Dziedzictwo” Singera w Teatrze Żydowskim w Warszawie

Bohaterowie książek Singera kojarzą się z postaciami z „Lalki” Bolesława Prusa. Kalman, którego zagram, jest podobny do Wokulskiego – mówi Robert Talarczyk, dyrektor Teatru Śląskiego w Katowicach, który w Teatrze Żydowskim w Warszawie wyreżyserował „Dziedzictwo”.
„Historia staje się metaforą szerszego doświadczenia: rozpadu dawnych ram tożsamości i potrzeby ich redefinicji”
.Po dobrze przyjętej przez widzów inscenizacji „Jentl” (2021) Robert Talarczyk powraca do Teatru Żydowskiego i prozy literackiego noblisty Isaaca Baszewisa Singera, tym razem wystawiając z okazji 75-lecia teatru, „Dziedzictwo” na podstawie powieści „Dwór” i „Spuścizna”, napisanych w drugiej połowie lat 60. XX wieku. Stanowią one sagę rodzinną, rozgrywającą się od końca powstania styczniowego do początku wieku XX.
– To z jednej strony opowieść o końcu starego żydowskiego świata, a z drugiej rzecz na wskroś współczesna – o poszukiwaniu tożsamości, o tym, jak istotnie są w życiu korzenie. Wśród bohaterów Singera są tacy, co mówią, że nie chcą być Żydami, bo asymilują się do nowej rzeczywistości. W finale ktoś idzie do synagogi, bo deklaruje, że wraca do domu, do wszystkiego, co prymarne, podstawowe – powiedział reżyser. – W moich poszukiwaniach tematów śląskich również podobne wątki są mocno obecne. Poza tym bohaterowie książek Singera kojarzą się z postaciami z „Lalki” Bolesława Prusa. Kalman, którego gram, jest podobny do Wokulskiego – zaznaczył Robert Talarczyk.
Jak przypomniano w zapowiedzi spektaklu, obie powieści Singera zyskały w Polsce miano żydowskich „Nocy i dni”, a niektórzy porównują fabułę do serialu Andrzeja Wajdy i Edwarda Kłosińskiego „Z biegiem lat, z biegiem dni…”.
„Świat opisany przez Singera w »Dworze« i »Spuściźnie« jest plastyczny, fascynujący i w niezwykły sposób rymuje się z bohaterami »Ziemi obiecanej« czy »Nocy i dni«. Jedna i zasadnicza różnica jest taka, że opowiada o ludziach, których pierwszym językiem jest jidysz, a nie język polski” – wyjaśnił Robert Talarczyk, cytowany w przesłanej medioom informacji.
Przypomniał, że Krzysztof Teodor Toeplitz prawie 50 lat temu na podstawie tych dwóch powieści napisał scenariusz dziesięcioodcinkowego serialu, który nigdy nie został zrealizowany.
„Myślę, że ta historia w niezwykły sposób może rezonować z tym, czego doświadczamy dzisiaj w Polsce, gdzie kilka milionów Ukraińców próbuje znaleźć w Polsce swoją przystań. I choć tak wiele nas łączy, to również gołym okiem widać różnice i rodzące się konflikty” – mówił. „Podobnie było ze społecznością żydowską drugiej połowy XIX wieku i początku XX. Świat wkraczał w potężną rewolucję przemysłową, a my dziś próbujemy uporać się z rewolucją cybernetyczną, której symbolem jest AI” – zaznaczył reżyser.
Inscenizacja Roberta Talarczyka została pomyślana jako teatr pamięci – „przestrzeń, w której przeszłość powraca w formie wspomnienia, widma, dybuka”. W centrum opowieści znajduje się Kalman Jakobi, patriarcha rodu, rozdarty między ortodoksyjnym wychowaniem a koniecznością życia w nowoczesnym świecie. „Jego historia staje się metaforą szerszego doświadczenia: rozpadu dawnych ram tożsamości i potrzeby ich redefinicji” – czytamy w zapowiedzi.
Autorami scenariusza spektaklu „Dziedzictwo” są Robert Talarczyk i Remigiusz Grzela
.Robert Talarczyk, który jest także dyplomowanym aktorem, zagra w spektaklu również główną rolę Kalmana Jakobiego (na zmianę z Jerzy Walczakiem).
– Mój aktorski udział w spektaklu to był pomysł Gołdy Tencer, szefowej Żydowskiego, i kierownika literackiego Remigiusza Grzeli – opowiadał w Studiu Robert Talarczyk. – Nie palę się na scenę, chyba że gram monodram, a tak jest z „Bykiem”. Wtedy jestem sam, rządzę, robię, co chcę, a jeszcze pan Twardoch napisze dla mnie tekst. Tym razem było to polecenie służbowe Gołdy, którą nazywam Cesarzową Żydowską, zatem nie było wyjścia. Gram Kalmana na zmianę z Jerzym Walczakiem, wspaniałym aktorem, a w dodatku tak bardzo innym niż ja, że w gruncie rzeczy powstały dwa przedstawienia. W dużej mierze właśnie to sprawiło, że się zgodziłem – dodał.
Autorami scenariusza są Robert Talarczyk i Remigiusz Grzela. Scenografię zaprojektowała Dagmara Walkowicz-Goleśny, a kostiumy – Konrad Parol. Muzyka – Hadrian Filip Tabęcki. Choreografię opracował Jakub Lewandowski. Za reżyserię światła odpowiada Katarzyna Łuszczyk. Wizualizacje – Natan Berkowicz.
Występują: Ewa Dąbrowska (Zelda), Adrianna Dorociak (Jochewed / Olga), Adrianna Kieś (Miriam-Liba), Małgorzata Majewska (Helena / Kobieta), Sylwia Najah (Szajndł), Joanna Przybyłowska (Stara Żydówka / Swatka), Joanna Rzączyńska (Jampolska / Rosjanka / Estera), Izabella Rzeszowska (Mirełe), Monika Soszka (Cipełe – dorosła / Pani Frenkiel), Barbara Szeliga (Temerł / Właścicielka / Tirza Perl), Alina Świdowska (Fajgel), Małgorzata Trybalska (Klara), Ewa Tucholska (Żona Wienera / Tamara), Lena Wiciak (Cipełe – dziecko), Daniel „Czacza” Antoniewicz (Azriel), Marcin Błaszak (Cypkin), Piotr Chomik (Porucznik/Lucjan), Genady Iskhakov (Cadyk), Henryk Rajfer (Wallenderg / Kaminer / Proboszcz), Rafał Rutowicz (Generał / Jampolski / Smirnow), Piotr Sierecki (Lekarz / Getz / Halpern), Piotr Siwek (Żyd 1 / Herman / Konduktor/ Młody człowiek), Robert Talarczyk / Jarzy Walczak (Kalman), Mateusz Trzmiel (Meir-Joel / Uri-Josef / Cadok), Marek Węglarski (Menachem Mendel – Cadyk lewitujący), Maciej Winkler (Żyd 3 / Szames / Sorkess / Pielęgniarz / Dozorca), Piotr Wiszniowski (Żyd 2 / Wiener / Szalit / Jochanan) oraz Gołda Tencer (Głos przeszłości).
Premiera „Dziedzictwa” – 30 stycznia o godz. 19 w Klubie Dowództwa Garnizonu Warszawa (Al. Niepodległości 141a). Kolejne przedstawienia – 31 stycznia, 1 oraz 27-28 lutego.
Rozwój relacji chrześcijańsko-żydowskich za pontyfikatu Jana Pawła II
.W wieku 58 lat Karol Wojtyła został wybrany na papieża, przyjął imię Jan Paweł II. Dziś wiadomo, że dany mu był 27-letni pontyfikat, jeden z najdłuższych w historii. Był on przełomowy w wielu dziedzinach, również dla relacji chrześcijańsko-żydowskich czy katolicko-judaistycznych – pisze Jarosław SELLIN
Warto wspomnieć o pewnych kamieniach milowych dla tych relacji, które wydarzyły się za przyczyną Jana Pawła II i w czasie jego pontyfikatu. Przedstawimy je w porządku chronologicznym, żeby uwypuklić ich dynamikę. Z mnogości zdarzeń w tej dziedzinie wybrano te, które miały duże znaczenie historyczne i symboliczne, a także te, w których padły znaczące dla relacji chrześcijańsko-judaistycznych stwierdzenia. Mogą się one w przyszłości przydać badaczowi, który pokusiłby się o przygotowanie pracy pod tytułem Żydzi i judaizm w doświadczeniu i nauczaniu Jana Pawła II (1978–2005). Praca taka musiałaby się jednak opierać przede wszystkim na kwerendzie archiwów watykańskich.
Przede wszystkim pontyfikat Jana Pawła II naznaczony był niezwykłą intensywnością spotkań z Żydami, zarówno na audiencjach w Watykanie, jak i w czasie wielu jego pielgrzymek po świecie. Już pół roku po wyborze, 12 marca 1979 r., spotkał się z 30 przedstawicielami organizacji żydowskich aktywnych w ramach wspomnianego już katolicko-żydowskiego Międzynarodowego Komitetu Łączności działającego od początku lat 70. xx w. W trakcie tego spotkania powiedział m.in., że „za każdym razem, gdy Żydzi odmawiają «Szema Izrael», za każdym razem, gdy chrześcijanie powtarzają pierwsze i drugie przykazanie, za łaską Boga zbliżamy się do siebie nawzajem”. Obiecał wysiłki na rzecz pokoju w Ziemi Świętej i szczególnego statusu dla Jerozolimy jako „ośrodka współżycia wyznawców trzech wielkich religii monoteistycznych: judaizmu, islamu i chrześcijaństwa”. W późniejszych latach będzie wielokrotnie udzielał audiencji innym środowiskom żydowskim, na przykład Lidze Przeciw Zniesławieniu, B’nai B’rith (Synowie Przymierza) czy Amerykańskiemu Kongresowi Żydów.
Tylko w pierwszych czterech latach swego pontyfikatu, gdy intensywnie pielgrzymował po świecie, spotykał się z Żydami w Meksyku, Stanach Zjednoczonych (październik 1979), Brazylii (lipiec 1980), Francji (czerwiec 1980), Niemczech (listopad 1980), Anglii (maj–czerwiec 1982), Hiszpanii (listopad 1982), a także w siedzibie onz w Nowym Jorku. Spotkania takie stały się tradycją w czasie całego pontyfikatu.
W trakcie swojej pierwszej, historycznej pielgrzymki do ojczyzny, 7 czerwca 1979 r., przybył, już jako papież, do corocznie wcześniej odwiedzanego miejsca – obozu Auschwitz-Birkenau. W Birkenau, gdzie częścią Międzynarodowego Pomnika Ofiar jest 21 tablic upamiętniających narodowości zgładzone w obozie, najdłużej zatrzymał się przy tablicach upamiętniających pomordowanych Żydów, Polaków i Rosjan. Przy tablicy upamiętniającej Żydów powiedział, że „ten to naród, który otrzymał od Boga Jahwe przykazanie «Nie zabijaj», w szczególnej mierze doświadczył na sobie zabijania. Wobec tej tablicy nie wolno nikomu przejść obojętnie”. Wedle świadectwa jego sekretarza ks. Stanisława Dziwisza miał się w tym miejscu modlić również za zamordowanych zaprzyjaźnionych z Wojtyłami Żydów z Wadowic: za „Babcię” Annę Huppert, jej córkę, która wyszła za Wilhelma Klugera, i ich córkę Stefanię Kluger, siostrę jego przyjaciela Jerzego.
Ważne słowa padły w Moguncji w listopadzie 1980 r., w czasie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Niemiec Zachodnich, gdzie na spotkaniu z przedstawicielami żyjącej w tym kraju wspólnoty żydowskiej powiedział, że „Żydzi i chrześcijanie (…) są powołani do tego, by byli błogosławieni dla świata, wspólnie przyczyniając się do pokoju i sprawiedliwości między wszystkimi ludźmi i narodami – i to w tej pełni i głębi, którą Bóg sam dla nas zamierzył, a także z gotowością do ofiar, których może wymagać tak wzniosły cel”.
Głośno komentowaną decyzją Jana Pawła II było mianowanie w styczniu 1981 r. arcybiskupem Paryża Jeana-Marie Lustigera. Biograf papieża George Weigel nazwał ten akt „najśmielszą nominacją biskupią podczas tego pontyfikatu”. 55-letni wówczas Aaron Lustiger był synem polskich Żydów pochodzących z Będzina, choć sam urodził się już we Francji. W czasie II wojny światowej uratowała go katolicka rodzina z Orleanu. Wówczas nawrócił się na katolicyzm, przyjął chrzest i nowe imię Jean-Marie. Już w listopadzie 1979 r. Jan Paweł II mianował go biskupem Orleanu. Ale nominacja w Paryżu była dla wielu zaskoczeniem. Spotkała się z krytyką zarówno ze strony niektórych katolików, jak i Żydów. Tym bardziej że Lustiger zawsze podkreślał, że jest synem narodu żydowskiego.
W 1983 r., w czasie swej drugiej pielgrzymki do Polski, 18 czerwca wcześnie rano, zaraz po wizycie na Pawiaku, bez zapowiedzi, papież udał się pod pomnik Bohaterów Getta Warszawskiego, aby uklęknąć w tym miejscu i się pomodlić. Miał osobistą potrzebę wykonania takiego gestu, a późniejsze lata dowodzą, że szczególnie intensywnie zaczął honorować wspomnienie tragedii narodu żydowskiego w czasie II wojny światowej.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jaroslaw-sellin-rozwoj-relacji-chrzescijansko-zydowskich-za-pontyfikatu-jana-pawla-ii/
PAP/MB



