Mieszkańcy Amazonii biorą sprawy w swoje ręce

Kolumbia

Mieszkańcy ponad 7 tys. osiedli i miasteczek peruwiańskiej Amazonii uczestniczą w wielkiej akcji ponownego zalesiania przetrzebionych przez rabunkową i nielegalną wycinkę dziewiczych lasów deszczowych, które pokrywają 60 proc. tego terytorium – poinformowało Peruwiańskie Towarzystwo Ochrony Środowiska Naturalnego.

Nielegalna wycinka przyspiesza

Tylko w ciągu 2020 roku z terenów peruwiańskiej Amazonii „znikło” w ten sposób ok. 203 tys. hektarów puszczy, co oznaczało najszybsze tempo wycinki od 20 lat – wynika z komunikatu ogłoszonego w poniedziałek 22 kwietnia.

Dzięki staraniom Peruwiańskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody – m.in. dzięki zbiórkom pieniędzy wśród ludności i miejscowych przedsiębiorców – mieszkańców ponad 7 tys. wsi i osiedli na terenie peruwiańskiej Amazonii wyposażono w niezbędne narzędzia, aby mogli uczestniczyć w akcjach ponownego zalesiania i pielęgnacji szkółek leśnych.

Peruwiańskie Towarzystwo Ochrony Przyrody na odsiecz lasom

.”Docieramy do najbardziej odległych osiedli i wsi na terenach puszczy amazońskiej z przedstawieniami teatralnymi i kukiełkowymi, aby upowszechniać ideę i znaczenie ochrony środowiska naturalnego” – mówi dyrektor stowarzyszenia Amazonia na Zawsze Javier Velasquez.

Organizacja ta od kilku lat prowadzi wśród miejscowej ludności akcję edukacyjną, której celem jest uczulenie jej na działania człowieka zagrażające amazońskiej puszczy dziewiczej, takie jak nielegalne górnictwo uprawiane w poszukiwaniu cennych minerałów lub kłusownictwo.

Jak chronić Amazonię?

.Prof. Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK, latynoamerykanistka, ekonomistka pisze na łamach Wszystko co Najważniejsze, że według organizacji NYDF Assessment, sieci skupiającej organizacje społeczeństwa obywatelskiego i instytucje badawcze, Brazylia jest najbardziej niebezpiecznym krajem dla obrońców środowiska naturalnego. Puszcza Amazońska jest jednak zagrożona nie tylko tam.

Warto pamiętać, że pod koniec października 2018 r. w Brazylii odbyły się wybory prezydenckie, które wygrał skrajnie prawicowy Jair Bolsonaro. W trakcie kampanii Bolsonaro zapowiadał wycofanie się Brazylii z porozumień paryskich oraz popierał otwarcie Amazonii na eksploatację gospodarczą. Po objęciu urzędu zamierzał te plany zrealizować, co sprawiło, że Brazylia straciła status kluczowego gracza w rozmowach klimatycznych, a środowisko naturalne było w znacznie większym stopniu podporządkowane interesom gospodarczym. Nowy minister spraw zagranicznych, którym miał zostać Ernesto Araújo, publicznie negował naukowe ustalenia w sprawie zagrożeń środowiskowych, a zmiany klimatu określa jako „spisek marksistowski”.

„Amazonia to największy na świecie i najbogatszy pod względem bioróżnorodności las deszczowy, zajmujący ogromny obszar około 5,5 mln km kw. w dorzeczu Amazonki i jej 1100 dopływów, w tym żeglownych dla dużych statków rzek, takich jak Negro, Madeira, Purus, Japurá, Juruá czy Putumayo. Amazonia obejmuje ponad połowę wszystkich tropikalnych lasów deszczowych na naszej planecie i stanowi największy i najbogatszy w gatunki biom na świecie. Rośnie tu 400 mld drzew należących do 16 tys. gatunków, będących siedliskiem niezliczonych gatunków owadów i ptaków. Można tu znaleźć niemal 1/3 wszystkich gatunków fauny i flory świata, a nowy gatunek jest odkrywany średnio co trzy dni. Na terenie Amazonii do dziś mieszkają plemiona, które miały nikły kontakt z cywilizacją” – zaznacza autorka.

Region Amazonii należy do 9 krajów Ameryki Południowej, ale największa jej część, aż 60%, przypada na Brazylię. Do lat 60. obszar ten był słabo zagospodarowany i prawie niezaludniony, zamieszkany przez nieliczne łowiecko-zbieracze ludy tubylcze, głównie Pirahã i Yanomami. Tylko w Manaus – podupadłej po dawnym boomie kauczukowym stolicy Amazonii – utworzono w 1957 roku specjalną strefę ekonomiczną, nazwaną Przemysłowym Biegunem Amazonii, aby przyciągnąć niezdecydowanych inwestorów. 

„W trakcie rządów wojskowych w latach 70. jednym z pomysłów na rozwój kraju stało się zagospodarowanie Amazonii pod hasłem Ocupar para não entregar („Zająć, aby nie oddać”). Pojawiły się plany, aby zamienić Amazonię w centrum uprzemysłowionego rolnictwa. Rozbudowano miasta, głównie Manaus (dziś liczące ponad 2,5 mln mieszkańców), rozpoczęto – dotąd niedokończoną – budowę autostrady przez Amazonię i zachęcano Brazylijczyków do osiedlania się na tym terenie” – dodaje.

Co więcej, pozyskiwane tereny pod uprawę plantacyjną są eksploatowane tak intensywnie, że po kilku bądź kilkunastu latach stają się nieurodzajnym ugorem, a właściciele upraw poszukują coraz to nowych obszarów.

„W Brazylii obszar nieuprawianych, zdegradowanych pastwisk i pól, których rekultywacja jest możliwa, choć kosztowna, obejmuje dziś około 40 mln hektarów. Do tej pory rząd uznawał, że wielcy latyfundyści mają dość środków, aby inwestować w wydajniejszą produkcję, bez powiększania swoich pól kosztem Amazonii, choć egzekwowanie takich regulacji nie było łatwe” – pisze prof. Joanna GOCŁOWSKA-BOLEK.

Część polityków i ekologów uważa, że Amazonia – „zielone płuca świata” – jest obszarem międzynarodowym i należy do wszystkich, w związku z tym jej eksploatacja powinna podlegać międzynarodowym regulacjom. Zwłaszcza w obliczu zmian klimatycznych i rosnącego zanieczyszczenia środowiska zachowanie nienaruszonego ekosystemu Amazonii pojawia się w dyskusjach wielostronnych jako międzynarodowy priorytet. 

„W przeciwieństwie do tego, co myślą Brazylijczycy, Amazonka nie jest ich własnością, należy do nas wszystkich” – ogłosił już w 1989 roku północnoamerykański senator Al Gore, późniejszy laureat Pokojowej Nagrody Nobla za działalność na rzecz walki z globalnym ociepleniem. Jednocześnie takie komentarze wzbudzają w Brazylii wiele dyskusji i kontrowersji, a brazylijski rząd i społeczeństwo argumentują, że takie stanowisko uderza w ich narodową suwerenność. Prezydent Brazylii Lula da Silva na międzynarodowym spotkaniu w Rzymie w 2008 roku odpierał zarzuty o zbyt nieudolne sprawowanie opieki nad tym dziedzictwem, gdyż zagraniczni hipokryci „wskazują nam [nasze uchybienia] palcami brudnymi od ropy i węgla”, w trosce o swoje, a nie brazylijskie interesy. Wielokrotnie na różnych forach międzynarodowych było prezentowane stanowisko Brazylijczyków, że aby międzynarodowe regulacje dotyczące ochrony Amazonii mogły obowiązywać, konieczne jest finansowe wsparcie Brazylii, która traci z powodu niemożności eksploatacji ekonomicznej tego obszaru. Część społeczeństwa brazylijskiego pragnie całkowitej ochrony amazońskiej puszczy, ale część uznaje argumentację lobby rolno-przemysłowego, iż powstrzymanie eksploatacji Amazonii zaszkodzi produkcji i eksportowi żywności i bogactw mineralnych, a Brazylia pogrążona w kryzysie nie może sobie na to pozwolić.

PAP/Wszystko co Najważniejsze/JT

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 23 kwietnia 2024