Monika KONIECZNA: Społeczne ratowanie rzeki Wilgi w Krakowie

Społeczne ratowanie rzeki Wilgi w Krakowie

Photo of Monika KONIECZNA

Monika KONIECZNA

Aktywistka Akcji Ratunkowej dla Krakowa. Siostra Rzeka Wilga. Współtworzy Koalicję Ruchów Krakowskich “Wspólnie dla Miasta”. Od kilku lat wspiera i jest zaangażowana w działalność różnych inicjatyw na rzecz poprawy losu zwierząt. Od 2019 roku udziela się również w inicjatywach i organizacjach skupiających się na ochronie przyrody, klimatu oraz na działaniach miastotwórczych.

zobacz inne teksty Autorki

Kiedy latem 2022 roku doszło do katastrofy ekologicznej na Odrze, wydawało się, że będzie to punkt zwrotny w myśleniu o rzekach w Polsce. Niestety, czas pokazał, że ani władze centralne, ani samorządowe, ani instytucje nie wyciągnęły żadnych wniosków. Dokładnie rok po tych wydarzeniach zatruto rzekę w Krakowie – pisze Monika KONIECZNA

Mowa o Wildze, rzece przepływającej przez Kraków. W wyniku lipcowej katastrofy doszło do śmierci blisko dwóch tysięcy ryb. Wszczęte postępowanie, jak to w takich sprawach bywa, najpewniej zostanie umorzone, co oznaczać będzie, że kolejny raz nikt nie poniesie z tego tytułu konsekwencji, a rzekę nadal będzie można bezkarnie zatruwać i niszczyć.

Jednak problemy Wilgi nie zaczęły się w tym roku, a jej obecny stan jest wynikiem wieloletnich zaniedbań i jednocześnie szkodliwych prac wykonywanych w obrębie jej koryta i brzegów. Wilga jest jedną z najbardziej zdegradowanych i zanieczyszczonych rzek w Krakowie. Jest symbolem urzędniczego „niedasizmu”, braku kompetencji, przerzucania się odpowiedzialnością i zwyczajnej ignorancji wobec problemów, jakie niesie ze sobą kryzys klimatyczno-ekologiczny.

Co dolega Wildze?

.Niedaleko ujścia do Wisły czeka na nas pierwsza bolączka Wilgi – potężny stopień wodny, który uniemożliwia rybom wędrówkę w górę rzeki; zwyczajnie tam giną. Dalej, na dość długim odcinku, uregulowana i wybetonowana rzeka przypomina kanał. Uroku nie dodają jej gromadzące się wokół drzew i krzewów śmieci oraz odpady kanalizacyjne, które możemy obserwować po każdym większym opadzie.

Ostatnie dzikie tereny przy rzece w obszarze Krakowa przekształcono w park pseudorzeczny, z kolei przy Trasie Łagiewnickiej zmieniono bieg Wilgi i wybudowano jej okazały betonowy sarkofag, by woda spływała jeszcze szybciej. Przy obydwu inwestycjach zignorowano wszystkie postulaty organizacji ekologicznych, które wnosiły o bardziej prośrodowiskowe rozwiązania. Dlaczego? Do dziś nie wiem i czasem naprawdę myślę, że zrobiono to na złość. Posadzone drzewa podlewają oczywiście mieszkańcy, bo urzędnicy mają umowy, reklamacje i kasę do wydania, więc o drzewa dbać nie muszą, najwyżej posadzą nowe.

Dalej, przy Białych Morzach, Wilgę trują zanieczyszczenia po składowanych tam latami odpadach. Zapoznałam się z badaniami z lat 90. – nic się nie zmieniło, chyba wszyscy czekają aż zanieczyszczenia się w końcu wypłuczą… W Swoszowicach mieszkańcy narzekają na ciągły smród, przy uzdrowisku woda przybiera często różne kolory. O modernizację oczyszczalni w Lusinie walczono nie wiem ile lat, w końcu się udało i w maju 2024 roku ma być lepiej.

Użytek ekologiczny Wilga?

.W działania na rzecz Wilgi jestem zaangażowana od kilku lat, początkowo sama, a później wspólnie z Akcją Ratunkową dla Krakowa i Siostrami Rzekami. Zaczęło się od chęci ocalenia dwóch niewielkich terenów pokrytych laskiem łęgowym, w rejonie ulic Borsuczej i Brożka. Wiele lat temu, powołując się właśnie na cenną roślinność łęgową, Stowarzyszenie Wilga oraz Towarzystwo na rzecz Ochrony Przyrody obroniło te tereny przed zakusami dewelopera i budową bloków. Powstać miał park rzeczny Wilga, którego nadrzędną funkcją miała być ochrona łęgu. Jak się później okazało, forsowany przez Zarząd Zieleni Miejskiej (ZZM) projekt niewiele miał wspólnego z ochroną przyrody. Wycinka drzew pod urządzenia siłowni plenerowej i pod nowe ścieżki, budowa amfiteatru, betonowanie gruntu pod podesty piknikowe, głośne w użytkowaniu metalowe platformy, latarnie przy samej rzece – to tylko część rozwiązań, które chciano zrealizować i ostatecznie zrealizowano nad Wilgą, choć tereny te wielokrotnie wskazywano jako jedne z najcenniejszych przyrodniczo w Krakowie i wymagające ochrony. Mało kto pamięta, ale były i takie opracowania, które rekomendowały utworzenie nad Wilgą użytku ekologicznego. Dziś, gdy patrzę na krakowski odcinek rzeki, trudno mi w to uwierzyć.

Próby ratowania przyrody

.Podejmowaliśmy różne działania. Najpierw poprosiliśmy o pomoc naukowców różnych specjalizacji. Kamil Szczepka, botanik, przeprowadził dla nas inwentaryzację przyrodniczą, Joanna Tałanda, hydrobiolożka, zwróciła uwagę na zanieczyszczenie światłem, Wiesław Babik, profesor nauk biologicznych, oraz Maciej Pabijan, biolog, napisali dla nas o płazach i potrzebie ochrony bioróżnorodności. Na podstawie tych opinii przygotowaliśmy serię artykułów, nagłośniliśmy sprawę w mediach, uczestniczyliśmy w rozmaitych spotkaniach. Argumenty naukowe w żadnym stopniu nie przekonały dyrektorów ZZM-u. Otrzymaliśmy informację, że projektu nie da się zmienić i pozostaje nam ewentualnie wybór rodzaju oświetlenia…

Postanowiliśmy więc sięgnąć po działania, które miały zaktywizować pobliskich mieszkańców, a że był to sam środek pandemii, to wiele z nich miało charakter online’owy. Uruchomiona została petycja skierowana do prezydenta miasta, do ZZM-u i do radnych dzielnicy. Powstało wydarzenie na Facebooku, „Mamy oko na Wilgę”, które zgromadziło blisko tysiąc osób zainteresowanych i na którym publikujemy informacje o Wildze do dziś.

Temat Wilgi zaczął być coraz szerzej dyskutowany. Z innych dzielnic docierały do nas informacje, że mieszkańcy w rozmowach z ZZM-em wskazują złe rozwiązania w parku przy Wildze i że chcą u siebie rozwiązań proprzyrodniczych. Na spotkaniach konsultacyjnych i w sieci pojawiało się mnóstwo komentarzy, które przywoływały naszą terminologię i argumentację. I choć terenu nie udało się ochronić przed nadmiernym urządzeniem, to niewątpliwym sukcesem i największym zaskoczeniem okazało się to, że nasze działania miały wymiar edukacyjny, czego zupełnie nie planowaliśmy. Mieszkańcy zaczęli mówić o rzekach, nadrzecznej roślinności i parkach rzecznych naszym językiem. Uważam, że gdybyśmy prowadzili batalię o ten park teraz, tobyśmy ją wygrali. Nie tylko przez zdobyte przez nas doświadczenie, ale przez zdecydowanie większą świadomość przyrodniczą mieszkańców, w której kształtowaniu mieliśmy swój udział.

Kiedy z Wilgą będzie lepiej?

.Zainteresowanie mieszkańców Wilgą było obecne również podczas konsultacji społecznych dotyczących zagospodarowania Białych Mórz. Dzięki zorganizowanym przez nas wcześniej spacerom z ekspertami oraz innym działaniom edukacyjnym mieszkańcy przywoływali kwestię zanieczyszczenia Wilgi odpadami składowanymi na Białych Morzach i domagali się zabezpieczenia rzeki. W wyniku tego ZZM zdecydował się przeznaczyć trochę swojego budżetu na przeprowadzenie badań jakości wody w Wildze, co jest prawdziwym ewenementem wartym zauważenia. Chwilę później padła informacja o długo wyczekiwanej modernizacji oczyszczalni ścieków w Lusinie, co ma szansę chociaż trochę poprawić stan wody. Media obiegła także informacja o podjęciu przez Radę Miejską w Wieliczce uchwały o ustanowieniu użytku ekologicznego Dolina Wilgi, co pomoże chronić nadrzeczną przyrodę w sposób, na który Kraków nie był gotowy. Z kolei katastrofa na Wildze spowodowała duży nacisk społeczny na podjęcie wreszcie sensownych działań w kwestii systemu monitoringu rzek. O Wildze i o działaniach mających poprawić sytuację krakowskich rzek mówili w ostatnich miesiącach wszyscy – politycy, radni, urzędnicy, dziennikarze, aktywiści czy wreszcie zwykli mieszkańcy.

Nie wiem, na ile uda się to przełożyć na realne działania i doprowadzić do sytuacji, w której Wilga będzie kiedyś czystą, przyjazną rzeką, z bujną nadrzeczną przyrodą i bogatym życiem biologicznym. Wciąż jest wiele problemów, które nie znalazły jeszcze szerokiego poparcia społecznego lub zainteresowania mediów, takich jak np. stopień wodny przy ujściu do Wisły. Nadal otwarta jest kwestia absurdalnej budowy Kanału Krakowskiego, która nie pozostanie bez wpływu na Wilgę i tereny do niej przylegające. Nie znamy też dalszych planów na projekt „Wisła łączy”, którego założeniem jest m.in. budowa ścieżek rowerowych wzdłuż rzek, również wzdłuż Wilgi. Ostatecznie nie wiemy także, czy uda się doprowadzić do zabezpieczenia Wilgi na wysokości Białych Mórz oraz czy urzędnicy podejmą się i z jakim skutkiem uszczelnienia kanalizacji wraz z likwidacją nielegalnych przyłączy.

.Wiem jedno – lepiej będzie tylko wtedy, gdy urzędy i jednostki zaczną ze sobą współpracować i odpowiadać na nadchodzące wyzwania. Dopóki realizowane będą przestarzałe projekty i będziemy słyszeć, że to jest zadanie to ZZM-u, to zarządu zlewni, to urzędu miasta, to Wód Polskich, to wojewody, a tamto wodociągów – dopóty ani z Wilgą, ani z żadną inną rzeką nie będzie lepiej.

Monika Konieczna

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 listopada 2023