Lewica i manipulacja tematem rodzin niepełnych [Nathaniel GARSTECKA]

Model rodziny

Wychowywanie przez jednego rodzica, zazwyczaj matkę, nie jest zapewne najlepszym rozwiązaniem dla dziecka, nawet jeśli jest to wyzwanie możliwe do pokonania. Model rodziny, który był naszym modelem przez wieki, to rodzina składająca się z ojca, matki i ich dzieci. Obserwujemy jednak głębokie zmiany w „krajobrazie rodzinnym” Francji, które mają wiele przyczyn, ale nie zawsze są trafnie analizowane – pisze Nathaniel GARSTECKA

.Liberalno-lewicowa gazeta „Le Monde” poświęciła całą stronę „samotnym matkom” (zwróćmy uwagę na użycie słowa „mère” (matka), a nie „maman” (mama), które ma obecnie we Francji konotacje etniczne) oraz wysiłkom urzędów miejskich, aby im pomóc. Artykuł opisuje trudności, z jakimi borykają się rodziny niepełne (w 82 proc. przypadków to kobiety samotnie wychowują dzieci), ubóstwo i niepewność, które je dotykają, oraz degradację społeczną, której doświadczają. Szczegółowo opisuje działania niektórych burmistrzów: ulgi podatkowe, różnorodne zniżki, ułatwiony dostęp do żłobków, „wsparcie dla funkcji rodzicielskiej”.

Solène Cordier, autorka tekstu, skupia się na trudnej sytuacji i odwadze tych matek, na potrzebie „docenienia” ich oraz na interwencji władz publicznych na ich rzecz. Zgódźmy się co do jednego: państwo może pomóc najbardziej potrzebującym, tym, których życie potraktowało szczególnie źle. Nie jest to sprzeczne z pilną potrzebą odchudzenia rozbudowanego, nieefektywnego i ograniczającego wolność aparatu administracyjnego i biurokratycznego. Skrajni liberałowie, którzy odrzucają wszelką solidarność z najsłabszymi, są w błędzie, jak wyjaśnia historyk idei François Huguenin w wywiadzie dla „Wszystko co Najważniejsze”: „Filozof Leszek Kołakowski napisał w 1978 r. artykuł w czasopiśmie »Commentaire« zatytułowany »Jak być socjalistą, konserwatystą i liberałem«. Uważam, że konserwatyzm we Francji będzie mógł odzyskać należne mu miejsce tylko wtedy, gdy będzie mu towarzyszyła prawdziwa troska o sprawy socjalne”.

Mając to na uwadze, przejdźmy do krytyki artykułu opublikowanego w „Le Monde”. Pomija on dwa kluczowe elementy debaty, bez których nie można dostrzec wszystkich aspektów rodzin niepełnych. Pierwszym z nich jest aspekt psychologiczny dotyczący dzieci: brak ojca ma negatywny wpływ na rozwój jednostki. Wśród skutków tej sytuacji można wymienić brak poczucia własnej wartości, niestabilność emocjonalną, trudności w nawiązywaniu relacji społecznych, zwiększone ryzyko niepowodzeń szkolnych i zażywania narkotyków, brak empatii itp. Oczywiście są to tylko ryzyka, a nie nieuchronne konsekwencje. Niektóre dzieci mogą bardzo dobrze znosić brak ojca lub jego niewielkie zaangażowanie, inne mogą doświadczać traumy pomimo pozornie „normalnego” życia rodzinnego. Niemniej jednak wszyscy pediatrzy i psychologowie uznają, że brak ojca powoduje zaburzenia u dziecka, z których niektóre utrzymują się w dorosłym życiu.

Autorka artykułu prawdopodobnie celowo pomija ten temat, ponieważ oznaczałoby to, że należałoby promować „tradycyjny” model rodziny: ojciec, matka, dzieci. Musiałaby używać wielu „ale” i innych dziennikarskich środków ostrożności, aby nie sprawiać wrażenia konserwatywnej. Byłoby to niedopuszczalne w „ważnej francuskiej gazecie”! Należałoby również potępić wszelką propagandę medialną, która ma na celu dekonstrukcję rodziny: ruch „no kids” (który dotyczy wyłącznie społeczeństw zachodnich, co jest zapewne przypadkiem!), banalizacja cudzołóstwa, zanik postaci „ojca rodziny” i jego szczególnej roli, skrajny feminizm… W tym przypadku nie mielibyśmy już do czynienia z łagodnym konserwatyzmem, ale z reakcyjnym myśleniem na granicy faszyzmu! Biedna dziennikarka musiałaby zgłosić się do urzędu pracy.

Drugą rażącą wadą artykułu jest brak jakiegokolwiek odniesienia do imigracji. Autorka ogranicza się do podania kilku neutralnych statystyk: „Rodziny niepełne, niegdyś rzadkość, stanowią obecnie jedną czwartą wszystkich rodzin, a w dużych miastach nawet więcej”. Jedno zdanie (i tylko jedno) może jednak wzbudzić nasze podejrzenia: „Wreszcie doszło do zamieszek po śmierci Nahela [Merzouka] w Nanterre w czerwcu 2023 r. i poczucia zbiorowej porażki wynikającego z odkrycia, że wielu nieletnich sprawców aktów przemocy było objętych opieką społeczną lub pochodziło z rodzin niepełnych”. Należy zaznaczyć, że zdecydowana większość „młodych” uczestniczących w zamieszkach na przedmieściach pochodzi z masowej imigracji, głównie legalnej, ale także nielegalnej.

Według badania przeprowadzonego w RPA w tym kraju „tylko 32 proc. czarnych dzieci mieszka z ojcem, w porównaniu z 51 proc. dzieci rasy mieszanej, 86 proc. dzieci indyjskich i azjatyckich oraz 80 proc. dzieci białych”. Według innego badania „prawie 30 proc. dzieci w niektórych regionach Afryki nie zna swojego ojca”. Czynniki społeczne i kulturowe zazwyczaj się mieszają, ale faktem jest, że masowa imigracja arabsko-muzułmańska i afrykańska przyczynia się do zachwiania tradycji rodzinnych we Francji. Z pewnością bardziej na gorsze niż na lepsze. Gazeta „Le Monde” odmawia bezpośredniego stwierdzenia tego faktu również z obawy przed tym, że mogłaby zostać uznana za reakcyjną, więc zróbmy to za nią: pewna imigracja powoduje napięcia ze względu na swoje tradycje i wartości, które radykalnie różnią się od naszych. Stwierdzenie tego nie jest przejawem rasizmu ani ksenofobii, jest to po prostu uznanie faktu, że narody i cywilizacje są różne i nie można oczekiwać, że ich mieszanie się będzie przebiegało płynnie i pokojowo.

Skoro „tradycyjny” zachodni model rodziny nie jest przez nas chroniony, ponieważ został uznany za „patriarchalny i zacofany”, to jak możemy oczekiwać od tych, którzy do nas dołączają, że się zintegrują lub zasymilują? Skazujemy się na konieczność radzenia sobie z coraz liczniejszymi indywidualnymi tragediami, podczas gdy dług publiczny osiągnie poziom 3,5 biliona euro.

Jednak rodzina jest pierwszą i bez wątpienia najważniejszą komórką społeczną. To w rodzinie przychodzimy na świat, dorastamy, uczymy się zasad życia, zdobywamy podstawową wiedzę i doświadczenie i model rodziny nie powinien zostać zmieniany. To w rodzinie możemy najbardziej liczyć na wzajemną pomoc i solidarność międzypokoleniową. Rodzina jest bezcennym skarbem i należy ją chronić, nawet jeśli nie podoba się to liberalno-lewicowym ideologom u władzy, którzy chcą jak najwcześniej odebrać dziecko rodzinie, aby pozbawić je tożsamości, korzeni i „determinizmu” w imię obsesyjnego i redukcyjnego egalitaryzmu. Dlatego tak ważne jest, aby nie wypaczać małżeństwa i rodziny jako fundamentalnych instytucji, co lewica stara się robić między innymi poprzez legalizację małżeństw homoseksualnych (co otwiera prawo do adopcji dzieci przez pary homoseksualne).

Wybiórcze podejście do tematu rodzin niepełnych przez „Le Monde” nie pozwala uchwycić wszystkich jego subtelności. Psychologiczny niepokój dzieci pozbawionych ojców, wpływ masowej imigracji, desakralizacja instytucji rodziny w imię „postępu” – mamy tu do czynienia z mieszanką wybuchową, która zagraża strukturze zachodnich społeczeństw jako całości i przyczynia się do ich stopniowego zaniku.

Nathaniel Garstecka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 lipca 2025