badawczych nad zachowaniami kierowców. Również wcześniejsze badania dowiodły, że fundamentem agresji są złożone mechanizmy psychobiologiczne.
„Wówczas podkreślano, że to nie stereotypy, ale biologia – w tym poziom testosteronu i skłonność do poszukiwania silnych doznań – sprawia, że mężczyźni częściej przejawiają wrogość i chętniej przekraczają prędkość, podczas gdy kobiety wykazują wyższą ostrożność i niższą skłonność do ryzyka. W aktualnych analizach zaobserwowano, że płeć różnicuje przede wszystkim sposób wyrażania agresji. U mężczyzn częściej odpowiada za tzw. furię drogową, a u kobiet częściej agresja jest okazywana werbalnie w kabinie auta” – zauważył ITS.
Agresja na drodze zdiagnozowana
.Statystyki Instytutu z ostatnich lat, w tym te sprzed dekady, pokazują, że ponad trzy czwarte kierowców w Polsce przynajmniej raz w tygodniu styka się z agresją, taką jak jazda „na zderzaku”, obelgi czy niebezpieczne manewry. Mimo że doświadczenie za kierownicą pełni pewnego rodzaju funkcję ochronną zmniejszającą ryzyko zdarzeń drogowych, to częste naruszanie przepisów pozostaje wyraźnym markerem podwyższonego ryzyka wypadkowego.
– Skuteczne przeciwdziałanie agresji drogowej wymaga nie tylko egzekwowania przepisów, lecz także działań edukacyjnych i psychologicznych, ukierunkowanych na emocje, impulsywność i motywację kierowców – dodała Ewa Odachowska-Rogalska.
Eksperci ITS podkreślili, że kluczem do poprawy sytuacji na polskich drogach pozostaje budowanie kultury jazdy opartej na wzajemnym szacunku i wyrozumiałości.
„Nauka radzenia sobie z gniewem i stresem za kierownicą to nie abstrakcyjny dodatek, a konieczność dla każdego, kto chce bezpiecznie dotrzeć do celu” – zaznaczył ITS.
Gdy jesteśmy zmęczeni, nic nie pójdzie w dobrą stronę
.Byśmy mogli pomyśleć, w którą stronę zmierzamy, odpoczynek musi stać się elementem niezbędnym, nie przywilejem – pisze Michał KŁOSOWSKI
Współczesne społeczeństwa przeżywają dynamiczne zmiany, które są efektem zarówno postępu technologicznego, jak i przemian wewnętrznych. Zmęczenie, będące coraz powszechniejszym zjawiskiem, stało się zaś jednym z kluczowych elementów, które kształtują nasze życie zawodowe i prywatne.
Zjawisko ściśle związane z rewolucją technologiczną, która przyczyniła się do intensyfikacji tempa życia, oraz z odejściem od tradycyjnych rytuałów, rzadko jednak brane jest pod uwagę przy opisie tego, co dzieje się dziś w świecie. A to właśnie połączenie zmiany rytmu życia i technologicznych innowacji stanowi jeden z istotnych czynników transformacji społecznej.
Współczesny świat charakteryzuje się szybkim tempem życia, które jest napędzane przez technologie – od internetu po automatyzację procesów. Dzięki nim mieliśmy wszyscy pracować mniej i zarazem pracować bardziej wydajnie. Ciągła dostępność pracy, zdalne połączenia, powiadomienia i nieprzerwana wymiana informacji sprawiają jednak, że ludzie czują się zobowiązani do nieustannej gotowości, a odpoczynek stał się luksusem. Wiadomość z pracy o 23.34? Żaden problem. Mail po północy – w porządku. Dotyczy to w zasadzie wszystkich już branż, nawet Kościoła.
Z tego powodu zmęczenie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne, jest zjawiskiem coraz powszechniejszym. Wszyscy jesteśmy zmęczeni. Badania wskazują, że praca w erze cyfrowej, która często nie zna granic czasowych, prowadzi do wypalenia zawodowego i chronicznego stresu z jednej, nadprodukcji zaś z drugiej. W tym kontekście zmęczenie staje się wynikiem nie tylko długich godzin pracy, ale również braku odpowiednich przerw na regenerację; braku balansu w życiu.
Kiedyś, nie tak dawno, bo w zasadzie jeszcze do lat 80., w wielu społeczeństwach zachodnich tradycja szabatowa, będąca rytuałem odpoczynku w ciągu tygodnia, stanowiła ważny element życia religijnego i społecznego. Przeznaczenie jednego dnia na odpoczynek, spędzany z rodziną, w ciszy i refleksji, miało na celu nie tylko odnowienie duchowe, zebranie energii, ale także zachowanie balansu pomiędzy pracą a odpoczynkiem. Współczesne społeczeństwa zachodnie coraz częściej rezygnują z tej tradycji. W dobie pracy zdalnej, elastycznych godzin pracy oraz globalnej gospodarki, gdzie czas staje się towarem, przestało istnieć poczucie rytmu, który pozwalał na systematyczny odpoczynek. I kiedy mówimy o zmianach w globalnej kulturze, nie możemy o tym zapominać.
Zmiana ta może być bowiem postrzegana jako element szerszego procesu społecznego, w którym technologia i kultura, dwie wielkie przestrzenie człowieka ostatnich dekad, prowadzą do rezygnacji z dawnych tradycji, takich jak szabat. Warto zauważyć, że nie tylko zmiana technologiczna wpływa na tę rezygnację, ale również zmiana podejścia do czasu i pracy. Współczesne społeczeństwo jest coraz bardziej zorientowane na produkcję i konsumpcję, a odpoczynek stał się luksusem, który nie jest dostępny każdemu. Duet chciwości i zmęczenia dyktuje warunki współczesnemu światu.
W odpowiedzi na problem zmęczenia i wypalenia zawodowego, niektóre państwa oraz firmy zaczynają eksperymentować z koncepcją czterodniowego tygodnia pracy. Pomysł, który polega na ograniczeniu liczby dni roboczych, przy zachowaniu tej samej liczby godzin pracy, co w tradycyjnym pięciodniowym tygodniu ma być odpowiedzią na zmiany, które dzieją się w świecie. Celem jest zaś umożliwienie pracownikom dłuższego odpoczynku, co w rezultacie ma prowadzić do większej produktywności i lepszej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Wszystko oczywiście w teorii.
Wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy ma bowiem na celu nie tylko walkę z chronicznym zmęczeniem, ale także reakcję na rosnącą presję społeczną dotyczącą poprawy jakości życia. Przykłady takich eksperymentów, przeprowadzanych w krajach takich jak Islandia czy Nowa Zelandia, pokazują, że zmniejszenie liczby dni roboczych może prowadzić do większej efektywności i satysfakcji z pracy – w wymienionych krajach jednak zmieniło się coś jeszcze: kultura. W tym kontekście czterodniowy tydzień pracy jest próbą odzyskania rytmu życia, w którym odpoczynek i regeneracja stanowią istotną część harmonogramu, a nie luksus dostępny tylko dla nielicznych. Nie pracować bowiem – wcale nie oznacza nic nie robić.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/michal-klosowski-odpoczynek-zmeczenie/
PAP/MB



