Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej w Bielsku-Białej

31. edycja Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Lalkarskiej odbędzie się w terminie od 15 do 20 maja – podał bielski teatr Banialuka, który organizuje to jedno z ważniejszych wydarzeń światowej sceny lalkowej. Widzowie zobaczą trzynaście teatrów z Europy, Izraela i USA.
Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej w Bielsku-Białej
.Banialuka podała, że w Bielsku-Białej wystąpią teatry z Belgii, Holandii, Izraela, Litwy, Niemiec, Słowenii, Stanów Zjednoczonych, Szkocji, Szwajcarii i Polski, a także zespół francusko-norweski. Bielski teatr, będący gospodarzem, pokaże dwa spektakle: „Sajlen Disko” i „Zagubiony Chłopiec”. Oba miały premierę w obecnym sezonie. Ich autorem jest Artur Pałyga.
Festiwal jest jednym z najbardziej prestiżowych wydarzeń na scenie lalkowej. Pierwsza edycja odbyła się w 1966 roku. Impreza nosiła wówczas nazwę „Bielskie Rendez-Vous”. Do końca lat 80. było to jedyne w Europie miejsce spotkań teatrów ze Wschodu i Zachodu oraz konfrontacji scen z Europy i spoza niej.
Festiwal odbywa się co dwa lata. Tylko raz, w 2020 roku z powodu pandemii COVID-19, zaplanowana edycja nie doszła do skutku. Dotychczas w Bielsku-Białej wystąpiło ponad 350 teatrów z około 50 krajów świata, w tym z Japonii, Chin, Hongkongu, Kuby, Togo, Australii, Argentyny, Brazylii, Kanady, Stanów Zjednoczonych, Mongolii, Iranu, Nowej Zelandii, Indii i Wietnamu.
Teatr Klasyki Polskiej – laboratorium pamięci, tożsamości i wolności
.Nasze przedstawienia prezentowaliśmy na ponad 80 scenach w całej Polsce. Patronuje nam w tym idea objazdu, która towarzyszyła Reducie Juliusza Osterwy, pokazywania najwybitniejszej literatury w jej scenicznym urzeczywistnieniu publiczności w całym kraju. Podczas naszych wędrówek spotykaliśmy widownię żywo zainteresowaną naszą pracą. Teatr Klasyki Polskiej odpowiada na jej potrzebę obcowania z najwartościowszymi utworami polskiej dramaturgii klasycznej, wystawianymi w najwyższej możliwej zgodności z ich literą i duchem – pisze Jarosław GAJEWSKI w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Teatr Klasyki Polskiej – laboratorium pamięci, tożsamości i wolności„.
Jedną z ważniejszych idei towarzyszących powstaniu Teatru Klasyki Polskiej była myśl, że klasyka to coś więcej niż współczesność. To nośnik pamięci i tożsamości, a zarazem sprawdzony instrument oglądu współczesności. Klasyka pozwala na naszą współczesność spojrzeć z dystansu, a jednocześnie wniknąć w jej niewidzialne zakamarki. Jak teleskop i mikroskop jednocześnie. Sięgając po klasykę, odkrywamy, że w sobie właściwy sposób jest ona częścią naszej współczesności. Bez niej, bez punktów odniesienia, bez możliwości porównań, współczesność byłaby dla nas zabójczym chaosem.
Klasyka łączy. Jednak samo słowo „klasyka”, choć jest powszechnie znane, to charakteryzuje się wystarczającą nieostrością, by pojawiły się trudności z precyzyjną odpowiedzią na pytanie, czym ona właściwie jest.
W latach 70. ubiegłego wieku Jarosław Marek Rymkiewicz w tekście Co to jest klasycyzm w teatrze pisze o „archetypicznych postaciach w archetypicznych sytuacjach” pozwalających teatrowi odgrywać „wieczną komedię człowieczeństwa”.
Zasugerowane niedawno na łamach miesięcznika „Teatr” przez prof. Jacka Kopcińskiego „uznanie” za kryterium „klasyczności” może się wydać wystarczające, jeśli wspólnota pamięci kulturowej nie jest kwestionowana.
Niewykluczone jednak, że nadchodzą czasy, a nawet, że już nadeszły, kiedy polska klasyka będzie kwestionowana – będzie jej odbierane „uznanie”, napotka „odmowę uznania” i „odrzucenie”.
.Gdyby ów akt był częścią dyskursu, co jest polską klasyką, a co nią nie jest, tj. gdyby ów akt był sporem o kanon naszej kultury – zapewne należałoby się zeń cieszyć. Spór taki bowiem sam przez się stawałby się studium naszej pamięci i tożsamości – oznaczałby żywotność naszej kultury. Jeśli jednak, co może się zdarzyć (o ile już się nie dzieje), arbitralne odrzucanie dorobku kulturalnego naszych dziejów motywowane jest ideologicznie i politycznie, poza wszelką dyskusją aksjologiczną, rodzi się pytanie, czy doznajemy istotnego, progresywnego przewartościowania, czy tylko barbarzyństwa.
PAP/MJ






