Donald Trump zwiększa budżet wojskowy USA do 1,5 bln dolarów

Prezydent USA Donald Trump zaproponował zwiększenie przyszłorocznego budżetu obronnego. Nowy budżet wojskowy miałby wynosić 1,5 bln dolarów, co oznaczałoby wzrost o ponad 50 proc. względem bieżącego roku. Donald Trump zagroził jednocześnie koncernowi Raytheon, że nie będzie otrzymywał kontraktów rządowych, jeśli nie zainwestuje w nowe fabryki.

Budżet wojskowy Stanów Zjednoczonych

.„Po długich i trudnych negocjacjach z senatorami, kongresmenami, sekretarzami i innymi przedstawicielami politycznymi, postanowiłem, że dla dobra naszego kraju, zwłaszcza w tych bardzo niespokojnych i niebezpiecznych czasach, nasz budżet wojskowy na rok 2027 nie powinien wynosić biliona dolarów, ale 1,5 biliona dolarów” – ogłosił Trump, dodając że pozwoliłoby to na stworzenie „wojska marzeń”.

Prezydent stwierdził, że bezprecedensowe zwiększenie nakładów na obronność jest możliwe dzięki wpływom z nałożonych przez niego ceł. Zdaniem Trumpa wpływy są na tyle duże, że pozwolą nie tylko na zwiększenie wydatków, ale też redukcję długu publicznego.

Według szacunków Politico w całym roku 2025 przychody z ceł wyniosły 261 mld dol. Jednocześnie od października systematycznie spadają. Uchwalona w grudniu ustawa autoryzująca wydatki obronne (NDAA) na rok fiskalny 2026 (od października br.) opiewa na nieco ponad 900 mld dol., co stanowiło kwotę o 8 mld większą, niż tę, o którą wnioskował Trump. Ostatecznie o kształcie budżetu zdecyduje Kongres. Jak dotąd na temat nie wypowiedział się żaden z polityków partii rządzącej w Kongresie.

Wcześniej w osobnych wpisach Trump ogłosił, że zakazuje firmom zbrojeniowym wypłacania dywidend akcjonariuszom, dopóki nie zwiększą i nie przyspieszą one produkcji uzbrojenia i nie zainwestują w nowe zakłady produkcyjne. Powiedział też, że zabroni wynagrodzeń dla dyrektorów tych firm powyżej 5 mln dol. rocznie. Szczególną krytykę poświęcił koncernowi Raytheon, który produkuje m.in. systemy obrony powietrznej Patriot.

„Albo Raytheon podejmie działania i zacznie inwestować w większe inwestycje początkowe, takie jak zakłady i sprzęt, albo nie będzie już więcej prowadzić interesów z Departamentem Wojny” – zagroził Trump.

Waszyngton nie uporządkuje spraw za nas samych

.Stany Zjednoczone nie planują całkowitego wycofania się z NATO i Starego Kontynentu. Narodowa Strategia Bezpieczeństwa stawia tę sprawę jasno. W pewnym sensie ten dokument otwiera duże możliwości przed Polską, bo Waszyngton widzi bliskie interesy i potencjalnych sojuszników właśnie w Europie Środkowo-Wschodniej – pisze prof. Kazimierz DADAK.

2002 r. wyciekły dane tyczące się irańskiego programu nuklearnego. Wieści te spowodowały alarm na całym świecie i z inicjatywy USA Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła całą serię rezolucji, w ramach których Teheran obłożono ciężkimi sankcjami. We wszystkich przypadkach stali członkowie Rady Bezpieczeństwa, włącznie z Rosją i Chinami, zgodnie głosowali za przyjęciem tych rezolucji. Osamotniony Iran w końcu przystał na warunki postawione przez Waszyngton i w 2015 r. zawarł „porozumienie nuklearne”, po angielsku nazwane Joint Comprehensive Plan of Action (JCPOA). Wszyscy stali członkowie Rady Bezpieczeństwa ONZ (a także Niemcy i Unia Europejska) zaakceptowali je i wcielili w życie. Trzy lata później prezydent Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone wycofują się z tego porozumienia, i ponownie nałożył ciężkie sankcje na Iran. Co więcej, w czerwcu 2025 r. USA przyłączyły się do izraelskich nalotów na Iran, ale tym razem amerykańskie posunięcia nie spotkały się z aprobatą Moskwy i Pekinu. Wprost przeciwnie, państwa te stanowczo stanęły po stronie Teheranu i nawet dostarczają mu zaawansowaną broń.

6 sierpnia 2025 r. prezydent Trump ogłosił, że wwóz towarów z Indii będzie obciążony dodatkowym cłem w wysokości 25 proc., ponieważ Indie nabywają rosyjską ropę naftową i dzięki temu Moskwa jest w stanie finansować wojnę z Ukrainą. Trzy tygodnie później te sankcje weszły w życie, ale Nowe Delhi nie ugięło się pod presją. Wolumen importu tego surowca spadł, ale daleko przekracza poziom sprzed rosyjskiego najazdu na Ukrainę.

Te dwa przykłady obrazują ograniczone zdolności Stanów Zjednoczonych do osiągania celów, które Waszyngton uznaje za ważne dla swego interesu narodowego. Ten stan rzeczy został oficjalnie uznany w ostatniej narodowej strategii bezpieczeństwa. W przeciwieństwie do uprzednich tego typu dokumentów obecna administracja prezydenta Trumpa przyznaje, że Stany Zjednoczone nie są w stanie kontrolować spraw na całym świecie, ale muszą dokonać wyboru, które obszary są priorytetowe, a w których muszą zmniejszyć swe zaangażowanie. W takim samym dokumencie z 2017 r., pierwsza administracja Trumpa obwieszczała swym obywatelom, że przyszłość jest „świetlana” i że „amerykańskie wartości i wpływy oparte na potędze czynią świat bardziej wolnym, bezpiecznym i zasobnym”.

Zanim przejdziemy do dalszych rozważań, należy koniecznie podkreślić – zapożyczmy tu słynne zdanie Marka Twaina – że „pogłoski o śmierci Ameryki są bardzo wyolbrzymione”. USA nadal są i pozostaną bardzo bogatym, technologicznie zaawansowanym i potężnym państwem. Jedynie ich względna pozycja w świecie ulega osłabieniu.

W 1992 r. gospodarka amerykańska była zdecydowanie największym organizmem na świecie. W wartościach realnych (według parytetu siły nabywczej) Stany Zjednoczone wytwarzały niemal 20 proc. światowego PKB. Dla porównania podajmy, że w tamtym roku druga największa gospodarka, Japonia, była odpowiedzialna za niewiele ponad 8 proc., a trzecia, niemiecka, za poniżej 6 proc. światowego PKB (dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego). W tamtym czasie Rosja wytwarzała prawie 5, a Chiny i Indie, odpowiednio, niewiele ponad 4 i 3 proc. globalnego PKB. Ten sam wskaźnik na koniec 2024 wynosił: Chiny – 19,5 proc., USA – 14,9, Indie – 8,3, Rosja – 3,5, Japonia – 3,3 i Niemcy – 3,1. Zatem z ekonomicznego punktu widzenia USA już nie stoją na najwyższym stopniu podium, a kolejne potęgi Zachodu, Japonia i Niemcy, w ogóle tam się nie mieszczą. W 1992 r. wolny świat pod przewodnictwem Stanów Zjednoczonych wyraźnie dominował nad państwami, które na początku tego wieku utworzyły ugrupowanie zwane BRICS, a dziś mamy do czynienia z odwróceniem sytuacji. Nic w tym dziwnego, bo przecież Chiny i Indie zamieszkuje ponad 1/3 całej ludzkości. Wcielenie w życie efektywnej polityki gospodarczej w tych dwu krajach, szczególnie niesłychane tempo wzrostu w Chinach, spowodowało wywrócenie do góry nogami hierarchii znaczenia ekonomicznego.

Wartość całkowitego PKB jest istotnym wskaźnikiem, pokazuje nie tylko wartość towarów i usług wyprodukowanych w danym roku, ale i atrakcyjność dla zagranicznych przedsiębiorstw jako celu eksportu i inwestycji. Niemniej istotna jest wartość PKB na głowę mieszkańca, bo ten wskaźnik odzwierciedla siłę nabywczą statystycznego obywatela. Im wyższe jest PKB na obywatela, tym większy jest potencjalny wydatek na towary i usługi przekraczające niezbędne potrzeby (wyżywienie i mieszkanie). W tym zakresie Stany Zjednoczone i w ogóle Zachód mają nadal wielką przewagę, ale i tu Chiny szybko gonią czołówkę.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejszehttps://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-narodowa-strategia-bezpieczenstwa/

PAP/ Oskar Górzyński/ LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 stycznia 2026