Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności [Prof. Mariusz WOŁOS]

sukces Piłsudskiego okladka książki

Największy sukces Piłsudskiego to ugruntowanie Polski jako realnego państwa: stworzenie podstaw prawnych, wybory do Sejmu Ustawodawczego i obrona niepodległości w 1920 roku, której był głównym architektem – mówi historyk prof. Mariusz WOŁOS.

Niepodległa – sukces Piłsudskiego?

.Czy NIepodległa to największy życiowy sukces Piłsudskiego? Kto i za co najbardziej go nie znosił? W czym marszałek ujawnił swoją nieprzeciętność? Z prof. Mariuszem Wołosem, autorem wydanej właśnie książki „Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności”, rozmawia Igor Rakowski-Kłos.

Adolf Nowaczyński, pisarz sympatyzujący z endecją, stworzył bon mot, że Piłsudski wysiadł z czerwonego tramwaju na przystanku „niepodległość”. Czy oddaje to jego drogę polityczną?

Prof. Mariusz WOŁOS: Moim zdaniem nie. Józef Piłsudski był liderem socjalizmu niepodległościowego do lat 1907–1908. Wtedy zrozumiał, że nie socjalizm, lecz budowa siły zbrojnej będzie kluczem do odzyskania niepodległości. Zadecydowały o tym dwie sprawy. Po pierwsze, klęska rewolucji 1905–1907, która obnażyła słabość zarówno socjalizmu niepodległościowego, jak i internacjonalistycznego jako narzędzia realnej zmiany politycznej. Socjalizm nie zdołał wysadzić od środka Imperium Rosyjskiego, które Piłsudski uważał za najgroźniejszego zaborcę.

Po drugie, Piłsudski odnalazł inną drogę: irredentę opartą nie na robotnikach, lecz na szerokich warstwach społeczeństwa, którym bliska była walka o niepodległość. To doprowadziło do powstania organizacji paramilitarnych – Związku Walki Czynnej i Związków Strzeleckich – tworzonych przez jego współpracowników: Kazimierza Sosnkowskiego, Mariana Kukiela i Władysława Eugeniusza Sikorskiego. Piłsudski przestał być socjalistą, gdy włożył mundur. A strzelecki nosił długo przed 1914 rokiem.

Czy traktował socjalizm instrumentalnie?

Nie. Wieloletni związek z ruchem socjalistycznym ukształtował jego społeczną wrażliwość. To z tego etosu wynikały późniejsze decyzje jako Naczelnika Państwa: wprowadzenie ośmiogodzinnego dnia pracy, praw wyborczych kobiet, poparcie dla ustroju demokratycznego z silnym sejmem.

Dlaczego więc oskarżano go o radykalnie lewicowe poglądy?

To była broń w walce politycznej. Prawica i centrum chętnie sięgały po tę etykietę, bo była skuteczna. Ale kryło się za tym coś więcej: niezrozumienie sytuacji międzynarodowej, szczególnie w środowisku Komitetu Narodowego Polskiego Romana Dmowskiego.

Po powrocie z Magdeburga Piłsudski wiedział, że największym zagrożeniem może być rewolucja – bolszewicka na wschodzie i niemiecka na zachodzie. Obawiał się, że jeśli idee rewolucyjne przenikną do Polski, państwo się nie narodzi. Dlatego zastosował „szczepionkę pasteurowską” – tak to nazywał. Uznał, że tylko rząd socjalistyczny przejmie inicjję i skieruje społeczne emocje na odbudowę państwa zamiast na rewolucję.

Najpierw desygnował Ignacego Daszyńskiego, potem Jędrzeja Moraczewskiego. To był ruch niezwykle trafny. Społeczeństwo, wyczerpane wojną, radykalizowało się – w Zagłębiu, Tarnobrzegu, Łodzi, Warszawie. „Szczepionka” uratowała Polskę przed rewolucją. Prawica tego nie rozumiała, a Piłsudski – świadek rewolucji w Niemczech i znawca Rosji – wiedział, że bolszewizm ma również imperialny wymiar.

W listopadzie 1918 roku Piłsudski notyfikował powstanie państwa polskiego. Odpowiedziały tylko Niemcy i Austria. Dlaczego ententa milczała?

Po pierwsze, Zachód wciąż oglądał się na „białą” Rosję, którą wspierał w wojnie domowej. Wielu polityków uważało, że Polska powinna porozumiewać się z Rosją, nie z Zachodem – szczególnie że carat był niedawno sojusznikiem ententy przeciw Niemcom.

Po drugie, Piłsudski miał na Zachodzie opinię człowieka współpracującego z państwami centralnymi. Nikt nie rozróżniał, że walczył wyłącznie z Rosją i że Legiony nie stanęły do walki przeciw Francji czy UK, a finalnie zbuntowały się wobec Niemiec i Austrii.

Po trzecie, działał Komitet Narodowy Polski, który skutecznie przekonywał Londyn, Paryż i Waszyngton, by Piłsudskiego ignorować. To, że odpowiedziały Niemcy i posłały do Warszawy hr. Kesslera, tylko uwiarygadniało narrację o jego „proniemieckości”.

Tymczasem z polskiej perspektywy rozmowy z Niemcami były koniecznością: ich wojska otaczały Polskę i wciąż stacjonowały na jej terytorium. To był pragmatyzm, nie „flirt polityczny”.

Co było jego największym atutem w 1918 roku – legenda Legionów, POW, czy coś jeszcze?

POW nie była silna. Jego atutami były: rozpoznawalność jako symbol walki zbrojnej, grupa wiernych legionistów gotowych budować armię oraz aura nadziei na sprawiedliwe państwo „ludowe” – w ówczesnym rozumieniu, nie PRL-owskim. Dla wielu był mężem stanu, który poprowadzi kraj ku niepodległości.

Szybko zrozumieli to też członkowie Rady Regencyjnej – Lubomirski, Ostrowski i abp Kakowski. Atuty nie były wielkie wobec potęg Niemiec i Rosji, ale wystarczyły, by powstał rząd jedności narodowej, a jego twarzą został Paderewski – akceptowalny dla obu stron. Po jego powołaniu ententa uznała Polskę.

Kto był jego największym wrogiem?

Nie osoba, lecz środowiska: endecja, część konserwatystów (zwłaszcza w Wielkopolsce) i komuniści. Dla jednych był zbyt „czerwony”, dla drugich – zaporą przeciw rewolucji.

Skąd konflikt z gen. Tadeuszem Rozwadowskim?

Chodziło o model armii. Piłsudski stawiał na ochotników, Rozwadowski – na pobór. Racja była po stronie generała i ostatecznie Piłsudski ją uznał, choć kosztowało to Rozwadowskiego stanowisko. Ich współpraca trwała jednak dalej i osiągnęła szczyt w 1920 roku, gdy Rozwadowski był szefem sztabu podczas wojny z bolszewikami.

Czy skala przemocy wobec Żydów jesienią 1918 roku była poważnym problemem?

Tak. Pogromy przetoczyły się przez Galicję i inne regiony: Krosno, Lwów, Kielce. Nie było to inspirowane przez państwo – potwierdziła to komisja Morgenthaua – lecz wynikało z chaosu, braku władzy, biedy i rabunkowych motywacji, nakręcanych stereotypami. Liczby podawane przez zagraniczną prasę były zawyżone, ale ofiary były prawdziwe.

W Krośnie porządek przywracał oddział dowodzony przez Jakuba Hoffmana – oficera żydowskiego pochodzenia, legionistę Piłsudskiego. Skala zjawiska wymaga dalszych badań, ale nie można mówić o „morzu krwi”.

Największy sukces Piłsudskiego?

Ugruntowanie Polski jako realnego państwa: stworzenie podstaw prawnych, wybory do Sejmu Ustawodawczego i obrona niepodległości w 1920 roku, której był głównym architektem jako Naczelny Wódz.

Największy błąd?

Brak woli lub umiejętności trwałego kompromisu z przeciwnikami politycznymi. Pierwszy kompromis – rząd Paderewskiego – był owocny, ale krótkotrwały. Jego utrzymanie mogło wzmocnić młode państwo, które wkrótce pogrążyła ostra walka polityczna.

Rozmawiał Igor Rakowski-Kłos (PAP)

Za kulisami odzyskiwania niepodległości

Autor najnowszej książki „Józef Piłsudski. Rzecz o nieprzeciętności” prof. Mariusz WOŁOS jest historykiem – sowietologiem, edytorem źródeł i eseistą, profesorem nauk humanistycznych. Pracuje w Instytucie Historii i Archiwistyki Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie oraz w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla PAN w Warszawie. W latach 2007–2011 dyrektor Stacji Naukowej PAN w Moskwie. Jest autorem blisko 300 prac naukowych oraz krytycznych edycji źródłowych z zakresu dziejów stosunków międzynarodowych i historii dyplomacji w XX wieku, sowietologii, biografistyki, irredenty polskiej, historii historiografii.

Jest również jednym z autorów stale publikujących na łamach „Wszystko co Najważniejsze”, który regularnie naświetla ważne aspekty wydarzeń z czasów odzyskiwania przez Polskę niepodległości. Jak pisze w tekście poświęconym kulisom paryskiej konferencji pokojowe w Wersalu z 1918 r. – polska delegacja jechała tam z postulatami o wiele ambitniejszymi niż te realne, w pełni zdając sobie z tego sprawą. Jednak nawet mimo tego, wiele istotnych terenów ostatecznie nie weszło w skład terytorium Polski w granicach, których oczekiwaliśmy

„Dwie główne propozycje polityczne, które charakteryzowały polską politykę wschodnią czasu kształtowania się granic, to koncepcja federacyjna i inkorporacyjna. Nie należy traktować ich doktrynalnie. Z instrukcji dla przyszłych delegatów na konferencję w Paryżu dyktowanych w Belwederze w końcu listopada 1918 r. widać wyraźnie, że Piłsudski był zwolennikiem federacji, szczególnie na odcinku litewskim. Było to także zgodne z koncepcją Dmowskiego, który de facto również był zwolennikiem federacji z Litwą, choć on nadał jej nazwę „unii realnej”. W praktyce obie te koncepcje należy traktować jako stopniowany plan. Wersją maksimum, trudną a nawet niemożliwą do osiągnięcia, jak dowiodła historia, była koncepcja federacyjna. Wersją minimalną była inkorporacja. Tak widział to Piłsudski. Dmowski z kolei odmawiał prawa do posiadania własnego państwa Białorusinom i Ukraińcom. Nie odmawiał go zaś Litwinom, choć najlepiej we wspólnej kombinacji z Polakami.

Proces kształtowania się granic Drugiej Rzeczpospolitej, niezależnie od niespełnionych do końca aspiracji względem konferencji w Paryżu był sukcesem polskiej dyplomacji. Był to sukces osiągnięty mimo porażek” – pisze prof. Mariusz WOŁOS.

Więcej: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/mariusz-wolos-walka-o-granice-wschodnia-w-cieniu-konferencji-wersalskiej/

PAP/ad

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 listopada 2025