Jan III Sobieski – kiedy został królem?

350 lat temu, 21 maja 1674 r., nad polem elekcyjnym na Woli pod Warszawą rozległy się słowa: „Vivat Ioannes Rex!”, zwiastujące rozpoczęcie okresu, podczas którego władcą Rzeczypospolitej był Jan III Sobieski.

Zwycięzca spod Wiednia

.Prawnuk hetmana wielkiego koronnego Stanisława Żółkiewskiego, wybitny dowódca, słynny pogromca Tatarów i Turków, mąż Marysieńki, pisarz, bibliofil, erudyta i mecenas – tak zapisał się w polskiej pamięci historycznej. Dyskusje nad dorobkiem jego panowania, szczególnie w wymiarze polityki wewnętrznej, trwają w polskiej historiografii od niemal 200 lat.

Jan Sobieski urodził się 17 sierpnia 1629 roku w szanowanej rodzinie Sobieskich z Sobieszyna. Jego dziadkiem był Marek Sobieski, wojewoda lubelski, a ojcem Jakub Sobieski, kasztelan krakowski. Ze strony matki, Teofili z Daniłowiczów, spokrewniony był z potężnym rodem Żółkiewskich. Jego rodzina miała rozległe dobra na Rusi, stąd narażona była na ciągłe ataki tatarskie i tureckie. Za wzór stawiano Janowi i jego rodzeństwu męstwo i odwagę ich pradziadka Stanisława Żółkiewskiego, który poległ za ojczyznę w bitwie z muzułmanami.

„Wprawiali nas za młodu, abyśmy nie byli wyrodkami od przodków swoich, wystawiając nam i na oczy, jeszcze w dziecinnym będąc wieku, wielką sławę ich, odwagę i ochotę na zaszczyt kościoła bożego i ojczyzny, kazawszy nas zaraz z abecadłem tego wiersza uczyć z nagrobka naszego pradziada: O quam dulce et decorum est pro patria mori! [O, jak słodko i chlubnie umierać za ojczyznę]” – pisał Jan Sobieski o swoim wychowaniu w kulcie patriotyzmu.

Zgodnie z przykazaniem ojca, że lepiej być biednym, ale mądrym, niż bogatym, ale głupim, Jan otrzymał staranne wykształcenie. Uczęszczał do Kolegium Nowodworskiego w Krakowie, a następnie studiował na Wydziale Filozoficznym Akademii Krakowskiej. W latach 1646-48 odbył razem ze swoim bratem Markiem Grand Tour po Europie, podczas którego zwiedzili Niemcy, Niderlandy, Anglię i Francję. Szkolili się w językach obcych, czytali dzieła literatury klasycznej, podziwiali obrazy, rzeźby i architekturę, ćwiczyli się także w wojskowości.

Kiedy dotarła do nich wiadomość o śmierci króla Władysława IV i wybuchu powstania Chmielnickiego, wrócili do kraju i zaciągnęli się do wojska. Sobieski został wybrany na króla Polski podczas wolnej elekcji w 1674 r. Był zdecydowanym faworytem, opromienionym chwałą zwycięstwa nad Turkami 11 listopada 1673 r. „Sam z gołą szablą pieszo przed swoją partią idąc, krzyczał, aby dla miłości Bożej, dla wiary i kościołów — dla Ojczyzny miłej, w Bogu mając nadzieję odważnie następowali” – pisał jeden z uczestników bitwy.

Brał udział w niezliczonych bitwach i potyczkach. Jako zwycięzca spod Podhajec, Bracławia, Kalnika, Niemirowa, Komarna, Chocimia, Lwowa, Żórawna, Trembowli, a nade wszystko spod Wiednia pisał, że wszystkie owe triumfy zawdzięcza Ostrobramskiej Panience. Jego spektakularne zwycięstwo nad wojskami Kara Mustafy pod murami Wiednia we wrześniu 1683 r. przyczyniło się do zatrzymania pochodu muzułmańskiej Turcji na Europę, za co otrzymał od papieża tytuł Obrońcy Wiary.

Po wiktorii wiedeńskiej okazał się sprawnym organizatorem propagandy. Jego podobizna pojawiła się w całej Europie na licznych rycinach, drukach ulotnych, monetach, medalach i portretach. „Wybitny znawca historii wojen, pruski generał Carl von Clausewitz, który Sobieskiego jako jedynego z Polaków zdecydował się uwzględnić w swych rozważaniach nad historią powszechnej sztuki wojennej, nie wahał się twierdzić, że zaliczyć go można do śmiałych, pełnych pomysłów i w ogóle do najwybitniejszych wodzów wszystkich czasów” – pisał biograf Jana III Sobieskiego Zbigniew Wójcik.

W 1665 roku Sobieski poślubił wdowę po Janie „Sobiepanie” Zamoyskim, piękną Marię Kazimierę d’Arquien, którą przez całe życie darzył wielkim uczuciem i którą pieszczotliwie zwał Marysieńką. Historia ich miłości była wyjątkowa w świecie wyższych sfer, gdzie małżeństwa miały być przede wszystkim korzystne. Dowodem ich miłości i wzajemnego przywiązania pozostaje obszerna korespondencja między małżonkami. W jednym z listów Sobieski zwraca się do adresatki: „Żoneczko moja najśliczniejsza, największa duszy i serca mego pociecho!”.

Jan III Sobieski – nie tylko generał

.Sobiescy doczekali się czwórki dzieci, które osiągnęły pełnoletność. Marysieńka była w ciąży z drugim mężem aż 13 razy. Najstarszy Jakub był pretendentem do tronu polskiego. Jan III Sobieski pozostawał nie tylko znawcą wojennego rzemiosła, ale także sztuk pięknych i wszelkich nauk. Mówił płynnie po łacinie, francusku, niemiecku, turecku i hiszpańsku. Jego biblioteka liczyła ponad 2 tys. woluminów z różnych dziedzin, a on sam lubił czytać książki nawet podczas kampanii wojennych.

Wybudował piękny, barokowy pałac pod Warszawą i był współtwórcą jego bogatego programu ikonograficznego. Swój mecenat roztaczał nad artystami oraz naukowcami, m.in. malarzami Janem Reisnerem i Jerzym Szymonowiczem Siemiginowskim, Jakubem Hauerem, autorem podręcznika gospodarowania, astronomem Janem Heweliuszem i matematykiem Adamem Kochańskim.

Król pasjonował się geografią i był członkiem pierwszego towarzystwa geograficznego na świecie. Oprócz czytania do ulubionych rozrywek króla należały polowania, gra w karty, warcaby i szachy, dysputy naukowe, tańce oraz słuchanie muzyki. Szczególnie przepadał za dumkami kozackimi wykonywanymi przy akompaniamencie bandury, które przypominały mu o Kresach Rzeczypospolitej.

Współcześni doceniali męstwo Sobieskiego, jego bystry umysł, naturalność i swobodę. Bernard O’Connor, irlandzki lekarz przebywający na dworze polskiego króla, pisał, że Sobieski „jest bardzo przyjemny, wielce dla wszystkich przystępny, wielu świetnymi ozdobiony przymiotami, nie tylko w sztuce wojennej, lecz w nauce, literaturze niezwykle biegły”. Jego talenty polityczne nie zaowocowały wprowadzeniem jakichkolwiek głębokich reform politycznych mogących powstrzymać proces słabnięcia mocarstwowej pozycji Rzeczypospolitej.

Sobieski pod koniec życia był ciężko schorowanym człowiekiem. Chorował na podagrę, kamicę nerkową, nadciśnienie oraz syfilis. Zmarł na atak serca 17 czerwca 1696 roku w swojej wilanowskiej rezydencji. Pochowany jest na Wawelu, a jego serce spoczywa w kościele Kapucynów w Warszawie, ufundowanym przez króla jako wotum za wiktorię wiedeńską. Mimo wielu starań Sobieskiemu nie udało się wynieść na tron najstarszego syna Jakuba. Po śmierci władcy odbyła się wolna elekcja, podczas której na króla Polski wybrano elektora saskiego Augusta II Mocnego.

Pamięć o panowaniu zwycięzcy spod Wiednia odrodziła się w epoce upadku Rzeczypospolitej. U progu reform Sejmu Wielkiego we wrześniu 1788 r. w warszawskich Łazienkach z inicjatywy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego odsłonięto pomnik Jana III Sobieskiego. W zorganizowanym z tej okazji festynie patriotycznym, nazywanym w ówczesnej polszczyźnie „karuzelem”, wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy widzów. Po jego zakończeniu w Warszawie popularny stał się wierszyk: „Sto tysięcy karuzel ja bym trzykroć łożył/ Żeby Stanisław umarł, a Jan Trzeci ożył”.

Czasy burzliwych wojen i niepewnych rozejmów

.Profesor Piotr NOWAK, historyk, sowietolog, członek Narodowej Rady Rozwoju pisze, że pierwszych 18 miesięcy panowania Michała Wiśniowieckiego było dla Rzeczypospolitej boleśnie straconych. Z powodu zacietrzewienia opozycji, niezdolnej uznać swojej klęski na elekcji, państwo polsko-litewskie nie było w stanie goić głębokich ran, jakie pozostawały wciąż otwarte po latach „potopu”. Minął wszak termin, w którym miał być zwrócony Rzeczypospolitej Kijów. Rozmowy na ten temat toczyli komisarze królewscy z carskimi w Andruszowie – od października 1669 do marca 1670 roku. Zagrożona przez Turcję Polska potrzebowała zgody z Rosją, a komisarze cara zgodnie z instrukcją Aleksego podkreślali, że Korona nie będzie w stanie obronić Kijowa przed islamskim najeźdźcą – i dlatego właśnie musi tam pozostać carski wojewoda i jego wojsko. Obiecywali sojusz militarny przeciw Turcji – i na tej obietnicy oraz zapewnieniu o kontynuacji rokowań nad wiecznym pokojem rozmowy zakończono. Car mierzył się właśnie z wielkim powstaniem kozacko-chłopskim Stiepana Razina i w istocie nie zamierzał w tym momencie włączać się w konflikt Tatarów i Turcji z Rzecząpospolitą.

Gdyby nie zerwane dwa sejmy, może to wojsko koronne, wzmocnione finansowo i połączone, a nie skonfliktowane kłótnią hetmanów (Sobieskiego jako filara malkontentów i Dymitra Wiśniowieckiego jako obrońcy króla) mogłoby demonstracją zbrojną nacisnąć jesienią 1670 roku na Moskwę i w tej trudnej dla niej chwili odzyskać dla Rzeczypospolitej Kijów? Nie dowiemy się tego nigdy, bo historia potoczyła się inaczej. Trwać będą więc dalej jałowe, bo bezsilne ze strony Rzeczypospolitej, rozmowy na linii Moskwa-Warszawa. Poselstwa krążyć będą w obie strony, ale Kijów pozostawał w rękach moskiewskich.

Była to oczywiście także pochodna sytuacji na Ukrainie i braku sił oraz determinacji z polskiej strony, by utrwalić bodaj te warunki, jakie obiecywał traktat andruszowski z 1667 roku, to jest wyłączne panowanie Korony nad prawym brzegu Dniepru. Doroszenko po podhajeckiej umowie, którą wymusiło wtedy na nim zwycięstwo Sobieskiego, ani na chwilę nie zrezygnował z dążenia do oderwania całej Ukrainy od Rzeczypospolitej. Korzystając z oparcia o Tatarów i Turcję, usiłował nawet w roku 1668 rozszerzyć swoją władzę na oddane Moskwie Lewobrzeże. Nie przyniosło mu to trwałego powodzenia, tym bardziej skupił się więc na umacnianiu swego panowania na Ukrainie prawobrzeżnej. Jego rywalem był Michał Chanenko, wybrany w lipcu 1669 hetmanem zaporoskim przez radę w Humaniu i współdziałający z Jurkiem Chmielnickim. Doroszenko pobił ich jednak w październiku i oddał Ukrainę prawobrzeżną pod protekcję sułtana. Chanenko zbiegł na Sicz; młodego Chmielnickiego wzięli do niewoli Tatarzy i wydali Turcji. Na sejm koronacyjny swoje poselstwa wysłali i Doroszenko, i Chanenko. Ten pierwszy chciał negocjować z pozycji siły. Ten drugi natomiast, z powodu swej słabości, wydawał się łatwiejszym partnerem do rozmów. Podkanclerzy Olszowski postawił na Chanenkę, by układem z nim zmusić do ustępstw jego rywala.

Niektórzy politycy opozycji natomiast byli zdania, że wobec palącej potrzeby rozwiązania spraw wewnętrznych (to jest obalenia króla Michała) może w ogóle lepiej machnąć już ręką na Ukrainę. Tak pisał we wspomnianym Liście szlachcica z końca 1669 roku Jan Wielopolski: „jeśli się nie uda [uspokojenie Ukrainy], nauczyliśmy się po chudopacholsku żyć, a nie ma nam być dosyć choć po San i Wisłę panować? Padnie-li też gorsza sors [los] jeszcze, uchowaj Boże na ojczyznę, będzie i tego z nas, cośmy już nazbierali, dosyć”. To chyba pierwszy tego rodzaju głos: za małą Polską, odwróconą od wschodu, z granicą na Sanie czy nawet Wiśle (!), byle pognębić wewnętrznego wroga, byle wygrała orientacja na zachodniego patrona (w tym wypadku: Francję). Mała Polska przy Zachodzie – to pozytywny program polityczny, który po wiekach podejmą „stańczycy” z Galicji, jak ich mistrz, Józef Szujski, z ubolewaniem opisujący „rozwolnienie” polskiej energii w wielkich przestrzeniach wschodu. Tu bodaj po raz pierwszy majaczy szantaż swoistej alternatywy: albo modernizacja, to jest porzucenie złego dziedzictwa Rzeczypospolitej i pójście za każdą dyrektywą, jaka nadejdzie z krajów bardziej oświeconych, albo trwanie przy „mrzonkach” wielkiej Polski, z jakąś historyczną misją czy rolą wobec Europy wschodniej.W 1670 roku trudno byłoby jednak znaleźć więcej zwolenników dla takiej wizji.

PAP/WszystkocoNajważniejsze/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 maja 2024