
Wrocław – tysiąc lat z Odrą u boku
Wrocław nie bez powodu nazywany jest Wenecją Północy – przez miasto przepływa Odra, a jej liczne odnogi, tworząc sieć wysp, mostów i kanałów, nadają mu unikalny charakter. Tak jak Paryż bez Sekwany czy Praga bez Wełtawy, Wrocław bez rzeki straciłby duszę – pisze Jolanta PAWNIK
.Nie sposób wyobrazić sobie Wrocławia bez Odry. Rzeka zdecydowała o lokalizacji miasta, a później przez wieki wyznaczała bieg jego historii. Już w X wieku nad Odrą powstały pierwsze osady, choćby Ostrów Tumski, otoczony dającymi mu ochronę ramionami rzeki. To tu zbudowano pierwsze umocnienia i siedziby władców piastowskich.
Już w średniowieczu Odra pełniła funkcję wodnej granicy, a jednocześnie kanału komunikacyjnego łączącego Śląsk z Bałtykiem i Europą Zachodnią. W miarę rozwoju miasta znaczenie Odry rosło. W XIII wieku Wrocław należał do Hanzy (związku miast handlowych), co wymuszało rozwój portów rzecznych. Wzdłuż brzegów powstawały magazyny, spichlerze, przystanie i śluzy. Handel dzięki rzece był podstawą zamożności mieszczaństwa. Transportowano nią zboże, drewno, kamień, a także piwo warzone we wrocławskich browarach.
W XVIII i XIX wieku rozwój hydrotechniki przyczynił się do budowy systemu kanałów. Powstały m.in. Kanał Oławski czy Kanał Miejski, dokonano też modernizacji śluz i portów. Odra została uregulowana i przekształcona w jeden z najważniejszych szlaków żeglugi śródlądowej w Europie. Parowce i barki kursowały regularnie, a wzdłuż rzeki powstały nowe dzielnice przemysłowe, np. Nadodrze. Odra dawała utrzymanie wrocławianom pracującym na wodzie, ale też budowniczym śluz czy jazów, a nawet trudniącym się wyplataniem wikliny.
Sześć wysp, które tworzy rzeka w centrum miasta – Piasek, Słodowa, Bielarska, Młyńska, Tamka, Daliowa – ma swoją wyjątkową, często wielowiekową tradycję. Choćby wyspa Piasek, która związana jest z augustianami i klasztorem od XII wieku, połączona z miastem żelaznym mostem wybudowanym w 1861 roku. W całym Wrocławiu mostów i kładek jest ponad 200, co naturalnie sprawia, że Wrocław kojarzy się z Wenecją. O dużym wpływie Odry na rozwój miasta świadczy też „wrocławska mila”, jednostka długości mająca ok. 6700 metrów, co jest odległością od Bramy Piaskowej do Psiego Pola.
Szczyt wykorzystania Odry przypadał na przełom XIX i XX wieku, gdy Wrocław był jednym z głównych ośrodków handlu rzecznego w Prusach. W tym czasie powstały m.in. bulwary, przystanie pasażerskie i system tzw. białej floty, czyli statków wycieczkowych dla mieszkańców. Rejsy rekreacyjne stały się popularnym sposobem spędzania niedzieli wśród mieszczan.
Rozwój firm związanych z żeglugą wpłynął także na rozwój przemysłu stoczniowego. Pierwszą stocznię na Dolnym Śląsku w 1899 roku zbudował Caesar Wollheim, jeden z największych odrzańskich armatorów. Nowoczesna, wykorzystywana w czasie II wojny światowej do budowy części do niemieckich łodzi podwodnych stocznia powstała w 1930 roku między ulicą Kwidzyńską a Kanałem Żeglugowym. Wrocławianie znali ją po wojnie jako Wrocławską Stocznię Rzeczną. Jeszcze pół wieku temu przez Wrocław przewożono Odrą 10 milionów ton towarów i przepływało tędy miesięcznie 4-5 tysięcy barek, dziś – 40-50 barek.
Dziś Odra tworzy unikalny węzeł wodny z licznymi ramionami. Wraz ze Starą Odrą i Kanałem Żeglugowym tworzy system, który nie tylko kształtuje miasto, ale nieprzerwanie służy żegludze i spacerom. Dziś brzegi Odry to tętniący życiem miejski salon, z miejscami wydarzeń plenerowych. Wpadające do Odry rzeki Bystrzyca, Oława, Ślęza i Widawa tworzą w mieście korytarze zieleni i siedliska przyrodnicze. Obecnie w granicach miasta jest 45 km dróg wodnych; przed wiekami było ich z pewnością więcej, staw w Ogrodzie Botanicznym czy Ogrodzie Japońskim powstały na terenach, gdzie kiedyś były koryta Odry.
Choć Odra przez wieki budowała Wrocław, niejednokrotnie także przypominała, jak potężną siłą natury pozostaje. Najdobitniej uświadomiła to mieszkańcom w lipcu 1997 roku, gdy wezbrane wody rzeki zalały ponad jedną trzecią miasta. Powódź, nazywana też powodzią tysiąclecia, sparaliżowała miasto na wiele dni, uszkadzając infrastrukturę, zalewając ulice, piwnice i całe osiedla. Zalane zostały m.in. dzielnice Kozanów, Rakowiec, Opatowice czy Przedmieście Oławskie. Wrocławianie z wielką ofiarnością wzmacniali wały i barykady z worków z piaskiem, broniąc nie tylko domów, ale i zabytków.
.To wtedy po raz pierwszy od wielu dekad rzeka przestała być romantycznym tłem miasta, a stała się siłą, z którą trzeba się liczyć. Powódź 1997 roku wpłynęła trwale na politykę przeciwpowodziową i sposób planowania przestrzennego we Wrocławiu, przyczyniając się do budowy nowoczesnych wałów, zbiorników retencyjnych i systemów ostrzegania. Przypomniała też, że Odra niesie również zagrożenie, jeśli nie traktuje się jej z należnym szacunkiem.