Francja. Gdy przemoc polityczna zabija

Młody działacz prawicowy, Quentin Deranque, został brutalnie zamordowany podczas starcia z Jeune Garde, przemocową grupą skrajnej lewicy, powiązaną z Raphaëlem Arnaultem, posłem La France Insoumise Jean-Luc Mélenchona. Wydarzenie to przypomina nam, że współczesne społeczeństwo francuskie jest podzielone wieloma konfliktami.
.Śmierć młodego Quentina Deranque’a wstrząsnęła Francją. Ten prawicowy aktywista, który niedawno powrócił do katolicyzmu, został pobity na śmierć w Lyonie przez członków Jeune Garde, z których co najmniej jeden jest współpracownikiem posła Raphaëla Arnaulta, notowanym przez policję za brutalne działania skrajnej lewicy.
Do starcia doszło w kontekście demonstracji prawicowej grupy kobiet Némésis, której działania polegają na potępianiu wzrostu przemocy wobec kobiet w środowiskach imigrantów spoza Europy. 14 lutego 2026 r. kobiety z Némésis protestowały przeciwko przybyciu proislamistycznej europosłanki LFI Rimy Hassan do wyższej szkoły politologii IEP w Lyonie. Doprowadziło to do starć między Jeune Garde, brutalnym ruchem antyfaszystowskim rozwiązanym w 2025 r., a prawicowymi nacjonalistycznymi aktywistami broniącymi kolektywu Némésis.
W trakcie zamieszek aktywiści skrajnej lewicy odizolowali i zaatakowali Quentina Deranque’a, 23-letniego studenta matematyki i działacza tożsamościowego, który nigdy nie występował w kartotekach policyjnych, powodując u niego poważne obrażenia głowy. Ofiara została przewieziona do szpitala, ale ostatecznie zmarła. Kilka dni później zidentyfikowano i aresztowano podejrzanych. Wśród nich znaleźli się wspomniani wyżej współpracownicy parlamentarni.
.Debata polityczna wokół tego wydarzenia stała się gorąca. Prawica oskarża skrajną lewicę o stosowanie przemocy fizycznej i krycie przestępców. La France Insoumise Jean-Luc Mélenchona odpowiada, że nie jest już powiązana z Jeune Garde i że skrajna prawica również dopuszcza się agresji we Francji. W centrum krytyki znalazł się poseł Raphaël Arnault, który brał udział w tworzeniu Jeune Garde i był zamieszany w poprzednie ataki, co spowodowało, że znalazł się w kartotekach służb policyjnych. Jego dwaj współpracownicy parlamentarni, Jacques-Elie Favrot i Robin Chalendard, zamieszani w zabójstwo Quentina Deranque’a, zostali zawieszeni.
To, co się wydarzyło, przypomina nam, że przemoc polityczna nigdy nie przestała istnieć, czego przykładem są starcia między działaczami skrajnej lewicy i skrajnej prawicy, zwłaszcza w dużych miastach. Na przykład w 2013 r. młody Clément Méric, działacz skrajnej lewicy, zginął podczas starcia z nacjonalistami w Paryżu.
Jednak nie to jest najważniejsze w tej sprawie. Chodzi o stosunek elit do przemocy politycznej. Podczas gdy przemoc ze strony skrajnej prawicy jest jednogłośnie potępiana, przemoc ze strony skrajnej lewicy wydaje się raczej pomijana. Do tego stopnia, że agresywni działacze stają się posłami do francuskiego parlamentu, jak Raphaël Arnault, przy wsparciu centrystycznego rządu zbudowanego wokół Emmanuela Macrona. Podczas przedterminowych wyborów parlamentarnych w czerwcu 2024 r. Gabriel Attal, ówczesny centrowy premier, wezwał do „powstrzymania RN nawet za pomocą głosu oddanego na LFI”. Niewątpliwie ponosi on część odpowiedzialności za legitymizację radykalnej lewicy, podobnie jak burmistrz Lyonu, Grégory Doucet (Zielony), który współpracował z Jeune Garde w celu „walki ze skrajną prawicą” (według zeznań Mohameda Chihi, jego zastępcy ds. bezpieczeństwa).
.Można również zastanawiać się nad postawą głównych mediów. Natychmiast zaczęły one przedstawiać Quentina Deranque’a jako niebezpiecznego „ultranacjonalistę”, a nawet „neonazistę”, co oczywiście było dalekie od prawdy. W pewnym sensie „sam sprowadził na siebie to, co go spotkało”, podczas gdy Jeune Garde, mimo że została rozwiązana, jest raczej pomijana w narracji medialnej. Jednak debaty w prawicowych mediach i sieciach społecznościowych pozwoliły na rozpoczęcie procesu przywracania równowagi w sposobie przekazywania informacji. Dowodem na to jest presja wywierana na Raphaëla Arnaulta i La France Insoumise na niecały miesiąc przed wyborami samorządowymi.
Jean-Luc Mélenchon, szef LFI, woli natomiast nadal podsycać konflikt, udzielając poparcia antyfaszystowskiej Jeune Garde. Czy wyobraża sobie już drugą turę wyborów prezydenckich przeciwko Jordanowi Bardelli, próbując przekształcić tę walkę w pojedynek antyfaszyzmu z faszyzmem? Który z nich jest w tym kontekście bardziej faszystowski? Przewodniczący RN oświadczył, że „to, co widzieliśmy, nie jest przypadkowym aktem, ale wybuchem nienawiści i barbarzyńskim czynem popełnionym przez skrajną lewicę, która korzysta z pobłażliwości mediów i immunitetu przyznanego jej przez klasę polityczną”.
Ta przemoc polityczna między dwiema „skrajnościami” łączy się z innymi formami przemocy, które niszczą francuskie społeczeństwo: przemocą ekonomiczną i społeczną, charakteryzującą się aktywizmem związkowym czy ruchem żółtych kamizelek, przemocą związaną z handlem narkotykami, która się nasila, przemocą etnokulturową w coraz większej liczbie przedmieść i dzielnic określanych jako „wrażliwe”. Dodajmy do tego napięcia międzynarodowe, takie jak podpisanie traktatu z Mercosurem czy wojna prowadzona przez Rosję na Ukrainie, a otrzymamy prawdziwą mieszankę wybuchową, która stale nabiera intensywności.
.Jeśli Francja, Belgia czy Wielka Brytania nie pogrążyły się jeszcze w całkowitym chaosie, to wyłącznie dzięki solidności swoich instytucji i sile struktury społecznej ukształtowanej przez kilka tysięcy lat cywilizacji zachodniej. Model ten należy chronić za wszelką cenę.
Nathaniel Garstecka
Autor prowadzi kronikę w jęz.francuskim i jęz.polskim w tygodniku „Gazeta na Niedzielę”, z którego pochodzi niniejszy tekst [LINK]. Przedruk za zgodą redakcji.




