Sara PARTYKA: Furmański chleb

TSF Jazz Radio

Furmański chleb

Sara PARTYKA

Absolwentka europeistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jej pasją są konie - i wszystko co z nimi związane.

zobacz inne teksty autora

Dorożki na krakowskim Rynku to symbol miasta, świetna atrakcja i temat gorących dyskusji. Wszystkie rozmowy i publiczne rozstrzygnięcia dotyczą wyłącznie pracy koni. Gdzie w medialnej wrzawie podziali się dorożkarze?

„Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje” — to przysłowie słyszał pewnie każdy. Niewielu jednak naprawdę rozumie, co ono właściwie oznacza i czy rzeczywiście za wczesne wstawanie każdego dnia można coś „dostać”.

Dzień dorożkarzy rozpoczyna się dość wcześnie. Około 5.00 rano konie przestają być tolerancyjne wobec chęci przespania przez dorożkarza „jeszcze pięciu minut” i głośno domagają się sutej porcji owsa i siana. Pojenie, karmienie, sprzątanie w stajni i chwila na wsłuchanie się, jak konie chrumkają obrok.

M.M.: Konie mają różne preferencje smakowe. Ja zjem kanapkę czy jajecznicę, a niektórym moim koniom przygotowuję obrok z pięciu lub sześciu składników — owsa, łuski słonecznika, wysłodków buraczanych, otrąb pszennych, siemienia lnianego, paszy i witamin. Niektóre konie chętniej wyjadają ze żłobów, jeśli wszystko wymieszane jest z odrobiną wody; inne mówią zdecydowane „nie”, kiedy uznają, że porcja jest zbyt wilgotna.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Krakowska Dorożka (@krakowskadorozka)

Kiedy konie spokojnie jedzą śniadanie, dorożkarz, zazwyczaj około 6.00, przygotowuje dorożkę. Miano najpiękniejszych dorożek w Europie zobowiązuje. Wszystko musi lśnić na glanc.

M.M.: Czyszczenie dorożki to żmudna i czasochłonna praca. Każdy niemal element wymaga specjalnej pielęgnacji. Kanapy wewnątrz powozu wykonane są ze skóry naturalnej, która wymaga czyszczenia i nawilżania specjalnymi preparatami. Złote elementy — mosiężne lub z alpaki — każdego dnia są polerowane. Wszystkie elementy drewniane (de facto — cała dorożka) są woskowane i nabłyszczane. Kiedy dorożka jest już czysta, przychodzi czas na uprząż, którą myjemy nie tylko z zewnątrz, ale przede wszystkim od wewnątrz, czyli tam, gdzie styka się z ciałem konia. Cały wic polega na tym, że uprząż od zewnątrz musi być zaimpregnowana preparatem nabłyszczającym, który równocześnie usztywnia skórę, a od wewnątrz uprząż musi być dobrze nawilżona i zmiękczona, bo w przeciwnym wypadku mogłaby obcierać konie.

Kiedy dorożkarz je śniadanie? Jeszcze nie teraz. Konie, które będą pracować na Rynku Głównym, muszą być tak samo czyste jak powozy. Są czyszczone, mają rozczesywane grzywy i ogony, a jeśli pogoda sprzyja, są kąpane w specjalnym szamponie dla koni. Wybór jest imponujący: są szampony dla koni karych, siwych, kasztanów, hipoalergiczne, przeciwłupieżowe, z dodatkiem jedwabiu… Zazwyczaj o 9.30 zaprzęg wyrusza (dorożkarz bez śniadania), by o 10.30 znaleźć się na postoju dorożek konnych na największym rynku Europy.

M.M.: To, co widać w Rynku, to jedynie wisienka na torcie. Cała nasza praca zostaje w domu, poza oczami obserwatorów.

Co więc dzieje się w domu? Konie są strugane i przekuwane raz na 4-6 tygodni. Podków, które stosują dorożkarze, nie można kupić w żadnym miejscu na świecie; każda jest ręcznie robiona na wymiar.

M.M.: Kucie jednego konia zajmuje około 2 godzin. Niektórzy z nas przekuwają konie samodzielnie, inni korzystają z pomocy kowali i podkuwaczy. Kowal przygotowuje podkowy na zamówienie (koszt jednej podkowy wynosi około 50 zł — przyp. autora), podkuwacz kuje konia (koszt za cztery nogi, bez podków, to około 200 zł — przyp. autora).

Do stajni trzeba zwieźć siano, słomę i owies — to podstawowe menu koni. Jeżeli dorożkarz ma swoje gospodarstwo, do standardowych obowiązków dochodzą jeszcze zasiewy, żniwa, sianokosy.

M.M.: Dziś wszystkie tego typu prace wykonują maszyny. Nikt z dorożkarzy nie wykorzystuje koni do takiego rodzaju prac. Dlaczego? Siła pociągowa koni byłaby całkowicie nierentowna w sytuacji, kiedy używając maszyn rolniczych, znacznie oszczędzamy na czasie. Gdy zajmuję się pracą, moje konie odpoczywają.

Praca, której nie widać, gdy się przechodzi wzdłuż postoju dorożek konnych, to również przygotowanie „nowych” koni do poruszania się w ruchu miejskim. Są to całe godziny i dnie pracy „z ziemi”, odczulania na przeróżne czynniki, których koń zaprzęgowy mógłby się wystraszyć, zaprzęganie, nocne przejażdżki po mieście, by koń zobaczył centrum. Dlaczego w nocy? Dlatego, że wtedy jest najmniejsze natężenie ruchu samochodów, autobusów i tramwajów.

M.M.: Dopiero po kilku zaliczonych nocnych przejazdach możemy wyjechać „świeżym” koniem w miasto w dzień, kiedy drogami porusza się dużo więcej samochodów i pojazdów komunikacji miejskiej. Jednak do pracy w Rynku jeszcze daleka droga. Kolejnym etapem jest przygotowanie konia do tego, żeby… grzecznie stał na postoju. Bywa, że ten etap jest najtrudniejszy. M.M.: Wzdłuż postoju dorożek konnych codziennie przechodzi cała masa turystów — ludzi, którzy chcą konia dotknąć, pogłaskać. Koń w dzisiejszych czasach jest prawdziwą atrakcją dla osób, które mieszkając i pracując w dużych miastach, mogą oglądać to zwierzę wyłącznie na zdjęciach. Każdy koń pracujący w dorożce musi tę chęć nieustannego dotyku akceptować. Ale byłaby afera, gdyby dorożkarski koń zębami „wytłumaczył”, że nie ma ochoty na przytulanie!

Gdy cały etap szkolenia się kończy i koń jest w odpowiedniej kondycji — rozpoczyna pracę na Rynku. Pracuje średnio dwa razy w tygodniu, w parze z drugim koniem. Wolne dni spędza w stajni lub na wybiegu — nic nie robiąc. Dorożkarz nie ma takiego luksusu.

M.M.: Konie to nie samochody, które można zaparkować w garażu i odpalić po tygodniu. Koń wymaga opieki cały czas, nie bierze poprawki na noc, święta czy sylwestra. Zanim z rodziną zasiądę do kolacji wigilijnej, muszę nakarmić konie. Noc sylwestrową spędzam w domu, ściślej: w stajni, bo ze względu na dużą ilość wystrzałów petard konie mogę być niespokojne. Dawniej, gdy ktoś komuś złorzeczył, mówił: „A żebyś tak furmańskiego chleba spróbował!”. Są dni, kiedy doskonale rozumiem, co to powiedzenie naprawdę oznacza.

Dzień dorożkarza kończy się późno. Czasami nawet bardzo późno i zawsze zostaje niedokończona robota. W końcu dorożkarz też jest człowiekiem i bywa zmęczony.

M.M.: Czasem nie chodzi nawet o zmęczenie fizyczne. Bywa, że to głowa najbardziej cierpi, bo w dzisiejszych czasach moja praca nie polega jedynie na zwykłej robocie przy koniach lub w Rynku, ale w głównej mierze na ścieraniu się z nienawiścią ludzi, którzy uważają, że męczę i wykorzystuję ponad siły moje konie. Ja chcę pracować, całe życie jestem z końmi. Mój dziadek był furmanem, mój ojciec był furmanem i ja też jestem furmanem. Nie wyobrażam sobie pustej stajni koło mojego domu.

A jak to jest z pieniędzmi? Kurs dorożką kosztuje średnio 150 zł. Przecież wystarczy parę takich kursów — i wypłata jest całkiem przyzwoita. Niektórzy cały miesiąc pracują na to, by mieć tyle, ile dorożkarz ma za jeden dzień!

M.M.: Prowadzimy normalną działalność gospodarczą. Płacimy comiesięczne składki ZUS za siebie i zatrudnianych pracowników. Średni koszt utrzymania jednego konia wynosi około 600 zł, zakładając, że weterynarza widzimy wyłącznie przy okazji szczepień czy odrobaczania. Proszę pamiętać, że każdy z nas ma w swojej stajni co najmniej cztery konie! Płacimy olbrzymie pieniądze do Gminy Miejskiej Kraków za użytkowanie miejsca postojowego w Rynku Głównym. Nasze powozy, jak samochody, wymagają czasem naprawy — problem polega na tym, że w najbliższej okolicy nie ma dorożkowych mechaników, a każda naprawa czy remont powozu wymaga zorganizowania wycieczki do Poznania lub Gostynia. Remont generalny dorożki przeprowadzany jest średnio co 2-3 lata. Koszt? Proszę nie pytać. Mógłbym kupić całkiem przyzwoity samochód! Większość z nas owies, słomę i siano dla koni kupuje od rolników. Średnio co dwa lata wymieniana jest uprząż dla koni, której cena wynosi około 8 tysięcy złotych. To wszystko generuje koszty. Żyjemy na całkiem przeciętnym poziomie. Po odliczeniu kosztów prowadzenia działalności zostaje trochę poniżej średniej krajowej.

#krakowskadorozka #krakow #krakow #rynekglowny #marketsquare #horse #horsecarriage #horsecarriageride #igerskrakow #malopolskatogo #malopolska #lovekrakow #dorozka   Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Krakowska Dorożka (@krakowskadorozka)

Kim więc są krakowscy dorożkarze? Zwykłymi ludźmi. Po wycieczce po dorożkarskich stajniach można dojść do wniosku, że to ludzie mający więcej obowiązków i pracy niż inni, pracujący dla kogoś. Są też wizytówką miasta i tę stronę swojej pracy traktują bardzo poważnie.

M.M.: Do Krakowa przyjeżdżają setki tysięcy turystów każdego roku. Każdy turysta odwiedza Rynek Główny i spotyka na swojej drodze dorożki. Nasz wizerunek świadczy o mieście. Dziwne jest to, że zagraniczni turyści zachwycają się naszymi dorożkami i końmi, mówią, że wszystko wygląda świetnie, podglądają nasze pomysły, z zachwytem mówią o koniach, a nasi rodzimi patrzą na nas spod byka, jak na recydywistów dopuszczonych jakimś cudem do życia w społeczeństwie. Nie wszyscy, ale niestety, takich, co życzą nam źle, jest bardzo dużo.

Praca dorożkarza to niełatwy kawałek chleba. To obowiązek i odpowiedzialność rozciągające się na całe niemal rodziny. Jeśli dorożkarz chce mieć wolne, musi zorganizować kogoś do opieki nad końmi.

M.M.: Nie mogę w stajni zostawić przypadkowej osoby. To tak, jakby własne dzieci zostawić w domu bez opieki — i niech się dzieje wola nieba. Przecież to moje konie!

A kiedy dorożkarz je to śniadanie?

M.M.: Ha, ha! Moim śniadaniem jest zazwyczaj obiad, który częściej jadam w Rynku niż w domu.

To niedobrze. Śniadanie jest przecież najważniejszym posiłkiem dnia. Rano powinno się jeść przynajmniej chleb. Furmański.

Sara Partyka

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam