Prof. Zbigniew LEWICKI: Ameryka z nie w pełni sprawnym prezydentem Prof. Zbigniew LEWICKI: Ameryka z nie w pełni sprawnym prezydentem

Ameryka z nie w pełni sprawnym prezydentem

Prof. Zbigniew LEWICKI

Profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, amerykanista. W latach 1990-1995 dyrektor Departamentu Ameryki w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

zobacz inne teksty Autora

Głównym problemem polityki USA są wyraźne sygnały niepełnej sprawności prezydenta. Biden zapomina podstawowe nazwiska i nazwy, boi się otwartych konferencji prasowych. Chiny i Rosja mogą to wykorzystać – pisze prof. Zbigniew LEWICKI.

Relacje Polska-USA w czasie prezydentury Joe Bidena zapowiadają się na dużo mniej efektowne niż w czasie kadencji Donalda Trumpa. Oczywiście nie będzie żadnej wrogości, ale też nie będzie już żadnego specjalnego traktowania Polski.

Wrócimy do przynależnego nam – z racji rozmiarów naszego kraju – statusu sojuszniczego, średniego państwa europejskiego. Zmianę w traktowaniu Polski przez nową administrację widać w wielu punktach, a najbardziej jaskrawy przykład to brak kontaktu telefonicznego prezydenta Bidena z prezydentem Dudą. Innymi słowy, powróciliśmy do statusu, jaki mieliśmy dawniej.

Zarazem nie ma powodu sądzić, że zmiana w temperaturze relacji polsko-amerykańskich przełoży się na najważniejsze pola współpracy rozwinięte przez administrację Trumpa. Zarówno współpraca na polu energetycznym (import przez Polskę amerykańskiego gazu LNG, coraz bardziej krystalizujące się plany współpracy na polu energetyki jądrowej), jak i dynamicznie rozwijana współpraca dziedzinie obronności nie ucierpią po zmianie administracji amerykańskiej. Wszystkie te inicjatywy są opłacalne dla obu stron, wpisują się szerszy kontekst rywalizacji amerykańsko-rosyjskiej i jako takie będą kontynuowane, a niewykluczone, że również rozwijane. Polska graniczy z państwami nienależącymi do NATO i jako kraj graniczny będzie wspierana – tym bardziej że presja ze wschodu cały czas się zwiększa.

Znak zapytania pojawia się za to przy inicjatywie Trójmorza. Ten program powstał za prezydentury Trumpa. Pełnił wtedy rolę instrumentu pomocnego w rozwoju w tej części Europy ośrodka zdolnego (przynajmniej w pewnej części) do balansowania wpływów Niemiec w Europie. Teraz następuje zmiana. Prezydent Biden jednoznacznie opowiada się za odbudowaniem relacji transatlantyckich z uwzględnieniem Niemiec i Francji. Jeśli tak się stanie, to projekt Trójmorza – i tak trudny w realizacji, gdyż wymagający woli politycznej i dużych nakładów finansowych – prawdopodobnie będzie obumierał.

Nowa demokratyczna administracja bardzo wyraźnie podkreśla chęć naprawy relacji z Niemcami. Napotyka jednak trudną przeszkodę: rurociąg Nord Stream 2. Z jednej strony Waszyngton artykułuje zdecydowany sprzeciw wobec ukończenia tego projektu, a z drugiej nie ukrywa, że zależy mu na lepszych relacjach z Niemcami. Gdyby rurociąg stanowił przeszkodę dla nowego otwarcia w stosunkach z największym państwem Unii Europejskiej, to pewnie amerykańska blokada ukończenia Nord Stream 2 nie zostałaby utrzymana. Ale na problem budowy gazociągu nakładają się coraz bardziej napięte stosunki USA z Rosją. Chodzi tutaj o sprawę Nawalnego, ale także Ukrainy i rosyjskich przygotowań do jakiejś formy interwencji zbrojnej, które obecnie mają miejsce.

Byłoby szalenie niebezpieczne dla Stanów Zjednoczonych, gdyby pozwoliły teraz Rosji i Niemcom dokończyć Nord Stream 2. Nadzieja Polski na to, że nie uda się tego gazociągu dokończyć, leży dziś bardziej w pogorszonych relacjach Moskwy z Waszyngtonem niż Berlina z Waszyngtonem.

Prezydent Biden złożył Władimirowi Putinowi propozycję spotkania na szczycie z dwóch powodów. Po pierwsze, bo to go nic nie kosztowało. Tego typu spotkania nie mają już takiej rangi jak szczyty amerykańsko-sowieckie w czasie zimnej wojny. Po drugie, być może kontynuuje on taktykę Trumpa, polegającą na niejednoznaczności działania; wyrzuca dyplomatów rosyjskich, jednocześnie proponując spotkanie na szczycie. Widać, że prezydent Biden chce wysłać sprzeczne sygnały do Moskwy, żeby utrudnić odkrycie swoich intencji. Nie należy traktować tego jako zapowiedzi kolejnego resetu w relacjach Rosji i USA – podobnego do tego, którego byliśmy świadkami w 2009 r. po agresji Rosji na Gruzję. Amerykanie wiedzą, że wtedy popełnili błąd.

Po 100 dniach sprawowania urzędu przez Joe Bidena widać, że głównym problemem amerykańskiej polityki są wyraźne sygnały niepełnej sprawności prezydenta. Biden zapomina podstawowe nazwiska i nazwy, czuje się niepewnie, boi się otwartych konferencji prasowych. Przez grzeczność nie zwraca się na to uwagi, ale wszyscy o tym wiedzą. To obecnie największy problem tej administracji.

.Rodzi się pytanie: czy prezydent Biden naprawdę jest w stanie wykonywać swoją funkcję? Czy przez jego problemy z koncentracją nie zostaną podjęte błędne decyzje? Przeważa nadzieja, że nie będzie musiał dokonywać strategicznych posunięć, ale to oznacza, że nie dojdzie do przełomów w relacjach Stanów Zjednoczonych z innymi mocarstwami. Można się też spodziewać, że Rosja, ale także Chiny będą się starały wykorzystać niepełną sprawność prezydenta Stanów Zjednoczonych. I być może już to robią.

Zbigniew Lewicki

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 kwietnia 2021

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam