Spektakl „Dracula” w Teatrze Polskim we Wrocławiu

Dracula

„Dracula” na podstawie prozy Brama Stokera w reżyserii Weroniki Zajkowskiej to najnowsza produkcja Teatru Polskiego we Wrocławiu. Pierwsze spektakle na Scenie na Świebodzkim będzie można oglądać od 20 lutego 2026 r.

Spektakl „Dracula” we wrocławskim Teatrze Polskim

.Adaptacja sceniczna autorstwa Weroniki Zajkowskiej, jak podkreślają twórcy spektaklu, konsekwentnie trzyma się literackiego pierwowzoru i jest „powrotem do klasycznej, mroczej grozy” obecnej w powieści Brama Stokera.

Reżyser w wywiadzie opublikowanym przez Teatr Polski we Wrocławiu podkreśliła, że powieść Brama Stokera to interesująca forma horroru w bardzo klasycznym ujęciu. „Pozwala eksperymentować ze strukturą opowieści grozy i szukać w niej nowych rozwiązań” – powiedziała Weronika Zajkowska.

Wskazała przy tym, że tekst irlandzkiego pisarza porusza temat dopasowania i nieprzystawania do świata, w którym żyjemy, a także fantazji o tym jak chcemy być postrzegani. „Jest też trzeci aspekt – temat obcowania ze złem w ogóle. Mam poczucie, że dziś coraz wyraźniej obserwujemy na świecie narastające konflikty i niepokojące zjawiska. Dobrze jest sobie przypominać, że zło nie znika – nawet jeśli przez chwilę nam się wydaje, że zostało oswojone” – podkreśliła reżyserka.

Przedstawienie uruchomiające sensoryczne myślenie

.Spektakl został tak skonstruowany, aby był czytelny również dla osób niewidzących. Nie zastosowano w nim audiodeskrypcji, ale specyficzną grę dźwiękiem i zapachami. „Chodziło o to, żeby sam spektakl był tak skonstruowany, by był czytelny i pełny w odbiorze. To pociągnęło za sobą bardzo sensoryczne myślenie o teatrze: oddziaływanie na widza różnymi zmysłami” – powiedziała Weronika Zajkowska.

Reżyserka zwróciła uwagę, że każdy widz, niezależnie od sprawności, odbiera spektakl selektywnie. „Ogromną rolę odgrywa tu warstwa dźwiękowa, która świetnie współgra z tematyką strachu i opisywania rzeczywistości” – powiedziała.

Twórcy przedstawienia zwrócili się z prośbą do widzów, którzy przyjdą obejrzeć „Draculę”, aby przed spektaklem nie używali perfum i intensywnie pachnących kosmetyków. „Na potrzeby przedstawienia przygotowaliśmy specjalnie zaprojektowane zapachy, które są częścią opowieści. Pozwólmy im wybrzmieć w pełni” – brzmi prośba realizatorów spektaklu. Pierwsze pokazy „Draculi” na Scenie na Świebodzkim odbędą się w dniu 20 lutego 2026 r.

Teatr Klasyki Polskiej – laboratorium pamięci, tożsamości i wolności

.Nasze przedstawienia prezentowaliśmy na ponad 80 scenach w całej Polsce. Patronuje nam w tym idea objazdu, która towarzyszyła Reducie Juliusza Osterwy, pokazywania najwybitniejszej literatury w jej scenicznym urzeczywistnieniu publiczności w całym kraju. Podczas naszych wędrówek spotykaliśmy widownię żywo zainteresowaną naszą pracą. Teatr Klasyki Polskiej odpowiada na jej potrzebę obcowania z najwartościowszymi utworami polskiej dramaturgii klasycznej, wystawianymi w najwyższej możliwej zgodności z ich literą i duchem – pisze Jarosław GAJEWSKI w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Teatr Klasyki Polskiej – laboratorium pamięci, tożsamości i wolności„.

Jedną z ważniejszych idei towarzyszących powstaniu Teatru Klasyki Polskiej była myśl, że klasyka to coś więcej niż współczesność. To nośnik pamięci i tożsamości, a zarazem sprawdzony instrument oglądu współczesności. Klasyka pozwala na naszą współczesność spojrzeć z dystansu, a jednocześnie wniknąć w jej niewidzialne zakamarki. Jak teleskop i mikroskop jednocześnie. Sięgając po klasykę, odkrywamy, że w sobie właściwy sposób jest ona częścią naszej współczesności. Bez niej, bez punktów odniesienia, bez możliwości porównań, współczesność byłaby dla nas zabójczym chaosem.

Klasyka łączy. Jednak samo słowo „klasyka”, choć jest powszechnie znane, to charakteryzuje się wystarczającą nieostrością, by pojawiły się trudności z precyzyjną odpowiedzią na pytanie, czym ona właściwie jest.

W latach 70. ubiegłego wieku Jarosław Marek Rymkiewicz w tekście Co to jest klasycyzm w teatrze pisze o „archetypicznych postaciach w archetypicznych sytuacjach” pozwalających teatrowi odgrywać „wieczną komedię człowieczeństwa”.

Zasugerowane niedawno na łamach miesięcznika „Teatr” przez prof. Jacka Kopcińskiego „uznanie” za kryterium „klasyczności” może się wydać wystarczające, jeśli wspólnota pamięci kulturowej nie jest kwestionowana.

Niewykluczone jednak, że nadchodzą czasy, a nawet, że już nadeszły, kiedy polska klasyka będzie kwestionowana – będzie jej odbierane „uznanie”, napotka „odmowę uznania” i „odrzucenie”.

.Gdyby ów akt był częścią dyskursu, co jest polską klasyką, a co nią nie jest, tj. gdyby ów akt był sporem o kanon naszej kultury – zapewne należałoby się zeń cieszyć. Spór taki bowiem sam przez się stawałby się studium naszej pamięci i tożsamości – oznaczałby żywotność naszej kultury. Jeśli jednak, co może się zdarzyć (o ile już się nie dzieje), arbitralne odrzucanie dorobku kulturalnego naszych dziejów motywowane jest ideologicznie i politycznie, poza wszelką dyskusją aksjologiczną, rodzi się pytanie, czy doznajemy istotnego, progresywnego przewartościowania, czy tylko barbarzyństwa.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 17 lutego 2026