Działania wojenne w pobliżu elektrowni jądrowej w Iranie

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) ostrzegła, że trwające działania militarne w pobliżu irańskiej elektrowni jądrowej w Buszehr mogą spowodować „poważny wypadek radiologiczny”, którego potencjalne skutki będą odczuwalne również poza granicami kraju – przekazała stacja CNN.

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej ostrzega przed zagrożeniami

.Jeden z pocisków spadł nieopodal elektrowni. Irańska agencja Tasnim przekazała, że miejsce to stało się celem ataku już po raz czwarty od początku wojny USA i Izraela z Iranem, czyli od 28 lutego.

Dyrektor generalny MAEA Rafael Grossi zaalarmował, że „dalsza działalność militarna w pobliżu działającej elektrowni, produkującej duże ilości paliwa jądrowego, może spowodować poważny wypadek radiologiczny, który będzie miał szkodliwe skutki dla ludzi i środowiska w Iranie i poza nim” – przekazała MAEA w serwisie X.

Agencja potwierdziła na podstawie niezależnej analizy, że niedawno doszło do ataków w pobliżu elektrowni, w tym jednego w odległości zaledwie 75 metrów od tego obiektu. Sama elektrownia nie została uszkodzona.

Od końca lutego trwają naloty sił Izraela i USA na Iran. Teheran w odpowiedzi atakuje Izrael i kilka państw regionu Zatoki Perskiej, uderzając zarówno w położone tam bazy amerykańskie, jak i obiekty cywilne. 

Wojna z Iranem. Kiedy przesilenie?

.Pomimo groźby porażki w nadchodzących wyborach do Kongresu w połowie prezydenckiej kadencji – prawdopodobieństwo wzmożenia działań wojennych, wysłania jeszcze większych sił w rejon Zatoki Perskiej przez obecną administrację jest dużo większe niż zawarcie ugody – pisze prof. Kazimierz DADAK

Lord Alex Younger, były szef brytyjskiej służby specjalnej MI6, na pytanie dziennikarza tygodnika „The Economist”, która strona ma w tej chwili przewagę, bez wahania odpowiedział: „Iran” [LINK]. Lord Younger wyraził to zdanie ze ściśniętym gardłem, bo w trakcie swej 30-letniej służby w Secret Intelligence Service wielokrotnie krzyżował szpadę z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (ang. IRGC) i ma z nim rachunki do wyrównania.

Powyższe zdanie nie jest bezpodstawne. Pierwsze uderzenia wymierzone w ośrodki władzy ajatollahów nie doprowadziły do buntu ludności. Można odnieść wrażenie, że odniosły wręcz odwrotny skutek. W wielkim marszu z okazji Dnia Al-Quds (Dzień Solidarności z Palestyną, 13 marca) w Teheranie udział wzięli czołowi przedstawiciele władz, włącznie z prezydentem Masudem Pezeszkianem i ówczesnym sekretarzem najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Alim Laridżanim. Oficjele byli wmieszani w tłum i nikt im krzywdy nie zrobił [LINK]. Laridżani zginął kilka dni później nie od kuli zamachowca, tylko od izraelskiej bomby. Zatem wydaje się, że nieustanne apele premiera Binjamina Netanjahu do Irańczyków, aby niezwłocznie wystąpili przeciw władzy, nie odniosą zamierzonego skutku.

Wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa też wskazują na malejące oczekiwania Waszyngtonu. Zaraz po rozpoczęciu bombardowań amerykański przywódca przewidywał zmianę władzy (regime change) i domagał się bezwarunkowej kapitulacji, natomiast ostatnie kroki wskazują na to, że jest skłonny zadowolić się dużo mniejszymi osiągnięciami. Amerykanie negocjują z obecnymi władzami, a wśród 15 punktów, które mają stanowić podstawę rokowań, znajdują się poważne ustępstwa, na przykład zdjęcie wszelkich sankcji. Niemniej Iran zdecydowanie odrzucił tę propozycję i stwierdził, że ma ona „maksymalistyczny” charakter i jest „niedorzeczna”. Ze swej strony Teheran wysunął żądania (5 punktów), które z punktu widzenia Waszyngtonu mają taki sam charakter. Stąd trudno odnieść wrażenie, że dyplomacja może doprowadzić do zawieszenia broni, nie mówiąc już o traktacie pokojowym.

Inne kroki podejmowane przez administrację Trumpa również wskazują na brak perspektyw dla rokowań. Pentagon wysyła posiłki, dwie grupy ekspedycyjne i część 82. Dywizji Powietrzno-Desantowej, co daje możliwość prowadzenia działań na lądzie. To, że w pośpiechu są przenoszone dodatkowe siły, świadczy o tym, że pierwotny plan prowadzenia działań wyłącznie z powietrza spalił na panewce. Niemniej przybywające tam posiłki są zbyt szczupłe, aby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść koalicji amerykańsko-izraelskiej. Przy ich pomocy można zdobyć jakiś ważny punkt, mówi się o wyspie Chark albo wyspach w cieśninie Ormuz, ale nie zmusić przeciwnika do wywieszenia białej flagi.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-wojna-z-iranem-kiedy-przesilenie/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 6 kwietnia 2026