Kim był David BOWIE?

Kim był David BOWIE?

Wpływ Davida Bowiego, jednego z najwspanialszych muzyków, artystów i innowatorów wszech czasów, jest nadal widoczny prawie dekadę po jego śmierci – mówił szef londyńskiego Victoria & Albert Museum, gdzie otwarto poświęcone artyście centrum. David Bowie zmarł 10 lat temu, dwa dni po premierze albumu „Blackstar”.

Kim był David BOWIE?

.Gdy w dniu rano, 11 stycznia 2016 r. świat obiegła wiadomość o śmierci Davida Bowiego, wśród wypowiadających się na temat wpływu artysty na świat muzyki, sztuk wizualnych czy mody byli Madonna, Kanye West, Harry Styles, członkowie grupy Pixies i The Rolling Stones, Brian Eno, Iggy Pop, Paul McCartney, Annie Lennox, Peter Gabriel – artyści, którzy przyjaźnili się z Davidem Bowiem, współpracowali z nim, a także ci, dla których był idolem, inspiracją, wzorem do naśladowania.

Opłakiwali Davida Bowiego nie tylko muzycy: „Mój świat stał się właśnie znacznie uboższym miejscem” – napisał Neil Gaiman, angielski pisarz i scenarzysta. Głos zabrał wówczas nawet Arsene Wenger, trener Arsenalu Londyn. „Jego muzyka sprawiła, że moja generacja, urodzonych tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej, dostała siły, by pozostać wierna swoim ideałom” – powiedział dziennikarzom. Hołd Davidowi Bowiemu składali także politycy, w tym ówczesny premier David Cameron i Jeremy Corbyn, przewodniczący Partii Pracy. Arcybiskup Canterbury Justin Welby w rozmowie z BBC wspominał, że w latach 70. nieustannie słuchał płyt Davida Bowiego.

Na cześć gwiazdy rocka w 2015 r. jego imieniem nazwano planetoidę, a w Paryżu w 2024 r. w 13. dzielnicy, niedaleko dworca Austerlitz, przespacerować się można ulicą Davida Bowiego. Na warszawskim Żoliborzu w kwietniu 2016 r. przy ul. Marii Kazimiery odsłonięto mural, przedstawiający brytyjskiego piosenkarza, który w kwietniu 1976 r., w trakcie postoju w podróży, znalazł się na Dworcu Gdańskim, wybrał się na spacer po okolicy, a w sklepie przy Placu Wilsona – wówczas Plac Komuny Paryskiej – kupił płytę Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”. Na wydanej rok później płycie „Low” znalazła się kompozycja „Warszawa”, w której David Bowie wykorzystał motyw z utworu „Helokanie”.

Artysta o dużej przenikliwości umysłu

.Wypowiedź Davida Bowiego z 1999 r. na temat przyszłości internetu, niezwykłych możliwości, jakie stwarza od lat, krąży w sieci jako kolejny dowód jego przenikliwości, na wiele lat przed powstaniem platform społecznościowych czy rozwojem sztucznej inteligencji. Jego album „Hours…” był pierwszym, który fani mogli kupić online, przez stronę internetową artysty, nim trafił do sklepów w formie płyty kompaktowej. „To, co widzimy nie jest nawet wierzchołkiem góry lodowej” – mówił w BBC. – „Sądzę, że wpływ internetu na społeczeństwa, na pożytek i na szkodę, jest nie do wyobrażenia”. Sprzeciwił się, gdy prowadzący wywiad Jeremy Paxman określił internet jako „narzędzie”. To coś znacznie więcej – przekonywał David Bowie – to „obca forma życia!”.

„Byłeś inspiracją dla nas wszystkich” – napisał Chris Hadfield, kanadyjski astronauta, którego wykonanie „Space Oddity” Davida Bowiego i teledysk, nakręcony do niego na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej w 2013 r. stał się przebojem serwisu YouTube. „Space Oddity” było pierwszym przebojem Davida Bowiego – piosenka znalazła się na jego (wydanej w 1969 r.) drugiej płycie. 8 stycznia 2016 r. do sklepów trafił „Blackstar” – 25. płyta w dorobku artysty, który wówczas cieszył się statusem jednej z największej gwiazd w historii muzyki popularnej, autora albumów uznawanych za kanoniczne i legendarne, jak „Hunky Dory” (1971), „The Rise and Fall of Ziggy Stardust and the Spiders from Mars” (1972), „Aladdin Sane” (1973), „Heroes” (1977) czy „Station to Station” (1976) i przebojów „The Man Who Sold the World”, „Young Americans”, „Changes”, „Let’s Dance”, „Ashes to Ashes”, a także nagranej z zespołem Queen „Uder Pressure” i „This is Not America” z Pat Metheny Group. „Blackstar” okrzyknięto jednym z jego największych osiągnięć.

David Bowie zapracował na opinię „kameleona”, wciąż zmieniającego style, brzmienie i wygląd. Jego kolejne wcielenia, kreacje, które przyjmował – Ziggy Stardust, The Thin White Duke czy Halloween Jack – pozwalały mu nie tylko na śmielsze wypowiedzi muzyczne i społeczno-kulturowe, sięganie po glam rock, soul, disco, elektronika, inspiracje jazzem, ale także na nieustanne wymyślanie siebie na nowo jako artysta, nigdy nie wypaść z mody, nie zamienić się w skamielinę, skostniałą legendę beznamiętnie odgrywającą swe dawne przeboje, zapatrzoną w minione sukcesy. Fani wskazywali, że na „Blackstar” wcielił się w postać niewidomego proroka i dyskutowali o znaczeniu jego wyglądu, ubioru, oczu przesłoniętych bandażem – tak pojawia się w promujących płytę teledyskach. Czy symbolizowały strach? Chorobę? Zbliżającą się śmierć?

Wpływ Davida Bowiego na współczesną muzykę

W 2004 r. wycofał się z koncertowania po tym, jak przeszedł zawał serca na scenie, podczas występu w Pradze. „Płacę cenę za swoją przeszłość” – skwitował. Zniknął na dekadę, cieszył się życiem rodzinnym. Swój ostatni album nagrał w tajemnicy (dwa lata wcześniej ukazała się płyta „The Next Day”, pierwsza po 10-letniej przerwie i premiery „Reality”). W tajemnicy utrzymał także wiadomość o chorobie. Teledysk do utworu „Lazarus” (dał tytuł musicalowi pod tym samym tytułem, którego światowa premiera odbyła się w Nowym Jorku w listopadzie 2015 r.) miał być pożegnaniem z fanami. Powstawał, gdy David Bowie wiedział już, że nie wyzdrowieje – przekonują twórcy filmu dokumentalnego „David Bowie: The Last Five Years”. Bieg wydarzeń narzucił odbiór dzieła – w obliczu śmierci Davida Bowiego „Blackstar” nie była ledwie płytą z muzyką, piosenkami; urosła do rangi pożegnania wielkiego artysty ze światem. Jego współpracownicy wskazywali jednak, że w trakcie pracy nad albumem artysta obmyślał kolejne posunięcia, kolejne projekty.

„David Bowie był pionierem w dziedzinie twórczości multidyscyplinarnej: muzykiem, aktorem, pisarzem, performerem i ikoną kultury, pracującym w sposób, w jaki wielu młodych twórców dziś płynnie porusza się między dyscyplinami” – powiedziała Madeleine Haddon, kuratorka londyńskiego Victoria & Albert Museum, w którym we wrześniu 2025 r. otwarto liczące ponad 90 tys. obiektów Centrum Davida Bowiego, zawierającego notatki, teksty piosenek, kostiumy sceniczne, instrumenty, okładki albumów, fotografie i szkicowniki. David Bowie był legendą rocka, ikoną stylu, aktorem znanym z filmów „Człowiek, który spadł na Ziemię” (reż. Nicolas Roeg), „Ostatnie kuszenie Chrystusa” (reż. Martin Scorsese), „Labirynt” (reż. Jim Henson), wystąpił u boku Catherine Deneuve w „Zagadce nieśmiertelności” (reż. Tony Scott), zagrał Andy’ego Warhola w „Basquiat – taniec ze śmiercią” (reż. Julian Schnabel), Nicolę Teslę w „Prestiżu” Christophera Nolana i agenta FBI w „Twin Peaks: Ogniu krocz ze mną” Davida Lyncha.

„Wpływ Davida Bowiego, jednego z najwspanialszych wykonawców, muzyków, artystów i innowatorów wszech czasów, jest nadal widoczny prawie dekadę po jego śmierci, a jego wpływ na design i kulturę wizualną oraz inspiracja dla współczesnych twórców są niezrównane” – podkreślił Tristram Hunt, dyrektor muzuem.

Muzyczna poezja

.W tej muzyce tkwi coś, co po kilku bliższych studiach dałoby się nazwać romantycznym naturaliter. Ucieleśnia to Sanah śpiewająca Słowackiego z wrażliwością dającą odczucie wywierania wrażenia, skuteczności, sugestywności, romantycznej retoryczności – pisze Karol SAMSEL

Przypadek Sanah śpiewającej m.in. Juliusza Słowackiego oraz Adama Mickiewicza zdecydowanie wymaga pogłębionego ujęcia, właściwie naraz hermeneutycznego i socjologiczno-literackiego. Podobne wrażenie, co teraz w przypadku autorki albumu Uczta (urodzonej w 1997), kilka miesięcy temu wywarł na mnie Ralph Kaminski (ur. 1990) – utworem Bal u Rafała. Widzę w tej muzyce odruch romantyczny: Bal u Rafała w równym stopniu przypomina mi Climax Gaspara Noé, jak i – cofając zegar o lat kilkadziesiąt – Wodzireja Feliksa Falka, a w końcu – patrząc wstecz o ponad wiek – Wesele Stanisława Wyspiańskiego. Bo Bal u Rafała jest problematem Wyspiańskiego występującym w zwiewnej szacie Noé. W tym sensie Kaminski jest neoromantyczny, a właściwie – (intertekstualnie) romantyczny. 

Sanah kreuje bardzo podobną aurę, choć jakże inną – w wymiarze struktury i obszaru przekazywanych sensów. Ujmę to najkrócej: słuchając utworów takich jak Hymn lub też Do * W sztambuch, mam poczucie, że oto obcuję z wokalistką, która posiadła cechy anachronicznego językowego obrazu świata, a następnie doskonale ów obraz zmodernizowała – za pomocą – jak by to powiedzieć – czegoś w rodzaju wittgensteinowskich gier językowych, inteligentnej pracy przesunięć znaczeń na literackim pierwowzorze. Cóż, jeżeli za grę językową Wittgenstein uważał nawet śpiewanie w chórze, czymś w rodzaju „gry” może być w nie mniejszym stopniu praca adaptacyjno-wyobraźniowa Sanah na materiale tekstowym. Chciałbym zwrócić uwagę jeszcze na wyczucie konwencji… Widać dosyć wyraźnie, że wokalistka śpiewająca Hymn bądź Do * W sztambuch, podobnie zresztą jak Ralph Kaminski, rozumie nie tylko to, ale i samą istotę konwencyjności jako mechanizmu, mało tego, że wie, jak wydobyć z tego mechanizmu naturalność i organiczność tak, że konwencja staje się tu obszarem ożywiania stylu, dodatkowym, ostatnim sensem utworu – tym, chciałoby się powiedzieć, wskrzeszonym…

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 stycznia 2026