Tomasz ROŻEK: Niepewność informacji. Albo ostrzej: jak Wikipedia manipuluje świadomością?

Niepewność informacji.
Albo ostrzej

Photo of Tomasz ROŻEK

Tomasz ROŻEK

Doktor fizyki i dziennikarz naukowy. Autor programu Sonda2 w TVP2. Laureat kilku nagród dziennikarskich. Kierownik działu naukowego Tygodnika Gość Niedzielny. Prowadzi bloga, kanał na YouTube i fanpage na Facebooku pod wspólnym tytułem "Nauka.To lubie".

zobacz inne teksty Autora

To jasne, że manipulowano i dezinformowano zawsze, ale dzisiaj jest to dużo prostsze. Czy kiedyś odbiorcy nie mieli większej świadomości, że informacje należy traktować zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania?

.Tydzień temu napisałem felieton o wyzwaniach, przed jakimi, moim zdaniem, stoją nauczyciele. Dzisiaj – jak gdyby na potwierdzenie – wspomnę o widelcu.

Mój zeszłotygodniowy tekst wywołał chyba u niektórych konsternację. Widzę to po e-mailach, które od Państwa dostawałem. W dwóch zdaniach jeszcze raz wracam do tematu. Nie napisałem, że dzisiaj szkoła jest zbędna. Napisałem, że moim zdaniem szkoła taka, jaka jest teraz, za jakiś czas będzie zbędna. Uważam, że tak jak kiedyś rolą nauczyciela było przekazywanie informacji, tak dzisiaj, gdy informacji wszędzie jest aż nazbyt wiele, nie tyle o ich przekazywanie chodzi, ile o nauczenie, jak poruszać się w jej gąszczu. Kolejny tydzień w pewnym sensie przyniósł potwierdzenie tego, o czym pisałem.

Jeden z wiceministrów obrony narodowej w czasie wywiadu telewizyjnego powiedział, że to od Polaków Francuzi nauczyli się korzystać z widelca. Pomijając ministra, motywy i prawdziwość tej historii, chcę napisać o tym, co stało się zaledwie kilka minut po wypowiedzeniu tych słów. Otóż jeden z administratorów Wikipedii (internetowej encyklopedii) skasował w haśle o Henryku III Walezym cały akapit o widelcu. Wymowa tego akapitu była dokładnie taka jak słowa ministra w studiu telewizyjnym. Po kilkunastu godzinach akapit pojawił się ponownie, ale już w zmienionej treści.

Gdy publicznie pada zdanie tak kontrowersyjne jak to wypowiedziane przez ministra, każdy, kto chce sprawdzić jego prawdziwość, sięga do Wikipedii. No ale tam niczego na temat widelca, Walezego i Francuzów nie znajduje, bo chwilę wcześniej ktoś to skasował. Jaki wniosek? Minister kłamał.

Czy usuwanie, zmienianie, doklejanie informacji do haseł w encyklopedii jest manipulowaniem? Jeżeli informacja (np. o widelcu) jest błędna, nie miała prawa znaleźć się w encyklopedii. Jeżeli jest prawdziwa, nie miała prawa zniknąć.

.Nowoczesne technologie oraz ślepe zaufanie we wszystko, co znajdziemy w sieci, prowadzi do paradoksalnej sytuacji, w której w świecie powszechnej informacji jesteśmy coraz bardziej zdezorientowani i w gruncie rzeczy niedoinformowani. To trochę tak, jak gdyby w czasie deszczu umrzeć z pragnienia.

To jasne, że manipulowano i dezinformowano zawsze, ale dzisiaj jest to dużo prostsze. Czy kiedyś odbiorcy nie mieli większej świadomości, że informacje należy traktować zgodnie z zasadą ograniczonego zaufania?

Dzisiaj każdy może być twórcą. Każdy może pisać i mówić, co mu się podoba. A równocześnie coraz częściej brakuje tego ograniczonego zaufania.

Choć dzisiaj teoretycznie dużo łatwiej dotrzeć do prawdy, bo i źródeł informacji jest niezliczona ilość, coraz mniej osób do tej prawdy dąży.

.I tu wracam do treści felietonu sprzed tygodnia. Wyzwaniem nie tylko dla szkoły, ale także rodziców i opiekunów jest nauczenie młodego pokolenia, jak znajdować wiarygodne źródła informacji i jak nie dać się zmanipulować tym, które z prawdą nie mają nic wspólnego.

Tomasz Rożek
Tekst opublikowany w wyd.43/2016 Tygodnika “Gość Niedzielny”

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 22 października 2016