Tim BOUVERIE: Herbatka z Hitlerem Tim BOUVERIE: Herbatka z Hitlerem

Herbatka z Hitlerem

Photo of Tim BOUVERIE

Tim BOUVERIE

Absolwent historii w kolegium Christ Church w Oksfordzie. W latach 2013-2017 pracował jako dziennikarz w Channel News 4, gdzie relacjonował wszystkie ważne wydarzenia polityczne, włącznie z wyborami parlamentarnymi w 2015 i 2017 roku oraz referendum unijnym. Publikował w takich gazetach jak "Spectator", "Observer" i "Daily Telegraph".

Pomimo chłodnego przyjęcia wystąpienia Kennedy’ego, w pierwszej połowie 1938 roku na brytyjskiej scenie politycznej wyraźnie domino­wali zwolennicy appeasementu. Niewielkiemu gronu konserwatywnych przeciwników polityki ustępstw nie tylko brakowało przywództwa i jedności, ale też wszelkie próby zdecydowanego sprzeciwu wobec Chamberlaina z coraz większą mocą likwidował potężny aparat partyj­ny torysów – pisze Tim BOUVERIE

.Najważniejszą rolę w tym mechanizmie odgrywał rzecznik dyscypli­ny klubowej kapitan David Margesson. Mający ponad metr osiemdzie­siąt wzrostu, z wystającymi kośćmi policzkowymi, gładko zaczesanymi do tyłu włosami i przenikliwym spojrzeniem ciemnych oczu Margesson miał opinię służbisty, parlamentarzyści pisali o nim „zwolennik surowej dyscypliny”, „istny dyktator”, a nawet „David Himmler”. Wobec nie­których potrafił być jednak miły i czarujący. Harold Macmillan, który w tym okresie buntował się praktycznie w każdej kwestii, wystawił mu wyważoną ocenę, stwierdzając, że Margesson to „typowy absolwent Harrow School, niezbyt wrażliwy, ale bardzo sprawiedliwy”. Nie było większych wątpliwości, że jego bezwzględne zarządzanie klubem par­lamentarnym – tymi samymi metodami, które stosowano w szkołach publicznych, co zauważył jeden z komentatorów – odegrało istotną rolę w tłumieniu wszelkich prób sprzeciwu. Kiedy autorzy książki Guilty Men [Winni] – bezlitosnej rozprawy z latami appeasementu, jaką trzej dzien­nikarze Beaverbrooka opublikowali w lipcu 1940 roku – zadali pytanie, jak to możliwe, że w tym okresie nigdy nie doszło do „poważnego buntu pośród […] szeregowych deputowanych torysów”, ich odpowiedź była prosta: kapitan David Margesson.

Równie ważny, choć o wiele mniej widoczny, był Joseph Ball. Dał się już poznać jako pośrednik Chamberlaina w „tajnym kanale” komuni­kacyjnym między brytyjskim premierem a Mussolinim, i choć oficjal­nie pełnił funkcję dyrektora Conservative Research Department, był także łącznikiem Chamberlaina z mediami.

Na najbardziej wpływowe instytucje rynku medialnego wcale nie trzeba było wywierać większych nacisków, aby mówiły jednym głosem z rządem. John Reith, dyrektor generalny BBC, uważał, że „skoro BBC działa dla ludzi i rząd także działa dla ludzi, wynika z tego, że BBC musi działać dla rządu”, a sofistyką tą posługiwało się również wiele gazet.

Do szczególnych obowiązków Balla należała obrona premiera przed wewnątrzpartyjnymi wrogami za pośrednictwem prasy. Dlatego też po dymisji Edena napisał do Chamberlaina, zapewniając go, że mowa rezygnacyjna ministra była nieudana, i „podjął prywatnie pewne działania, by taki pogląd panował również w całym kraju”.

W czerwcu 1936 roku Ball w imieniu Partii Konserwatywnej kupił w sekrecie stare radykalne czasopismo „Truth”. Tygodnik został następnie przekształcony w torysowską tubę propagandową, publikując proniemieckie, izolacjonistyczne w duchu artykuły w obronie polityki appeasementu i specjalizując się w oszczerczych atakach na krytyków Chamberlaina z kręgów własnej partii. Zaangażowanie Balla w pracę gazety było pilnie strzeżoną tajemnicą – ujawnioną dopiero w 1941 roku, kiedy sir Robert Vansittart (mający już wówczas tytuł lordowski) przeprowadził w redakcji  prywatne śledztwo – nie ma jednak wątpliwości, że Chamberlain nie tylko wiedział o działaniach przyjaciela, ale również je aprobował. Pisząc do swojej siostry Idy w lipcu 1939 roku, cieszył się, że Churchill był „zdenerwowany kilkoma dowcipnymi artykułami naśmiewającymi się z sugestii, że on [Churchill] może pomóc w pracy gabinetu, jakie ukazały się na łamach »Truth« (potajemnie kontrolowanego przez sir J. Balla!)”.

Trzecią osobą, która miała znaczące zakulisowe wpływy, był sir Horace Wilson. Drobnej postury, ale sprężysty, obdarzony długimi palcami i twarzą podobną do szczupaka, Wilson pełnił nominalnie funkcję głównego doradcy rządu do spraw przemysłu. Na Downing Street 10 ściągnął go Stanley Baldwin, ale to za rządów Chamberlaina jego rola znacząco wzrosła i wkrótce ten elokwentny urzędnik służby cywilnej zyskał pozycję najbliższego powiernika premiera we wszystkich sprawach, włącznie z polityką zagraniczną. Nie ulega wątpliwości, że Chamberlain ufał opinii Wilsona i polegał na jego radach w nadmiernym stopniu. „To najbardziej niezwykły człowiek w Anglii. Bez niego nie przeżyłbym nawet dnia”, powiedział historykowi sztuki Kennethowi Clarkowi, który podziwiał „giętki […], jezuicki sposób myślenia”25 doradcy premiera. Gabinet Wilsona sąsiadował z gabinetem szefa rządu i obaj każdego dnia udawali się razem na przechadzkę po parku Świętego Jakuba.

Na portrecie malowanym przez wrogów – a miał ich wielu – Wilson jawi się jako ponura szara eminencja. Ale choć prawdą jest, że Wilson cieszył się dość dużymi wpływami – miał władzę większą niż ktokolwiek „od czasów kardynała Wolseya”, jak twierdził jeden z jego laburzystowskich krytyków – błędem byłoby przypuszczać, że robił coś więcej ponad wprowadzanie w życie i umacnianie decyzji politycznych samego premiera. Wykazywał się jednak niebezpiecznym brakiem rozeznania w sprawach zagranicznych, jego doświadczenia zaś z branży przemysłowej wzmacniały naturalne skłonności Chamberlaina do postrzegania konfliktów międzynarodowych jako czegoś na kształt sporów handlowych czy komunalnych. Ambasada niemiecka uważała Wilsona za „zdecydowanie proniemieckiego”.

Z powyższych powodów Wilson stał się wkrótce postrachem wszystkich przeciwników appeasementu (zwłaszcza w Foreign Office), z których część wysnuła krzywdzący wniosek o związku pomiędzy jego skromnym pochodzeniem a oddaniem dla polityki ustępstw. „Przyjechał z Bournemouth, zniszczył Imperium Brytyjskie i teraz znów wrócił do Bournemouth” – skomentował Orme Sargent po wymuszonym przejściu Wilsona na emeryturę w 1942 roku. Istotnie, kwestia klasowa występuje bardzo często w korespondencji przeciwników appeasementu, służąc zazwyczaj jako obraźliwe w zamyśle „wytłumaczenie” poglądów ich oponentów.

Wszyscy arystokraci „byli za tym, by przytrzeć uszu Musso”, napisał wicehrabia Cecil wkrótce po kryzysie abisyńskim, ale „S[tanley] B[aldwin], Ramsay [MacDonald], Runciman, Simon i spółka, a także Chamberlainowie są przerażeni, gdy [Mussolini] choć na chwilę spojrzy na nich spod zmarszczonych brwi. Conspuez les Bourgeois!!”.

Później siostra Cecila, Gwendolen, przekonywała, że pragnienie Halifaxa, by uspokoić Hitlera, zasługuje na większe potępienie niż w przypadku Chamberlaina, ponieważ „po tym biednym potworze z klasy średniej nie można oczekiwać, by miał o czymkolwiek pojęcie”. Harold Macmillan uważał Chamberlaina za „typowego przedstawiciela klasy średniej […] o bardzo ciasnych poglądach”, dla Harolda Nicolsona zaś premier nie był „nikim więcej jak kupcem żelaznym”.

Z kolei politycy lewicowi i krytycy zza oceanu twierdzili, że polityka appeasementu to efekt intrygi uknutej przez arystokratów i plutokratów w celu utrzymania swoich przywilejów kosztem wolności Europy. Centrum tego rzekomego spisku miało być Cliveden, znajdująca się w hrabstwie Buckingham posiadłość lorda i lady Astor, gdzie według komunistycznej bulwarówki „Week” (a za nią także całej lewicowej prasy) mieli się spotykać na weekendowych imprezach politycy, magnaci prasowi, urzędnicy państwowi oraz członkowie wyższych sfer, aby intrygować w interesie angielsko-faszystowskiego sojuszu. Wizyta Halifaxa u Hitlera, wyeliminowanie Vansittarta, porozumienie z Włochami, „ukatrupienie” Edena: wszystko to zdaniem redakcji „The Week” zostało zaplanowane w Cliveden. „Kim są ci mężczyźni – oraz kobiety – stojący za kryzysem rządowym i poddaniem się Wielkiej Brytanii faszystowskiemu szantażowi? – pytano w »Reynolds News« po dymisji Edena. – Odpowiedź brzmi: to Szajka z Cliveden, grupa arystokratycznych polityków, właścicieli gazet i finansistów, którzy za pośrednictwem pana Chamberlaina wywierają decydujący wpływ na działania brytyjskiego rządu”.

W rzeczywistości „Szajka z Cliveden”, jak przyznał później redaktor „The Week” i wielbiciel Stalina Claud Cockburn, była w dużej mierze jego własnym wymysłem. Mimo że czołowi zwolennicy appeasementu – tacy jak lord Lothian, Geoffrey Dawson, Thomas Jones, Nevile Henderson, Halifax i Chamberlain – gościli w Cliveden, nie tworzyli żadnej koterii („większość z nich nie rozpoznałaby spisku, nawet gdyby podano im go na rożnie”, wyznał Cockburn), a czas spędzali głównie na dziecięcych grach, takich jak zabawa w gorące krzesła (wygranej przez Chamberlaina), oraz dyskusjach o polityce. Co więcej, choć jest prawdą, że większość arystokracji popierała appeasement, podobnie było w przypadku reszty społeczeństwa, a poparcie to nie ograniczało się do żadnej z warstw.

O wiele ciekawszy wydaje się podział zaprezentowany przez pewnego historyka, który zaobserwował, że „wszyscy najważniejsi przeciwnicy appeasementu mieli w życiorysie znakomitą kartę wojenną”, podczas gdy ci członkowie rządu narodowego, którzy opowiadali się za łagodnym podejściem do dyktatorów „nigdy na własne oczy nie widzieli walki”. I choć rzeczywiście wydaje się godne uwagi, że Duff Cooper, Harold Macmillan, Eden i Churchill wykazali się podczas Wielkiej Wojny męstwem, a Baldwinowi, MacDonaldowi, Chamberlainowi, Halifaxowi, Simonowi i Hoare’owi oszczędzone zostały jej okropności (trzej ostatni wprawdzie służyli w wojsku, ale nie na pierwszej linii), istnieją również ważne przykłady przeczące tej tezie. Dziesięciu niższych rangą członków gabinetu Chamberlaina z 1938 roku popierało politykę appeasementu (aczkolwiek dość niechętnie) pomimo frontowych doświadczeń (pięciu z nich zostało odznaczonych Krzyżami Zasługi), ale chwalebnym prze­biegiem służby w czasie wojny mogli poszczycić się również niektórzy z czołowych arystokratycznych zwolenników appeasementu, jak książę Buccleuch, książę Westminsteru czy lord Londonderry. Spośród trzystu osiemdziesięciu siedmiu konserwatywnych deputowanych wyłonionych w wyborach parlamentarnych w 1935 roku – z których przytłaczająca większość udzielała niezachwianego poparcia polityce zagranicznej Chamberlaina – stu siedemdziesięciu jeden pełniło w czasie pierwszej wojny światowej jakiś rodzaj służby mundurowej.

Godne odnotowania wydaje się również, jak wielu najważniejszych przeciwników appeasementu – Churchill, Eden, Cooper, Nicolson, Spears, Vansittart, Austen Chamberlain – było frankofilami z silnym poczuciem więzi historycznych Wielkiej Brytanii z kontynentem euro­pejskim. Z kolei najzagorzalsi zwolennicy appeasementu mieli słabe związki z Francją i tradycyjnie postrzegali sprawy zagraniczne z per­spektywy Imperium Brytyjskiego i anglojęzycznych dominiów. Jak bru­talnie ujął to Oliver Stanley – choć w stwierdzeniu tym tkwiło znacznie więcej niż ziarno prawdy – „dla Baldwina Europa była udręką, a dla Chamberlaina jedynie nieco większym Birmingham”.

.Zasadniczo jednak wsparcie lub sprzeciw wobec polityki appease­mentu wynikało z oceny Hitlera i jego zamiarów. Jeśli jego plany uważa­no za rozsądne i ograniczone, o czym przekonywał sam Führer, wówczas ustępstwa wobec żądań Niemiec w celu uniknięcia kolejnej wojny miały sens. Jeśli jednak oceniano, że Hitler dąży do podboju i dominacji, jak utrzymywała niewielka grupa przeciwników appeasementu, wówczas polityka Chamberlaina, by przywołać niezapomniane wyrażenie lorda Hugh Cecila, przypominała „drapanie krokodyla po głowie z nadzieją, że w końcu zacznie mruczeć”.

Tim Bouverie 

Fragment książki “Herbatka z Hitlerem. Jak brytyjskie elity chciały zjednać Trzecią Rzeszę”. Polecamy: [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 lutego 2021

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam