Viktor Orban ze wsparciem Donalda Trumpa

Prezydent USA Donald Trump udzielił poparcia premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi przed kwietniowymi wyborami parlamentarnymi w tym kraju. Donald Trump podkreślił sprzeciw Viktora Orbana wobec nielegalnej imigracji i pochwalił osiągnięcie „nowych szczytów” we współpracy z Węgrami.
„Z dumą POPARŁEM Viktora w wyborach w 2022 roku”
.We wpisie zamieszczonym na Truth Social, prezydent chwalił szefa rządu w Budapeszcie jako silnego przywódcę mającego „fenomenalne” rezultaty.
„Niestrudzenie walczy o swój Wielki Kraj i Naród, kochając go, tak jak ja Stany Zjednoczone. Viktor ciężko pracuje, aby chronić Węgry, rozwijać gospodarkę, tworzyć miejsca pracy, promować handel, powstrzymywać nielegalną imigrację i zapewniać PRAWO I PORZĄDEK!” – napisał Donald Trump. Dodał, że relacje Waszyngtonu z Budapesztem osiągnęły „nowe szczyty” i zapatruje się na dalszą współpracę z nim jako szefem rządu.
„Z dumą POPARŁEM Viktora w wyborach w 2022 roku i jestem zaszczycony, że mogę to zrobić ponownie. Viktor Orban to prawdziwy przyjaciel, wojownik i ZWYCIĘZCA. Ma moje pełne i całkowite poparcie dla reelekcji na stanowisko premiera Węgier – NIGDY NIE ZAWIEDZIE WIELKIEGO NARODU WĘGIER!” – zakończył.
Prezydent USA Donald Trump udzielił poparcia rządowi w Budapeszcie
.Donald Trump już wcześniej mówił o swoim poparciu dla Orbana w kontekście wyborczym i od dawna chwali go jako „silnego lidera”. W listopadzie 2025 r. gościł go w Białym Domu w ramach pierwszej wizyty węgierskiego premiera od 2019 r. Orban uzyskał wówczas zwolnienie węgierskich podmiotów z przestrzegania sankcji nałożonych na rosyjskie koncerny naftowe.
Poparcie dla Viktor Orbana przychodzi na dwa miesiące przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech. Wyniki ostatnich sondaży sugerują, że po raz pierwszy od 2010 r. jego partia Fidesz może stracić władzę.
Do niedawna Stany Zjednoczone unikały otwartego udzielania poparcia kandydatom w wyborach w obcych państwach, lecz Donald Trump w drugiej kadencji zerwał z tą zasadą. Ingerował w ten sposób w wybory m.in. w Polsce, Niemczech, Argentynie, Hondurasie, a również w Japonii.
Nieunikniony podział Grupy Wyszehradzkiej stał się faktem
.Nieunikniony podział Grupy Wyszehradzkiej nie dyskredytuje Europy Środkowej. Odrzucenie często nieszczerego i prorosyjskiego „konserwatyzmu” partii Orbána jest w istocie niezbędnym warunkiem umocnienia pozycji pozostałych krajów regionu jako poważnych, wartościowych graczy – pisze Dalibor ROHAC
Napięcie w związku z Rosją i Ukrainą od zawsze było obecne w Grupie Wyszehradzkiej, lecz wojna jeszcze je uwidoczniła. Zwłaszcza dla Polski Rosja stanowi zagrożenie bytowe, które należy zneutralizować.
Węgierska polityka ustępstw i dopasowania oraz długotrwałe podkopywanie pozycji Ukrainy, napędzane głęboko zakorzenionymi motywami rewizjonistycznymi i rewanżystowskimi, całkowicie różnią się od stanowiska Warszawy, Pragi i Bratysławy.
Strona węgierska nie wykazała żadnej chęci zmian, trzymając się zasadniczo proputinowskiej interpretacji zdarzeń oraz sabotując wspólne wysiłki Unii Europejskiej na rzecz pomocy Ukrainie. Powrót do relacji w ich dotychczasowej formie wydaje się mało prawdopodobny, wziąwszy pod uwagę na przykład początkowy stosunek Węgier do embarga nałożonego przez UE na rosyjski eksport ropy czy też spór węgierskiego parlamentarzysty László Kövéra z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.
Nie ma wielkiej nadziei na zmianę polityki Węgier także od wewnątrz. Mandat wyborczy Fideszu jest wciąż bardzo silny – częściowo ze względu na rzeczywiste powszechne poparcie dla Orbána. Ponadto w swojej kampanii z 2022 r. Orbán wyraźnie zaznaczył zamiar odsunięcia Węgier od konfliktu i ochrony ludności węgierskiej przed kosztownymi działaniami, które inne kraje europejskie mogą wdrożyć, aby pomóc Ukrainie. Te propozycje w dalszym ciągu korespondują z postawą węgierskiego społeczeństwa, wyrażającego mniejszą sympatię dla sprawy ukraińskiej niż mieszkańcy pozostałych krajów regionu i odczuwającego od nich znacznie mniejszy strach przed rosyjską agresją.
Jeśli zakończenie wojny nastąpi szybko i niespodziewanie – na przykład poprzez podpisanie przez Ukrainę umowy podobnej do porozumienia mińskiego w wyniku nacisków Zachodu – Budapeszt podejmie wysiłki na rzecz naprawy stosunków z sąsiadami o podobnych poglądach ideologicznych. Jeśli jednak Rosja nie zostanie całkowicie pokonana, istnieje prawdopodobieństwo, że jakiekolwiek porozumienie „pokojowe” będzie krótkotrwałe, a Moskwa nadal będzie zagrożeniem w Europie Środkowej i Wschodniej, co sprawi, że przepaść między Węgrami a Polską stanie się nie do przeskoczenia. W związku z tym pojawia się pytanie, czy Europa Środkowa może zaprezentować jednolity front wobec reszty Europy i działać jako skuteczna, konserwatywnie nastawiona siła w UE.
W Europie Środkowej istnieją różne odmiany myśli konserwatywnej – od bardziej tradycyjnej, fuzjonistycznej, dominującej w Czechach, po wyraźnie katolicką, przeważającą w Polsce i na Słowacji. Na tym tle warto podkreślić, że konserwatyzm Viktora Orbána nie jest autentyczny i ogranicza się do głośnych kwestii związanych z wojną kulturową, takich jak imigracja czy gender.
Wszak Viktor Orbán rozpoczął swoją polityczną karierę jako młody liberał. W latach 1998–2002 stał na czele wyraźnie proeuropejskiego rządu. Dopiero w czasie działania w opozycji (2002–2010) określił się na nowo: stał się podejrzliwy wobec wolnego rynku, integracji gospodarczej z Zachodem, imigracji oraz „Brukseli”. Jego polityczne działania po 2010 r. koncentrowały się na konsolidacji władzy, zarówno poprzez reformy konstytucyjne, które osłabiły mechanizm kontroli i równowagi, jak i poprzez zmiany gospodarcze, które rozwinęły ogólnogospodarczą sieć patronacką z Orbánem na czele – co trudno uznać za przykład konserwatywnej polityki gospodarczej.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/dalibor-rohac-nieunikniony-podzial-grupy-wyszehradzkiej/
PAP/MB





