Wojna z Iranem wymyka się spod kontroli?

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres oświadczył w dniu 25 marca 2026 r., że konflikt na Bliskim Wschodzie wymyka się spod kontroli i może się rozwinąć w jeszcze większą wojnę. Wezwał też USA i Izrael do zakończenia tego konfliktu zbrojnego, a Iran – do zaprzestania ataków na inne kraje.
Wojna z Iranem wymyka się spod kontroli?
.Moje przesłanie do USA i Izraela brzmi: najwyższy czas zakończyć wojnę – ludzie coraz bardziej cierpią, rośnie liczba ofiar cywilnych, a wpływ na światową gospodarkę jest coraz bardziej niszczący – powiedział Antonio Guterres dziennikarzom w siedzibie ONZ w Nowym Jorku. – Moja wiadomość do Iranu: przestańcie atakować swoich sąsiadów – dodał.
Sekretarz generalny ONZ podkreślił, że to czas, by zamiast podsycać napięcia sięgnąć po rozwiązania dyplomatyczne. – Konflikt przekroczył granice, które nawet przywódcy uważali za niemożliwe (…) Świat stoi w obliczu wojny na większą skalę, narastającej fali ludzkiego cierpienia i pogłębiającego się globalnego kryzysu gospodarczego. To zaszło za daleko – zaznaczył.
Hezbollah musi wstrzymać ataki na Izrael
.Antonio Guterres dodał, że Hezbollah musi przestać atakować Izrael, a ten – wstrzymać swoją operację militarną w Libanie, która uderza przede wszystkim w cywilów. – Liban nie może stać się drugą Strefą Gazy – wezwał szef ONZ. Ogłosił też powołanie byłego francuskiego dyplomaty Jeana Arnaulta na stanowisko swojego osobistego wysłannika ds. trwającego konfliktu na Bliskim Wschodzie. Antonio Guterres podkreślił, że Arnault ma ponad 30-letnie doświadczenie w dyplomacji, szczególnie zaś w działaniach pokojowych, rozwiązywaniu konfliktów i mediacji.
USA i Izrael od 28 lutego prowadzą naloty na Iran, który w odpowiedzi uderza w Izrael i państwa Zatoki Perskiej, atakując znajdujące się tam amerykańskie bazy oraz obiekty cywilne. Naloty dotknęły też infrastrukturę wydobywczą po obu stronach, a Iran praktycznie zablokował kluczową dla eksportu ropy i gazu cieśninę Ormuz. Doprowadziło to do wzrostu cen surowców na świecie. Równocześnie Izrael walczy z proirańskim Hezbollahem w Libanie. W konflikcie zginęło ponad tysiąc osób, a trawiony od lat licznymi kryzysami Liban pogrąża się w zapaści.
Strategia na papierze, wojna w rzeczywistości
.Dokumenty strategiczne USA a Operacja Epic Fury, czyli lekcja, jaką odbieramy dla europejskiego planowania obronnego – pisze Maciej ŚWIRSKI
Dwudziestego trzeciego stycznia 2026 roku Pentagon opublikował Narodową Strategię Obronną – NDS, od angielskiego National Defense Strategy – dokument pełniący w każdej administracji rolę konstytucji operacyjnej sił zbrojnych. Towarzyszy jej wydana w grudniu 2025 Strategia Bezpieczeństwa Narodowego – NSS, od National Security Strategy – szerszy dokument wyznaczający polityczne i geopolityczne ramy, wobec których NDS formułuje konkretne priorytety wojskowe i alokację zasobów. Razem tworzą oficjalny zapis tego, czego Ameryka zamierza bronić, przed kim i jakimi środkami.
Trzydzieści sześć dni po publikacji NDS, dwudziestego ósmego lutego, o godzinie 1:15 czasu lokalnego, te same Stany Zjednoczone rozpoczęły Operację Epic Fury: masową kampanię bombardowań Iranu prowadzoną wspólnie z Izraelem, której skala przekroczyła wszystko, co Bliski Wschód widział od inwazji na Irak w 2003 roku.
Naturalna reakcja europejskich komentatorów była niemal natychmiastowa i jednomyślna: sprzeczność. Dokumenty mówiły jedno, operacja uczyniła drugie. Pisano o chaosie decyzyjnym, o nieprzewidywalności Trumpa, o rozbieżności między deklarowaną priorytetyzacją a faktycznym zaangażowaniem. Ta interpretacja ma wadę zasadniczą: zakłada, że dokumenty były tym, czym się wydawały – zapisem intencji, a nie narzędziem.
Niniejszy esej stawia hipotezę inną. NSS i NDS nie rozminęły się z Epic Fury przez przypadek ani przez niekonsekwencję; ich funkcją operacyjną było wytworzenie przeświadczeń, które tę operację umożliwiły. Hipotezę tę poddaję próbie publicznie dostępnych dowodów. Wnioski wychodzące z tej próby są nieprzyjemne również dla Polski.
Zanim przejdę do treści dokumentów, warto postawić pytanie, które europejscy analitycy konsekwentnie pomijają: kim jest Donald Trump w tej historii. Dominująca narracja obsadza go w roli chaosu wcielonego – nieprzewidywalnego, impulsywnego, kierowanego doraźnymi kalkulacjami medialnymi i urazami. Ta narracja jest wygodna, bo zdejmuje z Waszyngtonu ciężar intencji. Jeśli Trump jest chaosem, Epic Fury jest wypadkiem. Jeśli Trump jest aktorem, Epic Fury jest działaniem.
Materiał dowodowy silniej przemawia za drugą interpretacją. Trump nie jest dyplomatą w klasycznym sensie ani strategiem w sensie kissingerowskim, ale jest negocjatorem, który przez cztery dekady działalności biznesowej wypracował jedną spójną doktrynę operacyjną: tworzenie przeświadczeń u przeciwnika, które osłabiają jego pozycję zanim dojdzie do konfrontacji. Nieprzewidywalność nie jest jego wadą – jest jego orężem. Twierdzenia, które wydają się sprzeczne, deklaracje, które nie wyrażają planowanych działań, sygnalizowanie słabości w obszarach, które za chwilę staną się obszarami uderzenia – to nie aberracje, lecz metoda.
W przypadku Epic Fury ta metoda działała na trzech poziomach jednocześnie.
.Przez kilka miesięcy Teheran słyszał to, co chciał usłyszeć: że Waszyngton szuka porozumienia, że jest przestrzeń na negocjacje, że czas pracuje na korzyść dyplomacji. Pekin śledził dokumenty strategiczne wskazujące Indo-Pacyfik jako właściwy front amerykańskiej uwagi i kalkulował spokojnie, że Bliski Wschód to problem drugorzędny. Europejczycy otrzymywali kolejne sygnały o burden-sharing i nieuchronnym odwrocie Ameryki od globalnych zobowiązań, co odbierało im powód, by się niepokoić. Każdy z tych odbiorców dostał porcję prawdy starannie dobraną do tego, żeby poprowadzić go ku błędnemu wnioskowi.
PAP/MJ






