Jan ROKITA: Pozór normalnego życia

Pozór normalnego życia

Photo of Jan ROKITA

Jan ROKITA

Filozof polityki. Absolwent prawa UJ. Działacz opozycji solidarnościowej, poseł na Sejm w latach 1989-2007, były przewodniczący Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. Wykładowca akademicki. Autor felietonów "Luksus własnego zdania", które ukazują się w każdą sobotę we "Wszystko co Najważniejsze".

Ryc.: Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autora

Myślę, że to nie jakaś straceńcza odwaga pcha Moskali, którzy opuścili wcześniej swój kraj, do odwiedzin rodziny i przyjaciół w ojczyźnie. Skoro wszystko jest tak łatwe, zwyczajne i w zasięgu ręki, to czegóż należałoby się bać? Prawdę mówiąc, ten pozór normalnego życia w dzisiejszej Rosji wydaje mi się bodaj najbardziej diaboliczną cechą ponurego putinowskiego reżimu – pisze Jan ROKITA

.Historia 45-letniego rosyjskiego informatyka Siergieja Irina jest jedną z wielu podobnych, jakie można znaleźć na emigracyjnych portalach rosyjskojęzycznych. Irin jest w jakimś sensie rosyjskim bohaterem zbiorowym, a prześladowania, jakim jest poddawany, są znakiem czasu putinowskiego systemu władzy. Do 2022 roku Irin pracował w rodzinnym Niżnym Nowogrodzie jako programista Yandexu – najważniejszego rosyjskiego dostarczyciela usług internetowych. Dziś wiemy, że nie krył już wtedy swoich antyputinowskich przekonań, a w 2011 roku uczestniczył w wielkich opozycyjnych manifestacjach na placu Błotnym. W pierwszych dniach moskiewskiej inwazji na Ukrainę w odruchu serca przekazał ze swojej karty kredytowej kwotę pięciuset dolarów na rzecz kijowskiej fundacji o poruszającej nazwie „Повернись живим”, organizującej wsparcie dla żołnierzy ukraińskich, tak by ci mieli szanse „powrócić żywymi” z wojny. A gdy Putin ogłosił pierwszą mobilizację, Irin rozsądnie zwolnił się z Yandexu i wyjechał z Rosji. Najpierw do Turcji (bo niestety unijna Europa wstydliwie zamknęła swe granice przed takimi jak on emigrantami), a po jakimś czasie osiedlił się na Cejlonie. Zdaje się, że ze swoimi profesjonalnymi umiejętnościami żył sobie tam całkiem nieźle.

Jak się zaraz przekonamy – Siergiej Irin to człowiek odważny i z charakterem. Ale mam wrażenie, że to wcale nie odwaga skłoniła go dwa lata później do krótkiego przyjazdu do rodzinnego miasta. W ciekawym reportażu, publikowanym przez portal „Meduza”, jego rosyjscy przyjaciele mówią, iż koniecznie chciał zobaczyć matkę i brata, ale co ciekawe – że zaplanował z mieszkającymi nadal w Niżnym Nowogrodzie przyjaciółmi z młodości kilkudniowy spływ kajakowy. Zwykła ludzka rzecz, w końcu cóż człowiek ma w życiu ważniejszego niźli najbliższa rodzina i przyjaciele z młodości! Kupił po prostu bilet lotniczy do Moskwy, wylądował bez problemów na Szeremietiewie, po czym wsiadł w pociąg do Niżnego Nowogrodu i pojawił się w domu. Znów z relacji jego przyjaciół wiemy, że miał bilet powrotny na Cejlon już za kilka dni.

Co ciekawe, putinowska bezpieka (FSB) ani nie zatrzymała go na moskiewskim lotnisku, ani nie kazała mu – jak zwykła często czynić wobec Moskali przybywających do ojczyzny – odblokować i oddać smartfonu. Ta prosta praktyka pozwala często na „zdemaskowanie” już na lotnisku nieznanego dotąd FSB wroga, po otworzeniu aplikacji na smartfonie oraz listy telefonów i transakcji bankowych. Tak wpadł w lipcu 2024 roku żyjący na stałe w Polsce 27-letni Jewgienij Waraksin, który też na chwilę postanowił „wpaść” do ojczyzny, ale na granicy kontrola jego smartfonu ujawniła przelew z karty kredytowej kwoty stu złotych, dokonany dwa lata wcześniej na rzecz polskiego Caritasu, w ramach zbiórki na pomoc Ukrainie. Został aresztowany, a prawie rok później, w kwietniu 2025 roku, sąd w Jekaterynburgu skazał go na dwanaście lat łagru o zaostrzonym rygorze za zdradę Rosji i finansowanie wrogiej armii. Można niemal z pewnością założyć, iż Waraksinowi nie przyszło do głowy, iż smartfon, z którym – jak dziś niemal każdy – nie zwykł się rozstawać, może zaprowadzić go do łagru i ostatecznie zrujnować mu całe życie.

Ale wróćmy do historii Siergieja Irina. W Niżnym Nowogrodzie najpierw zatrzymała go milicja pod pretekstem rzekomego chuligaństwa. I dopiero gdy milicja wypuściła go z aresztu, na ulicy rzucili się na niego agenci FSB, pobili go i potraktowali paralizatorem, a następnie oskarżyli o zdradę Rosji na podstawie wyciągu z przelewem owych pięciuset dolarów w roku 2022. Właśnie teraz – 26 sierpnia – odbyła się w Moskwie końcowa rozprawa, na której oskarżony pojawił się z ręcznie wypisanym plakatem, głoszącym, iż „Пу́тин – хуйло́”. Widać jasno determinację Irina, który po roku spędzonym w więzieniu na Lefortowie nie miał już żadnych złudzeń co do własnego losu. Bo Siergiej Irin – to jeden z tych całkiem licznych dzisiaj „przyjaciół Moskali”, którzy w starciu z reżimem Putina decydują się na ocalenie własnej dumy i godności. Ich los jest straszny: Irina skazano na piętnaście lat łagru o zaostrzonym rygorze. Czy ktoś taki jak on – dumny i dzielny Moskal – ma w ogóle szansę wydostania się żywym z putinowskiego gułagu?

.W tej historii moją szczególną uwagę zwraca coś, co nazwałbym „pozorem normalnego życia” w dzisiejszej Rosji. Sądzę, że ktoś taki jak Irin musiał ulec temu pozorowi, tak samo zresztą jak ewidentnie uległ mu Waraksin i wielu innych próbujących na chwilę „wpaść do kraju”, stale żyjąc na emigracji. Dzisiejsza Rosja nie jest przecież oddzielona żadnym kordonem sanitarnym, jakim niegdyś, w latach zimnej wojny, otoczone były Sowiety. Irin mógł normalnie kupić bilet lotniczy do Moskwy, wysiąść na lotnisku, wsiąść w pociąg i przyjechać do domu w Niżnym Nowogrodzie. Bez problemu zapewne mógł to wszystko przez smartfon uzgodnić wcześniej z matką, bratem, przyjaciółmi, którzy zajęli się przygotowaniem wakacyjnego spływu kajakowego. Myślę, że to nie jakaś straceńcza odwaga pcha Moskali, którzy opuścili wcześniej swój kraj, do odwiedzin rodziny i przyjaciół w ojczyźnie. Skoro wszystko jest tak łatwe, zwyczajne i w zasięgu ręki, to czegóż należałoby się bać? Prawdę mówiąc, ten pozór normalnego życia w dzisiejszej Rosji wydaje mi się bodaj najbardziej diaboliczną cechą ponurego putinowskiego reżimu.

Jan Rokita

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 29 sierpnia 2025