Prof. Zygmunt KĄCKI: Utracone bogactwo polskiej przyrody

TSF Jazz Radio

Utracone bogactwo polskiej przyrody

Prof. Zygmunt KĄCKI

Profesor Uniwersytetu Wrocławskiego. Dyrektor Ogrodu Botanicznego we Wrocławiu.

Według najnowszych danych, opublikowanych w maju 2019 roku, milion gatunków roślin i zwierząt jest zagrożonych wyginięciem. W Polsce 42 gatunki wymarły, a 124 taksony są krytycznie zagrożone wymarciem. Na Dolnym Śląsku 34 proc. flory jest zagrożone wymarciem, 63 taksony wymarły, 98 jest krytycznie zagrożonych, 90 wymiera, natomiast 144 są narażone na wymarcie – pisze prof. Zygmunt KĄCKI

Zdawałoby się, że w dzisiejszym świecie w ogóle nie zwracamy uwagi na rośliny. I choć nieliczne elementy debaty na temat stanu środowiska zaczynają przebijać się do świadomości społecznej, wciąż nie mamy pojęcia, jak wielkie zmiany zachodzą w bogactwie gatunkowym i jak wiele już straciliśmy.

Flora to bogini zjawisk pięknych. Niektóre zjawiska przyrodnicze od zawsze miały wymiar metafizyczny i stanowiły ważny element w praktykach religijnych. W pierwotnych wierzeniach animistycznych rośliny traktowane były jako istoty posiadające duszę, bogatą symbolikę mają niemal we wszystkich monoteistycznych religiach świata. A wszystko wywodzi się z najwspanialszego ogrodu: ogrodu Eden. W Księdze Rodzaju napisane jest, że już trzeciego dnia tworzenia Bóg rzekł: „»Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona«. I stało się tak. Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre”. Czy mamy zatem prawo je niszczyć?

Człowiek u zarania swojego rozwoju związał z roślinami swoje życie biologiczne, kulturowe i społeczne. Co ważne, dotyczy to nie tylko Homo sapiens, ale także innych gatunków z rodziny człowiekowatych. Na przykład już neandertalczycy wykorzystywali kwiaty w rytuałach pogrzebowych i były to gatunki dobrze znane także dzisiaj, np. chaber bławatek czy krwawnik pospolity.

.Człowiek widział w niektórych roślinach, poza właściwościami użytkowymi lub dekoracyjnymi, także nadprzyrodzoną moc i nadawał im magiczne znaczenie. Wśród nich szczególny był niewątpliwie dziurawiec pospolity Hypericum perforatum.

Dziurawcowi, bardzo częstej roślinie, przypisywano właściwości chroniące przed złymi mocami.

W wierzeniach ludowych dziurawiec był określany jako Fuga daemonum – nie pozwala zniewolić i chroni od złego. Obecnie w fitoterapii roślina ta wykorzystywana jest przede wszystkim jako środek wspomagający pracę wątroby i łagodny środek przeciw depresji i migrenie.

Dziurawiec miał odpędzać złe moce, natomiast lubczyk ogrodowy Levisticum officinale miał dbać o te dobre, a w szczególności wywoływać, wzmagać lub przywracać utraconą miłość. Panowało przekonanie, że działanie lubczyku potęguje się podczas pełni i wówczas powinien on być podawany. Zdumiewające jest to, że lecznicze związki czynne zawarte w lubczyku działają głównie moczopędnie i znoszą nadmierną fermentację w przewodzie pokarmowym. Przytoczone wierzenia ludowe, obyczaje i zastosowanie lecznicze niektórych roślin przypominają nam, jak wielkie znaczenie miały one i wciąż mają w życiu człowieka.

.Jednakże samo pojęcie „roślina” nie jest łatwe do określenia. Szukając definicji w słowniku języka polskiego, znajdziemy wyjaśnienie, które dla botanika może być nadmiernie uproszczone: „żywy organizm, który ma zdolność wytwarzania substancji odżywczych dzięki pochłanianiu światła”. Wiemy, że nie wszystkie rośliny na Ziemi są fotosyntezujące, przyjmijmy jednak, że przytoczona definicja jest w 90 proc. prawdziwa.

Pierwsze próby kategoryzacji roślin sięgają IV wieku p.n.e., a największą rolę naukową odegrał Teofrast, nazywany ojcem botaniki. To on wprowadził do słownika nauki kilka ważnych pojęć, którymi posługujemy się także współcześnie. Podzielił rośliny na bardzo szerokie grupy, takie jak drzewa, krzewy, krzewinki i zioła, a system ten był używany aż do XIV w. Do słownika botaniki wprowadził najważniejsze pojęcie, tzn. kwiat (ánthos).

Jeśli spojrzymy na rozwój cywilizacji na różnych kontynentach, to największe znaczenie w historii rozwoju ludzkości odegrały trawy.

Udomowienie traw stało u podstaw pierwszych cywilizacji rolniczych. Nie dziwi fakt, że trawy w Księdze Rodzaju wskazywane są jako podstawowe źródła pożywienia. Przyjmuje się, że pierwsza cywilizacja powstała w obszarze Żyznego Półksiężyca (Mezopotamii), a pierwszymi udomowionymi trawami były jęczmień i pszenica. Technologia produkcji pokarmu z tych roślin przeszła długą drogę rozwoju w ciągu ostatnich tysięcy lat. Dzisiejsze zboża zmieniły się genetycznie i fenotypowo. Dzisiaj są o wiele bardziej zróżnicowane i wydajne, ale wciąż stanowią główne źródło pokarmu dla ludzi i zwierząt. Nie bez powodu ks. Jan Twardowski pisał: „Piękne są góry i lasy, i róże zawsze ciekawe, lecz z wszystkich cudów natury jedynie poważam trawę”.

Szata roślinna to ogół wszystkich roślin występujących na Ziemi. Możemy ją opisywać w dwóch postaciach: pod względem gatunkowym (flora) oraz pod względem fitosocjologicznym, czyli populacji gatunków roślin, które się zrzeszają w pewne ugrupowania i tworzą zbiorowiska roślinne. Rośliny o podobnych lub wspólnych cechach definiują regiony biogeograficzne. Wyróżniamy gatunki rodzime, czyli te, które z natury historycznej, a także ze względów klimatycznych, geologicznych i glebowych oraz możliwości spontanicznej dyspersji występują na danym terenie jako naturalny składnik środowiska. W tej grupie szczególną rolę odgrywają gatunki endemiczne, które mają ograniczony i często bardzo wąski obszar występowania. Pojęcie to może być różnie rozumiane, ponieważ rośliny endemiczne możemy opisywać w skali Europy lub Ameryki, ale również w skali lokalnej, obejmującej niewielki masyw górski.

Wraz z wędrówkami ludzi przemieszczały się także rośliny, działo się to w okresie neolitycznym w Europie. Jednak znaczące zmiany we florze zostały spowodowane przez wielkie odkrycia geograficzne z XV i XVI wieku. Ludzie podróżujący między kontynentami przewozili rośliny świadomie w celach dekoracyjnych lub nieświadomie, np. w glebie balastowej statków. Rozpoczął się czas wymiany składników flory pomiędzy bardzo odległymi regionami. Gatunki przybyłe z innych obszarów geograficznych traktujemy jako obce. Dzielone są one na dwie kategorie. Pierwsze to te, które przybyły w czasach prehistorycznych, począwszy od neolitu. Druga kategoria to rośliny nowo przybyłe, głównie gatunki z odległych kontynentów, od okresu wielkich odkryć geograficznych.

W obrębie gatunków obcych należy zwrócić uwagę przede wszystkim na gatunki inwazyjne. Są to rośliny, które zaaklimatyzowały się w nowym obszarze, a następnie rozprzestrzeniły w naturalnych ekosystemach, bardzo często prowadząc do drastycznych zmian w ich strukturze.

Istnieje grupa 100 najbardziej inwazyjnych roślin świata, niektóre z nich występują także w Polsce.

To m.in. rdestowiec ostrokończysty Reynoutria japonica. Jest to bardzo ekspansywna roślina, która pochodzi z Azji, a w Europie pojawiła się w pierwszej połowie XIX wieku. Wypiera gatunki rodzime, tworząc zwarte zarośla. Rdestowiec charakteryzuje się także niezwykłą prężnością rozwoju i zdolnością regeneracji nawet z drobnej części rośliny. Z tego względu jest bardzo trudny do usunięcia, a walka z nim często kończy się porażką. W wielu krajach przeznacza się spore środki na usuwanie rdestowca, a tereny przez niego zajęte znacznie tracą na wartości gospodarczej.

.Flora Polski nie jest bardzo bogata, liczy około 2500 gatunków. Jest to konsekwencja ostatniego zlodowacenia, a także braku barier geograficznych, co powoduje, że mamy niewiele gatunków endemicznych. Jedyna naturalna bariera wyznaczona jest przez pasmo gór na południu kraju, w których mamy najwięcej gatunków endemicznych. Na Niżu Polskim znane są trzy gatunki endemiczne: przytulia krakowska Galium cracoviense z rodziny marzanowatych, która rośnie na skałkach Jury Krakowsko-Częstochowskiej, warzucha polska Cochlearia polonica oraz prawdopodobnie pięciornik śląski Potentilla silesiaca. W górach mamy więcej endemitów, jednak dzielimy je z innymi państwami. Większość z tych roślin należy do grupy zagrożonych i ginących.

W pierwszej polskiej czerwonej księdze roślin, przygotowanej pod redakcją prof. K. Zarzyckiego i prof. R. Kaźmierczakowej, czytamy: „Ziemia przestała być gościnnym domem dla organizmów żywych. Na wszystkich szerokościach geograficznych i we wszystkich środowiskach wymierają dzikie zwierzęta i rośliny. W XX wieku na naszych oczach proces ten nabrał niebywałego przyśpieszenia. Za sprawą człowieka giną już nie tylko pojedyncze gatunki, ale ich setki i tysiące; pustoszeje biosfera; zmniejsza się różnorodność biologiczna, co zagraża stabilności wielu systemów i podstawom gospodarki”.

W Polsce z 2,5 tysiąca gatunków roślin naczyniowych na czerwonej liście roślin zagrożonych znajduje się aż 765 taksonów. To jest ponad 30 proc.! Co trzeci spotykany gatunek roślin jest potencjalnie zagrożony wyginięciem. Zagraża to stabilności wielu ekosystemów.

Gatunki tworzą zbiorowiska roślinne – wchodzą w skomplikowany system obiegu energii i tworzą związki między sobą; brak jednego elementu może powodować zubożenie, a nawet zanik całych ekosystemów. Według najnowszych badań rośliny doskonale się ze sobą komunikują, wykorzystując grzyby w celu przesyłania informacji i sygnałów. Drzewa komunikują się ze swoim potomstwem, co jeszcze niedawno było dla nas czymś zupełnie niewyobrażalnym. Roślina macierzysta stwarza warunki, aby chociaż część potomstwa mogła w przyszłości stanowić kolejne pokolenie roślin.

Tempo zanikania gatunków i ekosystemów powoduje, że tracimy wiele niezwykle cennych informacji, zanim zdążymy je przyswoić. Zgodnie z kryteriami IUCN w Polsce 42 gatunki wymarły, a 124 taksony są krytycznie zagrożone wymarciem. Na Dolnym Śląsku 34 proc. flory jest zagrożone wymarciem, 63 taksony wymarły, 98 jest krytycznie zagrożonych, 90 wymiera, natomiast 144 są narażone na wymarcie.

Proces wymierania gatunków jest obserwowany na całym świecie. Według najnowszych danych, opublikowanych w maju 2019 roku, milion gatunków roślin i zwierząt jest zagrożonych wyginięciem. Spotykamy się z dramatycznym przyśpieszeniem ubywania gatunków z naszego krajobrazu. Ten dramatyczny obraz w 91 proc. przypadków jest spowodowany niszczeniem i przekształcaniem siedlisk przez człowieka. Ludzie zajmują i zmieniają krajobraz w takim zakresie oraz tempie, że rośliny nie nadążają z adaptacją do nowych warunków siedliskowych. Następną bezpośrednią przyczyną wymierania roślin jest eksploatacja zasobów przyrodniczych przez człowieka. Główną przyczyną wielkich zmian jest rozwój rolnictwa: pozyskiwanie nowych terenów pod uprawę, odlesienie, pozyskiwanie drewna (np. wycinanie puszczy amazońskiej i starych lasów w Europie).

Rozwój rolnictwa i przejście z modelu gospodarowania ekstensywnego na intensywne powodują spadek różnorodności biologicznej. Jest to związane z utratą mozaiki siedlisk. Tracimy zróżnicowanie krajobrazu przez zastępowanie łąk i lasów polami uprawnymi oraz przez urbanizację i fragmentację. W krajobrazie intensywnej gospodarki rolnej nie ma miejsca na piękne rośliny, jak ostnica Jana Stipa pennata subsp. joannis, która przypomina, że blisko nam do strefy kontynentalnej z roślinnością stepową. To prawdopodobnie ostnice na stepach akermańskich urzekły Mickiewicza.

.Wokół nas istnieje świat wspaniałych roślin i zwierząt, które wypracowały własny, wybitny system komunikacji i życia. Jest to układ setek milionów połączeń troficznych i współwystępowania, w którym każde drzewo, kwiat i zwierzę są zależne od swojego istnienia. Zachłanność i egoizm człowieka w eksploatowaniu natury pozbawiła te istoty domu – środowiska, w którym żyjemy i bez którego my także nie przetrwamy. Możemy pozostać głusi i zamknięci na potrzeby innych organizmów, jednak również człowiek ma granice adaptacji, a przede wszystkim potrzebuje żywności i czystego powietrza. Nie powinniśmy czekać na zmiany wprowadzone przez międzynarodowe organizacje czy decydentów. Mamy nasze środowisko, o które należy zadbać. Nasze rośliny i zwierzęta. Każdy może przyczynić się do zachowania swoistej, lokalnej bioróżnorodności, wspierając ochronę przyrody i klimatu.

Zygmunt Kącki

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam