Rachel Naomi KUDO: Fryderyk Chopin – poeta nieśmiertelny

Rachel Naomi KUDO: Fryderyk Chopin – poeta nieśmiertelny

Photo of Rachel Naomi KUDO

Rachel Naomi KUDO

Pianistka. Laureatka Nagrody Artura Rubinsteina, Nagrody Chopinowskiej, Nagrody Sandersa/Tel Aviv Art Museum, Ryoichi Sasakawa Young Leaders Fellowship oraz dwukrotnie Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Bachau.

Ryc. Fabien CLAIREFOND

Żaden inny kompozytor nie wyraża wewnętrznej kruchości, wrażliwości i otwartości w sposób, w jaki robi to Chopin – pisze Rachel Naomi KUDO

„Geniusz Chopina jest najgłębszy i najbogatszy w uczucia i wzruszenia ze wszystkich, jakie istniały. Sprawił, że jeden instrument przemówił językiem nieskończoności; często potrafił zawrzeć w dziesięciu liniach, które dziecko mogłoby zagrać, poematy o niezmiernej wzniosłości, dramaty o nieporównywalnej energii”. (George Sand, Historia mojego życia)

.Fryderyk Chopin jest uwielbiany i ceniony przez miłośników muzyki na całym świecie. XVIII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w październiku 2021 r. w Warszawie okazał się ogromnym sukcesem, czego potwierdzeniem była rekordowa liczba słuchaczy z całego świata łączących się z serwisem streamingowym. Sama realizacja przesuniętego z 2020 r. konkursu była już wielkim osiągnięciem. W nieustannie zmieniających się okolicznościach nie wiadomo było, czy wydarzenie w ogóle się odbędzie i czy publiczność będzie mogła uczestniczyć w nim na żywo. Imponujące statystyki oglądalności, liczne komentarze, a także rozbudowana aplikacja na urządzenia mobilne – wszystko to wyznaczyło nowy standard, konkurs pobił wszelkie rekordy.

Występy w ramach konkursu oglądało miliony osób; finałowy występ Bruce’a Liu, laureata pierwszej nagrody, osiągnął pół miliona odsłon. W szczytowym momencie uczestnicy czatu wysłali 1300 komentarzy w jedną minutę – prawie 22 komentarze na sekundę! Dzięki dostępności online Chopin rozgrzał serca i umysły pasjonatów na całym świecie, łącząc ludzi przyciągniętych wspólną potrzebą wysłuchania jego muzyki. Jednak nawet bez uwzględnienia internetu i streamingu ogromna popularność konkursu i liczba widzów przed telewizorami z całego świata osiągnęły niespotykany dotąd poziom. Jak to możliwe, że Chopin i jego muzyka nadal odgrywają tak ważną rolę w dzisiejszych czasach technologii i kultury cyfrowej?

Konkursy stanowią pewien spektakl, a Konkurs Chopinowski trzyma w napięciu widownię dzięki występom najbardziej uzdolnionych młodych pianistów, którzy udają się na swego rodzaju pielgrzymkę, by wziąć udział w najbardziej prestiżowym wydarzeniu tego rodzaju. Można mówić o korzyściach z pracy zdalnej i samotności. Jednakże dało się wyczuć, że zarówno muzycy, jak i słuchacze tęsknili za tym, co najważniejsze: kontaktem. Analizując liczby, można dostrzec, jak bardzo narzędzia umożliwiające zdalną komunikację zwiększyły zasięg tego organizowanego co pięć lat konkursu. Było to święto dorobku geniusza, który pomimo wielu lat cierpienia nieustannie pracował nad swoimi kompozycjami, mając do dyspozycji zaledwie instrument i przybory do pisania.

Chopin rzadko i niechętnie grał publicznie – „pokazywanie się” było wbrew jego naturze. Rozgłos naruszał jego prywatność, dlatego w całym swoim życiu dał jedynie około 30 występów publicznych. Świadomość powściągliwej osobowości Chopina, jego skłonności do zamykania się w sobie, a także niechęci do tłumów i koncertów sprawia, że transmisje w internecie wydają się zupełnie paradoksalne. Jednak to właśnie wyważenie pomiędzy ogromną sławą i strzeżeniem dziedzictwa kulturowego stanowi innowacyjną odpowiedź na nasze dzisiejsze potrzeby.

Jak to się dzieje, że muzyka Chopina nieustannie porywa nasze umysły i pobudza wyobraźnię? W jaki sposób burzy ostrokoły chroniące nasze serca, rozbrajając zupełnie nasze dusze? Według mnie ten niewyjaśniony czar i łatwość pobudzania emocji wynikają z połączenia u Chopina wielu czynników: samotności, pasji, nieposkromionej namiętności, a przy tym uroku, czystości i wyrafinowania – to wszystko wyłania się z narracji muzycznych kompozytora, które skupiają się wokół smutku, nostalgii, agonii, ekstazy oraz triumfu.

Żal to nieodłączna emocja w utworach Chopina, podobnie jak elementy błagalne i wyznaniowe. Młody Polak zmienił się na zawsze po opuszczeniu ojczyzny w wieku 20 lat, co pogrążyło go w przygnębieniu i oddzieliło od rodziny, przyjaciół i znanych mu zwyczajów.

W obecnych czasach dotknęła nas pandemia. Bezsilność i izolacja, jaką wszyscy odczuwamy, dostroiła nas mocniej niż kiedykolwiek wcześniej do samotności Chopina, pogłębiając nasze poczucie alienacji, niepokoju. Podczas gdy obiektem jego tęsknoty była ojczyzna, synonim szczęścia, spokoju i ciepła rodzinnego, naszą ojczyzną stał się Chopin. Przez prawie miesiąc kompozytor był w centrum naszej uwagi. Jego muzyka była dla nas źródłem radości, ukojenia, komfortu i pokarmu duchowego. Łączyliśmy się, by wspierać odważnych młodych pianistów spełniających swoje marzenia, nagradzając brawami utalentowanych artystów, którzy ciężko pracowali i daleko zaszli, a także by poczuć wieczny geniusz Chopina.

Goethe radził, by każdego dnia w życiu słuchać nieco muzyki, czytać nieco poezji i obejrzeć piękny obraz, aby sprawy życiowe nie przesłoniły nam poczucia piękna, jakim Bóg obdarzył duszę ludzką. Podczas gdy staramy się zrozumieć nieznane i radzić sobie z prozą życia codziennego, dusza Chopina umożliwia nam kontakt z tym, co Heine opisał jako „radość pełną smutku”. Po wysłuchaniu jednego z występów konkursowych pewna kobieta podzieliła się poruszającym świadectwem: „Moja matka, której przez demencję nie porusza już nic, co widzi lub słyszy, wzruszyła się do łez, gdy usłyszała [Chopina]. Od lat nie widziałam matki w takim stanie. Ucieszyłam się tak, że nie mogłam przestać płakać”.

Każdy pamięta swoje pierwsze spotkanie z Chopinem. Przyjaciel niedawno zwierzył mi się, że jego przypadkowe spotkanie z Chopinem uratowało mu życie. Jako przygnębiony nastolatek bez celu w życiu, dziecko ulicy, pewnego dnia usłyszał Nokturn Es-dur op. 9 nr 2 Chopina w radiu w kawiarni. Nie miał wcześniej żadnego kontaktu z muzyką klasyczną ani fortepianem, ale naszła go ogromna ochota, by poznać życie i muzykę tego kompozytora. Ukończył naukę jako pianista w konserwatorium, ostatecznie jednak zakochał się w mechanice fortepianu, tak bardzo, że został technikiem fortepianowym.

Chopin uratował również życie Alice Herz-Sommer, pianistki żydowskiego pochodzenia i najstarszej znanej osoby ocalałej z Holokaustu, która przeżyła obóz koncentracyjny w Theresienstadt. Opisała, w jaki sposób Chopin chronił ją przed nieopisanymi okropnościami. Zaczęła studiować etiudy Chopina w 1939 r. po zajęciu przez nazistów jej ojczyzny – Czechosłowacji. Zbiór 27 utworów, bardzo wymagających techniczne i angażujących emocjonalnie, zajmował ją w czasach stałego zagrożenia, dając jej o wiele więcej niż pokarm duchowy. „Są bardzo trudne” – powiedziała Alice Herz-Sommer redaktorowi „The Sydney Morning Herald” w 2010 r. „Pomyślałam, że jeżeli nauczę się je grać, to ocalą mi życie”. Chopin był niezbędny dla ludzkości całe lata przed powstaniem cyberkultury.

Bardziej osobiste kompozycje Chopina bezpośrednio dotykają serc i wyobraźni słuchaczy. Moje serce przepełnia zachwyt za każdym razem, gdy słyszę dramatyczne otwarcie Ballady g-moll op. 23 – homeryckiego lamentu nad losem i przeznaczeniem. Prawie dwieście lat od swojego powstania nadal zaskakuje świeżością poprzez odwagę, oryginalność i piękno. Od pierwszych nut czujemy, jak rozwija się ta pełna patosu opowieść, a w zasadzie od ciszy poprzedzającej pierwsze nuty. Czas ulega zawieszeniu. Utwór ten tworzy głęboki kontrast pomiędzy radością a smutkiem, światem fantazji a światem realnym, miłością a pogardą, a także szczęściem a rozpaczą, kończąc się wstrząsającą kodą katastrofy.

Żaden inny kompozytor nie wyraża wewnętrznej kruchości, wrażliwości i otwartości w sposób, w jaki robi to Chopin. Dla mnie jest to chyba jego najbardziej uderzająca cecha. Nikt inny nie potrafi prowadzić narracji tak subtelnie i dyskretnie, jak robi to Chopin w początkowych taktach Ballady f-moll op. 52, w której oktawy przypominające dzwony wzywają wyobraźnię słuchaczy w księżycowej mgle. Jego walce obrazują dworski splendor i elegancję sal balowych, jego mazurki ukazują polską tradycję ziemiańską, natomiast w 24 inspirowanych Bachem preludiach odnajdujemy ducha Chopina w rozdwojeniu pomiędzy absolutem a zwięzłością. Robert Schumann opisał to najlepiej: „W każdym utworze odnajdujemy pisane wyraźnie jego ręką: »Autorem jest Fryderyk Chopin«. Rozpoznajemy go nawet w jego pauzach. Jest to najodważniejszy i najbardziej dumny poeta tych czasów”.

Chopin nie przejmował się zbytnio tym, że pozostaje w cieniu takich gigantów jak Beethoven czy Schubert. Fortepian stanowił ujście dla jego ekspresji zrodzonej z introspekcji, był jego jedynym towarzyszem i powiernikiem. Artysta obnażał swoją duszę w nokturnach, uwodząc i czarując słuchaczy płynną ornamentyką inspirowaną włoskim belcanto w operze i pieśniach. Powolne fragmenty jego koncertów stanowią wyznanie najbardziej osobistych uczuć: „Nie ma to być mocne, jest ono więcej romansowe, spokojne, melancholiczne, powinno czynić wrażenie miłego spojrzenia w miejsce, gdzie stawa tysiąc lubych przypomnień na myśli. – Jest to jakieś dumanie w piękny czas wiosnowy, ale przy księżycu”.

Pisał, że to właśnie muzyka stanowi nieograniczony język, pozwalający człowiekowi wyrażać najskrytsze zakątki duszy. Nie interesowały go blichtr, efekciarstwo ani barwny, koncertowy tryb życia. Muzyka jest wyrazem myśli poprzez dźwięk, sztuką kontrolowania dźwięków oraz interpretacji naszych odczuć. Internet nigdy nie zastąpi doświadczenia koncertu na żywo, zanurzenia w naturalnej akustyce i medytacji w świątyni sztuki wraz z innymi osobami. Daje nam jednak coś innego, co jest bezcenne: jego globalna dostępność umożliwia szukanie i odnajdowanie w muzyce radości, znaczenia, kontaktów międzyludzkich i kulturowych, wyzwań artystycznych i intelektualnych, a także wsparcia dla naszego dobrostanu umysłowego i emocjonalnego.

Według Alfreda Cortota, wspaniałego interpretatora polskiego geniusza, Chopin nie kierował się jakimś określonym credo artystycznym, lecz podążał za natchnieniem. W swoich wynurzeniach starał się odtworzyć atmosferę dzieciństwa pełnego cudów i obiecującej przyszłości. W jego niedoli istotną rolę odgrywała tęsknota za krajem, którą wyrażał w liście do rodziców: „Jestem zawsze jedną nogą u was – drugą nogą w pokoju obok […], a wcale nie u siebie w ten moment – tylko, jak zwykle, w jakiejś dziwnej przestrzeni. – Są to zapewne owe espaces imaginaires – ale ja się tego nie wstydzę; wszakże to u nas się ulęgło przysłowie, że »przez imaginację pojechał na koronację«, a ja prawdziwy ślepy Mazur. – Toteż nie widząc daleko, napisałem nowe 3 mazurki”.

Siedzę przy biurku i jestem tysiące kilometrów od kraju mojego urodzenia, fizycznie rozdzielona z rodziną i przyjaciółmi, martwię się rozprzestrzenianiem się wirusa i brakiem muzyki na żywo. Chopin pisał do swojego chorego przyjaciela Wojciecha Grzymały: „Wystawiam sobie, jak Ci przykro być musi, jeżeli Ci wychodzić nie wolno”. Dzisiaj dzięki internetowi wystarczy kilka kliknięć, bym mogła zobaczyć bliskie mi osoby i usłyszeć ich głosy. Mam też do dyspozycji całą gamę możliwości internetowych pozwalających na obcowanie ze sztuką – dostępne są filmy, koncerty, galerie, muzea itd.

.Muzyka Chopina nauczyła mnie, że życie poświęcone sztuce jest wartościowe. Poeta Adam Zagajewski powiedział, że „muzyka przypomina nam, czym jest miłość. Gdyby ktoś zapomniał, niech słucha muzyki”. Podążajmy za muzyką Chopina.

Rachel Naomi Kudo

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 20 października 2022