Kluczowa syryjska baza Tanf przejęta przez Damaszek z rąk Amerykanów

Siły USA ewakuowały bazę wojskową Tanf we wschodniej Syrii. O jej przejęciu przez Damaszek poinformowało syryjskie ministerstwo obrony. Ulokowana na styku granic Syrii, Jordanii i Iraku baza została utworzona w 2014 r. jako centrum międzynarodowej koalicji przeciwko Państwu Islamskiemu.
Stany Zjednoczone zbliżyły się do nowych władz w Damaszku pod przywództwem prezydenta Ahmeda al-Szary
.Proces wycofywania sprzętu i personelu ze strategicznie położonej bazy trwał około 15 dni. Według źródeł Reutersa i AFP kolumny wojskowe kierowały się do Jordanii – Amerykanie zamierzają kontynuować koordynację działań związanych z bazą Tanf z ulokowanej tam bazy Burdż.
Po upadku Baszara al-Asada w grudniu 2024 r. Stany Zjednoczone zbliżyły się do nowych władz w Damaszku pod przywództwem prezydenta Ahmeda al-Szary. Syria oficjalnie dołączyła do międzynarodowej koalicji antydżihadystycznej w listopadzie 2025 r.
Sam Szara w przeszłości był dżihadystą i stał na czele syryjskiego odłamu Al-Kaidy. W 2017 roku Departament Stanu USA wyznaczył nagrodę w wysokości 10 mln dolarów za informacje prowadzące do jego ujęcia. Pod jego przywództwem dżihadystyczne ugrupowanie Hajjat Tahrir asz-Szam (HTS) odegrało kluczową rolę w obaleniu Asada.
Siły międzynarodowej koalicji nadal stacjonują w północno-wschodniej Syrii, na obszarach, które do niedawna były kontrolowane przez siły kurdyjskie. Głównym punktem stacjonowania wojsk amerykańskich w Syrii jest obecnie baza Kasrak w prowincji Hasaka na północnym wschodzie kraju – przekazało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.
Baza Tanf nie jest już potrzebna USA
.Stany Zjednoczone utworzyły międzynarodową koalicję po tym, gdy Państwo Islamskie (IS), wykorzystując wojnę domową w Syrii, zajęło duże połacie terytorium tego kraju i Iraku w 2014 r. W ciągu pięciu lat IS zostało pokonane w Syrii w większości przez kurdyjskie siły wspierane przez koalicję.
USA uznały następnie, że potrzeba sojuszu z Kurdami w dużej mierze minęła. Pod naciskiem rządu w Damaszku, posiadający de facto autonomię Kurdowie zgodzili się w styczniu na integrację swoich sił i administracji ze strukturami państwowymi.
Mimo terytorialnej porażki Państwo Islamskie pozostaje aktywne m.in. w pustynnych regionach Syrii. W grudniu w Palmirze doszło do ataku, w którym zginęło dwóch amerykańskich żołnierzy oraz tłumacz. W odpowiedzi USA przeprowadziły uderzenia odwetowe na cele IS.
Pokój w świecie, który o sobie zapomniał
.Chrześcijanie w Syrii żyją w cieniu lęku. Nie ma jasnej wizji przyszłości – ani politycznej, ani społecznej. Żyjemy w świecie, w którym niepewność stała się codziennością – twierdzi abp Julian Yacoub MOURAD w rozmowie z Michałem KŁOSOWSKIM
Michał KŁOSOWSKI: Pytanie najprostsze, a zarazem chyba najtrudniejsze dzisiaj: czym jest pokój w świecie takim jak nasz?
Abp Julian MOURAD: To pytanie wydaje się proste, ale w istocie dotyka samego serca ludzkiego doświadczenia. Pokój – pace – jest słowem religijnym, a zarazem uniwersalnym. To słowo, które od początku historii ludzkości niosło w sobie pragnienie każdego człowieka, każdej cywilizacji. Pokój to nie tylko brak wojny, nie tylko milczenie broni. Pokój jest darem i zadaniem jednocześnie. Jest codziennym wysiłkiem, cichą walką, którą toczymy w naszych sercach. A jednak w świecie dzisiejszym wydaje się ideą odległą. Czymś, o czym wszyscy mówią, a czego niemal nikt nie doświadcza naprawdę. To jak marzenie, które stale ucieka, choć biegnie się za nim całą duszą.
– Tym dla Księdza Arcybiskupa jest pokój? Marzeniem – po latach tego, czego był Ksiądz Arcybiskup świadkiem i czego doświadczył?
– Bez wiary, bez nadziei w Boga, który jest źródłem wszelkiego pokoju, człowiek nie potrafi tej idei dotknąć. Nie potrafi jej przyjąć, nie potrafi sprawić, by zamieszkała w środku. I to nieważne, wśród jakich okoliczności – nawet w chwilach wojen czy zniewolenia. Bo pokój nie jest w nas samych – on pochodzi spoza nas. Jest darem, który przychodzi, gdy człowiek otworzy serce na obecność Boga.
– Bez wiary nie ma pokoju?
– Pokój to także powołanie. To wewnętrzne przesłanie, które każdy człowiek nosi w sobie: żyć w pokoju, przynosić pokój, budować pokój. Ale – i to jest najważniejsze – nikt nie może żyć w pokoju sam. I dlatego nie możemy mówić o pokoju jako czymś, co posiadamy. On jest dany. Bo pokój rodzi się ze spotkania, z miłości. Tylko bowiem wtedy, gdy żyjemy w relacji z drugim człowiekiem, możemy doświadczyć, czym naprawdę jest pokój.
– Człowiek samotny nie może doświadczyć pokoju?
– Człowiek samotny może znać ciszę, ale nie zazna pokoju. Cisza bez miłości staje się pustką. A pokój – prawdziwy pokój – jest owocem miłości, obecności, wspólnoty.
– W 2015 roku był Ksiądz Arcybiskup więziony przez ISIS.
– Tak, dlatego znam dobrze smak samotności. Ale i poza niewolą w moim osobistym życiu wiele razy zdarzało się, że musiałem być sam. I wiem, jak trudno wtedy utrzymać w sobie światło pokoju. Samotność otwiera w człowieku pola walki, których istnienia wcześniej się nie przeczuwało. To walka wewnętrzna: z lękiem, z pamięcią, z samym sobą. I wtedy człowiek zaczyna rozumieć, jak krucha jest jego dusza.
– Samotność jest dziś chyba jednym z podstawowych doświadczeń człowieka XXI wieku – bez względu na szerokość geograficzną.
– Myślę często o mężczyznach i kobietach w Syrii: o matkach, które zostały same, bo ich synowie uciekli, by przeżyć; o ojcach, którzy patrzą na puste domy swoich dzieci; o starszych ludziach, którzy mają dach nad głową, mają chleb, a mimo to nie mają pokoju. Bo pokój nie rodzi się z pełnej spiżarni, ale z obecności drugiego człowieka. Dlatego będę się upierać, że pokój nie jest faktem materialnym, lecz wyborem duchowym.
– Można nie wybrać pokoju świadomie, wybierając samotność, chcąc uciec od świata chaosu i zgiełku?
– Odpowiem przewrotnie: a iluż z tych ludzi nie wybrało samotności – zostali w nią wepchnięci? Jaką więc mogą odnaleźć w niej harmonię? Sam spędziłem cztery miesiące i dwadzieścia dni w więzieniu – prawie całkowicie sam. I wiem, że gdyby nie trzydzieści lat życia monastycznego, przygotowania duchowego, modlitwy, nie byłbym w stanie tego udźwignąć. Nawet wtedy jednak nie znalazłem pełnego pokoju. Jedyną więc drogą, która pozwoliła mi przetrwać tamten czas, była modlitwa: przede wszystkim modlitwa różańcowa. To ona mnie uratowała. Nie dlatego, że zmieniła rzeczywistość wokół mnie, lecz dlatego, że uspokoiła burzę wewnątrz mnie.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/abp-julian-yacoub-mourad-pokoj-w-swiecie-ktory-o-sobie-zapomnial/
PAP/MB



