Prof. Michel WIEVIORKA: Antysemityzm, stary demon francuskiej polityki?

Antysemityzm, stary demon francuskiej polityki?

Photo of Prof. Michel WIEVIORKA

Prof. Michel WIEVIORKA

Francuski socjolog zajmujący się „socjologią zła”. Profesor w École des hautes études en sciences sociales w Paryżu, autor m.in. “L’antisémitisme”, “Le racism”, “Neuf leçons de sociologie”. Nakładem Wyd. Wszystko co Najważniejsze ukazała się książka "Co z tą Francją, Panie Macron?" (2022).

Ryc. Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autora

„Nowy antysemityzm” jest rozproszony, dziurawy i niejasny, jednak przenika dziś całe społeczeństwo – pisze prof. Michel WIEVIORKA

.Barbarzyński charakter ataku przeprowadzonego w Izraelu przez Hamas 7 października 2023 r. wywołał oburzenie i komentarze, ożywiające trwającą już od dawna debatę, w której wybrzmiewają poglądy wyrażane przez niektórych członków klasy politycznej. Czy ostatnie opinie na temat Hamasu lub antagonizujące wypowiedzi na temat konfliktu izraelsko-palestyńskiego podkreślają ukryty antysemityzm lewicy, a konkretniej po lewej stronie lewicy?

Pytanie to jest wciąż aktualne, nawet jeśli historycznie nienawiść do Żydów była bardziej rozpowszechniona na prawicy i na skrajnej prawicy, najpierw po stronie chrześcijańskiej, a następnie w nurtach czysto rasistowskich, których kulminacją był nazizm. Ukuty w 1879 r. w Niemczech przez Wilhelma Marra termin „antysemityzm” rozpowszechnił się w świecie w kontekście, który zaledwie krótko poprzedzał aferę Dreyfusa (1894 r.) i był już częścią „wojny dwóch Francji”, w której antysemicka, nacjonalistyczna, antyrepublikańska i katolicka prawica walczyła z republikańską, często antyklerykalną lewicą.

Jednak antyjudaizm, a później antysemityzm już dawno znalazł swoją przestrzeń na lewicy.

Myśliciele o ambiwalentnych uczuciach

.Voltaire, Marks, Proudhon również, kierowani głębokimi uczuciami antyreligijnymi, choć nie można jeszcze mówić w tamtym czasie o antysemityzmie, gdyż byłoby to anachroniczne, wypowiadali słowa pełne nienawistnych uprzedzeń wobec Żydów i judaizmu.

Pod koniec XIX wieku Jean Jaurès (przywódca francuskiego ruchu socjalistycznego – przyp. red.), zanim stanął po stronie Zoli i dreyfusardów, zaatakował „rasę żydowską, skupioną, zapalczywą, podstępną, zawsze ogarniętą swego rodzaju gorączką zysku” (1898, przemówienie w Tivoli). Historia ta jest dobrze udokumentowana przez Léona Poliakova w jego Histoire de l’antisémitisme. Po eksterminacji Żydów w Europie przez nazistów nienawiść do Żydów, która do tej pory była kwestią opinii, stała się przestępstwem i można było oczekiwać, że ogólnie zaniknie, a na lewicy w szczególności. Tak się jednak nie stało.

Po pierwsze, niektórzy francuscy komuniści w połowie XX wieku byli na nią otwarci, choćby tylko po to, by walczyć z Léonem Blumem czy Pierre’em Mendès-France’em, lub też w mniej lub bardziej ślepej zgodzie z „Partią”, która sama była na moskiewskiej smyczy. Józef Stalin od dawna bowiem żywił nienawiść do Żydów. Dyktator zakończył życie, oskarżając w majakach swoich żydowskich lekarzy o spiskowanie przeciwko niemu – „białe fartuchy”, jak ich nazywał – czyli jego lekarze zawdzięczali życie tylko temu, że umarł w marcu 1953 roku. W bloku wschodnim antysemityzm nie był zresztą nowością. W 1968 r. polski przywódca Władysław Gomułka zmusił większość ostatnich Żydów w Polsce do opuszczenia kraju w ramach kampanii antysemickiej.

Oprócz tych spektakularnych haseł istniało jeszcze bardziej subtelne bagatelizowanie żydowskiej specyfiki niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz, co było widoczne w prezentowaniu zwiedzającym aż do lat 80. kilku pawilonów krajów imperium sowieckiego tak, jak gdyby eksterminacja ludzi nie spotkała ich jako Żydów. Jak przypomina nam Valérie Igounet, negacjonizm nie był monopolem skrajnej prawicy.

Punkt zwrotny pod koniec lat 60.

.Antysemityzm lewicy we Francji, obarczony uprzedzeniami łączącymi Żydów z pieniędzmi i kapitałem, a także z władzą medialną, nabrał prawdziwego znaczenia dopiero pod koniec lat 60. XX wieku. Zjawisko to stało się jeszcze bardziej widoczne w związku z kwestią izraelsko-palestyńską, która zyskała wówczas szczególny rozmach i znaczenie w relacjach międzynarodowych.

Początkowo to skrajna lewica uległa antysemickiej pokusie, poprzez identyfikację z ruchem palestyńskim. Jednak atak terrorystyczny w Monachium w 1972 r., w którym komando „Czarnego Września” zamordowało kilku izraelskich sportowców biorących udział w igrzyskach olimpijskich, ostudził najbardziej nienawistny lewicowy zapał.

W szczególności zaś wydarzenie to dało początek nowej świadomości w skrajnie lewicowej, francuskiej partii Gauche prolétarienne, co z pewnością przyczyniło się do odrzucenia terroryzmu przez ten ruch, a ostatecznie do jego samorozwiązania, mimo że Jean Paul Sartre ogłosił miesiąc po ataku w J’accuse. La Cause du Peuple (15 października 1972 r.): „W tej wojnie jedyną bronią Palestyńczyków jest terroryzm; to straszna broń, ale uciskana biedota nie ma innej”.

Sartre, filozof, podobnie jak niektórzy inni ówcześni aktywiści, później wycofał się z tego stanowiska. Kolejna ewolucja stanowiska francuskich elit nastąpiła w latach 80. Dla Francji był to czas masowej migracji, który zmienił polityczne rozdanie w kraju. Niedawna imigracja zarobkowa z Afryki Północnej przekształciła się w „imigrację osiedleńczą”, silnie dotkniętą bezrobociem i ubóstwem. Na dodatek musiała mierzyć się z rasizmem, który sam ulegał transformacji w kierunku przekonania o istotności różnic między ludźmi, odmawiając imigrantom jakiejkolwiek zdolności do integracji. Jednocześnie wśród osób wywodzących się z tych społeczności pojawiła się podwójna identyfikacja: narodowa, ze sprawą palestyńską, i religijna, z islamem.

Na lewicy wówczas antyrasizm był jednak w pełni kompatybilny z walką z antysemityzmem, uosabianą przez prezydenta François Mitterranda. Zarówno Marsz przeciwko Rasizmowi z 1983 r., jak i narodziny SOS-Racisme ustawiają walkę z rasizmem po stronie uniwersalnych, humanistycznych wartości, które nie pozostawiają miejsca na nienawiść do Żydów.

Trauma po Sabrze i Szatili

.Wizerunek Izraela zaczął jednak pogarszać się w oczach francuskiej opinii publicznej od 1982 roku, a w szczególności po inwazji na Liban i oblężeniu Bejrutu przez armię izraelską. Masakry dokonywane przez bojówki w palestyńskich obozach w Sabrze i Szatili oburzyły cały świat.

Opinia publiczna, w tym lewica w Izraelu, słusznie widziały w tym rękę Izraela, celową bierność, przyzwolenie na działanie, które sprawiło, że zbrodnie te stały się możliwe. Spadek zaufania do państwa żydowskiego zaczął być jednak coraz bardziej widoczny na lewicy, i to nie tylko po lewej, skrajnej stronie lewicy.

Jednak wrażliwość sprzyjająca Palestyńczykom nie nabrała jeszcze silnego antysemickiego zabarwienia. Atak z 3 października 1980 r. na synagogę przy rue Copernic w Paryżu nie był zresztą powiązany ze sprawą palestyńską. W tamtym czasie opinia na lewicy była niemal jednomyślna w postrzeganiu go jako skrajnie prawicowego działania – potrzeba będzie jeszcze trochę czasu, zanim hipoteza o grupie terrorystycznej z Bliskiego Wschodu będzie mogła zostać przyjęta. Później François Mitterrand, wtedy jeszcze kandydat na prezydenta, znajdzie się w 1990 roku wśród demonstrantów, którzy przyszli wyrazić swoje odrzucenie antysemityzmu po zbezczeszczeniu żydowskiego cmentarza.

Syjonizm = Żydzi, antysyjonizm = antysemityzm?

.Początek XXI wieku, a w szczególności 11 września 2001 r., oznaczał poważne przesunięcie na prawo, z silną wrogością wobec islamu w wielu zachodnich demokracjach – był to czas rządów George’a Busha i rozkwit skrajnej prawicy w Europie.

We Francji czasów Jacques’a Chiraca i Lionela Jospina [prezydenta i premiera z przeciwnych obozów politycznych – przyp. tłum.] socjaliści wolniej niż prawica dostrzegali wzrost aktywnego i zjadliwego antysemityzmu, często będącego dziełem osób pochodzących z niedawnych środowisk imigracyjnych, oraz przenoszenie napięć z Bliskiego Wschodu do Francji. Na obrzeżach francuskiej lewicy i partii lewicowych, w szczególności na propalestyńskich demonstracjach w 2014 r., słychać było głosy nie tylko wymierzone w Izrael za jego politykę, ale nawet podważające samo jego istnienie. Żydzi jakoby nie mieli prawa do posiadania własnego państwa, mimo że w momencie powstania zostało ono uznane przez społeczność międzynarodową, w tym zarówno przez Stany Zjednoczone, jak i Związek Sowiecki.

Potwierdza się zatem elementarne równanie, odziedziczone po sowietyzmie: syjonizm = Żydzi, i symetrycznie: antysyjonizm = antysemityzm, z pominięciem tego, że można być krytycznym, a nawet wrogim wobec Izraela, nie będąc antysemitą, i że istnieją antysemici, którzy popierają jego istnienie.

Powiązanie antysyjonizmu i antysemityzmu działa nawet na skalę międzynarodową, jak podczas Światowej Konferencji przeciwko Rasizmowi, Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i Pokrewnym Formom Nietolerancji w Durbanie w 2001 roku. Izrael, mimo że jest jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie, rzekomo jest rasistowski i praktykuje apartheid, co uzasadniałoby jego bojkot.

Islamizm potężnym motorem antysemityzmu

.Wzrost popularności i znaczenia islamizmu sprawił, że nienawiść do Żydów ponownie znalazła się w centrum debaty, nie tylko we Francji. Badacz Marc Sageman donosi o tym, pokazując, że była to potężna motywacja dla sprawców ataków dżihadystów w pierwszych latach XXI w. Ma to niewielki oddźwięk polityczny w opinii publicznej, zwłaszcza na lewicy, ale nie przeszkadza w rozwoju prawicowej krytyki, oskarżającej lewicę o ślepotę, naiwność lub samozadowolenie.

Niektórzy uznali za użyteczne nawet mówienie o „islamskim-lewactwie”, aby opisać trendy, które łączą poparcie dla radykalnego islamizmu z przynależnością do lewicy, co jest w rzeczywistości podwójnie niefortunne. Określenie to myli islam z islamizmem (islamo to nie islamismo), a lewicę z lewactwem, choć ci, którzy używają tego określenia, sami są skłonni do potępiania całej lewicy i obawiają się islamu jako takiego.

Lewa strona francuskiej lewicy i ekologia polityczna są jednak czasami przesiąknięte antysemityzmem, który nie odróżnia ani istnienia państwa Izrael od polityki jego rządu, ani tego państwa od Żydów z diaspory, rozsianych po całym świecie.

„Wpadki” i nowy antysemityzm

.Oprócz ataków i gróźb wobec członków społeczności żydowskiej we Francji wojna w Iraku i konflikt na Bliskim Wschodzie kilkakrotnie stawały się okazją do „wpadek” niektórych partii politycznych. Tak było w 2003 r., kiedy Aurélie Filippetti, ówczesna rzeczniczka partii Zielonych, postanowiła zdystansować się od swojej partii po antysemickich hasłach wygłoszonych podczas demonstracji.

Między zarzucaniem tym partiom rażącego antysemityzmu a przypisaniem go wszystkim zwolennikom tych grup, jak ma to miejsce w przypadku La France Insoumise (LFI), jest cienka granica, której przekraczać nie należy. Dotyczy to tylko nielicznych przypadków, a w każdym razie rzadko jednoznacznych.

To zjawisko istnieje jako skrajna wypadkowa logiki, która niekoniecznie świadczy o czysto antysemickiej nienawiści, ale nie zawsze jest od niej bardzo daleka – dziś stawia na tej samej skali barbarzyństwo i zbrodnie wojenne Hamasu oraz politykę rządu izraelskiego, która zresztą jest krytykowana w samym Izraelu przez demokratyczną opozycję.

Nie możemy zapominać też o antysemityzmie skrajnej prawicy – pomimo wysiłków przywódców francuskiego Zjednoczenia Narodowego, aby się od niego zdystansować – ani o antysemityzmie, który przenika niektórych muzułmanów, prawdopodobnie przy ideologicznym wsparciu zwolenników siania zamętu zarówno na skrajnej lewicy, jak i skrajnej prawicy.

Ten „nowy antysemityzm”, którego nazwa jest bardziej częścią języka prawicy, jest również rozproszony, dziurawy i niejasny, a jak pokazało niedawne badanie przeprowadzone wśród francuskich studentów, przenika całe społeczeństwo.

Michel Wieviorka
Tekst ukazał się w nr 58 miesięcznika opinii „Wszystko co Najważniejsze” [PRENUMERATA: Sklep Idei LINK >>>]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 4 stycznia 2024