Amerykanie wycofają się z Iranu zostawiając problem sojusznikom z Europy i Zatoki Perskiej? [Wall Street Journal]

Prezydent USA Donald Trump powiedział doradcom, że jest gotowy zakończyć wojnę z Iranem, nawet jeśli cieśnina Ormuz pozostanie w dużej mierze zamknięta – napisał „Wall Street Journal”, powołując się na przedstawicieli administracji. Czy Amerykanie wycofają się z Iranu?
Jeżeli Amerykanie wycofają się z Iranu, Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta
.Prawdopodobnie przedłuży to ścisłą kontrolę Teheranu nad tym szlakiem wodnym i odłoży na później skomplikowaną operację jego ponownego otwarcia – zaznaczył dziennik.
W ostatnich dniach Donald Trump i jego doradcy ocenili, że misja mająca na celu otwarcie cieśniny Ormuz wydłużyłaby konflikt poza zakładany harmonogram, obejmujący od czterech do sześciu tygodni.
Prezydent zdecydował, że USA powinny osiągnąć swoje podstawowe cele dotyczące zniszczenia irańskiej floty i zasobów pocisków oraz powinny skończyć obecne działania zbrojne i naciskać na Teheran w sposób dyplomatyczny, by wznowił swobodny przepływ handlu.
Jeśli to się nie uda, Waszyngton ma naciskać na sojuszników w Europie i Zatoce Perskiej, by przejęły kontrolę nad odblokowaniem cieśniny.
Źródła przekazały, że istnieją też opcje militarne, po które może sięgnąć prezydent, lecz one nie są priorytetem.
W serwisie Truth Social Donald Trump zagroził Iranowi zniszczeniem wszystkich elektrowni, jeżeli porozumienie z Teheranem nie zostanie szybko osiągnięte, a cieśnina Ormuz – natychmiast otwarta dla żeglugi. Ormuz to szlak wodny, którym zazwyczaj przepływa jedna piąta światowej ropy naftowej.
Wojna z Iranem. Kiedy przesilenie?
.Pomimo groźby porażki w nadchodzących wyborach do Kongresu w połowie prezydenckiej kadencji – prawdopodobieństwo wzmożenia działań wojennych, wysłania jeszcze większych sił w rejon Zatoki Perskiej przez obecną administrację jest dużo większe niż zawarcie ugody – pisze prof. Kazimierz DADAK
Lord Alex Younger, były szef brytyjskiej służby specjalnej MI6, na pytanie dziennikarza tygodnika „The Economist”, która strona ma w tej chwili przewagę, bez wahania odpowiedział: „Iran” [LINK]. Lord Younger wyraził to zdanie ze ściśniętym gardłem, bo w trakcie swej 30-letniej służby w Secret Intelligence Service wielokrotnie krzyżował szpadę z irańskim Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (ang. IRGC) i ma z nim rachunki do wyrównania.
Powyższe zdanie nie jest bezpodstawne. Pierwsze uderzenia wymierzone w ośrodki władzy ajatollahów nie doprowadziły do buntu ludności. Można odnieść wrażenie, że odniosły wręcz odwrotny skutek. W wielkim marszu z okazji Dnia Al-Quds (Dzień Solidarności z Palestyną, 13 marca) w Teheranie udział wzięli czołowi przedstawiciele władz, włącznie z prezydentem Masudem Pezeszkianem i ówczesnym sekretarzem najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Alim Laridżanim. Oficjele byli wmieszani w tłum i nikt im krzywdy nie zrobił [LINK]. Laridżani zginął kilka dni później nie od kuli zamachowca, tylko od izraelskiej bomby. Zatem wydaje się, że nieustanne apele premiera Binjamina Netanjahu do Irańczyków, aby niezwłocznie wystąpili przeciw władzy, nie odniosą zamierzonego skutku.
Wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa też wskazują na malejące oczekiwania Waszyngtonu. Zaraz po rozpoczęciu bombardowań amerykański przywódca przewidywał zmianę władzy (regime change) i domagał się bezwarunkowej kapitulacji, natomiast ostatnie kroki wskazują na to, że jest skłonny zadowolić się dużo mniejszymi osiągnięciami. Amerykanie negocjują z obecnymi władzami, a wśród 15 punktów, które mają stanowić podstawę rokowań, znajdują się poważne ustępstwa, na przykład zdjęcie wszelkich sankcji. Niemniej Iran zdecydowanie odrzucił tę propozycję i stwierdził, że ma ona „maksymalistyczny” charakter i jest „niedorzeczna”. Ze swej strony Teheran wysunął żądania (5 punktów), które z punktu widzenia Waszyngtonu mają taki sam charakter. Stąd trudno odnieść wrażenie, że dyplomacja może doprowadzić do zawieszenia broni, nie mówiąc już o traktacie pokojowym.
Inne kroki podejmowane przez administrację Trumpa również wskazują na brak perspektyw dla rokowań. Pentagon wysyła posiłki, dwie grupy ekspedycyjne i część 82. Dywizji Powietrzno-Desantowej, co daje możliwość prowadzenia działań na lądzie. To, że w pośpiechu są przenoszone dodatkowe siły, świadczy o tym, że pierwotny plan prowadzenia działań wyłącznie z powietrza spalił na panewce. Niemniej przybywające tam posiłki są zbyt szczupłe, aby przechylić szalę zwycięstwa na korzyść koalicji amerykańsko-izraelskiej. Przy ich pomocy można zdobyć jakiś ważny punkt, mówi się o wyspie Chark albo wyspach w cieśninie Ormuz, ale nie zmusić przeciwnika do wywieszenia białej flagi.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-wojna-z-iranem-kiedy-przesilenie/
PAP/MB





