Federalizacja UE to iluzja [Iwan KRASTEW]

Federalizacja UE

W wywiadzie dla „Le Figaro” bułgarski intelektualista Iwan KRASTEW przekonuje, że ​​Unia Europejska nie może dłużej podążać drogą federalizmu. Uważa, że ​​pozimnowojenny porządek świata się skończył, i ocenia naturę Donalda Trumpa jako makiaweliczną.

Federalizacja UE to iluzja

.Iwan Krastew jest dyrektorem ds. badań w Europejskiej Radzie Stosunków Zagranicznych i prezesem Centrum Strategii Liberalnych w Sofii. W wywiadzie dla dziennikarki Laure Mandeville z „Le Figaro” zaczyna od ryzykownego zrównania Ameryki Donalda Trumpa z erą komunizmu w Europie Środkowej: „Widok systemu politycznego organizującego się wokół przywódcy, a następnie przejmującego kontrolę nad polityką dla korzyści bliskiego kręgu przyjaciół i doradców jest aż nazbyt znajomy”.

Następnie odwołuje się do Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, które odbyło się w dniach 19–23 stycznia 2026 r.: „Davos było pogrzebem porządku po zimnej wojnie, ale z dwoma rodzajami mów pogrzebowych: Trumpa i Kanadyjczyka Marka Carneya. Paradoksalnie obaj zarzucali liberalnemu porządkowi hipokryzję”. Główny zarzut skierowany jest pod adresem prezydenta USA: „Kluczowe jest to, że Trump pomija coś ważnego, deklarując brak wartości i brak zainteresowania naturą reżimów. Bo jakie są wtedy bodźce do bycia proamerykańskim? Jaka jest różnica w stosunku do Chin? Jaka ma być lojalność w świecie bez zasad? Obawiam się, że wkraczamy w co najmniej dekadę nieporządku”.

Te uwagi można określić jako uproszczone, ponieważ zdają się ignorować rzeczywiste myślenie Donalda Trumpa. Dla tego drugiego Zachód konfrontuje się z antyzachodnimi mocarstwami, takimi jak Chiny i Rosja. Jednak Stany Zjednoczone nie mogą udźwignąć ciężaru obrony naszej cywilizacji w pojedynkę. Donald Trump inscenizuje zatem prowokacje wobec Europy, aby ta w końcu zdecydowała się wziąć sprawy w swoje ręce i przeciwstawić się własnemu upadkowi. To, co niektóre europejskie media postrzegają jako odwrócenie sojuszy, porzucenie, a nawet zdradę, jest w rzeczywistości jedynie próbą, aczkolwiek brutalną, włączenia Europy w bardziej wyrazistą koncepcję zderzenia cywilizacji.

.Iwan Krastew dostrzega ten wymiar problemu, deklarując, że brukselski projekt federalistyczny jest niepożądany: „Zgadzam się co do iluzoryczności federalizacji i to prawda, że ​​Unia Europejska nie może dłużej trwać w obecnej formie. Jedność nie może być już celem nadrzędnym. Nie będzie to Europa wielu prędkości, lecz Europa wielu projektów. Jednym z nich jest obronność. Istnieje obecnie grupa krajów, które uważają rosyjskie zagrożenie za egzystencjalne: kraje skandynawskie, Polska, państwa bałtyckie”.

Obsesja antytrumpowska szybko jednak powraca: „Z drugiej strony to, co napawa mnie optymizmem, to fakt, że Trump znacznie podzielił Europę wzdłuż linii ideologicznych – antyimigracyjnych i obrony cywilizacyjnej, wspierając niektóre partie populistyczne. Ale w przypadku Grenlandii partie te chwieją się pod ciężarem jego merkantylistycznego, imperialnego podejścia. Jego wizja świata to wizja agenta nieruchomości, który postrzega świat jako krainę do gentryfikacji. […] Wierzę, że ten rozłam otwiera Europie możliwość próby zdefiniowania nowego konsensusu między wszystkimi jej siłami politycznymi. Europa nie może już dłużej pozwolić sobie na kształtowanie przez siły zewnętrzne – czy to rosyjskie, czy amerykańskie”. Jednak stawianie Amerykanów na równi z Rosjanami może wydawać się niespójne w ustach bułgarskiego intelektualisty, który doświadczył sowieckiej dominacji. Z jednej strony Iwan Krastew wzywa Europę do przebudzenia się do realiów świata; z drugiej strony wydaje się, że wciąż tkwi w micie drapieżnego amerykańskiego kapitalizmu.

Ma jednak Iwan Krastew rację, wyobrażając sobie Europę odbudowaną na silniejszych fundamentach: „Będzie więcej wymiany informacji wywiadowczych, więcej wspólnych projektów. Z tej perspektywy Ukraina jest bardzo ważna, ponieważ udowodniła, dzięki swojej dużej armii – największej w Europie – i sile technologicznej, swoją zdolność do stawiania oporu. Dlatego gdy mówimy o przystąpieniu Ukrainy do Unii Europejskiej, nie będzie to ta sama Unia, do której dołączyły Bułgaria czy Polska. Wszystko będzie koncentrować się na obronności i energetyce”. W ten sposób Krastew popiera ambicje Donalda Trumpa, jednocześnie krytykując jego metody. Jednak bez tego, co prawda kontrowersyjnego, trumpowskiego podejścia pożądany rezultat dla Europy z pewnością nie zostałby osiągnięty.

.„Kraje, które chcą iść naprzód, muszą mieć taką możliwość. Nie będzie to łatwe, ponieważ wszystkie ścieżki zmierzały w kierunku centralizacji. Ale Bruksela musi się zmienić i stać się w znacznie większym stopniu zasobem i strukturą koordynującą różne projekty” – kontynuuje prezes Centrum Strategii Liberalnych w Sofii. Postrzeganie Komisji wyłącznie jako sekretariatu wspólnych projektów suwerennych państw leżało u podstaw europejskiej wizji generała de Gaulle’a: Europy narodów. Jest to również wizja Donalda Trumpa: wspólnoty europejskiej wolnej od politycznych i ideologicznych nadużyć rozpasanego brukselskiego centralizmu.

Iwan Krastew chciałby jednak, aby Stany Zjednoczone zostały odsunięte: „Bardzo ważne będzie przekonanie krajów i partii, że nie leży w ich interesie samotne działanie z Ameryką. Amerykanie ingerują od lat. Trump nie jest pierwszy. Demokraci i Republikanie robili to w oparciu o politykę konsensusu w Stanach Zjednoczonych”. Ignoruje to krytyczne opóźnienie w europejskim przemyśle zbrojeniowym. Sami nie bylibyśmy w stanie obronić się przed zagrożeniem zewnętrznym na dużą skalę. Być może uda nam się nadrobić zaległości, ale niewątpliwie zajmie to trochę czasu, a obecnie nie jesteśmy w stanie sprostać wyzwaniom bez Amerykanów, czy to na Ukrainie, czy w Arktyce.

„Europejczycy, którzy postrzegali siebie jako laboratorium przyszłego świata – postsuwerennego, wysoce »ekonomicznego« po traumie II wojny światowej – również potrzebują nowego konsensusu co do tego, czego chcą. Zbyt dużo mówiliśmy o instytucjach. Prawdziwe pytania będą brzmiały: kim jesteśmy, kim chcemy być?” – mówi Iwan Krastew. Ma absolutną rację, zadając te pytania. Europa zamknęła się w negowaniu swojej historii i tożsamości cywilizacyjnej na rzecz czysto ekonomicznego i ideologicznego podejścia do integracji europejskiej.

„Nikt nie może zaprzeczyć, że Trump wprowadził wiele zmian w krótkim czasie. Podobnie jak Machiavelli uważa, że ​​lepiej budzić strach niż miłość, i to po części prawda. Ale tylko do pewnego stopnia. Duma, lojalność i moralność są kluczowe. Trump zupełnie nie rozumie wagi »dumy« innych aktorów międzynarodowych” – kontynuuje. Słowa te dowodzą naszej niezdolności do zrozumienia kierunku, w którym zmierza świat. Przez dekady ludzie Zachodu żyli w iluzji triumfu modelu liberalno-demokratycznego, nie biorąc pod uwagę wzrostu imperializmów i ideologii antyzachodnich. Oskarżanie Donalda Trumpa o to, że zdołał nas wyrwać z tego letargu, nie jest rozwiązaniem.

.Iwan Krastew również myli się w swojej analizie czynnika migracyjnego: „Mamy teraz nowy konsensus w sprawie migracji. Wdrażanie pozostaje skomplikowane, ale pokażcie mi jeden rząd, który opowiada się za otwartymi granicami. Nie ma już żadnych!”. Najnowsze dane dotyczące imigracji we Francji przeczą jego tezie. W 2025 roku Francja wydała 380 000 zezwoleń na pobyt. Nie obejmuje to nieletnich ani nielegalnych imigrantów. Zatem łączną liczbę wjazdów w ciągu ostatniego roku szacuje się na 500 000, podczas gdy 70 proc. Francuzów uważa, że ​​imigracja jest zbyt duża. Z drugiej strony Iwan Krastew ma rację, wspominając o innowacjach technologicznych, które rewolucjonizują rynek pracy: „Innym tematem, o którym mówi się zdecydowanie za mało, jest technologia; i druga historia: o »wielkiej wymianie«, nie przybyciu obcokrajowców, lecz robotach zastępujących nas na rynku pracy”.

Zakończenie wywiadu dla „Le Figaro” trafnie podsumowuje jednak sytuację, w której się znajdujemy: „Ponieważ Europa składa się ze starych narodów, kierujących się zasadą ostrożności, nie może unikać tej debaty. Musi rozważyć przyszłość, którą zaniedbała. Żyliśmy z myślą, że tkwimy w pętli bez przyszłości, w ramach liberalnej demokracji. Ale teraz ta perspektywa słabnie. Będziemy żyć w zupełnie innym świecie i nie będziemy mieli kontroli nad tą ewolucją, jeśli nie rozpoczniemy szczerej rozmowy na ten temat, nie zmobilizujemy naszej zbiorowej wyobraźni, aby zdefiniować tę przyszłość. To o wiele ważniejsze niż odpowiadanie Trumpowi” – ​​słusznie stwierdza Iwan Krastew.

Nathaniel Garstecka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 lutego 2026