Polscy bohaterowie ratowali Żydów za sprawą chrześcijańskiej tożsamości [Karol NAWROCKI]

Polscy bohaterowie

Polscy bohaterowie ratowali Żydów podczas niemieckiej okupacji dzięki chrześcijańskiej tożsamości; miłość i miłosierdzie wprost płynie z życiorysów Józefa i Wiktorii Ulmów – powiedział w dniu 24 marca 2026 r. prezydent Karol Nawrocki podczas obchodów Narodowego Dnia Pamięci Polaków Ratujących Żydów.

Polscy bohaterowie niosący pomoc Żydom

.Prezydent wziął udział w uroczystości odsłonięcia kolejnych nazwisk na Tablicach Pamięci poświęconych pomordowanym Polakom ratującym Żydów w Kaplicy Pamięci w Sanktuarium NMP Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. W dniu 24 marca 2026 r. oddano hołd kolejnych siedmiu ofiarom, wśród których znalazło się także nienarodzone dziecko.

Karol Nawrocki podkreślił, że polski naród wsłuchany w Ewangelię, w słowa Jezusa Chrystusa, budował swoją tożsamość chrześcijańską i wartości takie jak dobro, miłość i miłosierdzie, dzięki którym Rzeczypospolita stała się miejscem życia dla tak wielu Żydów. Stała się dla nich „domem dobrym”, natomiast „dom zły” przyszedł po 1939 roku wraz z inwazją Niemiec na nasz kraj.

– Nasi bohaterowie, Polacy ratujący Żydów w czasie II wojny światowej pod okupacją niemiecką, nie mieli być może świadomości strategicznych zapisów państwa niemieckiego, ale mieli świadomość, że na terenach Rzeczypospolitej rozpętało się prawdziwe pandemonium, a za próbę ratowania Żyda groziła śmierć. I robili to dlatego, bo w naszej wspólnocie narodowej była tożsamość chrześcijańska. Miłość i miłosierdzie i to wprost płynie z życiorysów Józefa i Wiktorii Ulmów – powiedział prezydent Karol Nawrocki.

Polacy ratujący Żydów często płacili najwyższą cenę

.Uczestniczący w uroczystości były prezydent Andrzej Duda podkreślił zaś, że Polacy ratujący Żydów chociaż mieli świadomość zagrożenia, decydowali się na przyjmowanie ich pod swój dach i wielu przypadkach zapłacili za to najwyższą cenę. Andrzej Duda podkreślił, że toruńska Kaplica Pamięci jest „miejscem żałoby, a z drugiej strony niezwykle poruszającym miejscem dumy, że potrafiliśmy stanowić takie społeczeństwo, które miało w swojej masie tak wielu ludzi o niezwykłej szlachetności”.

Na obchodach Narodowego Dnia Pamięci Polaków Ratujących Żydów obecni byli również m.in. przedstawiciele ambasad Izraela i Wielkiej Brytanii, a także szef KPRP Zbigniew Bogucki oraz zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Krzysztof Szwagrzyk.

– Podczas Holokaustu, gdy pomoc Żydowi oznaczała ryzykowanie własnego życia, niekiedy również życia rodziny, byli tacy, którzy nie poddali się lękowi, obojętności ani okrucieństwu, postanowili wyciągnąć pomocną dłoń. Ich czyny były niezwykłym wyrazem moralnej odpowiedzialności i człowieczeństwa. Za to zasługują na głęboką i nieprzemijającą wdzięczność – podkreślił wiceambasador Izraela Omer Chechek Katz.

Czym jest Narodowy Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów?

.Narodowy Dzień Pamięci Polaków Ratujących Żydów to święto państwowe ustanowione – z inicjatywy ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy – przez parlament w 2018 r. dla upamiętnienia Polaków, którzy podczas II wojny światowej, narażając własne życie, pomagali Żydom prześladowanym przez niemieckich okupantów. Jest obchodzone 24 marca, w rocznicę tragicznych wydarzeń z 1944 r., kiedy niemieccy żandarmi zamordowali rodzinę Ulmów z Markowej (Podkarpackie), która ukrywała żydowskie rodziny.

Karol Nawrocki nie po raz pierwszych uczestniczył w obchodach Narodowego Dnia Pamięci Polaków ratujących Żydów pod okupacją niemiecką w toruńskim sanktuarium. Ostatni raz był obecny w 2025 roku obok ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy – jeszcze jako prezes IPN i kandydat na prezydenta.

W Kaplicy Pamięci na wprost wejścia znajduje się ołtarz symbolizujący ofiarę życia składaną przez Polaków za ratowanych przez nich bliźnich i figura Matki Bożej. Na ścianie za ołtarzem umieszczone są granitowe tablice z nazwiskami Polaków ratujących Żydów oraz napis zaczerpnięty z Ewangelii według św. Jana: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich”. Do 24 marca 2026 r. na tablicy uwiecznionych było 1249 nazwisk. Obok sanktuarium znajduje się Park Pamięci, gdzie na postumentach umieszczono nazwiska 31,5 tys. Polaków ratujących Żydów, którzy przeżyli drugą wojnę światową.

Ulmowie nie byli jedyni

.Pod okupacją niemiecką podczas II wojny światowej około tysiąca Polaków zapłaciło życiem za ratowanie Żydów – twierdzi prezydent Karol NAWROCKI

Do końca XVIII w., kiedy utraciła swoją niepodległość i zniknęła z mapy, Rzeczpospolita Polska przygarniała uchodźców z innych stron świata. Teraz, w czasie wojny wywołanej przez Rosję, gości miliony Ukraińców. Od XIII w. osiedlali się w Polsce przedstawiciele narodu żydowskiego. Także Polska miała swoich „gauchos judios”. Samuel Adalberg, XIX-wieczny polski historyk pochodzenia żydowskiego, nazwał nawet nasz kraj „rajem dla Żydów”. Istotnie, nasza ojczyzna stała się wówczas największym skupiskiem tego narodu w Europie. Stanowili oni do 10 % mieszkańców Polski. To między innymi dlatego Niemcy pod przywództwem Hitlera postanowili na ziemiach okupowanej Polski wykonać plan całkowitej zagłady europejskich Żydów.

Przybyliśmy do Argentyny i do Rosario, na zaproszenie Konsula Honorowego Rzeczypospolitej Polskiej pana Bartłomieja Moszoro oraz na zaproszenie Uniwersytetu Katolickiego w Rosario, by podzielić się bolesnym, ale i niosącym nadzieję doświadczeniem z okresu niemieckiej agresji i okupacji Polski w czasie drugiej wojny światowej.

Mam zaszczyt wziąć udział w otwarciu na ziemi argentyńskiej wystawy Instytutu Pamięci Narodowej o polskiej rodzinie Ulmów – rodzinie, która postanowiła  uchronić przed śmiercią  swoich żydowskich sąsiadów. Małżeństwo Wiktorii i Józefa Ulmów wraz z szóstką dzieci, i siódmym jeszcze nie narodzonym, ryzykując życie wszystkich, przyjęło w swoim niewielkim domostwie ośmiu Żydów z rodzin Goldmanów, Grünfeldów i Didnerów. Ulmowie, pragnąc ocalić życie innych ludzi, oddali własne. Niemieccy żandarmi w bestialski sposób zamordowali siedemnaście osób, w tym ośmioro dzieci. Ulmowie zginęli tylko za to, że byli Polakami, którzy odważyli się udzielić pomocy swoim żydowskim współobywatelom. Gdyby na miejscu Ulmów znaleźli się Francuzi, Włosi lub Czesi, nie ponieśliby śmierci, bo dla tych narodowości niemieckie prawo drugiej wojny światowej było bardziej łaskawe.

Zbrodnia, o której mówi wystawa, miała miejsce 24 marca 1944 r. w Markowej, w południowej Polsce pod okupacją niemiecką. Była tak wstrząsająca, że jeszcze kilkanaście lat później świadkowie zachowali w pamięci wiele szczegółów. Zwyrodnienie sprawców to jedno, co rzuca się w oczy, gdy przegląda się dziś pożółkłe protokoły zeznań. Ale ta dramatyczna historia niesie też pozytywne przesłanie. Pokazuje nie tylko, jak nisko może upaść człowiek, lecz także – do jak wielkich poświęceń jest zdolny.

Kara śmierci za pomoc Żydom

.Na temat Polaków, którzy w czasie II wojny światowej ratowali Żydów, na łamach “Wszystko Co Najważniejsze” pisze Jan ŚLIWA w tekście “Miłosierni Samarytanie w czasach Zagłady“.

„Często koncentrujemy się na wielkich decyzjach, ale życie składa się z serii drobnych, lecz istotnych wydarzeń. Bronisław Erlich, polski Żyd, wówczas młody człowiek, napisał książkę, w której opowiada o swoich wojennych przygodach. Mając niezbyt żydowski wygląd, próbował przeżyć „na polskich papierach”. Pewnego dnia został zatrzymany przez niemiecki patrol i zabrany na komisariat. Przyszedł oficer i nie wiedząc, co robić, powiedział żołnierzom: „Zabierzcie go na Gestapo w mieście!”. Służyła tam Polka, zrozumiała sytuację, przytuliła policjanta i powiedziała: „Hans, puść go, on chce tylko wrócić do domu”. Oficer zgodził się. Oczywiście nikt nie omawiał ani nie wyjaśniał sytuacji, porozumienie nastąpiło bez słów. Życie pana Bronisława znowu zostało uratowane”.

„Takie małe wydarzenia, nigdzie nierejestrowane, były decydujące. Każde z nich było jak gra z losem w rosyjską ruletkę. Gdyby zdecydowana większość Polaków nie była gotowa do pomocy, szansa na wygranie tych wszystkich gier o przeżycie w ciągu sześciu lat byłaby bliska zera. A przecież wielu przetrwało. Ale ich strach był bardzo realny, jedna przegrana oznaczała śmierć. Nic dziwnego, że wielu pamięta głównie ten strach i wszystkich bliskich, którzy zginęli, a nie otrzymaną pomoc”.

.”Niemiecka groźba kary śmierci była bardzo realna. To choćby – jeden z wielu podobnych – przypadek rodziny Ulmów we wsi Markowa w południowo-wschodniej Polsce. Ulmowie przez lata pomagali Żydom, w 1944 r. mieli u siebie dwie żydowskie rodziny, łącznie osiem osób. Wiedzieli, jakie jest ryzyko. Byli dobrymi i odważnymi ludźmi. I dobrymi chrześcijanami – w ich Biblii przypowieść o miłosiernym Samarytaninie była zaznaczona na czerwono. I złożyli ostateczne świadectwo swojej wiary. Pewnego dnia zostali zadenuncjowani, przyjechali Niemcy, zabili najpierw wszystkich Żydów, potem Józefa Ulmę, jego żonę Wiktorię w zaawansowanej ciąży, a po krótkim zastanowieniu – sześcioro dzieci (od 1,5 do 8 lat). Wszystko to wydarzyło się na oczach innych Polaków i było dla nich jasnym przekazem. Wszyscy wiedzieli: następnego dnia może się to przytrafić także mnie, bez litości. Życie za życie – to nie była gra dżentelmenów. Jeśli ukrywałeś Żyda, przerażony sąsiad mógł cię wydać. Gdyby Żyd został złapany przez Niemców, mógłby po torturach i zwiedziony fałszywymi obietnicami wskazać wszystkich, którzy mu pomagali: śmierć dla nich, śmierć dla niego. Zobowiązania moralne można analizować na seminarium z etyki, ale wobec oddziału SS z wycelowanymi karabinami maszynowymi wygrywają instynkty biologiczne” – pisze Jan ŚLIWA.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 marca 2026