Francuska lewica najwyżej od piętnastu lat. Sondaż zmienia układ wyborów 2027

francuska lewica przed wyborami 2027

Marine Le Pen pozostaje zdecydowanym liderem pierwszej tury, ale najważniejsza zmiana zachodzi po drugiej stronie francuskiej sceny politycznej. Według najnowszego badania Ifop-Fiducial Jean-Luc Mélenchon może wejść do drugiej tury w trzech spośród siedmiu sprawdzonych wariantów, Raphaël Glucksmann osiąga nawet 18 proc., a łączne poparcie dla kandydatów lewicy wynosi od 32,5 do 42 proc. To najwyższy poziom od niemal piętnastu lat i sygnał, że francuska lewica przed wyborami 2027 przestaje walczyć wyłącznie o przetrwanie, a zaczyna walczyć o finał.

.Najnowszy sondaż Ifop-Fiducial dla „Le Figaro”, LCI i Sud Radio został przeprowadzony 24 i 25 sierpnia 2026 r. na reprezentatywnej próbie 1598 osób wpisanych na listy wyborcze. Badanie metodą ankiety internetowej powstało już po oficjalnym ogłoszeniu kandydatury Raphaëla Glucksmanna, po politycznym rozpoczęciu sezonu przez Jean-Luca Mélenchona i przed pierwszą wspólną debatą głównych pretendentów podczas spotkania Medefu. Jest więc nie tylko kolejną fotografią preferencji, lecz także pierwszym pomiarem nowego etapu kampanii.

Szeroki obraz kandydatów, reguł głosowania i kalendarza przedstawia opracowanie „Wybory we Francji 2027. Najważniejsze pytania i odpowiedzi”. Nowe badanie warto natomiast czytać przede wszystkim jako odpowiedź na inne pytanie: który obóz przejmie miejsce w drugiej turze, jeżeli pozycja Marine Le Pen pozostanie niezagrożona?

Francuska lewica przed wyborami 2027 wraca do gry

Marine Le Pen uzyskuje od 33 do 35 proc. głosów, a więc ma nad rywalami przewagę, która na obecnym etapie nie podlega dyskusji. Nie oznacza to jednak, że najważniejszą wiadomością z badania jest ponowne potwierdzenie jej pierwszego miejsca. Tę samą tendencję pokazał opublikowany kilka dni wcześniej sondaż Toluna Harris Interactive, omówiony przez „Wszystko co Najważniejsze” w tekście „Marine LE PEN wygrałaby z każdym rywalem. Jean-Luc Mélenchon najbliżej drugiej tury”.

Nowym elementem badania Ifop-Fiducial jest skala równoczesnego wzrostu dwóch konkurencyjnych części lewicy. Jean-Luc Mélenchon osiąga od 16 do 19 proc., poprawiając wynik o dwa punkty w porównywalnych wariantach z lipca i o pięć punktów wobec części konfiguracji badanych w czerwcu. Raphaël Glucksmann przesuwa się natomiast z przedziału 9–12 proc. na początku lipca do 11–18 proc. pod koniec sierpnia.

Łączny wynik wszystkich kandydatów lewicy wynosi, zależnie od układu nazwisk, od 32,5 do 42 proc. Frédéric Dabi, dyrektor generalny Ifop odpowiedzialny za badania opinii, zwraca uwagę, że jest to najlepszy rezultat całego tego obozu od niemal piętnastu lat. Nie jest to jeszcze zapowiedź zwycięstwa lewicy, ponieważ francuskie wybory rozstrzygają się w dwóch turach, ale oznacza powrót do poziomu, przy którym podział centrum i socjaldemokracji może zdecydować o składzie finału.

Jean-Luc Mélenchon korzysta z mechanizmu głosowania użytecznego

Jean-Luc Mélenchon zakwalifikowałby się do drugiej tury w trzech spośród siedmiu konfiguracji sprawdzonych przez Ifop. Stałoby się tak między innymi wtedy, gdyby Édouard Philippe i Gabriel Attal równocześnie wystartowali jako konkurenci wywodzący się z obozu Emmanuela Macrona. Kandydat Niepokornej Francji wszedłby do finału również w części wariantów, w których blok centralny reprezentowałby tylko Gabriel Attal.

Znaczenie tej dynamiki polega na jej wczesnym pojawieniu się. W kampaniach z 2017 i 2022 r. Mélenchon zyskiwał najmocniej na ostatniej prostej, kiedy wyborcy radykalnej lewicy skupiali się wokół kandydata mającego największą szansę wejścia do drugiej tury. W 2022 r. zdobył 21,95 proc. głosów i do wyprzedzenia Marine Le Pen zabrakło mu nieco ponad 421 tys. głosów. Obecne 16–19 proc. uzyskuje osiem miesięcy przed wyborami, zanim mechanizm głosowania użytecznego zdążył w pełni zadziałać.

Nie przesądza to, że pozostanie jedynym punktem skupienia wyborców lewicy. Jego biografię, dotychczasowe kampanie, program oraz stosunek do Unii Europejskiej, NATO, Rosji i Ukrainy przedstawia materiał „Jean-Luc MÉLENCHON. 25 pytań i odpowiedzi”. Najnowszy sondaż dodaje do tego profilu ważną informację: Mélenchon nie musi dziś przekonać większości Francuzów, aby znaleźć się w finale, wystarczy mu utrzymanie pierwszeństwa w podzielonym obozie i dalsze rozproszenie centrum.

Raphaël Glucksmann po raz pierwszy zbliża się do progu drugiej tury

Raphaël Glucksmann korzysta z efektu oficjalnego wejścia do kampanii. Badanie przeprowadzono w całości po jego wystąpieniu w głównym wydaniu dziennika TF1, w którym 23 sierpnia potwierdził start w wyborach. Najwyższy wynik, 18 proc., osiąga w wariancie z Bruno Le Maire’em jako kandydatem obozu prezydenckiego, otrzymującym zaledwie 6 proc. W takiej konfiguracji Glucksmann zajmuje drugie miejsce i wchodzi do finału z Marine Le Pen.

Jest to istotna zmiana wobec wcześniejszego pułapu 10–14 proc., który pozwalał mu aspirować do przywództwa nad socjaldemokracją, ale nie dawał realnej drogi do drugiej tury. Oficjalną kandydaturę, październikowe prawybory oraz warunki zbudowania szerszego obozu omawia tekst „Raphaël GLUCKSMANN chce przejąć francuską socjaldemokrację”. Sondaż Ifop-Fiducial pokazuje pierwszą możliwą odpowiedź na postawione tam pytanie o przekroczenie dotychczasowego sufitu poparcia.

Glucksmann nadal musi jednak wygrać zaplanowane na październik prawybory i przekonać wyborców, że jest czymś więcej niż beneficjentem medialnego efektu ogłoszenia startu. Jego przewagą jest zdolność przyciągania części elektoratu lewicy, który odrzuca osobowość i polityczną linię Mélenchona. Jego słabością pozostaje brak tak zdyscyplinowanego zaplecza, jakim dysponuje lider Niepokornej Francji.

Badanie pokazuje zarazem, że Glucksmann uzyskuje wynik lepszy od François Hollande’a, któremu w wariancie startu jako kandydata lewicy spoza LFI przypada 12 proc. Wyprzedza również Gabriela Attala we wszystkich konfiguracjach, w których obaj znajdują się na liście. Znacznie słabsi są komunista Fabien Roussel i reprezentująca Zielonych Marine Tondelier, otrzymujący po 3 proc.

Podział obozu Macrona może oddać drugą turę lewicy

Najpoważniejsze ostrzeżenie badanie kieruje nie do Marine Le Pen, lecz do polityków wywodzących się z większości prezydenckiej. Édouard Philippe uzyskuje od 18 do 21 proc. i wchodzi do drugiej tury w trzech z czterech wariantów, w których badana jest jego kandydatura. Nadal pozostaje najsilniejszym pretendentem centrum, lecz w porównywalnym układzie traci jeden punkt i nie może już zakładać, że miejsce w finale przypadnie mu automatycznie.

Gabriel Attal otrzymuje od 8 do 15 proc. głosów. Dolny wynik pojawia się wówczas, gdy jednocześnie startuje Édouard Philippe, ponieważ obaj zabiegają o znaczną część tego samego elektoratu. Jeżeli obaj utrzymają kandydatury, podział centrum może doprowadzić do wyeliminowania całego obozu już 18 kwietnia 2027 r. i otworzyć drogę do drugiej tury Jean-Lukowi Mélenchonowi.

To właśnie rywalizację o sukcesję po Emmanuelu Macronie przedstawia analiza „Kto przejmie Francję po Emmanuelu Macronie”. Sierpniowy sondaż wnosi do niej nowy element: konflikt ambicji Philippe’a i Attala nie jest już wyłącznie wewnętrzną sprawą centrum, lecz może przesądzić o tym, czy w drugiej turze znajdzie się jakikolwiek przedstawiciel politycznego obozu rządzącego Francją od 2017 r.

Attal zaproponował Philippe’owi głosowanie, które miałoby wyłonić jednego reprezentanta bloku centralnego. Lider Horizons zakłada jednak, że rywalizacja potrwa co najmniej do listopada. Każdy miesiąc takiego pojedynku daje Mélenchonowi możliwość przekonywania wyborców lewicy, że to on, a nie kandydat centrum, jest najbardziej prawdopodobnym przeciwnikiem Marine Le Pen.

Marine Le Pen zachowuje ogromną przewagę

Wzrost lewicy nie osłabia zasadniczego wniosku dotyczącego Marine Le Pen. Kandydatka Zjednoczenia Narodowego zdobywa w pierwszej turze od 33 do 35 proc., choć w porównywalnych wariantach traci dwa–trzy punkty wobec lipca. Jej przewaga nad politykami walczącymi o drugie miejsce pozostaje jednak wyjątkowo duża. Frédéric Dabi porównuje jej skalę do przewagi François Mitterranda z 1988 r., gdy urzędujący prezydent zdobył 34 proc., a Jacques Chirac 20 proc. głosów w pierwszej turze.

Marine Le Pen wygrywa także wszystkie zbadane pojedynki drugiej tury. Otrzymuje 52 proc. przeciw Édouardowi Philippe’owi, przy czym czteropunktowa różnica pozostaje w granicach błędu statystycznego, 54 proc. przeciw Gabrielowi Attalowi i François Hollande’owi, 55 proc. przeciw Raphaëlowi Glucksmannowi, 58 proc. przeciw Brunonowi Retailleau oraz 67 proc. przeciw Jean-Lukowi Mélenchonowi. Im silniejszy staje się Mélenchon w pierwszej turze, tym łatwiejszy, według obecnych deklaracji ankietowanych, byłby finał dla kandydatki RN.

Program, drogę polityczną i konsekwencje sprawy sądowej Marine Le Pen przedstawia opracowanie „Marine LE PEN. 25 najważniejszych pytań i odpowiedzi”. Źródła poszerzania się jej zaplecza poza dawny twardy elektorat RN opisuje natomiast analiza „Nowi wyborcy Marine LE PEN mogą rozstrzygnąć wybory we Francji”.

Prawica republikańska pozostaje ściśnięta między centrum a RN

Bruno Retailleau zatrzymuje się w większości konfiguracji na poziomie 6–9 proc., choć w wariancie z Brunonem Le Maire’em może dochodzić do 12 proc. Nie odzyskuje tym samym dynamiki, która pozwoliłaby mu zagrozić kandydatom centrum lub wejść do bezpośredniej walki o drugą turę. Dodatkowym problemem są kandydatury Érica Zemmoura, uzyskującego 2,5–3,5 proc., oraz Nicolasa Dupont-Aignana z poparciem 1,5–2,5 proc.

Retailleau może szukać wyjścia w otwartych prawyborach prawicy i centrum, do których wzywają David Lisnard i Hervé Morin. Ich celem jest uniknięcie finału między RN a LFI, lecz samo przeprowadzenie prawyborów nie rozwiązuje podstawowego problemu. Francuska prawica republikańska musi jednocześnie rywalizować z centrum o wyborców umiarkowanych oraz ze Zjednoczeniem Narodowym o wyborców oczekujących wyraźnej zmiany politycznej.

Najważniejsza walka toczy się dziś o drugie miejsce

Sondaż Ifop-Fiducial nie pokazuje jeszcze wyrównanej kampanii. Marine Le Pen zachowuje przewagę, której żaden rywal nie jest obecnie w stanie podważyć, i prowadzi we wszystkich wariantach drugiej tury. Pokazuje jednak, że struktura wyścigu za jej plecami zmienia się szybciej, niż sugerowałby sam obraz stabilnego pierwszego miejsca.

Lewica ma dziś dwóch polityków zdolnych osiągać wyniki dwucyfrowe i w określonych konfiguracjach wejść do finału. Centrum ma dwóch byłych premierów, których jednoczesny start może odebrać drugą turę obu. Prawica republikańska nie znalazła dotąd sposobu na wydostanie się spomiędzy obozu Macrona i RN. Dlatego kluczowym pytaniem najbliższych miesięcy nie jest już wyłącznie to, kto zagrozi Marine Le Pen, lecz kto zdobędzie prawo, aby w ogóle stanąć z nią do decydującego pojedynku.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 27 sierpnia 2026