Inwazja lądowa na Iran coraz bliższa?

Inwazja lądowa na Iran

Stany Zjednoczone już wkrótce mogą wysłać do regionu Bliskiego Wschodu kolejne 10 tys. żołnierzy – poinformował „The Wall Street Journal” (WSJ) w dniu 27 marca 2026 r. Czy to oznacza, że zbliża się amerykańska inwazja lądowa na Iran?

USA wyślą dodatkowe 10 tys. żołnierzy na Bliski Wschód?

.Zdaniem wielu ekspertów gromadzone w ostatnich dniach dodatkowe siły amerykańskie mogą być zapowiedzią tego, iż nadchodzi inwazja lądowa na Iran – a najpewniej dokładnie na dwie kluczowe wyspy przynależące do Islamskiej Republiki Iranu: Wyspę Chark oraz Wyspę Keszm, a także pas wybrzeża położony w krytycznie ważnej części Zatoki Perskiej, tuż przy Cieśninie Ormuz.  

Już uderzenie nawet na same te dwie irańskie wyspy – z czego pierwsza z nich jest centrum irańskiego przemysłu naftowego, natomiast druga znajduje się w strategicznie ważnym punkcie Cieśniny Ormuz – stanowiłoby ogromne wyzwanie militarno-logistyczne. Mająca powierzchnię 22 km2 Wyspa Chark jest dużo większa od Wyspy Okinawa mającej powierzchnię 1 km2 – tak samo jak Wyspa Keszm mająca powierzchnię blisko 1500 km2 jest dużo większa niż te dwie wyspy oraz słynna Iwo Jima o powierzchni 23 km2. Wspomniane obydwie japońskie wyspy, Iwo Jima i Okinawa, stanowiły duże wyzwanie dla Amerykanów w okresie II wojny światowej.

Jeżeli prezydent Donald Trump da zielone światło, to Stany Zjednoczone już wkrótce wyślą kolejne 10 tys. żołnierzy, którzy zostaną rozmieszczeni tuż u granic Iranu. Chociaż taka armia lądowa jest zbyt mała, aby przeprowadzić pełnoskalową inwazję na Iran, to wystarczy ona do tego, aby było możliwe przejęcie strategicznie kluczowych obszarów Iranu, zabezpieczenie zapasów uranu Teheranu lub do zajęcia wyspy – informuje pod koniec marca 2026 r. amerykański dziennik „The Wall Street Journal”.

Przy obecnych już teraz 7 tys. amerykańskich żołnierzy obecnych w regionie Zatoki Perskiej wysłanie kolejnych 10 tys. żołnierzy zwiększyłoby stan amerykańskiej armii na tym obszarze do w sumie 17 żołnierzy. Zwiększanie kontyngentu amerykańskiego w sojuszniczych arabskich krajach Zatoki Perskiej sygnalizowałoby gotowość do uderzenia na Iran również siłami lądowymi, ocenia WSJ.

Co znamienne wszystko to rozgrywa się w momencie, kiedy prezydent USA Donald Trump nadal rozważa rozpoczęcie poważnych rozmów pokojowych z Teheranem. Zapewne zatem od powodzenia tej inicjatywy zależy w dużym stopniu, czy w kolejnych dniach i tygodniach liczba amerykańskich żołnierzy w regionie będzie ulegała stopniowemu poszerzeniu. Coraz liczniejsza armia Stanów Zjednoczonych w regionie Zatoki Perskiej zwiastuje możliwe uderzenie na Iran.

Na ten moment w regionie stacjonuje 5 tys. marines i 2 tys. spadochroniarzy z amerykańskiej 82. Dywizji Powietrznodesantowej. Nawet z dodatkowymi 10 tys. żołnierzami, pośród których znalazłyby się najpewniej jednostki piechoty, pojazdy opancerzone i wsparcie logistycznego taka armia jest zbyt mała, aby wystarczyła do realizacji takiego maksymalistycznego celu jak szybkie obalenie reżimu ajatollahów dokonane bezpośrednią inwazją lądową (bez czego się nie obejdzie w perspektywie krótkoterminowej).

.W inwazji lądowej na Irak w 2003 r. przykładowo wzięło udział 150 tys. amerykańskich żołnierzy – co ważne Irak jest 4-krotnie mniejszym państwem niż Iran, o dużo bardziej dogodnej geografii i ukształtowaniu terenu do przeprowadzenia takiej operacji, ponieważ państwo to ma głównie nizinny charakter, natomiast na powierzchnię Iranu składają się wyżyny i góry.

Marcin Jarzębski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 marca 2026