Czy Polska zmierza ku zmianie ustroju? [Nathaniel GARSTECKA]

Prezydent Karol Nawrocki, pragnąc naprawić niedociągnięcia i paraliż systemu III Rzeczypospolitej, zainicjował właśnie projekt mający na celu opracowanie nowej konstytucji dla kraju do 2030 roku. Zespół odpowiedzialny za tę sprawę stanie przed dwoma ważnymi pytaniami: czy potrzebny jest ustrój prezydencki czy parlamentarny oraz czy konieczna jest reforma systemu wyborczego?
.Francja jest często podawana jako wzór przez Polaków rozważających ewentualne przejście na system prezydencki: silna głowa państwa, która uosabia kierunek polityczny kraju i jest legitymizowana przez wybory o wysokiej frekwencji. W Polsce prezydent rzadko jest czołową postacią polityczną i często jest postrzegany jako zwykłe narzędzie partii rządzącej. Prezydent francuski dysponuje prawdziwą władzą instytucjonalną: może rozwiązać Zgromadzenie Narodowe, mianuje premierów według własnego uznania, przewodniczy Radzie Ministrów i ma większą swobodę w organizowaniu referendów. Jednak prezydent Polski ma prawo, którego nie ma jego francuski odpowiednik: prawo do zawetowania ustaw uchwalonych przez parlament, z którego z determinacją korzysta konserwatysta Karol Nawrocki w stosunku do centrolewicowego rządu Donalda Tuska.
Ponadto, jak wspomniano powyżej, V Republika jest systemem stworzonym dla silnej głowy państwa, jaką był generał de Gaulle. Kwestia ta nasuwa się tym bardziej w Polsce, ponieważ Karol Nawrocki wydaje się uosabiać ten model znacznie bardziej niż ktokolwiek przed nim w ciągu ostatnich 30 lat. We Francji jednak dziedzictwo generała traci na znaczeniu, w miarę jak spada jakość kadry politycznej. Emmanuel Macron bez większości i z poparciem na poziomie 20 proc. dowodzi, że francuski system ma również swoje ograniczenia. Prezydent, wywodzący się z Partii Socjalistycznej, znalazł jednak na to sposób: końcową część swojej podwójnej pięcioletniej kadencji poświęca budowaniu swojego wizerunku za granicą, przedstawiając się jako główny oponent Donalda Trumpa i dumnie łącząc swój obraz z francuskim potencjałem militarnym i nuklearnym. W ten sposób, mimo całkowitego braku poparcia wewnątrz kraju, jest praktycznie jedynym kandydatem na stanowisko „szefa europejskiej władzy wykonawczej”. Innymi słowy, czy to ma znaczenie, jaka jest natura systemu, jeśli elity rządzące nie mają odpowiednich cech, uczciwości czy woli? I odwrotnie, politycy naprawdę oddani dobru wspólnemu będą potrafili skutecznie pracować, niezależnie od tego, czy system jest prezydencki, parlamentarny, czy jeszcze inny.
Następnie pojawia się debata na temat systemu wyborczego. Można zauważyć, że każdy zazdrości innym. Wielu Francuzów uważa, że polski system proporcjonalny znacznie bardziej szanuje różnorodność opinii, podczas gdy we Francji dwuturowy system jednomandatowy w wyborach parlamentarnych może prowadzić do skandali demokratycznych, jak w 2012 roku, kiedy to Front Narodowy Marine Le Pen, uzyskując 13 proc. głosów, zdobył zaledwie dwa mandaty poselskie. Z drugiej strony wielu Polaków krytykuje swój własny system za zbyt dużą rolę przyznaną partiom politycznym, które często są oderwane od lokalnych realiów, co rzadziej ma miejsce w przypadku posłów związanych ze swoimi okręgami wyborczymi, jak we Francji.
Kwestia kalendarza wyborczego również nie jest bez znaczenia. Zasadą pięcioletniej kadencji prezydenckiej we Francji (wprowadzonej od 2002 roku) było dostosowanie wyborów parlamentarnych do wyborów prezydenckich, aby zapewnić głowie państwa komfortową większość umożliwiającą realizację jego polityki. Zasada ta pozwoliła Nicolasowi Sarkozy’emu i François Hollande’owi uniknąć sytuacji kohabitacji (chociaż podczas pięcioletniej kadencji François Hollande’a doszło do rozłamu w Partii Socjalistycznej), ale wybory parlamentarne w 2022 r. zrewolucjonizowały krajobraz polityczny, powodując utratę większości przez Emmanuela Macrona.
.Wszystkie te kwestie, a wymieniłem tylko kilka z nich, muszą zostać szczegółowo zbadane przez komisję odpowiedzialną za reformę konstytucyjną, której domaga się prezydent Nawrocki. Prezydent nie będzie miał prawa do błędu, ponieważ rząd Donalda Tuska zapowiada już, że odmówi udziału w pracach i będzie sprzeciwiać się wszelkim reformom pochodzącym ze strony konserwatystów. Polska stoi jednak w obliczu historycznego momentu: jeśli kraj mimo wszystko chce wprowadzić system prezydencki, Karol Nawrocki wydaje się, ze względu na swój charakter, idealnym kandydatem do objęcia najwyższej funkcji.
Nathaniel Garstecka
Tekst pochodzi z cotygodniowej kroniki prowadzonej w języku francuskim i polskim przez Autora w tygodniku „Gazeta na Niedzielę” [link]. Przedruk za zgodą redakcji.






