Węgry na finiszu kampanii wyborczej [Dominik SACZKO]

koalicja Fidesz-KDNP

Jesienią 2025 roku publicznie stwierdziłem, że wybory wygra koalicja Fidesz-KDNP. Mimo chaosu i wielkiej niewiadomej pod koniec kampanii wyborczej – nie zamierzam wycofywać się ze swoich ówczesnych przewidywań – pisze Dominik SACZKO

.Ostatnie tygodnie kampanii wyborczej na Węgrzech przyniosły sprzeczną dynamikę. Sondaże dostarczają odmiennych wyników w zależności od afiliacji politycznej firm badawczych. Oba największe obozy – rządząca od 2010 roku koalicja Fidesz-KDNP oraz młoda, opozycyjna partia TISZA – wyglądają na zdeterminowane i nieustannie, różnymi sposobami, próbują się policzyć. Do tej rywalizacji dołącza trzeci gracz – narodowo-konserwatywny Ruch Naszej Ojczyzny.

Choć temperatura politycznego sporu jest wysoka od dwóch lat – od czasów kampanii wyborczej w ramach poprzednich wyborów do PE – to szczególnie ostatni miesiąc przyniósł dawkę masowych wydarzeń organizowanych przez główne partie polityczne.

Kampania wyborcza formalnie rozpoczęła się rankiem 21 lutego 2026 r. To właśnie wtedy zainicjowano zbieranie podpisów pod kandydaturami poszczególnych polityków partii politycznych, kandydujących w jednomandatowych okręgach wyborczych (akronim po węgiersku – OEVK). Węgierskie media społecznościowe zalały zdjęcia z punktów zbierania podpisów z całego kraju. Na publikowanych przez strony lokalnych struktur Fideszu i TISZA na Facebooku zdjęciach widać było tłumy zwolenników. W akcję zaangażowali się sami liderzy dwóch obozów – Viktor Orbán oraz Péter Magyar – osobiście towarzysząc wolontariuszom przy stoiskach. Już o godzinie 14 Péter Magyar ogłosił zebranie przez wolontariuszy swojej partii aż 250 tys. podpisów. Sprzeczności pojawiły się wieczorem, gdy przewodniczący parlamentarnej frakcji Fideszu – Maté Kocsis – powołując się na dane NVI (Narodowego Biura Wyborczego) z godziny 16 – mówił o 111 tys. podpisów kandydatów TISZA, które wpłynęły do instytucji. Jednocześnie premier Viktor Orbán – w opublikowanym filmie na Facebooku – chwalił się 190 tys. podpisów pod kandydaturami Fideszu.

Kilka dni później związane z rządem Centrum Praw Podstawowych opublikowało dane, które miało otrzymać od NVI. Dotyczyły one liczby formularzy, które partie miały wysłać do instytucji (jeden formularz mógł zawierać maksymalnie 8 podpisów). Wynikało z nich, że koalicja Fidesz-KDNP złożyła 26 200 formularzy, partia TISZA 13 885, Mi Hazánk 26 620, Koalicja Demokratyczna (DK) 16 200, MKKP 19 750, Jobbik 25 700, a pozostałe ugrupowania – 30 626.

Aby zarejestrować kandydata w JOW, musi on zdobyć co najmniej 500 podpisów w okręgu, w którym kandyduje. Oznacza to, że teoretycznie partia polityczna, aby zarejestrować kandydatów we wszystkich 106 JOW-ach, musi zebrać co najmniej 53 tys. podpisów (jeśli oczywiście zbierze równolegle po 500 podpisów w każdym okręgu).

Połowa marca przyniosła rytualne już uroczystości, odprawiane przez partie polityczne w ramach rocznicy Rewolucji 1848 roku – jednego z trzech najważniejszych świąt narodowych (obok Dnia Świętego Stefana 20 sierpnia i rocznicy Rewolucji 1956 roku z 23 października). Piętnastego marca Budapeszt ponownie stał się poligonem testowym dla najważniejszych graczy politycznych. Ulice stolicy Węgier zapełniły się uczestnikami wieców poparcia dla najważniejszych polityków w kraju. Marsz koalicji Fidesz-KDNP przeszedł od Placu Elvisa Presleya, przez Most Małgorzaty, Plac Zachodni i ulicę Konstytucyjną aż do Placu Lajosa Kossutha (znajdującym się przed węgierskim parlamentem). Tam swoje przemówienie wygłosił tradycyjnie szef rządu. Jednocześnie w innej części miasta odbyła się demonstracja partii TISZA. Uczestnicy ruszyli z Placu Ferenca Deáka aż pod Plac Bohaterów. Obie trasy liczyły ok. 3 km długości, jednak w przeciwieństwie do manifestacji Fideszu manifestacja partii TISZA szła praktycznie w linii prostej. Już trzy dni po święcie narodowym badacze społeczni podjęli się oszacowania wielkości wieców przy okazji również tego święta. Politolog Andrea Szabo i jej zespół ustalili, że w pochodzie koalicji Fidesz-KDNP wzięło udział ok. 85 tys. osób, a w marszu partii TISZA – 162 tys. osób. W październiku 2025 roku ten sam zespół dokonał szacunków uczestnictwa w wiecach, które odbyły się przy okazji Święta Rewolucji 1956 roku. Wówczas marsz koalicji Fidesz-KDNP przyciągnął 93 tys. osób, a marsz partii TISZA – 168 tys.

Już dzień po święcie premier Viktor Orbán rozpoczął swój objazd po kraju, odwiedzając przez kolejny miesiąc kilka razy w tygodniu poszczególne miejscowości. Równolegle wiece w całym kraju organizował jego główny rywal – Péter Magyar – który po wyborach do PE zamiast osiąść na laurach, ruszył w kraj ze swoim przesłaniem. W przeciwieństwie do szefa rządu spotykał się z Węgrami na długo przed tym, jak zaczął robić to Viktor Orbán. Sam fakt, że premier objeżdża kraj, wskazuje na wyjątkowość tej kampanii. W poprzednich kampaniach wyborczych – m.in. w 2022 i 2018 roku – rządząca koalicja prowadziła kampanię w mediach tradycyjnych, społecznościowych oraz zalewając kraj billboardami (zarówno zachęcającymi do oddania na nią głosu, jak i dyskredytującymi jej oponentów).

Tym razem rządzący mają do czynienia z człowiekiem, który niegdyś był częścią ich systemu. Człowiekiem, który w przeciwieństwie do dotychczasowej opozycji objeżdża kraj, spotykając się z mieszkańcami tradycyjnie prawicowej prowincji, oraz który będąc symbolem nowego pokolenia w polityce (w przeciwieństwie do tradycyjnych socjalistów czy liberałów), ma szansę zmobilizować dodatkowych wyborców. Być może premier uznał sytuację swojego obozu za tak niepewną, że sam postanowił wspomóc go przed głosowaniem.

W cieniu walki dwóch wielkich obozów politycznych swoją kampanię prowadzi narodowo-konserwatywna partia Mi Hazánk. Lider ugrupowania – László Toroczkai – organizuje spotkania w zamkniętych salach w poszczególnych miejscowościach kraju. Wydarzenia te przyciągają setki osób. Choć partia radzi sobie ostatnio dobrze w mediach społecznościowych, zwłaszcza po zdecydowanej obronie Łowców Przestępców, po tym, jak ich strona na Facebooku została usunięta (a po czasie przywrócona) przez Meta. László Toroczkai nazwał posunięcie firmy ingerencją w wybory na Węgrzech i zapowiedział podjęcie kroków prawnych przeciwko Meta. Łowcy Przestępców to organizacja założona przez polityka Mi Hazánku. Jej członkowie podejmują interwencje w sprawach osób podejrzewanych o popełnienie przestępstw lub nielegalnych lokatorów. Organizacja nie ukrywa swoich powiązań z partią, której politycy często ją wspierają. Od lutego 2025 roku organizacja regularnie publikuje na YouTube filmy ze swoich interwencji. Te cieszą się sporą popularnością – są oglądane setki tysięcy razy. Dla przykładu: jeden z najświeższych reportaży grupy z 22 marca miał ponad 950 tys. wyświetleń (stan na 8.04.2026). Najnowszy materiał z interwencji, opublikowany 5 kwietnia, ma już ponad 520 tys. wyświetleń (stan na 8.04.2026). Wysokie zainteresowanie działalnością Łowów Przestępców (węg. BŰNVADÁSZOK) pokazuje potencjał partii, która wciąż nie może przebić się w sondażach, notując 4–8 proc. poparcia.

Partia Ruch Naszej Ojczyzny od dawna podnosi temat przestępczości. W marcu 2025 roku kraj obiegła informacja o morderstwie w miejscowości Fonó. Według miejscowych sprawca miał być pod wpływem narkotyków, choć policja zaprzeczała tym domysłom. Od tamtej pory partia uczyniła temat zwalczania przestępczości jednym ze swoich priorytetów. Być może wzorem poprzednich wyborów parlamentarnych ugrupowanie jest niedoszacowane przez ośrodki badawcze. Sama partia pozycjonuje się jako alternatywa dla skorumpowanej jej zdaniem koalicji Fidesz-KDNP, a TISZA w przekazie Mi Hazánk jest wytworem globalistów. Z drugiej strony w obliczu totalnej polaryzacji Fidesz-TISZA wyborcy prawicowi mogą w przeważającej części poprzeć rządzącą koalicję.

Obóz lewicowo-liberalny – będący główną opozycją wobec rządzących – został w ostatnich latach całkowicie zmarginalizowany przez partię Pétera Magyara, określaną również jako centroprawicowa. Sam lider stara się kierować przekaz pojednawczy i przede wszystkim antyrządowy, unikając tematów światopoglądowych czy kwestii polityki zagranicznej. Jest on jednak faworytem wielu polityków europejskich. W swojej dwuletniej karierze w ogólnokrajowej polityce Péter Magyar spotykał się z politykami Europejskiej Partii Ludowej – Ursulą von Der Leyen czy Manfredem Weberem. Niedawno polityk spotkałsię również z premierem Donaldem Tuskiem. Rząd Węgier nieustannie wykorzystuje zagraniczne powiązania Pétera Magyara, a związane z rządem media posuwają się nawet do oskarżania partii TISZA o bycie marionetkową partią Ukrainy. Sondaże nie wskazują jednak na to, by przekaz rządowy wpływał na opinie Węgrów na temat Magyara. W ostatnim miesiącu przed wyborami partia odnotowała wzrost poparcia, notując nawet 58 proc. wśród zdecydowanych wyborców (sondażownia Medián). Tu pojawia się największy problem w prognozowaniu wyniku wyborów na podstawie badań opinii publicznej – te jeszcze nigdy nie były aż tak rozbieżne. Sondażownie związane z opozycją wskazują na poparcie partii TISZA w przedziale 47–58 proc. (firmy Závecz Research, Medián, Iránytű, 21 Kutatóközpont, IDEA, Publicus i Republikon). Jednocześnie według tych samych pracowni poparcie dla koalicji Fidesz-KDNP waha się od 35 do 40 proc. Z kolei ośrodki związane z rządem wskazują na poparcie dla Fideszu w przedziale 45–50 proc. oraz w przedziale 40–42 proc. dla partii TISZA. Jest to absolutnie bezprecedensowa sytuacja. Jeszcze nigdy w historii kraju sondażownie o różnych afiliacjach nie wskazywały tak sprzecznych wyników.

W obliczu sondażowego chaosu warto, moim zdaniem, szacować potencjał obozów politycznych na podstawie danych z mediów społecznościowych (w przypadku TISZA) i rozpoczętej w styczniu Narodowej Petycji (rządowej inicjatywy w formule narodowej konsultacji, dotyczącej pożyczki dla Ukrainy).

W ostatnich tygodniach w serwisie YouTube opublikowano cztery materiały, które zyskały dużą popularność w krótkim czasie. 26 marca swoją premierę miał dokument pt. „Cena Głosu” (węg. „A Szavazat Ára”). Dokument powstał przy udziale znanych uczestników węgierskiego życia publicznego (m.in. aktora Árona Molnára i byłego polityka nieistniejącej już liberalnej partii Razem – Pétera Juhásza). Film ten pokazuje metody koalicji Fidesz-KDNP na pozyskiwanie dodatkowych głosów w dniu wyborów. Obejmują one dowożenie wyborców do lokali wyborczych, a także zwykłe przekupstwo (w postaci oferowania pieniędzy i ziemniaków). Dziennikarze, opisujący dokument na łamach portalu 24.hu, uważają, że za pomocą tych zabiegów koalicja rządząca pozyska dodatkowe 500–600 tys. głosów w dniu wyborów. W 13 dni od publikacji materiał obejrzano ponad 2,1 mln razy (stan na 8.04.2026). Innymi filmami są wywiad Dániela Hrabóczkiego (informatyka i aktywisty partii TISZA) dla portalu 444.hu. Hrabóczki, znany również pod pseudonimem „Gundalf”, ujawnia w nim kulisy prowokacji, jakiej dokonał na służbach. Wiedząc, że będzie przesłuchiwany przez Urząd Ochrony Konstytucji, kłamał, mówiąc o swoich powiązaniach z Ukrainą. Nagranie z przesłuchania zostało opublikowane w pociętej formie i miało służyć jako dowód powiązań opozycji z Ukrainą. Kilka dni później kraj obiegł wywiad Gundalfa dla 444.hu, w którym ten przyznaje się do prowokacji, udowadniając tym samym upolitycznienie organów ścigania. Gundalfa w obronę wziął sam Péter Magyar, który nazwał go bohaterem. W ciągu 9 dni od publikacji wywiad Gundalfa dla portalu 444.hu został obejrzany ponad 1,7 mln razy. Najświeższym tego typu filmem, ujawniającym kontrowersje rządów Fideszu, jest wywiad jednego z żołnierzy – Szilvestra Pálinkása – dla portalu telex.hu. Wojskowy opowiada w nim o warunkach panujących w wojsku. Film ten w 6 dni od publikacji ma już prawie 1,9 mln wyświetleń (stan na 8.04.2026).

26 stycznia rząd rozpoczął inicjatywę „Narodowa Petycja”. Inicjatywa ta ma formułę narodowych konsultacji. W jej ramach do wszystkich gospodarstw domowych w kraju rozsyłane są ankiety, w których rząd pyta Węgrów o zgodę na pożyczkę dla Ukrainy. Równolegle z „Narodową Petycją” rząd prowadzi kampanię billboardową, namawiającą do sprzeciwu wobec planów pożyczki. Choć z początku inicjatywa szła powolnie i wyglądało na to, że na tle poprzednich podobnych inicjatyw będzie cieszyła się znacznie mniejszym zainteresowaniem, w marcu nabrała tempa. Już 13 marca Balázs Hidvéghi – minister w kancelarii premiera – poinformował o ponad 1,5 mln odesłanych formularzy (47 dni trwania inicjatywy). Ponad 2 tygodnie później – 28 marca – Balázs Orbán (niespokrewniony z premierem) poinformował o 1,8 mln odesłanych formularzy (62 dni trwania inicjatywy). Formularze odsyłać można było do 8 kwietnia. Portal szegedma w swoim artykule z 8 kwietnia spodziewa się ponad 2 mln odesłanych ankiet. Inicjatywa ta, trwająca łącznie 73 dni, nie należy do najmniej udanych prób „policzenia się” przez koalicję Fidesz-KDNP. W poprzednich narodowych konsultacjach (październik–grudzień 2025 – 68 dni) wzięło udział 1,6 mln osób. W konsultacjach z zimy 2024/2025 (54 dni) wzięło udział 1,35 mln osób.

Na podstawie dostępnych danych – zarówno zainteresowania w internecie, jak i inicjatyw referendalnych rządu – można spekulować na temat mobilizacji obu obozów politycznych. Zarówno opozycja lewicowo-liberalna, zjednoczona wokół partii TISZA, jak i koalicja Fidesz-KDNP mogą liczyć na co najmniej 2 mln zdyscyplinowanych zwolenników. Rządząca koalicja ma tę przewagę, że może w dniu wyborów wykorzystać wszystkie swoje zasoby i zmobilizować kolejne setki tysięcy wyborców.

Niemniej zachowanie otoczenia rządowego wysyła sprzeczne sygnały. Z jednej strony widać determinację polityków obozu władzy, dużą mobilizację na wiecach premiera i pewność siebie (niedawne chwalenie się wynikami inicjatyw referendalnych przez Balázsa Orbána w mediach społecznościowych). Z drugiej strony media społecznościowe na całym świecie obiegło nagranie, na którym premier Węgier, na jednym z wieców poparcia, wygwizdany przez część osób, zaczął krzyczeć na swoich oponentów, zarzucając im działanie na rzecz interesów Ukrainy.

Péter Magyar na większości swoich wieców gromadzi tysiące zwolenników. Zainteresowanie jego osobą jest ogromne. Prowadzi on również w mediach społecznościowych, ciesząc się niemal dwukrotnie większą liczbą interakcji na Facebooku niż szef rządu (dane opublikowane 7.04.2026 przez portal Telex – ok. 14 mln interakcji pod wpisami Magyara i ponad 7 mln pod wpisami premiera).

Oprócz sondaży, które w zależności od afiliacji firm badawczych pocieszają jedną lub drugą stronę, pojawiły się pierwsze prognozy wyborcze. Pod koniec marca 2026 roku Péter Uj – redaktor naczelny portalu 444.hu (związanego z opozycją) – w podcaście portalu na YouTube powiedział, że na liście partyjnej Fidesz może zdobyć w wyborach 2,5 mln głosów, a partia TISZA – 2,4 mln.

Na początku kwietnia swoją prognozę opublikował instytut Nézőpont (związana z rządem firma badawcza). Według instytutu Fidesz ma zdobyć ok. 2,63 mln głosów, a partia TISZA – ok. 2,29 mln. Mi Hazánk mógłby liczyć na ok. 0,46 mln głosów. Instytut nie ujawnił szacunków poparcia dla mniejszych partii, przede wszystkim DK i MKKP.

Szef firmy Medián – Endre Hann – po tym, jak 8.04.2026 sondażownia opublikowała badanie realizowane w okresie luty–marzec na próbie 5 tys. osób (wyniki: TISZA ~3,72 mln zwolenników, Fidesz-KDNP ~2,33 mln, Mi Hazánk ~0,31 mln, DK ~0,16 mln i MKKP ~0,08 mln – frekwencja 85 proc.), powiedział w programie telex.hu w serwisie YouTube, że przewiduje frekwencję wyborczą na poziomie 74 proc. oraz przewagę TISZA nad Fideszem na poziomie 20–21 pp. Jest to sprzeczne z wynikami badania pracowni Hanna, które przewiduje frekwencję na poziomie aż 85 proc. Przewaga TISZA – wynosząca według badania ok. 1,4 mln głosów – miałaby zgodnie z przewidywaniami pracowni Hanna realnie wynieść 1,1–1,2 mln głosów.

W obecnej sytuacji na rynku sondażowym podjęcie się prognozowania wyniku niedzielnych wyborów jest obarczone ogromnym ryzykiem. Z prognozy Nézőpontu czy przewidywań redaktora naczelnego portalu 444.hu wynika, że poparcie dla Fideszu i TISZA wynosi po ok. 2,5 mln wyborców. Tymczasem sondażowe poparcie dla partii w marcu waha się od 2,17 mln do 3,1 mln w przypadku Fideszu oraz od 2,41 mln do 3,72 mln w przypadku partii TISZA. Wielką niewiadomą pozostaje również poparcie dla partii Mi Hazánk.

Jesienią 2025 roku publicznie stwierdziłem, że wybory wygra koalicja Fidesz-KDNP. Mimo chaosu i wielkiej niewiadomej pod koniec kampanii wyborczej – nie zamierzam wycofywać się ze swoich ówczesnych przewidywań.

Dominik Saczko

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 kwietnia 2026