„Wołodymyr Zełenski będzie po tej wojnie największym przegranym” [Wiktor JEROFIEJEW]

Zełenski

Rosyjski pisarz przebywający na emigracji, Wiktor Jerofiejew, przewiduje, że największymi przegranymi po zakończeniu wojny na Ukrainie będzie Wołodymyr Zełenski. W tekście opublikowanym na łamach francuskiego kwartalnika „Commentaire” tłumaczy swoje stanowisko.

Wołodymyr Zełenski, przegrany pośród przegranych

Mówiąc o tym, że Wołodymyr Zełenski będzie największym przegranym po zakończeniu tej wojny, nie ma jednak na myśli na myśli skandalu korupcyjnego z udziałem jednego z jego bliskich współpracowników, choć sprawa ta zostanie wykorzystana przeciwko niemu już w trakcie kampanii prezydenckiej, którą Europa i Donald Trump domagają się jak najszybciej przeprowadzić.

„Nie — głównym zarzutem, jaki może zostać mu postawiony, będzie jego nadmierne zaangażowanie w wojnę, w której Ukraina przez niemal cztery lata walczyła z pewnym powodzeniem przeciwko drugiej armii świata, armii rosyjskiej. Rywalom Zełenskiego nie zabraknie argumentów: zarzucą mu lekkomyślność wobec potężnego wschodniego sąsiada, zuchwałość, a także bezpośredni marsz ku NATO. Czy jego postawa nie przypomina tej, jaką prezentował Michaił Saakaszwili, który nie wahał się nazwać swego rosyjskiego odpowiednika „Lilipiutinem”? A wiadomo, dokąd go to zaprowadziło — do więzienia. Należało więc, powiedzą, zachować większą powściągliwość wobec Kremla, nie grać przesadnie. To nie był program telewizyjny” – pisze Wiktor Jerofiejew.

I kontynuuje: „Jeśli zaś chodzi o sam przebieg wojny, z czasem odpowiedzialność za wszystkie — lub niemal wszystkie — jej tragedie zostanie przypisana Zełenskiemu (…). Sam prezydent Ukrainy będzie coraz częściej przedstawiany jako dyktator (czym, uczciwie rzecz biorąc, nie był). Niemałą rolę odegrają tu rosyjscy propagandyści — jawni i ukryci — którzy na polecenie Kremla przepełnionego nienawiścią uczynią wszystko, by usunąć Zełenskiego ze sceny politycznej. Gdy zostanie odsunięty, będzie musiał odpowiedzieć za każde ciało poległego ukraińskiego żołnierza — i ostatecznie sam trafi do więzienia albo stanie się martwy” – przewiduje Wiktor Jerofiejew.

A Putin?

Tak, drugą ofiarą traktatu pokojowego z Ukrainą mógłby być sam Władimir Putin – potwierdza Wiktor Jerofiejew. Jednak, jak zastrzega, jego upadek nie nastąpi tak szybko jak w przypadku Zełenskiego. „Obecnie jest on w Rosji jednocześnie carem i Bogiem Ojcem — nic mu nie zagraża. Opozycja tkwi w więzieniach lub na emigracji, a tysiące poległych na froncie są świadomie ignorowane zarówno przez społeczeństwo, jak i przez samego prezydenta, otoczonego przez oddanych mu ludzi” – zauważa pisarz.

Wiktor Jerofiejew twierdzi, że Putin nie ma żadnej potrzeby kończyć wojny. Choć może zastanawiać się nad użytecznością pokoju, bo „skoro cztery lata wojny nie przyniosły wielkich, a nawet znaczących zwycięstw, czy nie lepiej byłoby doprowadzić do wewnętrznego upadku Ukrainy poprzez wybory prezydenckie i wyniesienie do władzy uległego polityka, pokroju Wiktora Medwedczuka czy Wiktora Janukowycza, a jednocześnie powierzyć resort obrony „własnemu” generałowi — na wzór Konstantego Rokossowskiego, którego Stalin uczynił marszałkiem Polski?”.

Europa przegra, gdy nie będzie trzymała się Ameryki

Wiktor Jerofiejew twierdzi, że gdy wojna między Rosją a Ukrainą się zakończy, Putin — zanim sam stanie się ofiarą — zyska większą swobodę, by prowadzić bezwzględną wojnę przeciw Europie.

„Europy Putin nienawidzi. Nienawidzi jej filozofii i moralności. Uważa ją za tchórzliwą, sprowadzoną do społeczeństwa konsumpcyjnego, pozbawioną bogów i bohaterów (…). Spragniony odwetu zrobi wszystko, by uprzykrzyć jej życie (…). Nie będzie to wojna tradycyjna — starcie z NATO w dawnym stylu nie ma sensu. Jak więc zadać Europie ból? To wymaga namysłu. Jakże korzystne — rozumują ludzie Kremla — że Europa nie jest już bliskim sojusznikiem Ameryki! Łatwiej będzie z nią postępować i wystawić jej rachunek” – pisze Wiktor Jerofiejew we francuskim „Commentaire”.

Commentaire/AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 3 kwietnia 2026