Francja nie zgadza się na przelot samolotów amerykańskich nad jej terytorium

Pałac Elizejski oświadczył, że Francja jest zdumiona komentarzami prezydenta USA Donalda Trumpa, który zarzucił jej, że nie zgodziła się na przelot nad jej terytorium samolotów z amerykańskim sprzętem wojskowym dla Izraela.
Pałac Elizejski i relacje z USA
.„Jesteśmy zdumieni tym tweetem” – oświadczył Pałac Elizejski. Kancelaria prezydenta Francji zaznaczyła, że Paryż od pierwszego dnia wojny przeciwko Iranowi nie zmienił swojego stanowiska na temat konfliktu. Paryż nie ogłaszał oficjalnie zakazu przelotu nad terytorium francuskim dla samolotów USA zaangażowanym w wojnę. Natomiast na początku marca Francja zezwoliła USA na lądowanie samolotów tankujących w bazie Istres koło Marsylii, po otrzymaniu gwarancji, że nie uczestniczą one w operacjach w Iranie.
Prezydent USA na swojej platformie społecznościowej Truth Social napisał, że „Francja nie zezwoliła samolotom lecącym do Izraela, załadowanym sprzętem wojskowym, na przelot nad swoim terytorium”. Ocenił, że Francja była „bardzo niepomocna” i ostrzegł, że Stany Zjednoczone „tego nie zapomną”. Ze swej strony agencja Reutera podała, że Francja w weekend nie pozwoliła Izraelowi na wykorzystanie jej przestrzeni powietrznej do transportu broni amerykańskiej.
„Le Monde”, powołując się na źródło zbliżone do sprawy, zaznaczył, że Paryż nie chciał instrumentalizowania kwestii przelotów samolotów. Dziennik dodaje w tym kontekście, że możliwe jest łatwe ominięcie przelotu nad terytorium Francji trasą okrężną nad innymi krajami europejskimi bądź Atlantykiem.
Trump wielokrotnie krytykował europejskich sojuszników z NATO za to, że nie wsparli rozpoczętej 28 lutego amerykańsko-izraelskiej wojny przeciwko Iranowi, rozpoczętej 28 lutego.
Czas na ambitną Europę
.Dołączmy do Europy, która wierzy, że demokracje będą w przyszłości silniejsze, aby zwalczać raka, umożliwić transformację klimatyczną, lepiej zrozumieć kosmos i głębiny morskie, jednym słowem, aby budować wiedzę służącą postępowi ludzkości. Zjednoczmy się wokół tego modelu wolności i wiedzy, który jest europejską nadzieją – twierdzi Emmanuel MACRON.
Bardzo się cieszę z kolejnego powrotu na Sorbonę. Rozmawialiśmy tutaj o Europie, o Europie wolności, dobrobytu, humanizmu, wiedzy. I od tego właśnie chciałbym zacząć. To bowiem jest dzisiaj w grze. Kto mógłby przewidzieć kilka lat temu, że jedna z największych demokracji świata zlikwiduje programy badawcze tylko dlatego, że w nazwie programu widnieje słowo „różnorodność”? Kto wyobrażał sobie, że jedna z największych demokracji świata ot tak pozbawi możliwości uzyskania wizy tego czy innego naukowca, a czasami nawet tych, którzy przyczynili się do jej bezpieczeństwa cyfrowego? Komu przyszłoby do głowy, że ten wielki kraj demokratyczny, którego model gospodarczy w tak dużym stopniu opiera się na wolnej nauce, innowacjach, a co więcej, na swojej zdolności do wprowadzenia w ciągu ostatnich trzydziestu lat większych innowacji niż Europejczycy i do szerszego ich rozpowszechnienia, popełni aż taki błąd?
Zaczynając zatem od wyzwań, musimy zdać sobie sprawę, że znajdujemy się w momencie głębokiego przełomu, w którym to, co niewyobrażalne, stało się sednem obecnych wydarzeń. To tak, jakbyśmy od czasu pandemii COVID-19 żyli w epoce, w której rzeczy niewyobrażalne dzieją się jedne po drugich. W momencie przełomu geopolitycznego, ekonomicznego, politycznych punktów odniesienia.
Bez wolnej nauki tracimy te trzy filary naszych społeczeństw, stanowiące samo serce zachodnich demokracji liberalnych. Po pierwsze, związek z prawdą. Jeśli uznamy, że prawda została już ujawniona, że w badaniach istnieje dobro i zło i że możemy decydować o ich finansowaniu lub zakazaniu, to stracimy ową zdolność do „wspólnego niezgadzania się”, jak mawiał Voltaire. Szanujmy zatem wolną i otwartą naukę oraz odrzućmy dyktat, który polegałby na tym, że rząd, jakikolwiek by on był, mógłby powiedzieć: zabrania się prowadzenia badań nad takim i czy innym zagadnieniem, zabrania się prowadzenia badań nad zdrowiem kobiet, cyklonami czy klimatem. Przecież w każdej z tych kwestii chodzi o ludzkie życie. I każdej z nich kwestionowany jest postęp ludzkości.
Jest to nakaz moralny i ludzki, ale też podstawa naszej Europy, naszych społeczeństw. Program Choose Europe for Science ma umożliwić naukowcom z całego świata, którzy wierzą w wolną, otwartą naukę, przyjazd do Europy i możliwość pracy, prowadzenia badań i nauczania.
Nie ma trwałej demokracji bez wolnej i otwartej nauki. Debata w społeczeństwie staje się niemożliwa, gdy podważa się fakty i prawdę – czy to przez jakiś absolutny relatywizm, sceptycyzm, czy też z powodu przeświadczenia, że prawda została już ujawniona. Solą demokracji jest debata, ale debata o faktach, które są niepodważalne, podparte autorytetem naukowym. Autorytetem mającym pełną legitymację, uznawanym przez świat nauki, przez ludzi, którzy uczyli się więcej od innych, przeczytali więcej książek, przeszli przez szczeble kariery naukowej, akademickiej, mogą być promotorami prac innych naukowców i w końcu wykładowcami.
Autorytet wiedzy jest dla naszych demokracji niezbędny, gdyż oddziela prawdę od fałszu i pozwala nam stwierdzić, co jest faktem, a co nie. W przeciwnym razie żylibyśmy – a może już żyjemy – w płynnych demokracjach, w których odróżnienie prawdy od fałszu staje się niemożliwe i które stanowią podłoże wszelkich teorii spiskowych. I emocji, gdyż zanika prawdziwy związek z rzeczywistością i faktami. Postępując w ten sposób, narażamy na niebezpieczeństwo samo sedno naszych demokracji, ich korzenie, czyli możliwość prowadzenia debaty i kształtowania się w jej wyniku opinii publicznej. I w końcu wolna nauka jest warunkiem naszej konkurencyjności. Najlepszym tego przykładem jest model amerykański, który tak mocno wspierał rozwój wolnej nauki, że wypracował jeden z najskuteczniejszych na świecie modeli przełożenia badań podstawowych na badania stosowane i który dzięki swoim specjalizacjom sektorowym oraz możliwościom finansowania w ciągu ostatnich trzydziestu lat masowo upowszechnił naukę i badania w swoim modelu ekonomicznym.
Strategiczna autonomia, w którą wierzymy, nie jest możliwa bez wolnej, otwartej nauki, bez ogromnych i zrównoważonych inwestycji w badania podstawowe i stosowane, w zdolności transferowania wyników tych badań z sektora publicznego do prywatnego.
Dlatego tak ważne jest, aby utrzymać wolną i otwartą naukę na naszych uniwersytetach, w naszych instytutach badawczych, aby umożliwić tym, którzy są zagrożeni, dołączenie do naszej Europy jako, w pewnym sensie, nowego portu macierzystego. Pięknym przykładem pod tym względem jest Maria Curie. I miejmy nadzieję, że w tym audytorium pojawi się wiele Marii Curie, także w naszych laboratoriach i laboratoriach na całym świecie. I chcę wyrazić wdzięczność wszystkim tym, którzy w ostatnich latach nieustannie starali się pogłębić naszą wiedzę na temat dna morskiego, zmian klimatycznych i przyszłych cyklonów, którzy nieustannie starali się o wolne, otwarte i niezależne podejście do zrozumienia algorytmów, do niezależności naszych społeczeństw w obliczu tych modeli, które również zostały sprywatyzowane, i którzy w uważają, że potrzebujemy wolnej i otwartej nauki, ponieważ jest ona skarbem ludzkości nadającym porządek światu – porządek, który nie jest własnością nielicznych, ale oferowany jest wszystkim dla wolności każdego z nas osobna.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/emmanuel-macron-czas-na-ambitna-europe/
PAP/ Anna Wróbel/ LW




