Efekt Chopina

Ponad czterysta godzin koncertów oraz blisko 58 tysięcy słuchaczek i słuchaczy – to efekt jednego z najważniejszych i mających największy zasięg projektów, będących pokłosiem ostatniego Konkursu Chopinowskiego. Projekt „Efekt Chopina” podsumowano na konferencji w Kinogramie w Fabryce Norblina w Warszawie.
Jak przygotowujemy się też do stulecia Konkursu Chopinowskiego i jego następnej XX edycji?
.Po raz pierwszy w historii Konkursu Chopinowskiego podeszliśmy do jego organizacji z myślą o dotarciu z muzyką Chopina oraz edukacją muzyczną i kulturalną do mniejszych miejscowości – mówiła podczas konferencji Marta Cienkowska, minister kultury i dziedzictwa narodowego.
Podkreśliła szczególną wagę projektu, którego ideą jest wprowadzenie ważnych wydarzeń z dziedziny sztuki wysokiej do miejsc w kraju, do których na co dzień takie wydarzenia nie mają oczywistego i łatwego dostępu.
– Dzięki projektowi „Efekt Chopina”, w ramach którego przeznaczyliśmy siedem mln zł na koncerty, warsztaty i działania edukacyjne, udało nam się zrealizować ten cel – odwiedziliśmy 16 województw i niemal każdy powiat w Polsce, docierając nawet do tak niewielkich miejscowości jak Łososina Dolna – powiedziała Marta Cienkowska.
– Wykorzystaliśmy lokalne ośrodki kultury, biblioteki, szkoły muzyczne i teatry, pokazując, że muzykę klasyczną można prezentować także tam, gdzie nie ma profesjonalnych scen koncertowych. Wszystkie zakładane przez nas wskaźniki okazały się znacznie wyższe, a projekt nie tylko wzmocnił edukację muzyczną w regionach, lecz także stworzył szansę występów dla utalentowanych, młodych wykonawców. Chciałabym, aby „Efekt Chopina” stał się projektem modelowym, wprowadzającym nową perspektywę w realizacji polityki kulturalnej państwa – dodała minister.
Projekt „Efekt Chopina” zorganizowany został przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina i odbywał się w październiku i grudniu 2025 r.
– Niezwykle zaangażowany w realizację projektu zespół naszego Instytutu wraz z lokalnymi instytucjami i stowarzyszeniami doprowadził do efektownego „Efektu Chopina”. Rzecz się udała i już pracujemy nad kontynuacją. Tak, jak przygotowujemy się też do stulecia Konkursu Chopinowskiego i jego następnej XX edycji – powiedział uczestniczący w konferencji Artur Szklener, dyrektor Narodowego Instytutu Fryderyka Chopina.
Efekt Chopina przeszedł wszelkie oczekiwania
.Instytucje i stowarzyszenia, w których gościli artyści, otrzymały dofinansowanie w ramach otwartego naboru wniosków – rezultat – jak podkreślali organizatorzy projektu – przeszedł wszelkie oczekiwania, a koncerty odbywały się we wszystkich regionach Polski; w szesnastu województwach, niemal we wszystkich powiatach. A najmniejsze miejscowości biorące w nim udział to Przelewice k. Szczecina, liczące 709 mieszkańców i Łososina Dolna zamieszkała przez niespełna 1,5 tys. osób.
– Kontakt z muzyką wykonywaną na żywo przez nas, młodych artystów, jaki zaproponowany został mieszkańcom małych miejscowości, spotkał się nie tylko z ich żywym zainteresowaniem, ale i sympatią oraz serdecznością. A zainteresowanie było ogromne – opowiadała pianistka Aleksandra Bobrowska, koordynatorka projektu – wspominając, że np. na warsztaty muzyczno-terapeutyczne zaplanowane dla dwudziestu uczestników zgłosiła się ponad setka chętnych osób.
W konferencji uczestniczyli pianiści, biorący udział w projekcie „Efekt Chopina”: Aleksandra Bobrowska i Krzysztof Wierciński oraz przedstawiciele organizatorów wydarzeń: Jola i Miłosz Gawryłkiewiczowie, Aleksandra Tkaczyk, Maria Holka, Viola Łabanow, Malina Sarnowska, Magdalena Kunce, Wojciech Pałęcki i Dagna Sadkowska.
Chopin wraca do Nohant
.24 czerwca 2023 r. sygnowano porozumienie o współpracy pomiędzy domem urodzenia Fryderyka Chopina w Żelazowej Woli a domem George Sand w Nohant. Po 177 latach Chopin w sposób symboliczny wraca do miejsca, w którym skomponował większość swoich arcydzieł – pisze Artur SZKLENER.
Dla muzykologa zajmującego się twórczością Fryderyka Chopina dom George Sand w Nohant ma znaczenie szczególne. To tam najwybitniejszy polski kompozytor i jeden z największych geniuszy w historii znalazł dom na emigracji, troskliwą opiekę i spokój, bez którego nie potrafił dokończyć żadnego ze swych arcydzieł, a naznaczył te mury wyjątkową ich liczbą.
Przechadzając się po tamtejszym ogrodzie, trudno nie mieć wrażenia, że wciąż z otwartego okna na piętrze dochodzi muzyka mazurków, walców, ale też epickich ballad czy heroicznych polonezów.
A przecież droga z Żelazowej Woli pod Warszawą do Nohant wcale nie była prosta czy oczywista. W czasie narodzin syna francuskiego guwernera i polskiej ubogiej szlachcianki w oficynie dworu szlacheckiego 50 km od Warszawy nikomu z pewnością nie przeszło nawet przez myśl, że kiedykolwiek zamieszka on w centralnej Francji w domu Aurory Dupin, prawnuczki nieślubnego syna króla polskiego Augusta II Sasa ze szwedzką arystokratką Marią von Königsmarck. W czasie urodzin kompozytora sześć lat starsza od niego Aurora mieszkała już w Nohant ze swoją babcią, która kupując tę posiadłość w 1793 r., jednocześnie chroniła się przed terrorem rewolucji francuskiej. To tam, gdy Aurora osiągnęła już w Paryżu upragnioną niezależność i przybrała przydomek literacki George Sand, utrzymywała swoisty dom sztuki – rodzaj tygla artystycznego epoki.
Chopin i George Sand poznali się przypadkowo, przez zaprzyjaźnioną parę Franciszka Liszta i hrabiny Marii d’Agoult, u których oboje byli częstymi gośćmi. Pierwsze wrażenie, jakie niekiedy kontrowersyjnie zachowująca się pisarka zrobiła na polskim kompozytorze, nie było zbyt korzystne. W roku 1836, gdy snuł jeszcze plany związane z młodziutką polską szlachcianką Marią Wodzińską, napisał wręcz, że w pani Sand „było coś odpychającego”. Już wtedy – zaledwie kilka lat po przyjeździe do Paryża – Chopin był duszą tamtejszego artystycznego towarzystwa. Znany z nienagannych, wręcz arystokratycznych manier, jakich nabył w młodości w Warszawie, znakomitego poczucia humoru i nieprzeciętnych talentów parodystycznych, ale przede wszystkim z absolutnie niezrównanego oryginalnego geniuszu pianistycznego wzbudzał zachwyt publiczności i zazdrość kolegów po fachu. Chopin dosłownie oczarował George Sand, która ponad rok dość bezceremonialnie zabiegała o zacieśnienie ich znajomości. Zaprzyjaźniła się z polskim otoczeniem kompozytora, obsypywała go komplementami, wykorzystywała każdą okazję, by się z nim spotkać, zapraszała do Nohant. Jeszcze w połowie 1838 roku napisała 32-stronicowy list wyznanie do Wojciecha Grzymały, bliskiego przyjaciela Chopina, który prawdopodobnie zaważył na ostatecznej decyzji kompozytora o związaniu się z pisarką. Już jesienią tego roku wyjechali razem na Majorkę.
Pobyt na Balearach jest jednym z najlepiej znanych epizodów życia Chopina dzięki wspomnieniom George Sand pt. Zima na Majorce, wydanym trzy lata później, jednak w popularnych biografiach kompozytora nie zawsze wystarczająco podkreśla się fakt, iż ostatecznie fatalne skutki tej idyllicznie rozpoczętej podróży skłonią Chopina i George Sand do długiego pobytu w wiejskim domu pisarki, co miało stać się swoistym rytuałem powtarzanym rokrocznie (z jednym wyjątkiem roku 1840) przez cały czas trwania ich związku.
Chopin traktował Nohant jak swój dom, a rodzinę George Sand jak swych najbliższych. Podkreślane niejednokrotnie animozje z synem pisarki Maurycym są dziś przez historyków kwestionowane, a późniejsza korespondencja z dorosłą już Solange pozostaje przykładem najtkliwszej relacji, jaką można sobie wyobrazić. W Nohant gościli zarówno przyjaciele, jak i siostra kompozytora, a także wybitni artyści epoki – Eugène Delacroix, primadonna hiszpańskiego pochodzenia Pauline Viardot czy polski poeta Stefan Witwicki. „Pani domu”, jak kompozytor niejednokrotnie nazywał pisarkę, stworzyła też bardzo komfortowe warunki, w których nie tylko czuł się dobrze, ale mógł spokojnie oddać się nieskończonemu procesowi cyzelowania swych kompozycji przed wysłaniem ich do wydawców. Na piętrze domu urządzono dwa około 40-metrowej wielkości przylegające do siebie salony, które zajmowali. Ten Chopina wyposażony był w podwójne drzwi i maty tłumiące hałas otoczenia. Z relacji obojga wynika, że uczestniczyli w swych procesach twórczych: Chopin był pierwszym czytelnikiem i recenzentem kolejnych powieści, a Sand słuchała jego kompozycji. Z jej korespondencji i pamiętników wynika, że rozmawiali na ich temat, a George Sand – amatorka w dziedzinie muzyki – potrafiła zaskakująco trafnie charakteryzować unikatowe cechy twórczości Chopina. Wydaje się, że na nastrój kompozytora wpływała też przyroda regionu Indre, w pewnych cechach przypominająca polskie Mazowsze.
Dosłowne otarcie się o śmierć w Valldemossie, zaangażowanie uczuciowe i pełen wrażeń azyl w celi byłego klasztoru kartuzów sprawiły, że już na Majorce powstawały przełomowe dzieła: cykl Preludiów, druga Ballada czy pierwszy Polonez z op. 40. Utwory te kompozytor kończył w trakcie rekonwalescencji w Marsylii, jednak dopiero w Nohant nastąpiła istna erupcja jego twórczości. To tam powstały takie arcydzieła, jak Polonez As-dur „heroiczny”, Polonez-Fantazja, Barkarola czy obie Sonaty fortepianowe. Niemal cała dojrzała twórczość Chopina zrodziła się w atmosferze tamtego domu, a jego mieszkańcy stali się nie tylko świadkami, ale też i uczestnikami procesu twórczego – np. Kołysanka (Berceuse) powstała dla Louisette, uwielbianej przez Chopina córeczki Pauline Viardot.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/artur-szklener-chopin-nohant/
PAP/MB







