Prof. Stefan AUER, Pepijn BERGSEN, Hans KUNDNANI: Polska zakwestionowała prawne narzędzie do osiągnięcia „coraz ściślejszej unii”

Polska zakwestionowała prawne narzędzie do osiągnięcia „coraz ściślejszej unii”

Photo of Prof. Stefan AUER

Prof. Stefan AUER

Profesor nadzwyczajny studiów europejskich, Uniwersytet w Hongkongu.

Photo of Pepijn BERGSEN

Pepijn BERGSEN

Research Fellow w Chatham House, zajmujący się głównie zagadnieniami związanymi z gospodarką europejską.

Photo of Hans KUNDNANI

Hans KUNDNANI

Dyrektor programu europejskiego w Chatham House.

Polskie zakwestionowanie prymatu prawa UE jest częścią historycznej zmiany w sposobie funkcjonowania (lub niefunkcjonowania) integracji europejskiej – piszą prof. Stefan AUER, Pepijn BERGSEN, Hans KUNDNANI

Orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego o niezgodności kilku artykułów traktatów europejskich z polską konstytucją wywołuje wiele dyskusji, zwłaszcza w kontekście podobieństw i różnic między nim a orzeczeniami niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, które również zakwestionował Europejski Trybunał Sprawiedliwości (ETS).

Pro-Europejczycy chętnie wprowadzają ostre rozróżnienie między argumentacją obu sądów. Postrzegają oni orzeczenie polskiego sądu jako wyzwanie, wyjątkowy przypadek, którego Unia Europejska (UE) nie może „tolerować”, ponieważ doprowadziłoby to do „zburzenia porządku prawnego UE od wewnątrz”, i argumentują, że UE musi przyjąć twarde podejście wobec Polski poprzez ponowne potwierdzenie nadrzędności prawa UE.

Taki pogląd nie uwzględnia jednak większej, długoterminowej zmiany w UE. Zarówno sprawa niemiecka, jak i polska ilustrują niektóre z podstawowych konfliktów, które od dziesięcioleci toczą się w systemie prawnym UE. Tym, co jest kwestionowane coraz bardziej otwarcie (nawet od czasu opuszczenia UE przez Wielką Brytanię), jest idea UE jako de facto federacji, w której niedemokratyczne instytucje, takie jak ETS, mają ostateczne zdanie na temat jakości demokracji w państwach członkowskich.

Historycznie „integracja poprzez prawo” była centralnym elementem projektu europejskiego, a ETS był kluczową instytucją wzmacniającą integrację – zazwyczaj korzystającą z tego, co Erik Stein nazwał „łagodnym zaniedbaniem ze strony władzy i mass mediów”. Nawet gdy integracja europejska w formie traktatów utknęła w martwym punkcie w latach 60. i 70. ubiegłego wieku, „integracja sądowa” za pośrednictwem ETS była kontynuowana, włącznie z jego znamienną decyzją z 1964 roku, uznającą prawo UE za nadrzędne.

To usamodzielnienie się ETS (co inny badacz europejskiego konstytucjonalizmu Joseph Weiler nazywa „cichą rewolucją”) było możliwe, ponieważ w państwach członkowskich istniał „permisywny konsensus”, który pozwalał na kontynuowanie integracji sądownictwa w dużej mierze bez sprzeciwu. Obecnie to się jednak zmieniło, ponieważ zarówno politycy, jak i sądy krajowe są bardziej skłonni kwestionować to, co postrzegają jako sądową przesadę.

Istnieją istotne różnice między podejściem niemieckiego i polskiego sądu konstytucyjnego. Prawo i Sprawiedliwość upolityczniło polski sąd, obsadzając go sędziami sympatyzującymi z tą partią. Podczas gdy niemiecki sąd zgłaszał kwalifikowane i stonowane zastrzeżenia do środków podjętych w odpowiedzi na kryzys euro w ostatniej dekadzie, a w szczególności do kroków w kierunku mutualizacji długu strefy euro – ale często wycofywał się z nich, jak to określił Christoph Schmid, „szczerząc się i nie gryząc” – polski sąd kieruje się względami politycznymi i podważył nadrzędność prawa UE w sposób bardziej bezpośredni i ogólny.

Natomiast sąd niemiecki wyraźnie zaznaczył, że jest strażnikiem niemieckiej konstytucji i stara się ograniczyć samowładzę ETS, argumentując, że Europa nie jest federacją. Zgodnie z teorią „pluralizmu konstytucyjnego” niemieckiego sądu istnieje w rzeczywistości stały dialog i dostosowanie między poziomem krajowym i unijnym, a nie prosty prymat prawa unijnego nad prawem krajowym.

Sąd postrzega siebie jako ostatecznego arbitra w kwestii zgodności kroków w integracji europejskiej z niemiecką konstytucją i prawdopodobnie zakwestionuje wszelkie dalsze kroki w integracji fiskalnej, nawet jeśli ETS uzna je za zgodne z traktatami – tak jak to miało miejsce w przypadku programu luzowania ilościowego Europejskiego Banku Centralnego.

W całej Europie sądy i politycy coraz częściej podważają ETS i kwestionują nadrzędność prawa UE. Michel Barnier wezwał Francję, by odzyskała „suwerenność prawną” i nie podlegała już wyrokom ETS – to niezwykłe żądanie ze strony unijnego negocjatora w sprawie brexitu, który regularnie pouczał Wielką Brytanię o świętości unijnego porządku prawnego. Polskie zakwestionowanie prymatu prawa UE jest częścią historycznej zmiany w sposobie funkcjonowania – lub niefunkcjonowania – integracji europejskiej.

Inni kandydaci na prezydenta Francji, tacy jak Valérie Pécresse i Éric Zemmour, również otwarcie podważają prymat prawa UE. Wielka Brytania toczy oczywiście własną batalię z UE o rolę ETS w sprawie protokołu dotyczącego Irlandii Północnej.

To nie obecny polski rząd, ale obywatele Francji i Holandii zablokowali próbę wyraźnej konstytucjonalizacji UE w referendum zaledwie rok po jej rozszerzeniu w 2004 r. Traktat konstytucyjny „miałby być traktatem, który nie tylko nie naruszałby prawa UE, ale także nie byłby traktatem konstytucyjnym”. Podczas gdy traktat konstytucyjny „skodyfikowałby doktrynę supremacji prawnej UE”, postanowienie to zostało usunięte z jego następcy, traktatu lizbońskiego, co ponownie wskazuje, że konsensus w sprawie supremacji prawnej UE nie jest tak silny, jak się często twierdzi. O ile rewolucja wywołana integracją sądownictwa była cicha, o tyle kontrrewolucja jest głośna i nie można jej już lekceważyć, jak chcieliby niektórzy pro-Europejczycy. Polskie zakwestionowanie prymatu prawa UE jest częścią historycznej zmiany w sposobie funkcjonowania – lub niefunkcjonowania – integracji europejskiej.

Samo w sobie nie spowoduje końca UE, ale wraz z innymi przypadkami oporu wobec ETS może oznaczać koniec jednego podejścia do integracji, które postrzega prawo jako główne narzędzie do osiągnięcia „coraz ściślejszej unii”. Pro-Europejczycy muszą teraz uznać, że dalsza judykalizacja polityki nie może stanowić rozwiązania dla tego, co jest zasadniczo wyzwaniem politycznym.

Stefan Auer
Pepijn Bergsen
Hans Kundnani

Tekst pierwotnie opublikowany przez ośrodek Chatham House [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 23 października 2021