USA i Rosja nigdy nie były partnerami [Strobe TALBOTT]

Stany Zjednoczone w latach 90. nie traktowały Rosji jako równorzędnego partnera, konsekwentnie forsując własne interesy mimo sprzeciwu Moskwy – wynika z analizy zapisków amerykańskiego dyplomaty Strobe’a Talbotta, którą publikuje niemiecki tygodnik Der Spiegel.

Zapiski Talbotta: brak równorzędności

Pod datą 24 marca 1995 r. Talbott zanotował: „Faktem jest, że my i Związek Sowiecki nigdy nie byliśmy równorzędnymi partnerami. Tak samo będzie w relacjach z Rosją. Albo Rosja będzie się orientować według nas, albo nie, ale wtedy zginie tak samo jak ZSRR”.

Talbott, rocznik 1946, był wiceszefem dyplomacji USA, a później kierował think tankiem Brookings Institution. W latach 1991–2001 prowadził szczegółowy dziennik, który liczy około 5 tys. stron.

„Nieograniczone poczucie misji”

Analizę dokumentów przeprowadził historyk Stephan Kieninger. Jak pisze „Der Spiegel”, zapiski Talbotta pokazują „nieograniczone poczucie władzy i misji” amerykańskich elit wobec Rosji. Taka postawa zrażała nawet prozachodnich polityków rosyjskich.

Szef rosyjskiej dyplomacji Andriej Kozyriew miał stwierdzić: „Wystarczy, że mówicie nam, co zrobicie, niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie. Ale nie przesadzajcie i nie mówcie nam, że postępowanie zgodne z waszymi zarządzeniami jest w naszym interesie”.

Rozszerzenie NATO i spór o Ukrainę

Talbott i prezydent USA Bill Clinton widzieli w latach 90. szansę na stworzenie nowego porządku świata zgodnego z amerykańskimi interesami. Talbott opowiadał się za rozszerzeniem NATO na wschód, jednocześnie zapewniając Rosję, że działania te nie są skierowane przeciwko niej.

W swoich notatkach zapisał, że Rosji „nie należy się żadne odszkodowanie” za rozszerzenie Sojuszu. Borys Jelcyn zgodził się ostatecznie na ten proces w 1997 r., jak przyznał Clinton, „pod presją”.

Jednym z głównych punktów sporu była Ukraina. Talbott podkreślał, że „żaden kraj nie może być wykluczony z członkostwa w NATO”, również Ukraina, a brak zgody Rosji może prowadzić do „ślepej uliczki, a nawet katastrofy”.

Rosja i postsowiecka przestrzeń

Z dokumentów wynika również, że nawet prozachodni rosyjscy politycy nie uznawali w pełni niepodległości takich państw jak Białoruś, Kazachstan czy Uzbekistan.

Talbott przytoczył także słowa Jelcyna ze spotkania z Clintonem w 1999 r.: „Daj Rosji Europę. Możesz mieć wszystkie inne kraje i troszczyć się o ich bezpieczeństwo. Ja wezmę Europę i będę się troszczył o jej bezpieczeństwo”.

Wczesny sceptycyzm wobec Putina

Talbott wcześnie wyrażał sceptycyzm wobec Władimira Putina. Podczas wizyty Clintona w Petersburgu Putin, wówczas wiceburmistrz miasta, izolował amerykańskich gości od mieszkańców. „Zamknęli mnie w kokonie” – skarżył się Clinton.

Przygotowując spotkanie Clintona z Putinem w 2000 r., Talbott ostrzegał: „Putin ma do ciebie szacunek, ale widzi w tobie przeciwnika”.

Koniec złudzeń

Z czasem optymizm Talbotta dotyczący relacji z Rosją wyraźnie osłabł. Zanotował, że Rosja musiała „trzykrotnie połknąć żabę i to bez cukru”, mając na myśli rozszerzenie NATO, zmianę roli Sojuszu oraz wojnę w Kosowie w 1999 r.

Na kilka tygodni przed odejściem z urzędu w 2002 r. powiedział brytyjskiemu dyplomacie, że Zachód może zapłacić za to, iż przez lata zamieniał stanowcze „nie” Jelcyna na „niechętne tak”.

Jak podsumowuje „Der Spiegel”, przewidywania Talbotta dotyczące dalszego kursu Rosji okazały się trafne.

PAP/ Jacek Lepiarz/ LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 maja 2026